> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Nie wszyscy będą gwiazdami Drukuj
dg   
10.07.2008
Obietnic systemu neoliberalnego nie da się zrealizować, bo one są po prostu fałszywe. Nie każdy może być gwiazdą rocka - Maciej Gdula w rozmowie Sebastianem Dudą, „Newsweek” z 13 lipca 2008 [artykuł: cz. 1, 2].

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Piotrek Sz.   |13.07.2008 19:10:49
Uwagi autora na temat kościoła są dosyć zdumiewające i niestety świetnie wpisują
się w dominujący dyskurs. Głównym przedmiotem krytyki Gduli jest bowiem…
antyklerykalna lewica! W tym kontekście warto zapytać, kogo ma on na myśli.
Postępującą klerykalizację państwa kościół świetnie uzasadnia jako obronę przed
rzekomo potężnymi środowiskami antyklerykalnymi. Kogo autor ma na myśli, pisząc
o tych, którzy w zniknięciu księży widzą remedium na wszelkie problemy? Czy nie
jest to jakaś dziwaczna kalka z dyskursu księdza Pieronka? Po drugie, autor
powiela ideologiczne przekonanie o rozdziale kościoła i religii. Tymczasem,
szczególności w religii katolickiej, stanowią one dwie części jednej całości.
Sama opozycja jest bardzo przydatna dla kościoła. Czego nie zrobią urzędnicy
kościelni, zawsze można powiedzieć, że istota religii pozostała nienaruszona. Po
trzecie, może też dziwić marginalizowanie wpływu kleru na świadomość społeczną.
Jest on olbrzymi i świetnie zagospodarowuje niezadowolenie społeczne i
pacyfikuje wszelkie ruchy protestu. Wreszcie, po czwarte, gdzie autor widzi
sojuszników w kościele? Gdzie ukrywa się ten rzekomo postępowy kościół? Kler
kilka lat temu wypracował świetną strategię dzialania. Podzielił się na dwie
frakcje - "oświeconą" i "fundamentalistyczną". Niczym się one
nie różnią, ale wyróżnienie frakcji "fundamentalistycznej" (Rydzyk)
sankcjonuje frakcję oświeconą (Życiński, Pieronek)) jako obiektywną i
umiarkowaną. Tymczasem obydwie frakcje są antyfeministyczne, homofobiczne i
antydemokratyczne.
kot   |14.07.2008 09:09:42
Słusznie Piotrek Sz.
W polityce trzeba uważać na niuanse.
rebelle  - w kwestii niuansów…   |14.07.2008 10:03:47
co za rewolucyjna czujność ;-) zdaje się jednak, że P.Sz. wytropił w tekście
odchylenie, które sam w niego najpierw wpisał. wydaje mi się OCZYWISTE, że Gdula
nie mówi o Życińskim, Pieronku ani "Tygodniku Powszechnym" - osobach i
środowiskach zaangażowanych w neoliberalizm, lecz o całkiem innych sojusznikach.


podobnie z powierzchowną krytyką Kościoła - ona naprawdę nic nie daje.
odruchowy antyklerykalizm prowadzi do czysto tożsamościowych gestów, które nie
przełożą się nigdy na realną zmianę. aby przeciwstawić się dominacji Kościoła w
życiu publicznym trzeba umieć tworzyć nową politykę i budować nieoczekiwane
sojusze, a nie ograniczać się do rytualnych gestów.
kot  - precz z niuansami   |15.07.2008 01:48:14
I jakże nie zgodzić się z poetką, która ładnie i mocno stąpa po ziemi mimo,że
rewolucyjna.
Piotrek Sz.   |15.07.2008 06:13:55
W takim razie o kim mówi Gdula? O zmarłym Musiale? O Obirku, który wystąpił z
kościoła? Tzw. postępowy kościół jest fikcją wymyśloną przez konserwatywnych
publicystów typu Michnik. Ten oświecony kler jest częścią samowolnych elit,
które funkcjonują jako "autorytety", a ich główną funkcją jest
pacyfikacja protestów społecznych.

"Odruchy" są produkowane przez
hegemoniczny dyskurs. W Polsce takim powszechnym "odruchem" stało się
przekonanie, że kościół jest podstawowym fundamentem życia społecznego i że
każda jego krytyka jest "agresywnym antyklerykalizmem". Chcąc zmienić
społeczeństwo, trzeba uderzać w tego typu oczywistości. Akurat odruchowy
antyklerykalizm w Polsce byłby bardzo pożądany. Na pewno bardziej zmieni on
sytuację niż odruchowy klerykalizm, który jest tak silny, że przenika nawet do
wypowiedzi lewicowych publicystów.

Swoją drogą co masz na myśli, pisząc o
"nieoczekiwanych sojuszach"? Dlaczego kościół miałby się osłabić od
tego, że lewica… nawiązałaby z nim współpracę? Czyni to od lat i jakoś skutków
nie widać. A potęga kleru nie jest niuansem, ale jednym z głównych elementów
polskiego życia publicznego.
kot   |15.07.2008 07:26:43
Wyższość odruchowego antyklerykalizmu nad odruchowym klerykalizmem w Polsce jest
dla mnie niewątpliwa, ba potrzebna,a nawet konieczna
Odruch przyklęku jest
mocno zakorzeniony, a w skutkach z pozoru niewinny prowadzi do politycznego
ku…a i jeszcze gorzej.
Sojusz z Kościołem wolne żarty. Sojusz przeciw
kościołowi proszę bardzo.
No i diabeł tkwi w niuansach.
kot   |15.07.2008 16:58:46
I co na to powiesz rewolucyjna poetko?
rebelle  - zwięźle   |15.07.2008 18:42:04
właściwie piszę o tym notkę na bloga KP na salonie24, więc tu tylko krótko w
dwóch kwestiach.

w rzeczywistości - także kościelnej - istnieją osoby i nurty
niezauważane przez mainstreamowe media (Gazetę Wyborczą, Nasz Dziennik, Tygodnik
Powszechny). wyrabianie sobie zdania nt. Kościoła na podstawie tych mediów jest
tak samo sensowne, jak wyrabianie sobie zdania nt. lewicy. np. na lewicy
istnieje Piotrek Sz., o którym nie czytałem ani w GW, ani w NDz, ani w Tyg.
Powsz., a jednak wiem, że istnieje i że można z nim budować sojusze. a gdybym
się z taką stanowczością i na podstawie takich samych źródeł wypowiadał o
lewicy, jak Piotrek Sz. o Kościele, tobym powiedział, że nikogo takiego nie ma i
być nie może.

z tego, że nie każda krytyka Kościoła jest agresywnym
antyklerykalizmem nie wynika, że żadna krytyka Kościoła nim nie jest. ale tak
naprawdę nie chodzi o etykietki - chodzi o strategię. można sprzeciwiać się
dominacji Kościoła w sposób, który przekona tylko już przekonanych i dobrze się
czuć w swojej niszy - wolna droga, nikomu nie zabraniam. jeśli jednak poważnie
myślimy o renegocjacji konkordatu, to trzeba zbudować szeroki sojusz. zależy,
czy chodzi o własne dobre samopoczucie, czy o realną zmianę polityczną. środki
dobieramy do celu. Gdula może wydawać się ostrożniejszy w tym, co mówi, bo
mierzy dalej. po prostu.
Boyszewik   |15.07.2008 19:31:49
Mówiąc kolokwialnie, srał pies Kościół. Dla mnie dużo istotniejszą kwestią jest
neoliberalizm, który w wypowiedziach Gduli owszem się pojawia, ale jego krytyka
jest absolutnie bezzębna. Jest to o tyle dziwne, że znajdujemy się w sytuacji, w
której krytyka neoliberalizmu jest łatwa jak nigdy. Prof. Kołodko w swojej
świetnej książce "Wędrujący świat" neoliberalizm wprost nazywa trupem,
ale również błyskotliwie punktuje różne dziedziny życia społeczne, które on sam
położył trupem. O książce Harveya nt. neoliberalizmu wydanej przez Książkę i
Prasę również warto wspomnieć, bo jest to nieoceniona skarbnica argumentacji
przeciwko neoliberalizmowi. Jakie są to argumenty, których Gdula nie używa? Po
pierwsze, neoliberalizm jest nieefektywny ekonomicznie, od 1973 PKB rósł prawie
dwukrotnie szybciej niż bo neoliberalnym zwrocie. Po drugie neoliberalizm służy
restytucji władzy klasowej, o czym lewica powinna mówić wprost, chociaż (w
Polsce) może ubierać to w bardziej seksowne słówka. Po trzecie, prywatyzacja
usług publicznych prowadzi do obniżenia ich jakości i tak dalej można wymieniać
niemal w nieskończoność. Natomiast opowiadanie o niemożliwych do zrealizowania
obietnicach - co czyni Gdula, jest zupełnie jałowe. Takie obietnice składa
praktycznie każdy system. A systemem, który składa je dzisiaj, nie jest żaden
neoliberalizm, ale po prostu kapitalizm.
Piotrek Sz.   |16.07.2008 03:08:56
Rewolucyjna poetko, wobec tego wskaż mi te ukryte (chyba bardzo głęboko)
postępowe środowiska w obrębie kościoła. Kościół katolicki jest instytucją
hierarchiczną i o jego wizji świata decydują jego władze. Oczywiście jest pewien
zakres swobody, który wyraża się np. w otwarcie antysemickich publikacjach
kolportowanych przy wielu kościołach.

Na swój temat nie będę się wypowiadał,
ale jest charakterystyczne, że istnieć w mediacyh to dla Ciebie np. publikować
np. w Tygodniku Powszechnym, który ma sprzedaż porównywalną z Trybuną, w której
często pisałem.

Krytyka kościoła gettoizuje między innymi dlatego, że nawet
rewolucyjne poetki traktują ją jako bezproduktywną. Dlatego kościół jest obecnie
niezagrożony. Tak czy inaczej, jeżeli antyklerykalne odruchy nie podobają Ci
się, to napisz, na czym miałaby polegać ta sensowna krytyka kościoła. Taka,
którą usankcjonują media głównego nurtu? No to taka krytyka już ma miejsce
(precz z Rydzkiem, niech żyje oświecony kościół Jana Pawła II i biskupa
Życińskiego!).

Jak mielibyśmy osłabić kler czy doprowadzić do rozwiązania
konkordatu, jeżeli nawet rewolucyjne poetki boją się skrytykować kościół? Od
czegoś trzeba zacząć. Twoje rozumowanie świetnie wpisuje się w panujący dyskurs.
Prawica wiele lat pracowała, aby kościół był instytucją wyłączoną z krytyki i Ty
dzisiaj przyznajesz jej rację. Ostrożność jest w tym kontekście po prostu
wpisaniem się we dyskurs panujący. Równie dobrze mogłabyś napisać, że postulast
liberalizacji ustawy antyaborcyjnej jest za ostry, prawa dla LGBT do przesada, a
wycofanie religii ze szkół to nieprzemyślany antyklerykalizm.
rebelle  - @ Piotrek   |16.07.2008 04:43:13
i znowu wyczytujesz w moich wypowiedziach akurat tyle, ile sam w nie wpisałeś…
to trochę męczy.
rebelle  - @ Boyszewik   |16.07.2008 04:54:55
no niestety Kościół jest w Polsce główną siła sankcjonującą neoliberalizm.
neoliberałowie i episkopat potrzebują siebie nawzajem do rządzenia polskim
społeczeństwem. Kościół daje rynkowi sankcję teologiczną i teatralnie
"akceptuje" np. akcesję do UE, a neoliberałowie dają za to konkordat,
aneks do traktatu akcesyjnego, protokół brytyjski itp.

zresztą sprawa
protokołu brytyjskiego jest chyba najwymowniejsza. Kościołowi chodziło o gest
homofobiczny, a neoliberałom o niskie koszta pracy.
Piotrek Sz.   |16.07.2008 05:52:18
Wybacz poetko, ale unikasz odpowiedzi. W czym zniekształciłem Twoje wypowiedzi?

1. Sugerowałaś, że lewica powinna szukać sojuszników w obrębie kościoła. Po
raz kolejny pytam: Jakich? Gdzie? Moim zdaniem takich potencjalnych sojuszników
nie ma.

2. Pisałaś o tym, że nie ma mnie w debacie publicznej, sugerując, że
są ci, którzy publikują w Tygodniku Powszechnym. Gdzie tu zniekształcenie?

3.
Nie wskazałaś, jaka krytyka kościoła jest nierytualna i niepowierzchowna. Nie
zdefiniowałaś "agresywnego antyklerykalizmu", a jedynie dokonałaś wobec
niego gestu odrzucenia. Podobnie jak Gdula. Moim zdaniem taka postawa świetnie
wpisuje się w panujący dyskurs. Gdzie tu zniekształcenie?

4. Przeciwstawiłaś
moją "bezproduktywną" krytykę kleru, swojej opartej na "szerokich
sojuszach". Co to znaczy? Co jest w niej nierytualnego? Z kim chcesz budować
ten "szeroki sojusz"? Na czym polegałby antyklerykalizm jego
uczestników?

5. Czy Gdula mierzy dalej, porozumiewawczo mrugając do kościoła?
W jakimś sensie owszem, bo aby w Polsce zaistnieć, obecnie trzeba mrugać od
kościoła. Ale co to ma wspólnego z lewicowością? Taka postawa to zwykła
reprodukcja panujących elit.
Boyszewik   |16.07.2008 08:21:56
Słusznie rewolucyjna poetko, tyle że ten wywód mogę przeczytać na forum KP, a
nie w wywiadzie red. Gduli dla wysokonakładowego tygodnika…
kot   |16.07.2008 12:01:25
P.Sz. pozwalasz się wymknąć kluczącej poetce. Czyżby sztuka eleganckiego
przyparcia do muru była Ci obca.
rebelle  - @ Piotrek   |16.07.2008 14:51:19
Więc tak. Proszę napisz, gdzie stwierdziłam, że nie należy krytykować Kościoła?
Albo skąd wniosek, że nie chcę Kościoła krytykować? Dlaczego przypisujesz mi
takie poglądy?

A propos sojuszników - z zasady lewica patrzy na świat
antyhierarchicznie, więc powinna ich szukać… na dole.

A propos
"Trybuny" - bardziej cenię pisanie na lewica.pl. To do kogoś trafia.
Mierzenie wpływu gazety wielkością nakładu to tak jakby mierzyć wpływ książki
ilością stron.

Jeśli odpowiesz mi na pytanie: jaki masz pomysł na wyjście
postulatów antyklerykalnych z 6-procentowej (hojnie licząc) niszy, to będzie
warto nadal dyskutować. Na inne wątki nie odpowiadam, gdyż odpowiedzi są już w
moich poprzednich postach.
kot   |16.07.2008 16:30:07
Z zamieszczonych tu wypowiedzi rewolucyjnej poetki wynika jednoznacznie, że
"jest za, a nawet przeciw". I wpisuje się bez wychyleń w dotychczasową
tradycje polityczną i lewicową.
Boyszewik   |16.07.2008 16:47:07
1. Przy całym szacunku, ale zdanie "Mierzenie wpływu gazety wielkością
nakładu to tak jakby mierzyć wpływ książki ilością stron" jest lekko
absurdalne. Oczywiście wpływu pism nie liczy się tylko i wyłącznie nakładem, ale
porównanie jest jak kulą w płot.

2. Ja bym jednak chciał aby tow. poetka
wymieniła ze trzy postępowe (i żyjące) środowiska katolickie w Polsce. Dla
utrudnienia podarujmy sobie red. red. Dudę i Makowskiego.
Piotrek Sz.   |16.07.2008 17:34:48
1. Nie sugerowałem poetko, że jesteś przeciwko krytyce kościoła. Zadałem
pytanie, jak ta krytyka ma wyglądać, jeżeli antyklerykalne intuicje i odrzucenie
kościoła jako instytucji wydaje ci się przesadą.

2. Przyłączam się do głosu
boyszewika i pytam kolejny raz: u dołu, czyli gdzie? Kto? Masz na myśli oddolny
kolportaż ulotek antysemickich? Dyktat księży w małych miejscowościach?
Uczestników pielgrzymek? Lewica patrzy na świat antyhierarchicznie, ale kościół
katolicki jest hierarchiczny od dołu do góry.

3. Trybuna nie jest dobrą
gazetą, ale nie ulega wątpliwości, że trafia do sporej ilości ludzi, a jest na
pewno bardziej lewicowa od mediów głównego nurtu. Co ci się nie podoba w jej
czytelnikach?

4. Nie jestem politykiem. Badam mechanizmy władzy i ideologii.
Poza tym fakt, że dany pogląd cieszy się dzisiaj poparciem 4-6 proc.
społeczeństwa nie oznacza, że mam go odrzucić. Idąc tym tropem rozumowania,
należałoby dzisiaj wybierać między PO i PiS, wspierając ich lewe skrzydła.
moze czerwone   |16.07.2008 17:55:33
O ile mi wiadomo Grzegorz Napieralski nalezy do KK i moglby swoja krytyke
uprawiac z wewnatrz. Problemem w Polsce jest rytualizacja sporu i mielenie tych
samych argumentow od 20 lat bez wyraznych zmian, to chyba jest wyrazne dla kogos
kto bada mechanizmy wladzy i ideologii? Dzis nalezy podejmowac proby zmiany
status quo nie przez proste domaganie sie poszanowania granic, ale przez
artykulowanie postulatow progresywnych z wnetrza kosciola.
Boyszewik   |16.07.2008 18:56:13
Bez wyraźnych zmian? Ja jednak dostrzegam gigantyczne zmiany w kierunku
klerykalizacji! Wystarczy porównać ilu posłów swoje ślubowanie zakończyło
odwołaniem do Boga w roku 1993 a ilu w 2007!
kot   |17.07.2008 02:09:00
Co się u Was dzieje?!
kot   |17.07.2008 04:22:43
Jeżeli hegemonię zdefiniujemy jako nadrzędność nadrzeczywistości nad
rzeczywistością.
To hegemonia kościoła katolickiego w Polsce idzie łeb w łeb
hegemonią neoliberalną.
Poetka rewolucyjna ( za nią zdolny socjolog) bzdurzy,
że antyklerykalizm powoduje marginalizacje partii do sześciu procent. Tak
jakby (szczególnie młodzi ) Polacy czymś się różnili od Hiszpanów. Ta
kościelna hegemonia jest mocna tym, że nikt z graczy nie spróbował
demokratycznej procedury: sprawdzam! Kościół w Polsce jest nadmuchanym

średniowiecznymi pozostałościami balonem. Z niewielkimi szansami na
zreformowanie się.
Przełamanie jego hegemonii jest równie niezbędne dla
rozwoju jak przełamanie hegemonii neoliberalnej.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.07.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.50132 Seconds