Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Droga donikąd? Drukuj
Redakcja KP   
11.01.2006
W centrum polskiej sceny politycznej zaczyna panować coraz większy ścisk. Sytuację chcą skomplikować jeszcze bardziej pomysłodawcy koalicji „Centrolewu” - pisze Piotr Ciszewski w tekście „Centrolew - droga donikąd”. Z ideą „Centrolewu” polemizuje również Wawrzyniec Smoczyński w artykule „Demokracja na stadionie” („Rzeczpospolita”, 7 stycznia).
Komentarze
Dodaj nowy
mwystanski  - Lewica tęskni za autorytaryzmem.   |11.01.2006 12:05:50
Piotr Ciszewski szyje b. grubymi nićmi. Pozornie woła o zwrot ku ludziom pracy.
Wydaje się, że właśnie dlatego krytykuje SdPl, PD, SLD: bo nie dokonują tego
zwrotu. Ale to przykrywka. W końcowej części artykułu wychodzi szydło z worka.
Co boli Ciszewskiego, to udział tych partii w „walce o demokrację”,
ich sprzeciw wobec tendencji autorytarnych partii obecnie rządzącej. Ciszewski,
zdaje się, nic nie ma przeciw autorytaryzmowi państwa i jego anty-wolnościowym
działaniom. I lekceważy wolnościowe potrzeby „studentów” i innych
lekkoduchów. Stara miłość nie rdzewieje?
Rylew  - Lewicowa inaczej   |11.01.2006 20:31:28
Moim zdaniem P. Ciszewski po prostu woli lewicę normalną od tej „lewicowej
inaczej” czyli neoliberalnej. Tej ostatniej podziękowano i wszystko
wskazuje na to, że na neoliberalne „usługi” zapotrzebowanie
społeczne jakby spada.
Istotnym problemem jest konsolidacja i wzmocnienie
lewicy, która jest obecnie rozproszona i bez znaczenia, ale za cztery lata, a
może wczesniej, może stanowić istotną alternatywę dla tych którym pomyliły sie
strony sceny politycznej i co gorsza role.
Świetny artykuł, precyzyjna
argumentacja.
Roger  - Centrolew – mniejsze zło   |11.01.2006 23:26:09
Z „mieszanymi” uczuciami przeczytałem artykuł Piotra Ciszewskiego
„Centrolew – droga donikąd”. Nie zgadzam się też ani z jego
tytułem ani z prezentowanym stanowiskiem.
W tekście artykułu doszło do
pomieszania dwu odrębnych propozycji: pomysłu koalicji "Centrolewu" oraz
"koalicji demokratycznej". Spora część krytycznych uwag odnosi się do
tej drugiej propozycji Władysława Frasyniuka. W tym względzie popieram Piotra
Ciszewskiego. Jednak nijak się to nie ma do tytułowej tezy.
Zacytujmy pierwsze
zdanie drugiego akapitu: Zarówno SdPL jak i PD są zresztą ugrupowaniami, którym
najbardziej na rękę jest teza Sierakowskiego o dążeniu rządu PiS do trwałej
dominacji oraz monopolizacji władzy. Zacytowane zdanie pokazuje w jaki sposób
konstruuje swoją tezę. Celowo miesza obie propozycje i krytykując drugą pozoruje
posiadanie argumentów przeciw pierwszej. Równocześnie nie mogę zrozumieć czy
autor wątpi w cel kierunku kierownictwa PiS?
Kolejne zdania: Chcą oni między
innymi bronić dorobku III RP, a zwłaszcza dokonań transformacji ustrojowej przed
projektami utworzenia IV RP. Nie wiadomo tylko co miało by być osiągnięciem,
fakt, że w Polsce rośnie rozwarstwienie społeczne czy może obniżanie podatków
dla najbogatszych? Autor zdaje się nie rozumieć, że rozwarstwienie społeczne
jest dobrym fundamentem do budowy dyktatury. Naprawdę może być gorzej niż jest.

Kolejny fragment: Artykuł Wojciecha Olejniczaka będący odpowiedzią na tezy
Frasyniuka i Sierakowskiego pokazuje jasno że przewodniczący Sojuszu chętnie
przyłączyłby się do tego technokratycznego grona, zamiast brać udział w jakichś
debatach ideowych i wysłuchiwać pretensji ze strony ugrupowań na lewo od SLD.
Wynikałoby z niego, że Sławomir Sierakowski jest przeciwny udziałowi SLD w
Centrolewie. A tymczasem Sławomir Sierakowski pisał w rozpoczynającym dyskusję
artykule http://www.centrolew.pl/: Najlepszym rozwiązaniem w kontekście
rywalizacji z PO byłoby stworzenie przed wyborami samorządowymi centrolewicowego
bloku, w którym obok przedstawicieli SLD znalazłyby się także wszystkie gotowe
do startu w wyborach środowiska lewicowe, centrowe oraz organizacje
społeczne.
Zgadzam się z autorem, że politycy SLD i SdPL poparli na przykład
nowelizację ustawy o policji, pozwalającą de facto wyprowadzić wojsko na ulice
nawet bez wypowiedzenia stanu wojennego a także wprowadzili polskie wojsko do
Iraku i Afganistanu. Jednak Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji z SLD
nie groził lekarzom, nie chcącym podpisać umów cywilno-prawnych z organem
państwa, że powoła ich do wojska, gdzie pod przymusem będą świadczyć usługi. Gdy
Ministrem był działacz SLD to policja ochraniała w Warszawie Paradę Wolności
usuwając leżących na ulicy aktywistów LPR. Natomiast w Poznaniu policja biła
demonstrantów z zapałem godnym członków LPR a Minister z PiS chwalił policję za
takt i umiarkowanie. Do tej pory żaden Minister Edukacji i Nauki nie mówił, że
wychowanie w szkołach powinno być oparte na wartościach chrześcijańskich.
W
przeciwieństwie do Piotra Ciszewskiego uważam, że "Centrolew" będzie
mniejszym złem od PiS. Jeśli potrzeby wyborcze sprawią, że politycy PiS będą
akcentować potrzebę walki z elitami oraz stawiania tamę powrotowi neoliberałów
odpowiedzialnych za "dokonania" transformacji to tylko dobrze. Polacy
potrzebują tej agitacji. Wiem, że politycy PiS oszukują wyborców ale dopiero po
ujawnieniu tego kłamstwa wyborcy porzucą poparcie dla PiS.
W kolejnym akapicie
autor pisze: Dzisiejsze pomysły na koalicję antyautorytarną stanowią natomiast
odruch obronny części elit politycznych, które ze środowiskami pracowniczymi i w
ogóle większością społeczeństwa nie mają one absolutnie żadnego kontaktu.
Zgadzam się z tym. Niestety nie ma w Polsce liczącej się partii, która
współpracowałaby ze związkami zawodowymi czy realizowała potrzeby ludzi pracy.
To nie jest wina, powiedzmy SLD, to jest „wina” polskiego
społeczeństwa, które w ogromnej większości jest prawicowe. Polska Partia Pracy
uzyskała w wyborach mniej niż 1% głosów. Środowiska lewicy pozasystemowej nie
muszą dołączać do Centrolewu, powinny jednak jego budowę popierać. Dzięki jego
istnieniu opinia publiczna w Polsce może przesunąć się nieco w lewo.
Ostatniej
nominacji Zyty Gilowskiej na Ministra Finansów, na tydzień przed głosowaniem w
sprawie budżetu, nie sposób ocenić inaczej niż próbę pozyskania wyborców
Platformy Obywatelskiej w wiosennych wyborach parlamentarnych. Wydaje się
bowiem, że bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy szykują rozwiązanie zapasowe na
wypadek braku większości parlamentarnej w głosowaniu nad budżetem. Apetyt na
władzę nie pozwala im dać ani stanowiska Marszałka Sejmu Romanowi Giertychowi
ani nawet stanowiska ministerialnego Andrzejowi Lepperowi. Oni chcą pełnej
władzy, pozwalającej na przeforsowanie zmiany konstytucji.
Dlatego popieram
konstrukcję Centrolewu, którego sukces wyborczy może uratować system
konstytucyjny III Rzeczypospolitej Polskiej.
Rafał  - Nieodrobiona lekcja…   |13.01.2006 02:16:01
Rzecz w tym, że jeśli ta konstrukcja zostanie wykorzystana akurat w wyborach
samorządowych to nie tylko nie wróżę jej powodzenia ale może być kolejnym
krokiem - a kroków tych wykonano już sporo - w rozchodzeniu się dróg działaczy
lewicy i społecznych wobec niej oczekiwań. Bo w samorządzie nie będą się
decydowały sprawy wolności. Będą się decydowały choćby sprawy polityki
przestrzennej, będą podejmowane decyzje w sprawach planow miejscowych. Czy w
tych sprawach działaczy owego centrolewu będzie łączyć cokolwiek? Co prawda
"osiągnięcia" warszawskiego SLD, które mogę bserwować w Warszawie jakoś
nie różnią się od osiągnięć Platformy ale jakoś nie podzielam ich wizji miasta.
Chciałbym tu zmiany. A orzymam awanturę. O co? Aby nie o to, co z tego punktu
widzenia jest sprawą marginalną. Zwracam na to uwagę, gdyż także tu udało się
wydestylować politykę "czystą", obrana zupełnie z zagadnień
praktycznych. To które podałem było tylko przykładem. Taką politykę dla
polityki. To też jest powód, dla którego ludzie odwracaja się plecami od
polityki, gdyż stała się ona dla wielu zawodem, natomiast przestała być sztuką
praktyczną. Sztuką znajdywania rozwiązań. To kto kogo przesłoniło całkiem to, co
jest do zrobienia. Uciekły gdzieś, zniknęły z horyzonty realne sprawy. Zniknął
nawet i człowiek. Został spór ale coraz trudniej zrozumieć o co. tak pomyślany
centrolew jest nieprzemyśleniem lekcji jaką były, a właściwie być powinny dla
lewicy wybory parlamentarne. I tak naparwdę też prezydenckie. Że polityke robi
się dla kogoś. Dla ludzi. I że ci ludzie wystawili lewicy czerwona kartke, bo
ich zawiodla. Zawiodła gubiąc wśród celów ich właśnie. To jest sparwa dziś
kluczowa. Te 3 miliony mieszkań które obiecywał PiS jest sprawą kluczową i to,
że sam PiS potraktował to jako obietnicę o której najlepiej jak najszybciej
zapomnieć nie czyni jej mniej kluczową. Mniej ważną. Podział na Polske solidarna
i liberalna jest sprawą kluczową i to, że dla PiS był demagogicznym chwytem, gra
wyborczą - nie czyni go nieważnym. Kluczową sparwą jest sprawa obowiązków
państwa. To dla kogo to państwo jest. na te pytania akurat Centrolew nie jest
żadną odpowiedzią. Albo inaczej. Ma połączyć ludzi, którzy na kluczowe pytania
dają sprzeczne ze sobą odpowiedzi. Ustrój demokratyczny takich ugrupowań nie
toleruje. Ich obecność wypacza bowiem jej sens.
Rafał   |13.01.2006 02:19:36
Przepraszam za literówki. Kolejna nauczka, że trzeba tekst trzeba najpierw
wklepać w Wordzie :-(
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.01.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.44414 Seconds