Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czesne. Zbędna rewolucja Drukuj
Redakcja KP   
20.08.2005
Płatne studia dzienne tylko utrudnią biednym wstęp na uczelnie. Najbardziej ucierpi niezamożna inteligencja. Zły system zastąpimy jeszcze gorszym. Zamiast robić nieprzemyślaną rewolucję edukacyjną, trzeba poprawić obecny system. - pisze Adam Leszczyński w artykule Czesne. Zbędna rewolucja (Gazeta Wyborcza, 20 sierpnia).
Komentarze
Dodaj nowy
bokanon  - wyrazy sympatii   |22.08.2005 15:00:45
Chciałbym niniejszym wyrazić sympatię dla rzadkiego na tych stronach zderzenia
intelektualisty z empirią: u nich w Choszcznie cholernie trudno rozdać stypendia
w efektywny sposób. Ale skoro w skali mikro nawet intelektualista sobie nie
radzi, to skąd ta ideologiczna pogarda do rynku i bezgraniczna wiara w
efektywność alokacji na poziomie makro (przez państwowych urzędników, którzy
nawet Zizka nie czytali)?

No a z tym samo-opodatkowaniem się obydwu Mężów
Opatrznościowych to już pycha bez granic (i beczka śmiechu przy okazji).
thomas  - skąd ideologiczna pogarda dla rynku?   |22.08.2005 18:54:32
No cóż, może z prawicowej propagandy, która przypisuje lewicy różne głupoty, w
tym ideologiczną pogardę do tego lub owego lub bezgraniczną wiarę (a to akurat
powinno być chwalone, czyż nie jest to posłaniem czy przesłaniem B-16?)
bokanon  - uniosłeś się (niepotrzebnie)   |23.08.2005 10:59:36
Drogi thomasie, uniosłeś się (niepotrzebnie) i napisałeś niejasno (albo nie na
temat). Nic nie poradzę, że tezą każdego kolejnego tekstu reklamowanego na tych
stronach jest autonomia od rynku Czegoś Zbyt Ważnego, co powinni regulować nasi
świeccy pasterze społeczni. No ale jak tu wyjść poza cynizm?

Przykładowo
‘wartością dodaną’ ww. artykułu ma być odkrycie fundamentalnej wady kuponów
edukacyjnych, bo … podaż miejsc jest w krótkim okresie ograniczona. Czyli
jakiekolwiek doinwestowanie uczelni (bony są formą dofinansowania) nie ma sensu,
bo trzeba zbyt długo czekać na rezultaty? No a już na deser mamy, że receptą na
deficyty uniwersytetów jest … wydanie pieniędzy na licea.

Nie zrozum
mnie źle, ja również nie widzę wiele dobrego w pomyśle czesnego i Broń Boże nie
bronię tego raportu MEN. Ale jakoś nie potrafię się opanować jak czytam teksty
będące skrzyżowaniem intelektualnej buty (tylko my dwaj się potrafimy poświęcić
dla ludu), iście górniczej roszczeniowej postawy (na Cele uznawane przez nas za
słuszne kasa musi się znaleźć) i zabawnych propozycji typu 1000 bibliotek do
2010 bo Finom to pomogło.

A propos, wiesz może, ile w GW kosztuje taki
tekst? To dopiero byłby dowód na niedoskonałość rynku…
thomas  - hm, no to się zniżam do ziemi   |23.08.2005 12:14:53
bo niepotrzebnie się unosiłem…

Co do tez tekstu, to prawda, jest on
powierzchowny i chyba w całej debacie najsłabszy.

Jak już wielokrotnie
pisałem, nie można robić reformy edukacji wyższej bez reformy nauki i
uniwersytetów, a te tkwią nadal w ustroju Polski Ludowej. Choćby się wpakowało
miliardy dolarów w ten system, ZBoWiD, który nim rządzi, i tak je wyda na
badania z zakresu górnictwa i hutnictwa. Dopiero zmiana procedur, zmiana systemu
funkcjonowania nauki może doprowadzić do pozytywnych zmian. I co
najzabawniejsze, do tego nie trzeba pieniędzy, tylko odwagi lub ignorancji
(wystarczy nie wiedzieć o lobby rektorów).

Tylko jeden przykład: obecna imć
Pani Rektor UW swój program ogłosiła po wyborach, w których była zresztą jedyną
kandydatką. I nikt się temu nie dziwił, bo to normalka. Dziwne, że w ogóle jakiś
program przedstawiła, bo i po co?
bokanon  - Jedno z lekarstw na twój ZBoWiD   |23.08.2005 14:29:17
to ‘konkurencja’, żeby użyć tego złowrogiego słowa. Regulowana (minimalne
wymogi), analizowana (zbytnia koncentracja studentów w kilku placówkach), ale
nie pozwalająca zamykać się kadrze uniwersyteckiej w wieżach z kości słoniowej.


A propos, Leszczyński zarzuca Sadowskiemu, że ten nie podaje żadnych
przykładów kraju, w którym mechanizm kuponów działa i sprzyja równaniu szans.
Jeden przykład poniżej (z góry przepraszam z wyklętą na tych stronach paralelę z
przyplywem i łodziami).

http://post.economics.harvard.edu/faculty/hoxb
y/papers/recent_work/RisingTide.pdf
rewolucyjna poetka   |23.08.2005 19:11:15
Mnie się podoba w tym tekście, że pokazuje, iż projekt "płatne studia plus
system kredytów" jako sposób zmniejszenia nierówności jest niewykonalny. To
autor wykazuje elegancko.

Nie zgadzam się natomiast z opinią, że gdyby był
wykonalny, to byłby do zaakceptowania.
thomas  - o konkurencji słów kilka   |23.08.2005 19:20:54
Hm, bokanonie, ten tekst jest nie na temat - bo tam mowa o edukacji na niższych
szczeblach. Jestem gotów bronić tezy, że zupełnie inne uwarunkowania rządzą
mobilnością studentów, a inne mobilnością uczniów - a to ma niebagatelne
znaczenie dla celowości wprowadzenia bonów dla studentów.

Co do konkurencji,
to zdaniem większości europejskich naukowców wadą obecnej sytuacji jest
rozdrobnienie instytucji edukacyjnych (czemu sprzyja m.in. 25 języków narodowych
w samej Europie). W Polsce jest jeszcze gorzej - ponad 500 szkółek, ale
przynajmniej język jeden :) One nie potrzebują więcej konkurencji między sobą,
one potrzebują mechanizmów wymuszających łączenie się i
współpracę.

Konkurencja powinna być na poziomie konkursów na wszystkie
stanowiska w nauce i tu zapewne się obaj zgodzimy.
bokanon  - rozwijaj tezę (po meczu)   |23.08.2005 20:20:39
Hm, zawsze wydawało mi się, że im niższy poziom edukacji, im bardziej generalny,
tym silniejsze cechy dobra publicznego i mniej miejsca na rynek. Więc jak coś
działa niżej, to zadziała i wyżej - toteż jestem ciekaw Twoje opinii. Tym
bardziej, że bony (intuicyjnie) prowadzą do koncetracji (czyli łaczeń, których
potrzebę sugerujesz).

PS. Wisła gola (przepraszam z tak prymitywne
zakończenie).
thomas  - rozwinięta teza   |24.08.2005 01:16:09
Otóż bony mogłyby doprowadzić do koncentracji, bo studenci bez problemu
pojechaliby do lepszych uczelni, ale w polskich warunkach:

1. wprowadzono by
ograniczenia na liczbę studentów (dodatkowe opłaty lub podniesienie poprzeczki
egzaminacyjnej), czyli biedniejsi lub słabsi studenci poszliby do słabszych
ośrodków — > brak jakiejkolwiek zmiany

2. ośrodek, który zyskałby przewagę,
nie zatrudniłby osób z innego ośrodka ani nie zdecydowałby się na współpracę z
innymi, bo to nie byłoby w jego interesie (zakładając, że istnieje stały
współczynnik "nakłady na jednego studenta" / "zysk z bonu",
który nie zależy od liczby studentów).

W efekcie moglibyśmy mieć pewną
eliminację słabszych lub słabo znanych ośrodków, lecz niekoniecznie jakiekolwiek
łączenie (ono nie byłoby w interesie silnych).

A co do bonów edukacyjnych na
niższym poziomie, to po prostu trudno mi rozstrzygać bez zaglądania do badań
empirycznych, czy są one korzystne dla grup najmniej uprzywilejowanych uczniów.
Teraz po prostu nie mam na to czasu :(
thomas  - rozwinięcie, cd.   |24.08.2005 01:17:49
i jeszcze na deser: czyż ubezpieczenie w kasach chorych/NFZ nie miało być czymś
w rodzaju bonu na usługi zdrowotne? Jak świetnie wiadomo, biedni na zmianie
systemu niespecjalnie zyskali…
bokanon  - lipa, nie teza   |24.08.2005 10:53:27
jak Wisla…

Ad. 1 - niekoniecznie i tylko w krótkim okresie

Ad. 2 -
bardzo niejasne, nawet przy twoich heroicznych zalożeniach

Ad. deser -
‘forced fit’
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.43049 Seconds