Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Coś pękło, coś się zaczęło |
|
|
ASz
|
|
22.06.2006 |
Oczekiwania tych, którzy sądzili, że zimny, prawicowy prysznic obudzi
polskie społeczeństwo, spełniły się z nawiązką. Strajkują pracownicy,
demonstruje młodzież, przeciw prawicowej władzy protestuje
inteligencja. To, na co warto zwrócić uwagę, to związki powstające
między tymi protestami. Tak jak siłą „Solidarności” było połączenie
wysiłków robotników i inteligentów, tak i dzisiaj zaczynają się
pojawiać oznaki tworzenia ruchów, a przede wszystkim wyobrażeń, które
mają szansę na ogarnięcie całości protestów. Kruszy się mit, że ci,
których interesują kwestie ekonomiczne, są przeciwni liberalnym
postulatom światopoglądowym. Że ci, których do działania skłoniły
kwestie światopoglądowe, nie mają zrozumienia dla rewindykacji
ekonomicznych. I jeszcze jeden mit – o apolitycznych sztuce,
literaturze i teatrze.
Niedawno w gdańskim Teatrze Wybrzeże doszło do ważnego artystycznego i
politycznego zarazem wydarzenia, któremu można przypisać także wymiar
symboliczny. Wyrzucany przez konserwatywne władze samorządowe ze
stanowiska dyrektora teatru Maciej Nowak postanowił pożegnać się z
gdańską publicznością mocnym akcentem. Wystawił napisany przez Pawła
Demirskiego i wyreżyserowany przez Romualda Wilcza-Pokojskiego dramat
„Kiedy przyjdą podpalić twój dom, to się nie zdziw”. Jest to sztuka
oparta na skandalicznej historii z łódzkiej fabryki sprzętu AGD
Indesit, w której zginął robotnik, bo z maszyn pozdejmowano
zabezpieczenia, aby w ten sposób zwiększyć wydajność pracy i
konkurencyjność firmy na rynku. Przedstawienie pokazuje losy żony
zabitego, która pod przebraniem zatrudnia się w fabryce i znajduje
dowody łamania praw pracowniczych przez kierownictwo. Dalej
przedstawione są próby zastraszania i przekupywania wdowy. Grane już
kilkakrotnie przedstawienie wywołuje burzliwe reakcje publiczności.
Jest także przełomem w trwającym już jakiś czas procesie przechodzenia
wielu artystów na stronę sztuki zaangażowanej. Sztuka jest zrobiona
doskonale artystycznie, będąc jednocześnie wprost polityczną.
Kiedyś Bertolt Brecht dostrzegł w tradycyjnym teatrze mieszczańskim
ideologiczne założenie, że poprzez swoją strukturę ukazuje on świat,
który jest dany, niezmienny i na który nie możemy mieć żadnego wpływu.
Odpowiedział na to eksperymentalnym teatrem epickim, który wybijał
publiczność z letargu pasywnego odbioru sztuki. Tak samo dzieje się
dziś z politycznością sztuki w Polsce. Kończą się obawy artystów przed
prymitywnymi zarzutami o publicystyczność twórczości lub o
„instrumentalizację sztuki przez politykę” uwarunkowane dominującą w
Polsce po ’89 roku wizją kultury wolnej od polityki. Wizją
odpowiadającą modelowi świata, w którym neoliberalne założenia
zakorzenione w języku publicznym odgrodziły nas od zaangażowania w
sprawy publiczne i polityczne i zepchnęły naszą aktywność do sfery
prywatnej albo do ram „społeczeństwa obywatelskiego”, które definiuje
się jako sferę niepolityczną, pozarządową, gdzie mamy działać i
debatować, ale tak żeby nie wchodzić w paradę politykom.
Piszę o sztuce Teatru Wybrzeże, bo jest ona wydarzeniem, w którym łączą
się wszystkie nowe zjawiska. Wyrzucany przez władze z powodu
niesłuszności światopoglądowej i „niewłaściwej” orientacji seksualnej
dyrektor na swoje odejście wystawia sztukę pokazującą ciemną i
pozostającą ciągle w ukryciu w polskim dyskursie stronę przemian. Tak
oto dochodzi do symbolicznego połączenia kwestii światopoglądowych z
socjalnymi. Nie da się bowiem walczyć o wolność, nie walcząc
jednocześnie o materialne możliwości korzystania z niej dla wszystkich.
Nacisk na rywalizację i konkurencyjność zaczyna się już w szkole, a
kończy tak, jak w Indesicie, gdzie zdrowie i życie ludzkie wyceniono
niżej niż korzyści finansowe z szybciej pracującej taśmy produkcyjnej.
Konserwatywny populizm zwalczyć można nie dzięki odmienianiu przez
wszystkie przypadki zasad państwa demokratycznego i liberalnego, ale
dzięki takiemu modelowi przemian, który nie skazuje dużej części
społeczeństwa na frustrację wykluczenia i nie wystawia na oddziaływanie
prostych recept populistów sprowadzających się zazwyczaj do nienawiści
do odmieńca. Komuś, do kogo nie trafia argumentacja z porządku
wartości, kto dostrzega potrzebę rozwoju gospodarczego i lekceważył
dotąd kwestie liberalizacji światopoglądowej, warto przypomnieć
pragmatyczny argument sformułowany w głośnym tekście Edwina Bendyka i
Jacka Żakowskiego „Miłuj geja swego” („Polityka”, 23/2005), że na
świecie dziś najlepiej rozwijają się ekonomicznie te regiony, w których
panują otwartość kulturowa i tolerancja dla inności.
Wizja, która łączy sprawy socjalne z walką o tolerancję, stoi również
za planowaną na najbliższą sobotę demonstracją przed Sejmem „O świecką
szkołę i socjalne państwo” organizowana przez Komitet Pomocy i Obrony
Represjonowanych Robotników, w której udział zapowiedzieli Związek
Nauczycielstwa Polskiego oraz Inicjatywa Uczniowska. Hasła sprzeciwu
wobec ministra Giertycha obecne w manifestacjach studenckich i
uczniowskich trafią w sobotę na sztandary związkowców, robotników i
działaczy zaangażowanych dotąd przede wszystkim w obronę praw
pracowniczych. W demonstracji uczestniczyć będą także przywódcy rewolty
francuskiej młodzieży, która przed kilkoma miesiącami walczyła na
ulicach Francji przeciwko liberalnej ustawie o kontrakcie na pierwsze
zatrudnienie.
Wiele wskazuje na to, że nadchodzące wakacje, a zatem spodziewane
obniżenie intensywności życia politycznego, będą jedynie ciszą przed
burzą. Dla zrodzonych w maju i czerwcu antyrządowych inicjatyw
studenckich i uczniowskich będzie to okres przygotowań do akcji, które
kulminację powinny znaleźć w październiku, miesiącu symbolicznym.
Najważniejsze jednak, aby doszło do współpracy wszystkich
zaangażowanych w kontestację środowisk, koordynacji przedsięwzięć
(powinno powstać w tym celu jakieś porozumiewawcze ciało) oraz - w
odpowiednim momencie – przemyślanej i dobrze zaplanowanej radykalizacji
działań (strajk studencki połączony z całym szeregiem innych akcji).
„Knucie” przeciw konserwatywnym populistom zatacza coraz szersze
kręgi… Coś się w Polsce zmieniło, coś się ruszyło. Wśród
organizatorów protestów i uczestników panuje różnorodność poglądów, ale
stworzenie wspólnego mianownika wydaje się coraz bliższe.
Sławomir Sierakowski
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.06.2006 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...