> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
„On zaś będzie panował nad tobą” Drukuj
ASz   
16.12.2004

„Święte oburzenie, jakie wywołały słowa Magdaleny Środy wśród prawicowych publicystów i polityków, dziwi, bo teza pełnomocniczki do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn nie jest nowa. Pojawia się nie tylko wśród feministek, ale także w debatach katolickich intelektualistów polskich i zachodnich” - pisze Sławomir Sierakowski w tekście „On zaś będzie panował nad tobą” („Gazeta Wyborcza” z 17 grudnia 2004). Autor przywołuje Biblię, dokumenty Kościoła oraz teksty teolożek katolickich, by przekonać, że „nawet na teologicznych wyżynach wiary katolickiej pojawia się dyskryminacja kobiet, która usprawiedliwia traktowanie ich z góry. Sądzić, że nie sprzyja to przemocy, jest hipokryzją”.

„Dlaczego wszyscy ci, którzy krytykowali Środę i zarzucali jej ideologiczne uprzedzenie, milczeli, gdy w czerwcu 2000 roku Jerzy Kropiwnicki jako wysłannik polskiego rządu na sesję ONZ na temat sytuacji kobiet (sic!) mówił, że „przemoc w rodzinie jest w Polsce sprawą marginalną” oraz - odcinając się od stanowiska UE - sprzeciwił się wpisaniu do dokumentu końcowego sesji zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną? Polska zajęła wówczas podobne stanowisko jak delegaci m.in.: Algierii, Iranu, Libii, Sudanu, Pakistanu. Dodajmy, że z ówczesnych badań opinii publicznej wynikało, że ponad połowa kobiet zna ofiarę przemocy domowej.
Dopóki politycy prawicy będą - tak jak czynił to Kropiwnicki i stale powtarzają politycy i publicyści prawicy - uzasadniać sądy, że „przemoc w rodzinie jest w Polsce sprawą marginalną”, troską o chrześcijański model rodziny, dopóty Magdalena Środa będzie miała nie tylko prawo, ale i obowiązek mówić, że istnieją pośrednie związki między religią i jej sposobem ekspresji a przemocą wobec kobiet”.

Komentarze
Dodaj nowy
wojtek  - pytania   |17.12.2004 13:50:59
W „sprawie M. Środy” warto chyba zadać dwa pytania:
(1) czy Biblia,
nauczanie Kościoła w przeszłości, współczesna ortodoksyjna teologia katolicka
były\są patriarchalne ponieważ kultura była\jest patriarchalna czy też
kultura jest patriarchalna ze względu na nauczanie Kościoła ? Czy Hindusi nie
biją kobiet ?, Jak wygląda problem przemocy wobec kobiet w kulturze Chin ?
(2)
czy M. Środzie po upublicznieniu jej wypowiedzi będzie łatwiej wykonywać
obowiązki związane z urzędem, który pełni, czy też antagonizacja ze środowiskami
katolickimi może zaszkodzić sprawom dla których urząd ten powstał (czyli m. in.
sprawie „bitych kobiet”) ?
Ewa  - wspolpraca z katolikami   |17.12.2004 14:15:37
Sądzę, że cała ta "sprawa Środy" może raczej pobudzić organizacje
katolickie do lepszych działań. Ostatnio odbywało się 16 Dni Działań Przeciwko
Przemocy Wobec Kobiet (zresztą, niespecjalnie przez media nagłośnione). Nie
zauwazyłam, aby włączyły się w nie organizacje katolickie. Nie zaproszono ich?
Nawet, jeśli, to w Biblii są zdania o tym, że trzeba wchodzić oknem, jeśli
wyrzucą nas drzwiami (Zachariasz np.). Przedstawiciele Kościoła mówią, że ich
działania mają się odbywać w cichości, a nie na arenie, jak Orkiestra Owsiaka.
Tyle że o działaniach Owsiaka wie w Polsce każdy, a czy znowu tak wiele bitych
kobiet wie, do kogo się zwrócić?
To, co dzieje się teraz w mediach będzie, tak
mi się zdaje, miało przynajmniej ten dobry skutek, że wielu "zwykłych"
mężczyzn dowie się, że to, co robia co dzień swoim żonom obchodzi kogoś poza ich
"rodziną", że są organizacje, które z tym walczą i - prędzej czy później
- upomną się o bite kobiety. Oby prędzej.
Żyd-katolik  - do Ewy   |17.12.2004 16:04:23
Tylko, ze istota chrzescijanstwa nie jest czynienie dobra, zeby uzyskac szeroki
rozglos ("niech nie wie lewica twoja, co prawica twoja czyni"). Jak
Owsiak chce byc na topie, to nieche se organizuje te swoje imprezy, ale na
przyklad Caritas nie ma takich potrzeb. A ja zapewniam Cie, ze wypowiedz Srody
to przejaw zwyklej pyskowy, a nie dzialania na rzecz poprawienia losu bitych
kobiet. Jestem w Kosciele nie dlatego, ze teologia katolicka - w przeciwienstwie
do feminizmu -opisuje trafnie rzeczywistosc, lecz z powodu tego, iz dzieki
Kosciolowi ucze sie jak radowac zyciem realnym bez koniecznosci uciekania w
ideologie emancypacyjne. Nie trzeba byc buntownikiem, zeby znajdowac - dzieki
Bogu - szczescie w pogodzeniu sie z rzeczywistoscia.
Matylda  - pytanie   |17.12.2004 16:31:41
"Przegralismy, idee upadly, przyjaciele stali sie wrogami, a zycie wciaz
gorsze i gorsze. Swiatowej rewolucji nie bedzie. A gdyby nastapila, przynioslaby
ogrom nieszczesc calej ludzkosci". Kto to napisal? Dla ulatwienia: w 1945
roku.
Walczaca  - Ludzie zamknieci w Matrxie   |17.12.2004 21:52:22
Brawo wkoncu cos sensownego i na temat i w dodatku cos takiego napisal sam
mezczyzna?, jestem pelana podziwu az nie chce mi sie w to wierzyc. Juz mam dosyc
tego ze przez cale zycie slysze ze czegos mi nie wolno bo "jestes
kobieta". Uwazam ze nasze polskie spoleczenstwo jest hermetycznie zamkniete,
zyje w jakims Matrixie i nie moze sie obudzic albo poprostu nie jst swiadome ze
moze zyc inaczej ze, mozna wybrac inna droge (oczywiscie dobra) niz ta ktora im
wskazywaje rodzina czy szkola. Oczywiscie nie wszyscy sa tacy ale po wielu
swoich znajomych widze ze tylko interesuje ich wlasne zycie nie sa wstanie
otwrzyc sie na problemy spoleczenstwa, zwyklych ludzi bo w koncu jak twierdza
"ich ten problem nie dotyczy wiec po co beda sie angarzowac w koncu zrobi to
ktos inny". W dodatku wiekszosc to katolicy i nie sa w stanie przyjac do
swidomosci ze za cos moze byc winny kosciul. Gdy rozpetala sie burza w zwiaku z
p.Magdalena Sroda wszyscy oburzyli sie ta cala sytuacja: kosciol, prawica,
ruchy katolickie czy nawet nasza pseudo "lewica" itd. bo w koncu ktos
prawde powiedzial o tym co sie dzieje, o problemie ktorego wszyscy chcieli by
sie pozby ale w takim sensie zeby o nim nie mowic i zeby byl gdzies zamkniety w
czterech scianach. A przecierz jest to jeden z liczniejszych problemow z ktorymi
borykamy sie. Ale kosciol czy panstwo oczywiscie nic nie robi zeby naglosnic i
ukazac zwyklym luidziom ze jest to taki sam problem jak narkomania, alkoholizm
czy prostytucja w naszych czasach z ktorym trzeba tak samo walczyc, z taka sama
a nawet z podwojona sila. Oczywiscie wiele osob minimalizuje ten problem bo w
koncu go tak napawde nie widac bo przecierz ktora z kobiet przyzna sie ze jest
katowana przez meza (ale naszczescie coraz wiecej kobiet przyznaje sie do tego i
probuje z tym walczyc), nikt jej nie uwierzy. Bo przecierz jej kat w obecnosci
innych ludzi jest przemilym i przesymapatycznym czlowiekiem, dobrym ojcem i
kochajacym mezem. A najlepej by bylo zeby kobieta sie wogole nie odzywala i zyla
zamknieta w domu to by napewno ulatwilo pozbycie sie tego problemu i nie
komplikowalo wiecej sytuacji. W dodatku wiekszosc ludzi jest tak skonstruowanch
ze jak nie widza problemu to go nie ma- proste i logiczne ale chyba czas
najwyzszy powstac i zaczac walczyc ze "wszelakim zlem" bo nikt inny za
nas tego nie zrobi bo w koncu jak i gdzie bedziemy zyc zalezy od nas samych wiec
powstanmy i zacznijmy walczyc. Ludzie obudzcie sie, przejrzyjcie na oczy!!!
Teraz kilka slow do p.Slawomira Sierakowskiego napawde artykul moze wiele osob
powalic na kolana i jest naprawde dobry ale wiele ludzi bedzie twierdzilo ze to
jakies bzdety albo poprostu "odwroci kota ogonem". Wiele ludzi pewnie
krytykuje cie za to co piszesz i za to co robisz ale nie mozesz sie poddac nawt
gdy przegrasz ta bitwe to musisz wygac ta wojne bo robisz cos slusznego
przynajmniej ja tak uwazam.
ewa  - do wojtka   |17.12.2004 22:36:31
Masz racje, sugerujac, ze kultura, z ktorej wzial sie katolicyzm byla
patriarchalna. I to jak! Jednak nawet taka kulture dawalo sie przekoroczyc.
Pokazuje to Sierakowski w swoim tekscie, mowi sie o tym nam, katolikom, w czasie
nabozenstw - Jezus traktowal kobiety tak jak wszystkich innych. Sierakowski
pokazuje, ze w swojej praktyce i teologii Kosciol o tym zapomnial.
stefan  - pewien przypadek kliniczny   |18.12.2004 02:10:25
"Nie trzeba byc buntownikiem, zeby znajdowac - dzieki Bogu - szczescie w
pogodzeniu sie z rzeczywistoscia". I kto to napisał? Dla ułatwienia dodam,
że 17ego grudnia… Pogódźmy się zatem z rzeczywistością! To przynosi szczęście.
Czyżby autor reprezentował kulturę terapeutyczną? Jego wypowiedzi z pewnością
napędzają klientów psychologom…
Matylda  - odpowiedz   |20.12.2004 13:01:35
No i nie doczekalam sie odpowiedzi na moje pytanie. Slowa: "Przegralismy,
idee upadly, przyjaciele stali sie wrogami, a zycie wciaz gorsze i gorsze.
Swiatowej rewolucji nie bedzie. A gdyby nastapila, przynioslaby ogrom nieszczesc
calej ludzkosci" napisala na kilka tygodni przed smiercia do jednego ze
swoich wielu kochankow, Aleksandra Kollontaj. Idee, ktorym holdujecie, Drogie
Emancypantki, sa skonczone. Przedsmiertne swiadectwo czolowej feministki XX
wieku powinno dac Wam do myslenia. Samorealizacja kosztem wlasnego meza i/lub
wlasnego dziecka/dzieci wyzwala Waszym zdaniem kobiety nie moze dawac szczescia,
bo kazdy egoizm predzej czy pozniej prowadzi do samotnosci. Mozna sie oszukiwac,
powtarzac jak mantra slowo "wolnosc", ale spoleczna natura czlowieka
opieranie relacji z drugim czlowiekiem na czerpaniu afektywnej satysfakcji ma
krotkie rece i nogi.
thomas  - A mój wujek   |20.12.2004 21:26:45
… mawiał, że kontrrewolucja konserwatystów się nie uda. I co z tego?

Cudny
argument, Matyldo. Co nas obchodzi jakaś emancypatka sprzed lat, choćby nazywała
się nawet i Aleksandra Staszic i była księdzem katolickiem lub biskupem
warmińskim? A jeśli chcesz zrezygnować z samorealizacji, proszę bardzo. Masz
nawet kandydata na głowę rodziny. Żyd-Katolik na pewno nie pozwoli Ci na
samorealizację. A takich pewnie jest legyon. Smacznego.
Aha, i jeszcze jedno.
Zdanie "każdy egoizm prędzej czy później prowadzi do samotności" jest
jawnie fałszywe, nawet jeśli mówimy o po prostu egoistycznym dbaniu o własne
interesy. Coś nie wydaje mi się, żeby świat był tak cudnie urządzony.
konrad  - walec   |21.12.2004 00:51:02
no i nerwicy żołądka się nabawiłem…właśnie skończył się program u
Pospieszalskiego, który wywołuje u mnie stany okołokonwulsyjne. zobaczyłem
Sierakowskiego i pomyślałem, że idę na całość i podejmuję próbę dotrwania do
końca. przeciętnie wrażliwy na walce światopoglądowe człowiek rozumie jakie to
wyzwanie. niestety bezowocne. Książka autortwa Czyżewskiego i Dunin o Cudzych
Problemach staje się coraz bardziej aktualna. czuję się bezradny - absolutny
parias wywłaszczony z możliwości decydowania o swojej reprezentacji w sferze
publicznej. można albo podłożyć się pod walec światopoglądowy albo kręcić
młynkiem buddyjskim jak Jaruga u Pieńkowskiej - "ale kościół po II Soborze
Watykańskim napraaaawdę się zmienił, ale Kościół …." w chwili obecnej po
prostu mi przykro…bywa, że jestem wściekły…znowu wewnętrzna emigracja? jakie
to jest wszystko do cna zgrane.
Agata  - bylo az tak zle?   |21.12.2004 00:53:17
bylo az tak zle?
Matylda  - wujek thomasa   |21.12.2004 11:09:45
Thomas: "A mój wujek mawiał, że kontrrewolucja konserwatystów się nie uda. I
co z tego?"

No wlasnie, co z tego? A ja pisze o faktach, ktore sa dla
Ciebie niewygodne, wiec unikasz polemiki z nimi, stwierdzajac, ze Cie one nie
obchodza. Swiadectwa bankrutow ideologicznych sa cenne dla potomnosci. Kollontaj
nie byla jakas dawna rewolucjonistka, lecz prekursorka tych rozwiazan
spolecznych, ktore teraz lansuje nowa polska lewica. A jesli uwazasz, ze egoizm
nie prowadzi do samotnosci, to napisz dlaczego. Dla mnie jest oczywiste, ze
wiezi miedzyludzkie buduje sie w oparciu o poswiecenie, rezygnacje ze swego,
wybaczenie. Tak juz zostal urzadzony ten swiat, i utopie kolejnych pokolen
rewolucjonistow moga przyniesc wiecej szkod niz zyskow.
thomas  - egoizm i samotność   |21.12.2004 11:32:31
Otóż egoizm NIE ZAWSZE prowadzi do samotności. Jeśli wątpisz, kup sobie dowolne
kolorowe pismo i sprawdź biogram jakiegoś bogatego egoisty. Z pewnością znajdzie
się choć jeden — a to wystarcza, żeby Twoje zdanie było fałszywe — który jest
egoistą, a nie jest samotny. Nie ma tak łatwo, żeby np. wszyscy bogacze byli
samotni. Po prostu niepotrzebnie używasz słówka "zawsze". Nie zawsze.
Czasem egoizm może prowadzić do samotności. A czasem może do niej prowadzić
samopoświęcenie, na przykład u Szymona Słupnika. Nie jestem jednak tak
nieostrożny, żeby mówić, że asceza zawsze prowadzi do samotności. Czasem tak,
czasem nie. Po prostu w grę w sprawach ludzkich wchodzi znacznie więcej
czynników.

A nie obchodzi mnie pani Kołłontaj czy Kołłątaj, choćby dlatego,
że w życiu o niej nie słyszałem, więc nie wiem, czemu jej zdanie — niepoparte
żadnym rozumowaniem — miałoby być ważne. Argumenty są istotne zresztą bez
względu na to, kto je wypowiada. Gdyby było ważne, kto je wypowiada, to móglbym
na przykład twierdzić, że katolicyzm jest skompromitowany, ponieważ został
odrzucony na łożu śmierci przez J. M. Bocheńskiego. A to akurat żaden
merytoryczny argument. Więc nie przerzucajmy się deklaracjami tego lub innego
przedstawiciela danej opcji. Prosimy o argumenty.

Mój argument: są przykłady
bardzo wielu szczęśliwych emancypantek, które zostawiły potomności zupełnie inne
świadectwo. Poczytaj sobie autobiografię Johna Stuarta Milla, to dowiesz się,
jaką kobietą była Harriet Taylor. Poza tym są ludzie, dla których wolność jest
najważniejsza. Są też tacy, którzy myślą, że byłoby im dobrze w niewolnictwie. A
mi się wydaje, że się oszukują.
Matylda  - pisma kolorowe   |21.12.2004 12:08:54
Wizerunek ludzi bogatych, kreowany przez pisma kolorowe, trudno uznac za
prawdziwy. Rynek rzadzi sie okreslonymi prawami, takze jesli chodzi o popyt na
idee i style zycia. I nie ma szans, zeby sie dowiedziec o tym, co sie dzieje w
duszach osob, ktore sa egoistyczne i rzekomo nie osamotnione. Poza tym przyjazn
i milosc mozna sobie kupic. Tylko czego sa warte takie uczucia?

Co do
argumentow: to, ze nie Ty nie slyszales o Kollontaj, to nie znaczy, ze jej
rozwiazania nie inspiruja wspolczesnych feministek. A inspiruja. Tu chodzi o
uznanie rodziny za jedna ze spolecznosci represjonujacych jednostke. Skutki
takiego myslenia najbardziej uderzaja w dzieci. Jesli panstwo zaczyna sprzyjac
rozwodom, lansuje w szkolach model wychowawczy, ktory za priorytet uznaje
"samorealizacje", to musza pojawic sie okreslone skutki. Porownaj swiat
dzisiejszy i ten sprzed chocby 100 lat na podstawie literatury. Siegnij po
ksiazki Houellebecqa, lewaka, ktory juz nie ma zadnych zludzen co do idei
postepu, hasel feministycznych i ekologicznych, tylko brnie w nihilizm. To
literatura reprezentatywna dla naszych czasow. Niby jest lepiej, mamy zdobycze
rewolucji obyczajowej, a pisarze pisza o staczaniu sie na dno. O czyms to
swiadczy. Dla mnie o kosztach tych rewolucyjnych zmian.
Norbert Karcz  - Sine ira et studi   |21.12.2004 12:20:44
Sławomir Sierakowski ma rację.
Wydaje się, że w tym przypadku
zastosowanie
miała by sentencja;
” Sinnite illos, caeci sunt, et duces caecorum”,(
zaniechajcie
ich, ślepi są i ślepym przewodzą)
Ewa  - korekta   |21.12.2004 12:27:18
Houellebecq to konserwatysta, ktory marzy o tradycyjnym modelu rodziny,
prawdziwej milosci i kobiecie, ktora spelni wszystkie jego zachcianki.
Żyd-katolik  - do Norberta   |21.12.2004 12:28:15
Swoja droga to zenujace jak gowniarz, ktory nie pamieta czasow PRL wymadrza sie
na tematy opresji, dominacji, przemocy. I poucza ludzi z doswiadczeniem
przewyzszajacym jego doswiadczenie wielokrotnie. Niestety nie wystarczy sie
naczytac rozmaitych lektur filozoficznych, zeby zlapac Pana Boga z brode. Nieco
pokory, Panowie. I pamieci historycznej: bolszewicy tez sie przejmowali niedola
bliznich.
Matylda  - konserwatysta?   |21.12.2004 12:33:07
Dobre. Jak lewak przyznaje sie do kleski swoich idealow staje sie natychmiast
konserwatysta. Na tej zasadzie panstwa realnego socjalizmu nie mialy nic
wspolnego z lewica, bo przesladowaly ludzi. Zastanawia mnie, jak to jest. Lewica
oczekuje od Kosciola bicia sie w piersi za rozne prawdziwe i urojone winy jego
dzieci, a sama wychodzi z zalozenia, ze jest bezbledna. A jak cos nie wyszlo, to
wine ponosza jacys "faszysci" i inni.
Ewa  - kurcze, a katolicy sie wymadrzaja   |21.12.2004 12:33:46
Mimo ze zaden z nich - chyba - nie bral udzialu ani w Zmartwychwstaniu, ani w
pierszych mszach. Nawet w stworzeniu swiata.
Żyd-katolik  - do Ewy   |21.12.2004 12:38:28
I tu Ci przyznam racje. Jestem niedoskonaly - przemadrzalosc to moj grzech - i
dlatego potrzebuje Boga. Zeby rozmawiac z takimi jak Ty bez nienawisci i z
szacunkiem dla strony przeciwnej. Ale jestem - tak jak wszyscy uczestnicy tego
forum - tylko czlowiekiem. I dlatego potrzebuje ciaglego nawracania sie.
Pozdrawiam.
thomas  - szczęście egoistów   |21.12.2004 13:22:11
hm, no dobra, twierdzisz, że nie ma szczęśliwych bogaczy?? Ani jednego? No cóż,
widać myślenie życzeniowe Ci przesłania świat.

Wyobraź sobie, że nawet
altruizm matki jest dla innych egoizmem — ona dba o interesy dziecka nie
troszcząc się o zbawienie całej ludzkości. Czy potępisz ją? Mam nadzieję, że
nie. To co piszesz to jakieś toporne stereotypy.

A teraz idź do biblioteki i
wypożycz sobie "Bajkę o pszczołach" Mandeville’a i dowiedz się, jak
beznadziejne dla naszego ludzkiego gatunku byłyby skrajnie altruistyczne
postawy.

Co do pana H. — nie zamierzam czytać. Nie mam czasu na podrzędnego
prawicowego pismaka. Wolę czytać o niebezpieczeństwie faszyzmu, u takich pisarzy
jak Bernhard czy Ladislav Fuks. "Palacz zwłok" świetnie pokazuje, co to
znaczy sztuczna jedność rodziny i do czego ona prowadzi.

A co do bolszewików,
to owszem, sądzę, że z lewicą ta ich konserwatywna tyrania nie ma nic wspólnego.
To po prostu wschodni despotyzm. Dla mnie lewica znaczy mniej więcej tyle co
socjaldemokracja i liberalizm Johna Stuarta Milla. Pokaż mi przykład ekscesów
Milla!!! Albo Deweya!

Problem z polskim katolicyzmem polega na tym, że często
jest równie głęboko intelektualny, jak miłość kiboli do Legii czy Widzewa. Zero
wiedzy o treści religii; wystarczy, że jesteś nasz, jesteś kibolem naszej grupy,
czyli masz chorągiewkę z papieżem. A tych innych potraktujemy, jak na kiboli
przystało. Chyba się wszyscy zgodzimy na to, że to się ma nijak do treści
*współczesnego* katolicyzmu.
Żyd-katolik  - do thomasa   |21.12.2004 13:58:19
Houellebecq jako prawicowy pisarz? No coz jak chcesz brnac w ignorancje to jest
juz Twoj wybor. I jesli odrzucasz odpowiedzialnosc Twojej formacji za dzialania,
ktore ludzkosci nie wyszly na dobre, odrzucaj dalej. Swoja droga, Twoja
mentalnosc nie rozni sie specjalnie od kibolskiej (bolszewickiej?) - kiedys
groziles mi, ze za swoje poglady dostane w nos.
Żyd-katolik  - i jeszcze o seksizmie   |21.12.2004 14:02:36
Thomasie, napisales do Matyldy: "Masz nawet kandydata na głowę rodziny.
Żyd-Katolik na pewno nie pozwoli Ci na samorealizację. A takich pewnie jest
legyon. Smacznego". Komu jak komu, ale wcieleniu wszelkich cnot
lewicowo-liberalnych (az zapachnialo salonem), czyli Tobie nie przystoi sie
staczac do poziomu takich seksistowskich uszczypliwosci.
Brat Mateusz  - Faryzejstwo, czyli jak Ż-k obraża katoli   |21.12.2004 22:45:40
Swoją drogą to żenujące jak Żyd-katolik kreuje się na pierwszego moralizatora,
publicznie wypisuje o swoim ciągłym nawracaniu się (Przypominam, że Owsiaka
krytykuje za to, że się tak udziela propagując swoje działania, Caritas pochwala
za medialną powściągliwość - a sam komu jest bliższy).
Swoją drogą to żenujące
jak można się tak przechwalać - i on pisze o pysze. Powodzenia w multiplikowaniu
pamięci i wspomnień "wielokrotnie przewyższających" - w rzeczy samej
będzie kogo nawracać. Dobra rada: do konfesjonału! I trochę wyciszenia - jeśli
odwagi starczy.
"Nieco pokory", Panie Ż-k. I pamieci historycznej.
Żyd-katolik  - do brata Mateusza   |22.12.2004 10:45:23
Ja sie przyznalem jedynie do swojej slabosci. Nawracanie sie nie poczytuje sobie
za cnote, ale za koniecznosc, ktora nakazuje mi sumienie. Ci, ktorzy sie nie
chca nawracac nie sa z tego powodu ode mnie ani lepsi ani gorsi. Bog tak samo
kocha Owsiaka, pracownikow Caritas, Ciebie i mnie. Choc wiele z naszych zachowan
odrzuca, i wtedy karci nas jak dobry ojciec. Oczywiscie mozesz w to nie wierzyc.
Pozdrawiam.
konrad  - zabawne   |22.12.2004 11:15:53
zabawne jak z kryterium pamięci historycznej można zrobić brzemię kolejnych
pokoleń i "odpowiednią" ramę odniesienia dla kolejnych pokoleń, zabawne
jakz pomocą katolickiej retoryki presuponuje się świeckim pewne postawy (np.
ignorancji), zabawne. że wszystko to polane jest sosem "bliskiego spotkania
twarzą w twarz" niemalże wprost z Levinasa - z tym, że bez możliwości
spotkania się w połowie drogi, zabawne, że na tym forum czuję się jak oglądałbym
program Pospieszalskiego, zabawne, że spotkam się za chwilę z zarzutem
bolszewizmu, zabawne, że nie jest dobrze widziane powoływać się na kogokolwiek,
zabawne, że mogę uczestniczyć w Rozmowie ("R!ozmowie") pod warunkiem, że
uznam istnienie świetego kościoła grzesznych ludzi, punkt krytyczny tej
humoreski został przekroczony, zabawne, że spotkam się zaraz z oskarżeniem o
chęć obracania się w towarzystwie wzajemnej adoracji…i jak tu się nie wycofać
z życia publicznego
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 11:28:33
Po prostu sytuacja sie powtarza. W XIX wieku byli ludzie, ktorzy chcieli
poprawic los wyzyskiwanych warstw spolecznych na drodze reform, i tacy, ktorzy
zlo widzieli w "opresywnym" systemie ekonomicznym. Na poczatku XX wieku
sa osoby, ktore zamierzaja zwalczac przemoc w rodzinie poprzez zwyczajnie
przeciwdzialanie zachowaniom kryminalnym (oczywiscie nie tylko biciu), lecz nie
brakuje postaci pokroju pewnej minister, zamierzajacych
"depatriarchalizowac" kulture. Obawiam sie, ze efekt dzialan tych
ostatnich moze przyniesc spustoszenia w sferze moralno-obyczajowej analogiczne
do spustoszen uczynionych w sferze polityczno-gospodarczej w bolszewickiej
Rosji. Tak jak tu kiedys pisalem, w obu przypadkach chodzi o marksistowski
"skok od krolestwa koniecznosci do krolestwa wolnosci". Kiedys te
wolnoscia mial byc komunizm, dzis zas rewolucjonisci nadzieje pokladaja w
zniszczeniu patriarchalnej struktury spolecznej.
konrad  - koincydencja   |22.12.2004 12:04:44
Żyd-katolik z pewnością zaobserwował taką współbieżność - więzi sopłeczne
tworzone tylko i wyłącznie w oparciu o społęczny podział pracy (dzisiejszy
turbokapitalizm doprowadza ten proces do granic absurdu) stają się mizerne. Ta
lichota nie obroni się samym krzykiem o świętości rodziny. Nie widzę żadnej
sprzeczności między poprawianiem losu pokrzywdzonych na drodze reform i zmianami
w uniwersum symbolicznym w którym jesteśmy zanurzeni. Powiedziałbym, że zmiany
instytucjonalne muszą tylko uzupełniać zmiany kulturowe. pewna Pani minister
poruszyła tabu językowe i jest be. taaaa…No ale coby się na taką diagnozę
zgodzić trzeba się porozumieć co do tego, że patriarchat jest rzeczywistym
problemem, a nie tylko i wyłącznie funkcjonalnym podziałem ról społecznych. to
nie jest tak, że wszyscy godzą się na ten porządek rzeczy jakby był on od boga
dany. i tutaj chyba leży kość niezgody. osobiście też ubolewam nad tym, że
dramat, który opisuje Houellebecq stanie się niedługo i u nas rzeczywistością.
tylko czy dlatego mam próbować zaczarować świat?
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 12:21:39
Musze przyznac, ze ten ostatni post jest dla mnie milym zaskoczeniem. Nie
zgadzam sie, ze funkcjonalny podzial rol spolecznych jest z istoty czyms zlym.
Moze byc zly, ale nie musi. Jeden czlowiek bedzie niezadowolony, ze nie znalazl
sobie innej pracy niz charowa na budowie, inny zas bedzie mial poczucie, ze to
jest to. W duchowosci chrzescijanskiej to sie nazywa powolaniem. Oczywiscie
dramat opisywany przez Houellebecqa, a potwierdzony chociazby autobiograficznym
swiadectwem Frederica Beigbedera, swiadczy o bankructwie zludzen czlowieka co do
wyzwolenia sie z kajdan tego swiata (by uzyc gnostyckiego slownictwa).
Absolutnie sie z Toba utozsamiam, kiedy sprzeciwiasz sie "czarowaniu"
rzeczywistosci. Ale utopie takze nie przynosza szczescia, a jedynie gorycz
pryskajacych zludzen.
konrad   |22.12.2004 12:55:03
kajdany tego świata bywały różne. są te wobec człowieka zewnętrzne, te do
których człowiek dołożył swoje trzy grosze i te, które są jego wyłącznym
patentem. patriarchat jest właśnie tym patentem, który próbuje ubrać się w
"naturalizm" poprzez opowieści psychologów ewolucyjnych czy
socjobiologów czyli "stare bajki po liftingu" jak to nazwała kiedyś
trafnie Kinga Dunin. jeśli tak, to w mocy człowieka jest rozkuwać kajdany
patriarchatu. i to nie ma nic wspólnego z utopią, to tylko widoki ciężkiej orki
na ugorze powodują, że niektórym brakuje chęci i sił na to by się tego
podejmować. Oczywiście, że funkcjonalny podział ról nie jest czymś złym dopóki
nie prowadzi do krzywdy drugiego człowieka. funkcjonalny podział ról w rodzinie
i społeczeństwie prowadzi do krzywdy kobiet. i jest stosunkowo kiepskim
argumentem stwierdzenie, że wiele kobiet nie widzi w tym nic złego. jeśli się
kogoś najpierw wrzuca w język patriarchatu tłumacząc jednocześnie, że język to
takie medium poprzez które możemy dotrzeć do rzeczywistości "takiej jaką ona
jest naprawdę" to trudno spodziewać się innych odpowiedzi. a poza
tym…obawiam się, że Żyd-katolik jednak próbuje "czarować" świat. w
sytuacji, w której nie ma się realnego wpływu na wolnorynkowe relacje, które
wtargnęły do każdego segmentu życia publicznego można sobie zawsze pohasać w
polu tożsamości. tylko, że tożsamośc ma procesualny charakter - więc wszystkie
fundamenty mogą zostać z czasem podmyte. więc, jak mawia Bauman, mercedesa z
klimatyzacją temu, kto odeprze atak cząstek elementarnych!pozdrawiam
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 13:07:58
W jaki sposob udowodnisz, ze funkcjonalny podzial rol spolecznych w rodzinie
dyskryminuje kobiety? I przede wszystkim, dlaczego uwazasz, ze kobiety
odnajdujace szczescie w zyciu rodzinnym pozostaja w niewoli jezyka? Moze to
jednak nie patriarchat jest winny, ale konkretny czlowiek. Jesli mezczyzna
podejmuje kluczowe decyzje w rodzinie i bierze na siebie odpowiedzialnosc za
egzystencje zony i dzieci, a w dodatku potrafi zone obdarzyc miloscia (czyli na
przyklad gotowoscia do poswiecen), to moze nie musi byc tak zle. Oczywiscie
wielu mezczyzn ma problem z wywiazywania sie ze swych rodzinnych obowiazkow, ale
to jeszcze nie powod, zeby deprecjonowac cel do ktorego sporo z nich usiluje
zmierzac.
konrad   |22.12.2004 13:21:02
aż wstyd to przypominać. każdy z nas ma cele "wewnętrzne" i
"zewnętrzne". "tak się dziwnie składa", że te zewnętrzne-
związane z działalnością w sferze publicznej zawsze były lepiej nagradzane. a to
materialnie, a to prestiżem, a to dostępem do innych powszechnie pożądanych dóbr
- np. dostępem do czasu wolnego. i tak się "dziwnie składa", że tereny
te zostały skolonizowany przez mężczyzn. tak, tak, tak - oczywiście to jest
model kosmiczny, uniwersalny, powszechny, funkcjonalny. trudno rozmawiać w
sytuacji, w której ktokolwiek sięga po pierwszą lepszą technikę wywierania
wpływu na ludzi -nie tylko próbuje przeformułować problem, ale w ogóle neguje
jego istnienie. chyba się jednak wycofuję…
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 13:38:31
Jesli Cie dobrze zrozumialem, to meski "kolonializm" jest winny temu, ze
kobiety maja mniej wolnego czasu od mezczyzn. No coz, ale to jest konsekwencja
feminizmu. Nie udalo sie calkowicie wypchnac kobiet z domu, wiec w
"nowoczesnym" systemie stosunkow spoleczno-gospodarczych - zarowno o
orientacji wolnorynkowej, jak i socjalnej - kobieta probuje laczyc role zony,
matki i pracownicy. Musi byc ciezko, wcale mnie to nie dziwi. Do tego dochodzi
instynkt macierzynski (czy to tez pojecie bedace efektem "niewoli"
jezykowej?). Prosze mi wybaczyc, ze moje opinie kojarza sie z socjobiologia, ale
jakos nie moge pozbyc sie przekonania, iz dla matki wazniejsze jest/sa od
realizacji zawodowej jej dziecko/dzieci.
konrad   |22.12.2004 14:39:48
to jest właśnie rewelacyjne, że mężczyźni często wiedzą dużo lepiej co jest dla
matek dobre a co nie. Szkoda, że niektórzy tak konsekwentnie bronią status quo
(och, przepraszam za tę nowomowę), że nie dają się "wepchnąć" w domowe
pielesze. mężczyzna i kobieta we współczesnym świecie pozostają w strukturalnym
konflikcie. kobiety zawsze miały mniej wolnego czsu (który można dowolnie
wykorzystać) od mężczyzn także to nie jest logiczna konsekwencja feminizmu.
skoro człowiek wznosi się dzięki symbolom ponad swoją zwierzęcość nic nie stoi
na przeszkodzie żeby próbować "zasypywać" efekty stratyfikacji płci i
nie tylko zamiast tworzyć ideologie je uzasadniające. na przeszkodzie nie stoi
nic poza mniej lub bardziej uświadomionymi interesami. tyle, że to taki
niepoprawny język, prawda? co za spuścizna, co za dziedzictwo! otóż zasadniczo
odczuwa się brak jakiegoś nowego Marksa choć na niego byćmoże za wcześnie.
dlatego jesteśmy szczęsliwi i dumni z naszej "harmonii’", którą nie
wiedzieć czemu jacyś "gówniarze" próbują burzyć. obelga i ośmieszenie to
świetne chwyty tyle że poniżej pasa, prawda? widzę to tak, że Żyd-katolik może
pogodzić się z tym, że świat społeczny, w którym żyjemy to konstrukt. być może
dzieje się tak dlatego, że wtedy traci się monopol na nazywanie rzeczywistości a
to uwiera i jest szczególnie niewygodne. nie można wtedy znaleźć "złotego
środka". tylko, że niektórzy są już zmęczeni jego poszukiwaniem w oparach
absurdu. niech Pan uwierzy, że niektórzy mają dosyć tego klimatu w którym, jak
śpiewa Janerka, trzeba, trzeba, trzeba - trzeba iść do nieba. a ja nie widzę
nic!!a ja nie widzę nic!!!
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 15:14:03
Wiesz, mnie interesuja fakty. Znam co najmniej kilka kobiet, ktore przed slubem
byly bardzo niezalezne, a po slubie zrezygnowaly z kariery zawodowej i powolanie
odnalazly w malzenstwie i macierzynstwie. I to nie chodzi o brak problemow,
tylko o poczucie, ze sie jest na swoim miejscu. Oczywiscie mozna sie bawic w
"hermeneutyke podejrzliwosci" i zaprzeczac swiadectwom ludzi. To jest
kwestia przywiazania do pewnych dogmatow ideologicznych (bo nie tylko katolicyzm
operuje dogmatami). P.S. Wiare w Boga mozna przyjac lub odrzucic. Nie ma czegos
takiego, ze "trzeba isc do nieba".
konrad   |22.12.2004 16:06:20
otóż mnie też interesują fakty i podobnie jak Ty znam kilka kobiet, które
chciałyby uniknąć swojego miejsca w strukturze społecznej ( z którym to wiążą
się pewne przywileje ) przy zachowaniu szczęścia w życiu rodzinnym. też to ktoś
kiedyś komuś tłumaczył, że żona nie musi żyć z mężem w konflikcie osobistym żeby
pozostawać w strukturalnym. najbardziej zabawne jest to, że to właśnie gołe oko
i fakty", jak napisał kiedyś Henryk Domański wskazują na to, że mamy do
czynienia ze stratyfikacją płci. oczywiście, że operuję językiem ideologicznym.
i ponoć w społeczeństwach demokracji liberalnej moim przywilejem jest domagać
się równego statusu dla moich i Twoich dogmatów. niestety w Polsce z tego punktu
widzenia praktykujemy protodemokrację. a przede wszystkim - przepraszam za pewną
napastliwość - proszę nie atakować mnie słowem powołanie bo odbieram to jako
gwałt symboliczny! chyba Żyd-katolik nie wyłączy mojej recepcji z katalogu
świadectw ludzkich i pozwoli mi odczuwać ogromny dyskomfort z powodu tego że
ktoś strzela do mnie z takiej armaty?!? jeszcze raz podkreślam za profesorem
Woleńskim bodajże (głowy sobie uciąć nie dam) - "ja wiszę na haku w
łazience" i nie interesują mnie widoki na niebo. taki jestem bezduszny. co
więcej, myślę, że nie przeszkadza mi to być człowiekiem elementarnie
przyzwoitym. myślę, że nie potraktowałeś fragmentu Janerki zbyt dosłownie więc
nie rozumiem końcówki. otóż moje świadectwo jest następujące - dopadają mnie w
Polsce mdłości i to wcale nie jest stan przyjemny i pożądany. tylko co mam ze
sobą zrobić? wobec mojej osoby też ktoś nieustannie uprawia "hermeneutykę
podejrzliwości". bardzo mi przykro, że mnie tak sformatowano, że uwarzam, że
"prawda jest zawsze rodzajem błędu bo długi i przenikliwy ból historii
uczynił ją niezmiennym".
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 16:17:15
Alez ja nie kwestionuje swiadectw "kobiet wyzwolonych". Rownowaze je po
prostu swiadectwami tych, o ktorych pewne srodowiska pogardliwie sie wyrazaja
"Matki-Bolki" lub "kury domowe". I znow okazuje sie, ze
tolerancja w wykonaniu jej wyznawcow jest fikcja. Przynajmniej chrzescijanstwo w
swoim nauczaniu o grzechu pierworodnym nie pozostawia co do tego zludzen.
konrad   |22.12.2004 16:31:01
tutaj nie idzie tylko i wyłącznie o świadectwa tych czy innych kobiet oraz moje
(jak rozumiem zostałem pominięty) tutaj chodzi o to, że rozmawiamy w innym
języku a ja instytucjonalnie traktowany jestem jak barbarzyńca nie używający
jakiegoś niedookreślonego bulgotu. ja walkowerem swojej pozycji nie oddam. i to
zdaje się stanowić problem. że ten inny nie daje się "oswoić" w języku
dyskursu dominującego. zresztą czuję się zawiedziony tak zdawkowym
potraktowaniem problemów.
Żyd-katolik  - do Konrada   |22.12.2004 16:47:43
Alez ja nie zachecam Ciebie do tego, zebys dal sie "oswoic". Wskazuje
jedynie na utopijny charakter pewnych postulatow. Nie mozna byc tolerancyjnym i
jednoczesnie "depatriarchalizowac" spoleczenstwo. Bo co sie zrobi z duza
czescia spoleczenstwa, ktora sie rewolucji nie bedzie chciala poddac?
Reedukowac? A jesli tak, to w jaki sposob?
konrad   |22.12.2004 16:52:30
a można jednocześnie być tolerancyjnym i utzymywać patriarchat?!? rewelacja!!!
aight   |28.12.2004 03:13:48
"Matki Bolka", a nie "matki Bolki"
Ola   |29.12.2004 00:09:14
Polecam, aczkolwiek sama czynność jest jałowa, przeczytać kilka wypowiedzi
Żyda-katolika pod kątem występowania a) frazeologii niezrozumienia podstawowych
pojęć marksizmu b) wyrażeń z anteny radia ojca r.
Proponuję hipotezę badawczą
nr.1: repertuar narzędzi intelektualnych Żyda-katolika opiera się na rozumowaniu
przez wykluczanie. Propozycja: rozpoczęcie kursu w zakresie innych pojęć logiki.
Pozdrawiam i owocnej pracy (jak Bóg da, oczywiście).
Żyd-katolik  - do Oli   |29.12.2004 10:34:34
To taka bardzo charakterystyczna dla pewnej formacji polityczno-kulturowej
cecha: ubierac swoje przeswiadczenia w szaty naukowosci. Oczywiscie rewolucja w
sferze jezyka jest specjalnoscia tej formacji. I tak obsmiewanie
homoseksualistow nazywa sie dyskryminacja. A na przyklad szyderstwo z doroslych
ludzi, ktorzy przed slubem nie podejmuja sie wspolzycia seksualnego, to tylko
zart z "ciemniakow". Haslo "Rownosc" nie po raz pierwszy okazuje
sie narzedziem przemocy ideologicznej, sluzacej "rowniejszym". Czy nie
jest tak, Towarzyszko?
konrad   |30.12.2004 00:08:14
nie wiem czy jest konieczne jakieś podanie ze zdjęciem, ale prośba jest
następująca: daj żyć Człowieku!
Żyd-katolik  - do Konrada   |30.12.2004 10:17:57
I vice versa.
Paulus   |30.12.2004 11:39:02
To, co dyskwalifikuje czcigodnego Żyda-Katolika w oczach Jego szanownych
Adwersarzy, to m.in. fakt, że rzekomo nie rozumie On podstawowych pojęć
marksizmu.
Pragnę więc spytać, czy to, że wielu z Państwa nie rozumie
podstawowych pojęć hitleryzmu może być uzasadnieniem dla wyciągania
analogicznych wniosków wobec Was? Czy może nieznajomość podstaw hitleryzmu jest
szlachetnym przymiotem, a nieznajomość podstaw marksizmu wyklucza z szeregów
"ludzi rozumnych"?
Żyd-katolik  - do Paulusa   |30.12.2004 13:31:32
Twoje pytania sa trafne. Zauwaz jednak, ze zyjemy w swiecie asymetrycznych ocen
obu totalitaryzmow. Nazizm jest potepiony nie tylko ze wzgledu na praktyke, lecz
i ideologie. Komunizm zas jest usprawiedliwiany z uwagi na "szlachetne
intencje", jakie przyswiecaja checi wyzwolenia czlowieka z uwarunkowan
klasowych. Formula "Po owocach ich poznacie" nie znajduje w tym wypadku
zastosowania. Dlatego trudno o wspolne z lewica potepienie komunizmu. Nie
przyznaje sie bowiem ona do powinowactwa ze swoimi ideowymi przodkami.
Ola  - no a co to niby jest?   |04.01.2005 00:17:50
"Obsmiewanie homoseksualistow nazywa sie dyskryminacja" - no a co to
niby jest przepraszam - jeśli owo obśmiewanie zawiera elementy pozbawiające
homoseksualistów pewnych praw obywatelskich, takich jak możliwość zawierania
związków małżeńskich, dziedziczenia po partnerze etc., tudzież inne pretensje do
pewnych uregulowań obowiązujących w zachodniej, zachodniej - c y w i l i z o w a
n e j Europie, uwłaczanie godności jednostki ludzkiej to jak należy to nazwać.
Proszę zwrócić uwagę, że nie jestem Pana towarzyszką (za nią: Zdrowaś
Mario).
Ew. odpowiedź proszę kierować do refleksji własnej.
Podpisuję się pod
zdaniem konrada. Daj żyć człowieku! Przynajmniej w Nowym Roku.
Żyd-katolik  - do Oli   |04.01.2005 13:43:51
Zanim zwine sie z tego forum, jednak odpowiem Towarzyszce (to taki sposob
tytulowania w formacjach lewicowych, ktorych idee zdaje sie Ola podzielac).
Jesli cos sie tekstuje w Europie Zachodniej, to nie oznacza jeszcze, iz test ten
musi wypasc pomyslnie. Chcialbym zapoznac sie z kondycja spoleczenstwa
holenderskiego za 20-30 lat. Bo na razie kroliki doswiadczalne poddaja sie
eksperymentowi rownie chetnie jak sojusz robotniczo-chlopski komunistycznej
utopii na terenie Rosji w 1917 roku.
Poza tym malzenstwo nie jest prawem
obywatelskim, lecz zwiazkiem mezczyzny i kobiety, ktorzy decyduja sie na pewien
trud bycia razem, i dlatego otrzymuja od panstwa przywileje. Organizacje
"gejowskie" natomiast zadaja tego rodzaju przywilejow dla par, ktore
podejmuja nie trud, ale przyjemnosc i korzysci bycia razem. Mnie naprawde nie
interesuje co robi para homoseksualistow w zaciszu domowym, ale postulaty, ktore
Towarzyszka formuluje sa zmuszaniem mnie do interesowania sie tym. Bo
homoseksualizm staje sie wartoscia spoleczna. I z tym sie zgodzic nie moge.
Pozdrawiam.
konrad   |04.01.2005 18:23:05
a jednak cofka?eee…niemożliwe…ale rozumiem, że dobrze czuć się gdzieś mile
widzianym (czytanym) co nie zawsze daje się załatwić "zagłaskiwaniem"
adwersarzy. zresztą dziwiłem się, że lektura "Krytyki.." (bo zakładam,
że takowa miała miejsce) może być dla niektórych zaproszeniem do rozmowy. co
bardzo chciałbym podkreślić, idzie tyleż o treści, co sposób ich prezentacji.
nieładnie jest się gdzieć pojawiać i praktykować obsmarowywanie gospodarzy w ich
prawdziwie niszowym domku. w każdym razie dobrze by się stało, jeśli Żyd-katolik
zdecydowałby się pociągnąć za sobą Paulusa (choć intuicja podpowiada mi, że nie
będzie tak cudnie) bowiem trudno nie zauważyć kolejnych nadużyć. aż się wierzyć
nie chce, że można w ten sposób traktować Bliźniego. przecież to nazbyt
oczywiste, że nie chodzi w pierwszej kolejności o homoseksualizm, tylko o
Człowieka. co Ci pozwala orientację seksualną przekuwać w główny atrybut
tożsamości?!? poza tym, by pozostać przy tej chorej logice, jeśli
heteroseksualność miałaby by być wartością społeczną, to nie widzę powodów, dla
których homoseksualizmowi tego odmawiać. a coż to za zwyczaje ewangelizacyjne,
że wszelkie mniejszości traktuje się jak interior do podbicia? a jednak nie
wytrwałem w swoim światecznym postanowieniu ascezy werbalnej. z pewnością
Żyd-katolik mi to wybaczy…też pozdrawiam…a jakże…
Żyd-katolik  - do Konrada   |04.01.2005 19:12:07
No nie moge tak tego zostawic. Istnieja poglady i tezy dajace dowody na
patologiczny charakter zachowan homoseksualnych, co najmniej rownie
przekonujace, co poglady i tezy negujace ten patologiczny charakter. Dlaczego
ustawodawstwo ma uwzgledniac argumenty tylko jednej strony sporu? I ja do ruchow
"gejowskich", nowej lewicy, Oli i Ciebie apeluje: DAJCIE ZYC! Nie
zawracajcie nam glowy jakimis niszowymi problemami w rodzaju rejestracji
"zwiazkow partnerskich". Uszanujcie wolnosc sumienia urzednikow Stanu
Cywilnego, ktorzy zamierzaja odmawiac rejestracji takich par (bo zdaje sie
zamierzacie pociagac takich krnabrnych urzednikow do odpowiedzialnosci karnej za
dzialania dyskryminacyjne). Uprawiajcie seks z kim, kiedy i gdzie chcecie, ale
nie afirmujcie tego, nie wystawiajcie sie z tym na widok publiczny, i nie
zmuszajcie spoleczenstwa, zeby to, co uwaza za chore, nagle zaczelo uwazac za
zdrowe. P.S. Niniejsze forum to miejsce debaty publicznej. Domyslam sie, ze
jestes jednym z redaktorkow wymienionego pisemka i oczekiwalbys iscie
leninowskiej jednomyslnosci w takiej debacie, ale coz, internet to narzedzie
swobodnej wymiany mysli (takze bardzo, bardzo politycznie niepoprawnej), a nie
zamkniety na miare partyjnego getta, obieg jedynie slusznych idei.
Paulus   |05.01.2005 08:34:30
Heteroseksualność nie jest "wartością społeczną" lecz normą biologiczną.
Odchylenia od tej normy są ulomnością, którą należy traktować jak każde inne
upośledzenie, natomiast cała dyskusja dotyczy agresywnej propagandy
"równościowej" uprawianej przez niektóre osoby, w tym publiczne. A jak
potraktowalibyście ludzi lansujących modę na jednonożność jako alternatywny
sposób chodzenia, a tym samym odmawiających inwalidom praw do rehabilitacji
(przecież jej nie potrzebują - nie są w niczym gorsi od zdrowych!) Chyba że, co
bardzo prawdopodobne, postępakom po prostu szkoda środków na leczenie ludzi
ewidentnie chorych i wolą je przeznaczyć na zaciemniający rzeczywistość aparat
propagandowy. Ale to zrozumiałe - do leczenia potrzeba fachowców, a do głoszenia
haseł i rozkręcania zadym wystarczą postępowi politrucy.
konrad   |05.01.2005 10:55:18
otóz nie mam nic wspólnego z Redakcją. Redakcja doszła najwidoczniej do wniosku,
że lepiej sobie głowy inżynierami od natury ludzkiej nie zawracać i pozostawiła
to czytelnikom "Krytyki…". problem polega na tym, że niektórzy z nich
są głęboko zdegustowani fachowością poszczególnych uczestników debaty, którym
czasami nawet cierpliwości na lekturę poprzednich wypowiedzi nie wystarcza. i
proszą Niebieskiego niektórzy uczestnicy tej rozmowy - spraw, proszę, żeby
Rycerze Niepokalani (z nimi mogą skonfrontować się tylko rycerze Ni!) wyrzekli
się fantomu czystego języka, w którym objawia im się porządek tak krystalicznie
czysty, że się aż synapsy i dendryty lasują.
Paulus   |05.01.2005 11:06:46
Walka z "Rycerzami Niepokalanymi" będzie trudna, wszak z 4 czytelników
"Krytyki" 50% to katolskie oszołomy… A flagman Czerwonej Floty musi
stawić im czoła mimo zlasowanych synapsów i dendrytów.
konrad   |05.01.2005 14:39:20
melduję się na stanowisku. stąpam w jednym szeregu z Rycerzami Ni! tworzymy
anarcho-syndykalistyczną komunę więc strzeż się! u nas tylko ruja i poróbstwo!
Ola  - Pani (towarzyszka dla swojego partnera)   |05.01.2005 22:46:51
No szczerze mówiąc zdumiewa mnie łączenie w jednym wywodzie (tylkol czy jest tu
mowa o jakiejkolwiek logice): komunizmu (w wersji:
bolszewizm-leninizm)-homoseksualizmu-prowadzenia krucjat i nękania jakiś
niepokornych urzędników (to może coś z Gogola? Hmm…).
Dowiaduję się ponadto,
iż "istnieja poglady i tezy dajace dowody na patologiczny charakter zachowan
homoseksualnych" - no to tak jak mówić, że "istnieją poglądy i tezy
dające dowody na to że ziemia jest kwadratowa". No kiedyś dla niektórych
podobno była, ale dziś nie jest nawet i dla papieża… (rozumiem, że bez
argumentu religijnego nie mam po co zwracać się do Żyda-katolika). Swoją drogą
jestem katoliczką i nie widzę powodów, żeby przyjmować wykładnię religijną Ż-k.
jako właściwą. Niewątpliwie nie jest to forum, na którym chciałabym dyskutować
kwestie religijne - nie wiem dlaczego Ż-k czuje stale taki przymus. No, ale
skoro zadeklarował się opuścić forum - trzymam za słowo i powodzenia na dalszej
ścieżce chwały. Amen
Ach - Paulus - heteroseksualność jest taką samą normą
biologiczną jak homoseksualność. Polecam wykłady na wyższych uczelniach:) (No
może nie u ojca Rydzyka:)
drożdże  - nasza norma   |06.01.2005 00:23:39
a my rozmnażamy się przez pączkowanie

olewamy płeć, bo to żadna dobra norma
biologiczna

a może jako bezpłciowe jesteśmy homoseksualne czy niedookreślone
jak androgyny?

lecz żre nas Rydzyk i jego pomiot

taka nasza norma
biologiczna

tralala!
Paulus   |06.01.2005 08:44:51
Cieszy mnie, że pod czerwone sztandary zbiega się coraz więcej aktywu. Ale do
rzeczy.
(1) Nie samymi wykładami wyższych uczelni żyje człowiek. Czterdzieści
lat temu postępowcy uczyli nas, że genetyka to burżuazyjna szarlataneria, a
teraz próbują wmawiać że homoseksualizm jest normą. Oczywiście, że w pewnych
patologicznych kręgach bywa uznany za normę, lecz niekoniecznie trzeba się tym
kierować. Homoseksualizm to choroba, a przeciwne temu orzeczenie WHO wynikało
wyłącznie z faktu, że w danym momencie większość składu orzekającego miała
takie, a nie inne poglądy. Kiedy skład się zmieni - zmieni się też obowiązująca
interpretacja. Jest to kwestia wyłącznie polityczna. Jak już mówiłem - taniej i
wygodniej jest coś uznać za normę niż podejmować trud leczenia. Nawet jeżeli na
uczelni coś powiedzieli, to można samemu pomyśleć i to zweryfikować. A dlaczego
uniwersyteckim wykładom marksistów przypisuje się większą wartość niż wykładom
rydzykistów? To trąci nierównym statusem, segragacją, nietolerancją,
dyskryminacją ze względu na wyznanie i poglądy…
(2) Drożdże - upatruję w Was
kandydata na przyszłego Naczelnego Krytyki Politycznej.
Żyd-katolik  - do Oli   |06.01.2005 16:51:18
Niestety, chcialbym opuscic to forum, ale pewnych bzdur nie moge zignorowac.
Prosze mi przytoczyc jakis cytat z wypowiedzi lub dokumentu autorstwa Jana Pawla
II, stwierdzajacy, ze zachowania homoseksualne nie sa ani patologia ani
grzechem. Szacunek dla homoseksualistow nie oznacza jeszcze aprobaty dla ich
stylu zycia.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.12.2004 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89749 Seconds