Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Wszyscy jesteśmy postmodernistami |
|
|
Julian Kutyła
|
|
19.01.2009 |
Mój znajomy (nazwijmy go Sławkiem) chodził kiedyś na kurs prawa jazdy. Na kursie, wiadomo, pan prowadzący (nazwijmy go panem Zdzisławem) lubił czasem rozładować atmosferę – napiętą od bezliku znaków, świateł i krzyżówek z trudnym do odgadnięcie pierwszeństwem przejazdu – i błysnąć dowcipem, czyli obśmiać błędy niezbyt udanych kierowców. Sławek zauważył jednak, że jakoś nazbyt często bohaterkami dykteryjek pana Zdzisława są młode kobiety. Gdy zwrócił panu Zdzisławowi uwagę, że wedle wszelkich danych sprawcami większości wypadków są raczej mężczyźni, pan Zdzisław niewzruszony odrzekł w stylu godnym apostoła postmodernizmu klasy co najmniej Richarda Rorty’ego: „Pan ma swoją prawdę a ja swoją”.
Prawdziwie postmodernistyczne oblicze świata działaczy sportowych mogliśmy poznać w ostatni weekend, gdy prezes PZPN Grzegorz Lato paradujący w ostatni weekend po Zakopanem przed dziennikarzami w stanie wskazującym na spożycie sporej ilości trunków procentowych na pytanie czy nie ma sobie nic do zarzucenia odparł: „To pana interpretacja. […] Piłem wodę i śmiałem się. To zabronione?”. Oczywiście, że nie, przecież śmiech to zdrowie. Wesoło prawda?
Ta zabawna i wydawałoby się niegroźna dezynwoltura w podejściu do rzeczywistości może mieć jednak nieco bardziej mroczne oblicze. Oto Tomasz Wróblewski w tekście będącym dość karkołomną obroną prezydentury Busha juniora wspomina przy okazji o niesławnej ustawie Patriot Act. Twierdzi, że ustawa ta (cytuję:„znienawidzona przez lewicowy establishment od Paryża po Teheran”, swoją drogą warto może ogłosić konkurs „co artysta miał na myśli?” z tym establishmentem) w zasadzie ocaliła demokrację dzięki temu, że „zezwalała na stosowanie niekonwencjonalnych metod względem terrorystów (podsłuchy, porwania, tortury)”. Kiedy słyszę, że porwania i tortury to po prostu „niekonwencjonalne metody” walki o demokrację, jakby chodziło o paradowanie w dwóch lewych butach, jakoś przestaje mnie śmieszyć swobodny stosunek do interpretacji faktów. I w ten sposób uświadomiłem sobie, że z dwojga złego wolę już chyba bezczelnego pijanego Latę niż trzeźwego i cynicznego Wróblewskiego.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...