> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zahlastana fifulka Orlińskiego Drukuj
Jaś Kapela   
11.06.2011

Wojciechowi Orlińskiemu wydaje się niestosowne rozmawiać o prokreacji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jednocześnie ogłasza, że nierozmawianie o prokreacji jest lewicowe. Można go zrozumieć, gdyż wydaje mu się tak w afekcie (na cykl Tomasza Kwaśniewskiego „Po co dzieci”). Co go jednak nie usprawiedliwia, gdyż paskudnie się myli.


„Lewicowy dyskurs na temat rodziny i prokreacji to dyskurs odwołujący się do miłości” - pisze odważnie Orliński, udowadniając jednocześnie, że obok lewicowego dyskursu dawno chyba nawet nie stał. Żyjemy w smutnych czasach, gdy właściwie każdy dyskurs odwołuje się do miłości, więc robienie z tego wyróżnika lewicowości jest co najmniej szkodliwą pomyłką. Konserwatywny dyskurs odwołuje się do miłości chyba nawet częściej niż jakikolwiek inny. Czy jakieś inne słowo powtarza się równie często w kościołach? Czy fakt, że Jan Paweł II często powtarzał „miłujcie się”, czyni go lewicowcem? Czy neoliberalna polityka miłości PO czyni z tej partii lewacką bojówkę? Jakoś tego nie widzę.


Dlatego słusznie Orliński stwierdza, że dyskurs opierający się na miłości nie nadaje się na medialną debatę. Trudno debatować, gdy wszyscy się zgadzają, że miłość jest najważniejsza. Nie rozumiem tylko, czemu Orliński to popiera. Chodzi o to, żeby nie debatować? To dlaczego jednocześnie sam to robi? Tym bardziej że jego teza jest dość karkołomna. Twierdzi, że nie należy dyskutować o polityce rodzinnej i prokreacyjnej, gdyż jest to prywatna sprawa poszczególnych ludzi. To bardzo piękne, że autor kocha swoje dzieci tak bardzo, że chce je ochronić przed byciem pionkami w debacie, ale już mniej ładne, gdy sugeruje, że Konstanty Radziwiłł czy Rafał Porzezinski kochają swoje dzieci mniej niż on, bo chcą, żeby ich istnienie zostało odnotowane nie tylko na fotkach ojca, ale również w dyskursie publicznym.

W gruncie rzeczy Orliński mówi to samo, co Margaret Thatcher: „Społeczeństwo? Nie ma czegoś takiego. Są tylko indywidualni mężczyźni i kobiety, są też rodziny”. Co to ma wspólnego z lewicowością, doprawdy nie wiem. Choć niewątpliwie świadczy to o poziomie debaty w Polsce. Można negować istnienie wspólnoty, jednocześnie uważając to za lewicowe.


Oczywiście nikt nie każe się Orlińskiemu spowiadać, ile ma dzieci, z kim i dlaczego. Nie ma też żadnego powodu, żeby nie czuł obrzydzenia do prawicowych buhajów, ogłaszających na lewo i prawo, że nie używają prezerwatyw. Co nie zmienia faktu, że o dzieciach trzeba rozmawiać. Choć rozmawiać to znacznie za mało. Co piąte dziecko w Polsce żyje w ubóstwie. Liczba zasiłków wypłacanych najuboższym rodzinom systematycznie spada. Próg uprawniający do otrzymania zasiłków wynosi żałosne 504 złotych i ma być zrewaloryzowany o szalone 10 złotych. Z kolei same zasiłki to kwota od 68 do 98 pln. To sześć razy mniejszy niż średnia w krajach Unii Europejskiej. I w ogóle nie wiem, co można sobie za to kupić, żeby starczyło na miesiąc. Może mleko w proszku w Biedronce. Ale nie rozmawiajmy o dzieciach. Bo po co? Przecież Orliński kocha swoje dzieci. To nam nie powinno wystarczyć.

Prawdę mówiąc, nie obchodzi mnie zupełnie, kogo kocha Orliński. Jak dla mnie może nie kochać nikogo. Ale jeśli chce się wypowiadać na temat lewicowego dyskursu, to byłoby miło, gdyby sobie zdawał sprawę, że opiera się on raczej na zasadach równości i sprawiedliwości społecznej, a nie jakiejś tam miłości, która nie wiadomo za bardzo, co właściwie miałaby znaczyć.


Myślenie o dzieciach, bo „przyszłość kraju” ma sens. Choć ani nie jestem fanem tego kraju, ani żadnych dzieci płodzić nie zamierzam. A jednak żyjemy w pewnej politycznej wspólnocie i w interesie nas wszystkich jest, żeby dzieci mogły się w tej wspólnocie wychowywać w godnych warunkach. Dlatego oczywiście znacznie bardziej podobałby mi się cykl „Dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci?”. Choć odpowiedź jest skądinąd oczywista. Zna ją nawet gazeta „Metro”. W skrócie: bo Polska to nie Szwecja. Lepszy jednak cykl „Po co dzieci” niż zakopanie tematu pod dywan, co marzy się Orlińskiemu w jego fantazji o „prywatnwj sprawie każdej pary”.


To nie jest prywatna sprawa. Choćby dlatego, że już dziś powstają plany podnoszenia wieku emerytalnego. A powodem tego ma być starzenie się społeczeństwa. Nie uratują nas też emigranci, jak sugeruje Orliński w komentarzu pod notką, bo ci zasilają raczej tanią siłę roboczą. Często pracują na czarno i rzadko płacą jakiekolwiek składaki. Raczej więc też nie będą pracować na nasze emerytury. A sami też kiedyś się zestarzeją, więc może się okazać, że ktoś będzie musiał pracować na ich emerytury. Albo patrzeć jak umierają w ciemnych zaułkach. Otwarcie rynku pracy musi toczyć się razem z walką o prawa pracownicze dla nowo przybyłych pracowników, którzy o swoje prawa nie zawsze walczyć umieją i nie zawsze mają ochotę. A czasami nawet nie wiedzą, że je mają. Uczyć, że posiada się prawa, trzeba od dziecka.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Gammon No.82  - Nie zawsze musi być tytuł   |11.06.2011 12:25:52
Plisnoł.
(1) Z punktu widzenia logiki ze zdania "lewicowy dyskurs na temat
rodziny i prokreacji to dyskurs odwołujący się do miłości" nijak nie wynika:
"jakikolwiek dyskurs odwołujący się do miłości jest lewicowy".
(2) Czy
lewica - analogicznie, jak np. JKM - akceptuje wizję demografii jako wielkiej
piramidy finansowej?
(3) Jak ma się "dyskurs oparty raczej na zasadach
równości i sprawiedliwości społecznej" do INDYWIDUALNYCH decyzji o robieniu
/ nierobieniu dzieci, używaniu / nieużywaniu gumy itp.? Dla mnie to mroczna
zagadka.
Emigrant  - Emigrant-imigrant   |11.06.2011 17:27:14
Emigranci to Ci co kraj opuszczaja.
Maciej_Cisowski  - miłe narzekanie   |11.06.2011 20:38:59
"…byłoby miło, gdyby sobie zdawał sprawę, że opiera się on [dyskurs
lewicowy] raczej na zasadach równości i sprawiedliwości społecznej, a nie
jakiejś tam miłości, która nie wiadomo za bardzo, co właściwie miałaby
znaczyć."
Że dyskurs "miłości" pozostaje karykaturalną niewiadomą
jest zapewne prawdą, ale kopać ów dyskurs (a właściwie "straw mana"
dyskursu neo-lib) przy pomocy pojęć niewiele lub wcale mniej niejasnych jest
podwójnym pójściem na łatwiznę.
Ta "równość" i "sprawiedliwość
społeczna" muszą mieć nieco więcej konturów, bo inaczej niedaleko im do
dyskursu "miłości". Oczywiście zyskując na konturach mogą nagle stracić
na atrakcyjności, bo też wtedy problemy się zaczynają…
A swoją drogą ciekawe,
że odpowiedzią na thatcheryzmy Orlińskiego staje się odwołanie nie do wartości
wspólnotowych, tylko do gwarancji mojej, twojej, pani, pana emerytury,
przywołanie mistycznych Ultima Thule zwanych Szwecją i zawołanie do edukowania
ws. praw pracowniczych imigrantów (dla niepoznaki nazwanych
"emigrantami"). I w końcu - czy to ma być alternatywa w kwestii polityki
rodzinnej i demograficznej, albo jej braku z wizji Orlińskiego? Podmienić
Szwedom państwo za nasze, nauczyć emigrantów, że na umowie zlecenie ich prawa
pracownicze są lekko nieobecne i wyczarować ex nihilio gwarancje emerytur bez
zarżnięcia gospodarki?
antenka_beretowa @ Maciej_Ciso   |12.06.2011 02:45:23
"Ta "równość" i "sprawiedliwość
społeczna" muszą mieć nieco
więcej konturów, bo inaczej niedaleko im do
dyskursu
"miłości"
________________________________ _
To dyskurs trzeźwego
instynktu samozachowawczego, nie sentymentów, biorący pod uwagę,że tych ,
którzy stwierdzą,że są wyjęci z równości i sprawiedliwości uzbiera się
wystarczająco dużo,żeby w lokalach wyborczych wyleczyć Cię boleśnie z wszelkich
Twoich projekcji, chyba,że znajdziesz stare-nowe zastosowanie dla świeżo
zbudowanych stadionów. Dlatego - paradoksalnie- socjaldemokracja jest jedyną
szansą ocalenia liberalnej demokracji. A uparta niezdolność do zrozumienia
takiego banalnego 2 plus 2 sprawia że mentalność prawicowo- thatcherowsko -
deregulacyjno -atomistyczna to nie zjawisko polityczne , lecz
neurologiczno-psychiatryczne i dotyczące osobowości podatnych na działania
sekt i bombardowanie szorstką i ojcowską miłoścą niewidzialnej ręki rynku, bo
ona "dobrą przecież jest". To tacy ludzie są prawdziwym zagrożeniem dla
siebie , otoczenia i demokracji a nie "lewactwo"
młody ttdknista   |13.06.2011 16:53:56
Jaś Kapela: ”udowadniając jednocześnie, że obok lewicowego dyskursu dawno chyba
nawet nie stał”

A ty koło czego stoisz, Ty hipsterze, pozujący na lewicowca?
fronesis   |13.06.2011 17:54:55
@młody ttdknista
smutne to bardzo, że nie pozwalasz W. Orlińskiemu samemu
popisać się jego prężnym, muskularnym marksizmem tylko przybiegłeś ratować WO
jak jego fanboy. TTDKN w takiej wersji to faktycznie smutne kółko adoracyjne a
nie twór z hasła - "ttdkn nie istnieje ttkdn reaguje".
@gammon
No.82
Zgadzam się z Twoimi uwagami, ale może WO sam by sobie załatwiał
polemiki?
ubik   |15.06.2011 00:49:04
Absolutnie się nie zgadzam, że dyskurs odwołujący się do miłości nie jest
lewicowy. Trzeba tylko pamiętać o chrześcijańskim kontekście - chodzi o miłość
bliźniego, tego potrzebującego i słabszego, to jest najstarszy dyskurs lewicowy
w dziejach naszej cywilizacji i nie ma potrzeby się go wypierać. A, że trzy
zwrotki dalej jest w Biblii mowa o mordowaniu homoseksualistów, to świadczy, że
nasi przodkowie w wielu sprawach się mylili. Są kontynuacje i dyskontynuacje.
Pytajnik   |15.06.2011 14:01:35
Panie Kapela!

Nie chciałbym wyjść na skończonego purystę, przyznam też, że nie
wiem do czego się odnosi tytuł felietonu - jednakże czy "zahlastać" nie
pisze się aby przez "ch" ??

Pozdrawiam
organizer  - Zahlastana fifulka   |20.12.2011 15:44:23
Panie Pytajnik,

uprzejmie donoszę, że "zahlastana fifulka" to żart z
serii : a wiesz jak jest po czesku "czarodziejski flet"? No i to jest
właśnie zahlastana fifulka. To taka aluzja brzmieniowa, naśladownictwo, więc o
"ch" nie ma mowy.

pozdrawiam,

org
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92916 Seconds