> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wydajność doktora Wiktora Drukuj
Jaś Kapela   
19.03.2011

Podobno ekonomista to osoba zajmująca się ekonomią. Może kiedyś tak było. Od tamtego czasu powstał jednak specjalny podgatunek ekonomisty, który wcale nie zajmuje się ekonomią, tylko wkurzaniem ludzi. Klinicznym przypadkiem tego gatunku jest doktor Wiktor Wojciechowski, i to nim się dzisiaj zajmiemy.

Doktor Wiktor - jako że nie interesuje go ekonomia, tylko wkurzanie ludzi - pracuje w Forum Obywatelskiego Rozwoju. Co ekonomista może wiedzieć o obywatelskim rozwoju? Trudno powiedzieć. W końcu ekonomia to nauka opisująca produkcję, dystrybucję oraz konsumpcję dóbr, a obywateli trudno uznać za dobro (podejrzewam nawet, że szczególna odmiana ekonomii uprawianej przed doktora Wiktora uważa ich za zło. Zło konieczne, ale jednak zło). Można zrozumieć, dlaczego ekonomiści zamiast zajmować się dystrybucją dóbr, zajęli się obywatelami, ale jednocześnie, skoro już to zrobili, powinni zauważyć - subtelną, bo subtelną, ale wciąż - różnicę między ludźmi a innego rodzaju dobrami, które można produkować i konsumować. Niestety, w ekonomii uprawianej przez doktora Wiktora tej różnicy nic widać. Oczywiście doktor Wiktor nie jest pierwszym - ani zapewne ostatnim - doktorem, który tej różnicy nie dostrzega. Pytanie jednak, czy na pewno właśnie z tego rodzaju doktorami chcemy mieć do czynienia? Czy rzeczywiście na nich chcemy liczyć, jeśli chodzi o wyzdrowienie? Nawet jeśli jest to tylko ozdrowienie gospodarki.

Po tym teoretycznym wstępie możemy przejść do bardziej szczegółowej analizy. Autorzy tekstu w „Gazecie Wyborczej” o bezrobociu młodych pt. Pokolenie wyżu: weźmiemy każdą pracę postanowili zacytować doktora Wiktora. Mają prawo to zrobić. Zadaniem niektórych dziennikarzy - podobnie jak ekonomistów - jest nie tylko dziennikarstwo, ale również wkurzanie ludzi, więc zapewne chętnie dobierają sobie do współpracy ekspertów, którzy również postawili sobie ten sam cel. Doktor Wiktor ogłasza, co następuje: „Wydajność młodych jest niższa niż koszty zatrudnienia”.

Doktor Wiktor ogłasza to w kraju, którego obywatele pracują najwięcej godzin w tygodniu w Europie. W kraju, w którym co trzecia pracująca osoba nie ma stałej umowy o pracę, więc koszty jej zatrudnienia są minimalne. W kraju, w którym według raportu PricewaterhouseCoopers „z każdej złotówki zainwestowanej w pracownika jego szef odzyskuje przeciętnie 1,56 zł” (z krajów europejskich pracodawcy na pracownikach zarabiają więcej tylko w Rosji; średnia w Unii to 1,17 zł). Tak więc doktorze Wiktorze - to ma być diagnoza choroby? A w ogóle widział pan pacjenta na oczy, czy przeczytał to pan w jakiejś książce?  

Być może dla doktora Wiktora żaden człowiek nie jest wystarczająco wydajny. Na pewno nie jest tak wydajny jak nowy lexus albo sauna z koloroterapią. Być może ojcowie polskiego kapitalizmu po tylu latach nadmiernie wyczerpującej pracy nie mają już ochoty męczyć się z kolejnymi pracownikami i zamiast tego wolą się zrelaksować. Ale czy na pewno ma to coś wspólnego z wydajnością pracowników i kosztami pracy? Wysokie koszty pracy to ulubiona mantra ideologów neoliberalizmu, ale żadna diagnoza. To nawet nie jest prawda. Dane są bezlitosne: niewiele spośród krajów OECD ma niższy klin podatkowy niż Polska. Polska ma też jeden z najniższych klinów podatkowych w całej Unii Europejskiej i najniższy klin podatkowy spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej [1].

Może w sytuacji, gdy pensje są tak małe, a zyski firm tak duże, pracodawcom po prostu nie opłaca się zatrudniać więcej osób. Bo po co się męczyć? Ile można akumulować kapitał, skoro może się on w ciągu milisekundy rozpłynąć na jakiejś giełdzie? Może potrzebujemy nie niskich kosztów pracy, ale regulacji i stabilizacji rynków finansowych? Jeśli neoliberałowie tak bardzo chcą bronić swojego ukochanego kapitalizmu, to może niech najpierw stworzą kapitalizm zapewniający podstawowe bezpieczeństwo działającym na nim podmiotom. Ale może wcale im na tym nie zależy? Może odkryli, że jedyne dobro, jakim dysponują, to niedziałający model czegoś, czego nie ma? A przecież jakoś muszą to dobro dystrybuować, żeby mieć z czego żyć. Wkurzanie ludzie było zawsze dobrą strategią marketingową. W czasach kryzysu sprzedaje się jeszcze lepiej niż zazwyczaj.

  

[1] Patrz: Dorota Szelewa, Michał Polakowski, Podatki a polityka społeczna, w: Podatki. Przewodnik Krytyki Politycznej, w druku.   

Komentarze
Dodaj nowy
Samael   |19.03.2011 15:33:26
Serio 1,56? I to w wypadku wszystkich przedsiębiorstw? I czy są też te mniejsze
mające się gorzej? Szokujące przyznaję.

Z dyskusji w EKG w TOK fm (Mosz,
Solska, Samcik i ktoś tam jeszcze)nad artykułem z GW można było wyciągnąć
wniosek, że należy pogodzić się z bezrobociem młodych bo są mniej wydajni, bo
nie wybierają studiów na politechnikach itd. Trudno. To zemści się na
rządzących.
Monocause   |19.03.2011 16:58:08
Ja muszę kiedyś panu, panie Kapela, postawić piwo.
Ola   |19.03.2011 17:18:18
mnie tez dziwi to 1,56.. i najlepszy wynik w UE.. slyszalam ze mamy bardzo niska
produktywnosc pracy w polsce w ogole
Samael   |19.03.2011 18:06:33
W Polsce produktywność droga Olu rośnie i tak szybciej niż wzrost wynagrodzeń co
nie służy rynkowi wewnętrznemu. Zdaniem komisarza Lewandowskiego podobna
praktyka w Niemczech mająca miejsce w ostatniej dekadzie jest w porządku.
Zdaniem Sorosa takie postępowanie wraz z cięciami Niemiec mogą doprowadzić do
rozruchów nacjonalistycznych.

Patrz
też:

http://www.pb.pl/a/2010/06/23/Polityka_Nie
miec_zagrozeniem_dla_Europy?readcomment=1
kot   |19.03.2011 18:53:31
Fajne!
wiiedźma  - @ ola i samael   |19.03.2011 20:13:43
Wspomniany raport jest dostępny w necie na polskiej stronie pwc pod zakładką
biuro prasowe :).
m   |19.03.2011 20:19:47
nie produktywność a wydajność tekst trochę naiwny :)włącznie z tekstem
"model czegoś, czego nie ma";

"Wydajność pracy Polaków należy do
najniższych w Europie, co bezpośrednio wpływa na naszą sytuację finansową.
Spędzając średnio 40,7 godzin tygodniowo na wykonywaniu obowiązków służbowych,
otrzymujemy zaledwie 8,8 dolarów PKB na głowę, podczas gdy kraje zachodnie
osiągają wyniki kilkakrotnie wyższe."
Jaś Kapela   |19.03.2011 22:16:35
>Samael

Wszystkich to na pewno nie. To średnia. To jasne, że jedne zarabiają
gorzej, a drugie lepiej. A że w programie EGK chodzi o to, żeby ludziom podnosić
ciśnienie to też wiadomo.
ubik   |20.03.2011 00:37:40
Droga Olu, zdaje się, że wydajność mamy niską, a Jasiu mówi, że pracodawca z
pracownika doi najwięcej w Europie, bo na przykład mało mu płaci, a to co
innego. Skądinąd ciekawa informacja. A, że Polska młodzież często wybiera
nietrafione kierunki studiów, to inna sprawa, niestety.
ramichael  - Na szczęście mnie tam nie ma   |20.03.2011 00:56:46
No to i całe szczęście zdecydowałam się wyjechać. Mogę sobie pracować (i płacić
podatki) w kraju bez takiej ekonomii. Chociaż nie jestem młoda. Wg
prosoroWiktora może nawet za stara (po 30stce. Czasem tylko myślę, że może
szkoda…że nie w kraju ojczystym ale cóż - lepiej tam gdzie mnie chcą.
Anonimowy   |20.03.2011 03:27:53
Samael:Serio 1,56? I to w wypadku wszystkich przedsiębiorstw? I czy są też te
mniejsze
mające się gorzej? Szokujące przyznaję."

To jest średnia. W małych
firmach z pewnością gorzej. Przyczyny sukcesu wyjaśnia Mówi o tym ostatni akapit
linkowanego przez Jasia artykułu. Pozwolę sobie zacytować dwa zdania:
"Eksperci są pewni: polscy pracodawcy nadal mają tak wysokie stopy zwrotu
nie tylko dlatego, że praca ich podwładnych jest tak skuteczna, lecz także ze
względu na niespecjalnie wysokie nakłady ponoszone na pracę. Szczególnie że
polskie przedsiębiorstwa na spowolnienie gospodarcze zareagowały zamrożeniem
wynagrodzeń."
Mowa też o braku szkoleń i kursów - im mniej inwestują w
pracownika tym bardziej jest on wydajny. Mało budująca wiadomość dla mnie i
innych zatrudnionych. Ale pracodawca powinien się cieszyć - może niedługo
dociągniemy do Rosyjskich standardów.
Samael   |20.03.2011 17:57:18
Rzeczywiście powinienem pisać raczej wydajność pracy zamiast produktywność
(dodam pracy). We wspomnianym EKG jeden z rozmówców użył kilka dni wcześniej
tego samego określenia i po pewnych zastrzeżeniach prowadzącego przyznano mu
rację. Poza tym: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wydajność_pracy.

Z dawałem
sobie sprawę z tego co napisałem. Wiedziałem, że była to średnia, ale wolałem
zapytać o kondycję drobnego biznesu (a nóż coś odpiszą).
Samael   |20.03.2011 18:05:48
korekta: a nuż
Samael   |20.03.2011 18:13:42
Cytat z wywiadu z Mieczysławem Kabajem:

Pośrednio dotknęliśmy innego ważnego problemu: relacji między wysokością
wynagrodzeń a wydajnością pracy…


Relacje między wydajnością a płacami są w Polsce zachwiane. W
niektórych latach, np. w okresie 2001-2004, wydajność zwiększała się np.
o ponad 37 proc., płace - tylko o 7 proc. Produkcja rosła w większym
stopniu niż siła nabywcza ludności, co w rezultacie musiało hamować
wzrost gospodarczy.

http://lewica.pl/?id=23009
magnuson   |21.03.2011 10:58:47
Jedna pani u Mosza - zdaje sie niejaka Wychowaniec z Lewiatana (chociaż wg tego
co powiedziała powinna sie nazywać Niewychowaniec), że polscy pracownicy są
niemobilni. Akurat prowadzący nie pociągnął tematu, a szkoda, bo byśmy się
dowiedzieli, dlaczego są niemobilni. Na 99,9% byłoby to coś w stylu: bo
mentalnie tkwią w czasach minionej epoki, bo są leniwi, nie mają w genach
wydajności itd. A to, że ludzie nie mogą mieć motywacji, żeby zmienić miejsce
zamieszkania dla pracy, która daje jakieś 1500 PLN i staracza jedynie na bieżące
opłaty i chleb z masłem, to to pani z Lewiatana już by nie przyszło do głowy.
Tacy ekonomiści, jacy pracodawcy.
moroux  - Jasne   |21.03.2011 11:28:28
@ m

"Wydajność pracy Polaków należy do
najniższych w Europie, co
bezpośrednio wpływa na naszą sytuację finansową.
Spędzając średnio 40,7 godzin
tygodniowo na wykonywaniu obowiązków służbowych,
otrzymujemy zaledwie 8,8
dolarów PKB na głowę, podczas gdy kraje zachodnie
osiągają wyniki kilkakrotnie
wyższe."

Ale rozumiesz, o czym piszesz? Czy tylko kopiujesz? Jeśli
pracownik niemiecki wykona w ciągu godziny produkt warty np. 200 euro, a polski
wykona produkt warty 50 euro, to oczywiście ten pierwszy będzie miał wyższą
wydajność. Co nie znaczy, że lepsza będzie organizacja pracy czy że będzie
więcej/intensywniej pracował. Po prostu efekt jego pracy będzie więcej warty.
Zamorano   |22.03.2011 20:58:07
Ja mam prośbę do Krytyki Politycznej o serwis transformacji w Polsce w zakresie
socjalnym i redystrybucyjnym. Gdzie np. zmiany wskaźnika Giniego kompetentnie
ktoś skomentuje. Gdzie będą dane statystyczne eurostatu, OECD, GUSu etc. zabrane
celem bazy danych do flejmowania z neoliberalnymi bucami. A felieton Jasia
dobry. Brawo Jasiu!
Ściepan   |23.03.2011 01:03:03
Drogi Jasiu, jeśli przyjmiemy, że ekonomia jest nauką społeczną to być może
ekonomista ma jakąkolwiek wiedzę, pozwalającą mu na zabrania głosu w sprawach
społecznych.
Naturalnie, wiedza ta ma inne podłoże niż wiedza absolwenta
socjologii bądź polityki społecznej i tak, czasem miewa ona charakter wręcz
niehumanitarny (weźmy taką np. teorię dzietności Beckera), ale zasadniczo w
ekonomii istnieje pewien (być może na lewicy niedoceniany) potencjał opisu
społeczeństwa. Może nie z cyklu ‘powiedz mi, co kupujesz, a ja powiem Ci kim
jesteś’, ale mimo wszystko ‘obywatelski rozwój’ z perspektywy ekonomicznej nie
musi być zły, bo do pobudzenia wzrostu gospodarczego przyczynia się poprawa
komunikacji, wzrost zaufania społecznego, szeroko rozumiana kultura polityczna
itd.
I zasadniczo - jako student ekonomii właśnie - nadal chciałbym wierzyć, że
nauka ta może służyć także społeczeństwu (a nie jego homekonomizowanej
części).
Pozdrawiam!
dss   |25.03.2011 21:50:57
"Polska ma też jeden z najniższych klinów podatkowych w całej Unii
Europejskiej i najniższy klin podatkowy spośród państw Europy
Środkowo-Wschodniej [1]."

A to bardzo ciekawa informacja, szkoda tylko, że
tak dalece mijająca się z prawdą.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96541 Seconds