> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wojna będzie Drukuj
Jaś Kapela   
29.12.2010

W 2008 rząd Tuvalu wystąpił do Australii i Nowej Zelandii o azyl dla wszystkich swoich obywateli. Tuvalu to malowniczy archipelag na Oceanie Spokojnym zasiedlony w piątym wieku naszej ery. Jednak rządzący nim zdają sobie sprawę, że już niedługo może nie być tam warunków do życia i lepiej się na taką okoliczność przygotować. Niestety nie wszystkie kraje są w tak luksusowym położeniu, że mogą się po prostu gdzieś wynieść, uciekając przed nieuniknionymi zmianami klimatycznymi. Gdzie na przykład miałaby się przenieść Polska? Co prawda popieram pomysł, aby wypowiedzieć wojnę Czechom i się im poddać. Można jednak żywić uzasadnione wątpliwości, czy Czesi również poszliby na taki układ. Podejrzewam nawet, że mogliby odrzucić tę jakże przecież zaszczytną propozycję. Wygląda na to, że musimy radzić sobie sami. Problem polega na tym, że nawet nieszczególnie próbujemy, więc trudno się wyzbyć tytułowego przekonania. 


Po lekturze Wojen klimatycznych Haralda Welzera nie mam już wątpliwości co do tego, co przeczuwałem już od jakiegoś czasu. Wojna będzie. Zresztą już jest, jak słusznie zauważył kolega, gdy podzieliłem się tą informacją na fejsbuku. Rzeczywiście toczymy wojny (tzn. operacje stabilizacyjne chciałem powiedzieć) w kilku miejscach i wiele wskazuje, że nie będzie po nich, co zbierać, ani tym bardziej co sadzić. Więc w tym sensie są to również wojny klimatyczne. Nasze bomby zmieniają nieodwracalnie stan gleby w Afganistanie, ale przecież nie będziemy się tym przejmować. Zmiany klimatu to przecież mit, spisek, a w najlepszym razie naturalna kolej rzeczy. Jak się dowiedziałem po raz kolejny, gdy wrzuciłem na fan pejdża Krytyki film zrobiony przez Greenpeace reklamowany hasłem: „Trudno to zrozumieć, ale są jeszcze tacy, którzy nie wierzą, że zmiany klimatu to największe wyzwanie, z którym przyszło się zmierzyć nam i następnym pokoleniom.” 


Po lekturze Wojen klimatycznych zrozumieć to bardzo łatwo. Napisana przez psychologa społecznego oraz autora książki „Sprawcy. Dlaczego zwykli ludzie dokonują masowych mordów” w przystępny sposób wyjaśnia, dlaczego członkowie cywilizacji odpowiedzialnej za globalne ocieplenie nie mają ochoty utożsamiać się z efektami jej działalności. Ale wcale nie mamy ochoty.Nie obchodzi nas, że jacyś tam naukowcy coś tam udowodnili. W końcu udowadniają różne rzeczy. Jeszcze zupełnie niedawno byli przekonani, że słońce kręci się dookoła ziemi i mieli na to dobre dowody. Nieważne, że większość krajów świata zdecydowała się podpisać protokół z Kioto (mniejsza już od przestrzeganie go). Państwa też nie zawsze mają racje. A raczej mają swoje racje, które nie zawsze muszą być słuszne i prawdziwie. Vide: kapitalizm. 


Nie tylko są tacy, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie, ale w naszym kraju jest ich chyba nawet większość. Najwyraźniej większość polskiej populacji czepie swoją wiedzę na temat zmian klimatu z filmików na youtubie. Kiedy wpiszemy w youtubową wyszukiwarkę „globalne ocieplenie”, rzeczywiście dowiemy się, że to ściema i spisek. Ponieważ argumenty z autorytetu i badań naukowych okazują się w tym przypadku zawodne, spróbujmy zdrowego rozsądku. 


Mamy np. argument, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka, a jedynie naturalne zmiany klimatu. Cóż. Nawet jeśli zmiany, które obserwujemy, byłyby naturalne, to i tak byłoby się czym martwić. Ale zanim zaczniemy się martwić, rozważmy. Roczny poziom emisji CO2 na głowę mieszkańca Polski wynosił w 2003 niecałe osiem ton. Przypomnijmy sobie stary dowcip. Co jest cięższe: kilo pierza czy kilo stali? I dodajmy do niego nowy wariant. Co jest cięższe: osiem ton pierza, osiem ton stali czy osiem ton dwutlenku węgla? A teraz wyobraźmy sobie, że do atmosfery, zamiast dwutlenku węgla, każdy z nas wysyła osiem ton pierza albo puszek po Coca-Coli. Czy nadal bylibyśmy tacy pewni, że nie ma to prawa w żaden sposób wpłynąć na klimat? Tym bardziej, że nie jesteśmy jednymi osobami, które te osiem ton rocznie do atmosfery wydalają. Tylko w Polsce jest nas prawie czterdzieści milionów. A przecież Polska to niejedyny kraj na świecie. W takim Kuwejcie bywa to 30 ton na głowę, a w Kanadzie 17. Więc pociecha, że w Afganistanie, czy Kongo poziom ten jest zbliżony do zera, nie powinien nam dawać zbyt wiele nadziei. W końcu po co wprowadzamy w Afganistanie demokrację, jeśli nie po to, żeby mogli produkować i wpuszczać do atmosfery tyle samo ton dwutlenku węgla, co my?


Argument drugi „Ekoterroryści mają niezłą kasę z wciskania ludziom kitów”. To oczywiście bardzo ciekawa teoria. Jak powszechnie wiadomo terroryści to głównie sama elita bogaczy, a ekoterroryści, to elita tej elity. Dlatego mieszkają w szałasach i żywią się tym, co sami wyprodukują. Bo od hajsu im się w głowach poprzewracało. Ale załóżmy przez chwilę, że autorowi chodziło nie o ekologów, tylko o państwa, w których trzeba płacić kary, jeśli przekroczyło się wyznaczone limity. Jeśli autor nazywa ekoterrorystami wysoko rozwinięte państwa (bo tylko tam udaje się kary ściągać), to trudno się z nim nie zgodzić. Skarby państw wysokorozwiniętych bywają zasobne. Zapewne spora część tej kasy pochodzi ze wciskania ludziom kitów w rodzaju, że należy płacić podatki, albo kary, jeśli truje się wspólne środowisko. Na szczęście są jeszcze niezależnie myślące jednostki, które wiedzą, że to kit i mogą sobie truć, co chcą i kogo chcą. Bo na tym polega ich wolność. 


Należałoby też się zastanowić, kto zarabia na produkcji CO2? Oczywiście my wszyscy, bo dzięki temu mamy tańsze majtki. Fakt, że dzięki temu kilkaset milionów ludzi za jakiś czas w różnych krajach nie będzie miało dostępu do wody pitnej, nie musi nas już martwić. W końcu już teraz sporo z nich tego dostępu nie ma, a przecież jakoś sobie radzą. Np. umierają. To słuszne rozwiązanie i mądre. Gorzej, gdy nie chcą umierać, ale za to przyjdzie im do głowy, że są przecież jeszcze miejsca, gdzie jest dużo wody i innych fajnych rzeczy. Np. Europa. Chińczycy z pewnością dostarczą im tanie meczety, nie przejmując się nadmierną emisją gazów cieplarnianych. 


Ten sam autor domaga się aresztowania oceanów i wulkanów. Jak wiadomo to właśnie oceany i wulkany tak się okropnie w ostatnich stu latach rozpleniły po świecie, że produkują tak strasznie dużo gazów cieplarnianych. Na szczęście ludzie nie mają z tym nic wspólnego. W końcu nie można zabronić rozmnażania się wulkanom i oceanom. Na szczęście ludzie nie są wulkanami i mogą kierować swoim zachowaniem. Taką przynajmniej mam nadzieję. Choć czasami zupełnie mi jej brak. Wojna będzie. 

  

  

Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |30.12.2010 01:54:44
Kiedy się patrzy na dzikie kapitalistyczne harce, na sięganie po wszystko o czym
się tylko zamarzy, produkowanie miliardów niepotrzebnych rzeczy itd. to nie
sposób pogodzić się z faktem, że za to wszystko nie przyjdzie kiedyś zapłacić.
Stąd mitologia globalnego ocieplenia. Tak się grzejemy, że aż się przegrzejemy.
Z drugiej strony jak ktoś jest przekonany do idei wolnego rynku, to trudno mu
pogodzić się z myslą, że cokolwiek w przyrodzie mogłoby go ograniczać. No nie
sposób sobie wymarzyć lepszego przykładu czegoś, na co rynek by nie mógł
zareagować i do czego by musiał doprowadzić, niż właśnie takie globalne
ocieplenie.
Niestety to wszystko są przyczyny psychologiczne. W rzeczywistości
nikt nie wie czy będzie cieplej czy zimniej, bo w historii Ziemi temperatura
nigdy nie była stała i klimat różnych rejonów zawsze się zmieniał. Były okresy
zlodowaceń, były okresy kiedy dzisiejszy Egipt był bardzo deszczowym miejscem, a
Grenlandia była zgodnie ze swoją nazwą Zielonym Lądem. Klimat zmieniał się
zawsze. Są cykle dnia i nocy, są cykle roczne i są cykle wieloletnie. Żyjemy w
układzie słonecznym - gigantyczne masy planet oddziaływują grawitacyjnie na
płynne jądro Ziemi w sposób zmienny, w zależnosci od swojego położenia. Kiedy
ich odległości kątowe się zmieniaja, zmienia się ruch tego jądra, a wraz z nim
zmienia się to, co jest przez ten ruch wywoływane - zmienia się pole magnetyczne
Ziemi i sposób w jaki to pole filtruje wiatr słoneczny i promieniowanie
kosmiczne. Zatem w zależności od tego jak ustawione są względem siebie planety
naszego układu, w jakich są fazach swoich cykli, tak też zmienia się to
filtrowanie a więc i między innymi temperatura na planecie. Zmienia się tez ona
na skutek zmian aktywności Słońca. Są jeszcze wulkany, jest wreszcie 18%
światowej emisji CO 2 ktora pochodzi od zwierząt hodowlanych. To więcej niż
produkują samochody.
wtret  - re:   |30.12.2010 09:29:05
"Niestety to wszystko są przyczyny psychologiczne. W rzeczywistości nikt nie
wie czy będzie cieplej czy zimniej, bo w historii Ziemi temperatura nigdy nie
była stała i klimat różnych rejonów zawsze się zmieniał. Były okresy zlodowaceń,
były okresy kiedy dzisiejszy Egipt był bardzo deszczowym miejscem, a Grenlandia
była zgodnie ze swoją nazwą Zielonym Lądem. Klimat zmieniał się
zawsze."

Ot wypowiedzial sie specjalista. Nikt nie wie? Wie na przyklad
MIT, NASA i cala niemal nauka. Ja jednak postuluje odwrot od zdrowego rozsadku w
strone nauki. Consens co do wywolanego przez czlowieka ocieplenia na uczelniach
jest przemozny. W takiej sytuacji racjonalnie jest naukowcom zawierzyc.
Metodologia od czasow Ptolemeusza, kiedy uczeni ‘wiedzieli’ ze Slonce kreci sie
wokol Ziemi jednak sie rozwinela. Naukowcy nie tylko pewne rzeczy wiedza, ale
tez wiedza kiedy je wiedza, a kiedy maja tylko status niezweryfikowanej teorii.
W odroznieniu od np. nauk spolecznych.
Łysy   |30.12.2010 10:23:01
18% to całkiem sporo - może w takim razie warto ograniczyć hodowlę? Niezależnie
od tego czy efekt cieplarniany jest skutkiem działalności człowieka czy nie, to
chyba i tak warto zacząć dbać o naszą planetę, prawda? A jak mówią, nawet jeśli
prawdopodobieństwo ocieplenia klimatu jest tylko 1:5 to wsiadł by do samolotu,
gdzie szansa katastrofy byłaby 20%?
Spokojny  - Wtret   |30.12.2010 11:23:55
wtret, ale co to znaczy "cała niemal nauka"? W sensie co znaczy to
"niemal"? Jest mnóstwo naukowców którzy uważają, że historia o globalnym
ociepleniu propaguje sie w świecie naukowym właśnie na zasadzie stada beczących
owiec. Mnie swoją drogą zawsze zastanawiało jak to jest, ze ludzie którzy w
dyskusji o globalnym ociepleniu tak łatwo powołują się na "większość
naukowców" w dyskusji o płci mózgu nie mają żadnych wątpliwości, że
większość naukowców jest w błędzie. Czy jeśli większość ekonomistów powie, że
prywatne jest zawsze lepsze a najlepsze co można zrobić to obniżyć podatki, to
tez postawisz wszystko na jedna kartę i za tym pójdziesz jak w dym? Ekologia
jest ciekawą sprawą z psychologicznego punktu widzenia. Na przyklad człowiek
który kupuje nowy samochod z napędem elektrycznym widzi to, że ten samochód nie
spala benzyny, ale zupełnie pomija to, ile energii trzeba było włozyć żeby nowy
samochód wytworzyć i to, że przecież starego nie zniszczył tylko sprzedał i
teraz już są dwa samochody, a wcześniej był jeden :) Ludzie zgniatający kartony
po sokach mnie zawsze śmieszyli. Ja wtedy mówię, ze mam odwrotną propozycję -
żeby nie zgniatać, tylko nadmuchiwać. Może wtedy ktos je wreszcie zauważy i
zastanowi się po jakiego diabła do kazdego litra picia musimy wytwarzać jedno
pudełko. Ograniczyć hodowlę Łysy - tego się nie da zrobić. Ludzie muszą jeść
mięso, bo muszą co najmniej jeść jajka i pić mleko. A nie da sie mieć jajek i
mleka bez produkowania mięsa. Im więcej ludzi tym większa hodowla.
viking   |30.12.2010 13:35:24
Globalne ocieplenie jest problemem, którego skutki powinno się ograniczać
poprzez rozsądną politykę państwa.
Jednocześnie jednak, część ekologów próbuje
wokół niego stworzyć coś na kształt nowej religii lub przynajmniej kolejnego
dyskursu o ,,dobrej naturze" w duchu Rousseau.
J. Porrit, szef brytyjskich
Zielonych, stwierdził np., że rząd powinien dotować antykoncepcję i aborcję a
ograniczyć wydatki na ciężko chorych (!) aby w ten sposób ograniczyć emisję
CO2.
Już dziś istnieje grupa ludzi, którzy swe dostatnie życie zmieniają w
ascezę- wszystko to dla Matki Natury.
Dopóki dyskurs ekologiczny jest jedynie
antykapitalistyczny, można go znieść. Niestety coraz częściej staje się też
antycywilizacyjny.
Jaś Kapela   |30.12.2010 14:00:47
>wtret

Też jestem za nauką. Argument ze zdrowego rozsądku był dla tych, którzy
jednak w naukę wierzyć się nie decydują.
ww  - re: re:   |30.12.2010 14:09:09
wtret napisa?:
"Ja jednak postuluje odwrot od zdrowego rozsadku w strone nauki.
Consens co do wywolanego przez czlowieka ocieplenia na uczelniach
jest przemozny. W takiej sytuacji racjonalnie jest naukowcom
zawierzyc. Metodologia od czasow Ptolemeusza, kiedy uczeni ‘wiedzieli’ ze
Slonce kreci sie wokol Ziemi jednak sie rozwinela. Naukowcy nie tylko
pewne rzeczy wiedza, ale tez wiedza kiedy je wiedza, a kiedy maja tylko
status niezweryfikowanej teorii. W odroznieniu od np. nauk
spolecznych.


Problem w tym, że naukowcy wiedzą też, na badanie czego dostaną środki
(trzeba być idiotą, aby zgłaszać się po grant z tezą, że
globalnego ocieplenia nie ma; z góry wiadomo, że pieniędzy nie
będzie). Naukowcy wiedzą, co powinni powiedzieć, aby wystąpić na topowej
konferencji. Co powinni napisać, aby włączono ich do ważnego i dobrze
opłacanego komitetu. Naukowcy wiedzą też, że badania kogoś z autorytetem są
ważniejsze, niż badania kogoś kto ma inne wyniki i mniejszy autorytet.
Itd., itp.

Nie chcę powiedzieć, że naukowcy kłamią. Chcę powiedzieć, że
nauki społeczne mówią: sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż się
wydaje, nawet jeśli rozpatrzymy tylko jej aspekt naukowy
(pomijając ekonomiczny, polityczny…). Dopóki na tych płaszczyznach
nie uzyska się większej przejrzystości, większej transparentności, to
nici z zaufania do naukowego czary-mary, a więc nici ze społecznej
mobilizacji. W odróżnieniu od nauk ścisłych wiedzą to nauki społeczne.
Spokojny   |30.12.2010 20:44:47
Nie dalej jak w zeszłym roku eksperci zgodnym chórem chcieli nam sprzedać
szczepionki na nieistniejącą chorobę. Niecałych pięćdziesiąt lat temu większość
ekspertów gotowa była leczyć homoseksualizm a dziś większość ekspertów
dopuszczanych do głosu przekonana jest o tym, ze palenie trawki niechybnie
wywola stany lękowe, uzależnienie i psychozy. Dlatego odwołanie do zdrowego
rozsądku nigdy nie zawadzi. Jeśli mówimy, że każdy czlowiek zużywa przemysłowo 8
ton CO2 rocznie, to zastanówmy się ile CO2 umieszczamy rocznie w wydychanym
przez nas powietrzu. To łatwo policzyć.
Pojemność płuc człowieka to 5 litrów.
Ilość wydechów na minutę to 19. Zawartość CO2 w wydychanym powietrzu to 3%. Mnie
wyszło, że każdy człowiek wydycha rocznie 1 497 960 litrów czystego CO2.
Ponieważ każdy metr sześcienny to tysiąc litrów, rocznie wydychamy 1497 metrów
sześciennych czystego CO2. Metr szescienny CO 2 waży 1,96 kg, więc 1497 razy
1,96 daje 2936 kg, czyli niecałe 3 tony. Tyle rocznie każdy z nas wydycha. Czyli
jeśli rocznie przybywa nas 1,7%, to jeśli produkcję przemysłową ograniczymy do
zera a utrzymamy ten sam przyrost, za 50 lat będziemy mniej więcej w punkcie
dzisiejszej emisji.
wtret  - Odp.   |31.12.2010 02:47:06
Jas Kapela
< Jak widzisz Jasiu po wypowiedziach spokojnego, na chlopski rozum
to babka zawsze na dwoje wrozyla i generalnie mozna znalesc argumenty na
wszystko

< Spokojny i ww.
Ekonomia i psychologia, na ktore sie Spokojny
powolujesz to bardzo ‘miekkie’ nauki, a ekonomia jest bardzo zideologizowana.
Ponadto nigdy zgodny chor ekonomistow zgodnym glosem nie mowil w
specjalistycznych periodykach ze im wiecej wolnego rynku, tym lepiej. Chor ten
bylo slychac raczej w Wall Street Journal i w polskich mediach. Co do plci
mozgu, gadalem na ten temat z psycholozka, te teorie sa obecnie odrzucone.

A
ogolnie jeszcze co do argumentu z ‘ekologicznego lobby’:
Przeciez zmiana stylu
zycia i stylu prowadzenia gospodarki w celu zmniejszenia emisji naruszy obecnie
dominujace obecnie interesy gospodarcze, a takze zmusi nas do nieprzyjemnej
zmiany trybu zycia. Dlaczego USA nie podpisuja protokolu z Kioto i przyczynily
sie do fiaska szczytu w Kopenhadze? To oczywiscie wynika z interesow
amerykanskiego biznesu. Amerykanskie uczelnie sa znacznie bardziej "na
lewo" niz polityka rzadu, medialny przekaz i biznesowa propaganda. Wiec kto
tu rzadzi, ekoterrorysci, czy moze przemysl naftowy i samochodowy? Twierdzenie,
ze to wszystko naciski ekologow przypomina wiare w magiczna moc sprawcza
masonerii.
Spokojny   |31.12.2010 14:12:50
Za wiarą w globalne ocieplenie nie stoi zadne podstępne lobby. Oczywiście są
grupy które czerpia potężne zyski z handlu prawami do emisji CO2, koncerny
motoryzacyjne cieszą się z powstania nowego rynku na SUVy itd., ale za ta wiarą
nie stoi niczyj interes. Jest to kwestia z zakresu dynamiki dużych grup
ludzkich. Otóż jest taki moment w dyskusji, kiedy osoba głoszaca pewne racje
moze być uciszana za pomocą szantażu etycznego. Minister który nie chce kupić
szczepionek na straszliwy, nowy wirus grypy który w ogóle nie istnieje nie może
przedstawic racjonalnych argumentow, bo okrzyczą go cynikiem nie dbającym o
dzieci. Naukowiec stawiający pytanie o realne empiryczne podstawy twierdzenia,
ze między wirusem HIV a wystąpieniem AIDS istnieje związek zostaje okrzyczany
kims, kto dąży do holocaustu mieszkańców Afryki. Nikt nie odpowiada na jego
pytania, bo nie chce podzielic jego losu - totalnego wykluczenia ze świata
naukowego, z grantów itd. Ktoś kto stawia pytanie dlaczego Huta Warszawa nie ma
sensu, a Huta Lucchini ma, staje się tym który chce powrotu komuny. I
analogicznie ktoś kto zaprzecza wersji o przemysłowych przyczynach ocieplenia
staje się tym, któremu obojętny jest los planety. Wierząc w globalne ocieplenie
demonstrujemy zatroskanie o glob, a ten kto temu przeczy zostaje zaszeregowany
do cyników. To jest szantaz moralny i dlatego większość naukowców poddaje się
temu. Zreszta ma to przełożenie na granty. Nauka jest zakładniczką zbiorowych
emocji.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94586 Seconds