> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
W obronie kiboli Drukuj
Jaś Kapela   
23.04.2011

Rząd wypowiedział wojnę kibolom. Tak przynajmniej pisze Wyborcza. Tylko, że jak się wypowiada wojnę, to należałoby co najmniej poinformować o tym fakcie wroga (a może nawet uczynić parę innych kroków przewidzianych przez międzynarodowe konwencje). Nie słyszałem jednak, żeby rząd poinformował kiboli, że znajdują się w stanie wojny z państwem Polskim. Jeśli taka wojna rzeczywiście istnieje – a można tak domniemywać – to trudno ją uznać za legalną, a tym bardziej moralną.


„Gazeta Wyborcza” również wypowiedziała wojną kibolom, a teraz retorycznie pyta: Gdzie jest granica eskalacji wojny kiboli z mediami? Na co trudno nie odpowiedzieć: Gdzie jest granica eskalacji wojny mediów z kibolami? Gdyby czerpać wiedzę o kibolach wyłącznie z łam GW, można by łatwo odnieść wrażenie, że kibolstwo jest synonimem mafii. A jeśli tak, to może rząd i GW powinny wypowiedzieć wojnę mafii, a kiboli zostawić w spokoju? Piłka nożna ani mnie grzeje, ani ziębi, choć trochę podejrzewam, że świat bez piłki nożnej byłby światem lepszym. Ale jednocześnie znam pewne argumenty na poparcie przeciwnej tezy, więc nieważne. Choć piłka nożna mnie nie interesuje, to interesuje mnie wojna. Więc gdy jakąś widzę, to się jej przyglądam. Wojna rządu z kibolami jest całkiem ciekawa.

  

Po pierwsze dlatego, że władze, czy szerzej elity, wydają się dosyć zdziwione siłą fenomenu kibolstwa. Może ja czegoś nie rozumiem, ale w piątej klasie byłem dobry z matematyki. To mi wystarczy, żeby policzyć: ponad 1800 orlików, średni koszt: milion sto tysięcy pln, co daje to nam bagatelną sumę dwóch miliardów złotych. Stadion Narodowy to kolejne dwa miliardy, pozostałe stadiony na Euro to trzy miliardy. Czyli lekko licząc w ostatnich latach wydano lub będzie wydane na kiboli 7 miliardów złotych. Czy można się zatem dziwić, że rosną w siłę? Trzeba być raczej ślepym. Nie obrażając ślepych. Bo większość ślepych zapewne to dostrzega. Oczywiście nie wszyscy kibice to kibole. Ale podobnie nie wszyscy kibole to mafia, co nie przeszkadza tworzyć takich uogólnień.


Gdyby wydać te siedem miliardów na biblioteki, zapewne mogłoby to również zrodzić różne szkodliwe patologie. Być może bylibyśmy świadkami narodzenia się nowej paskudnej kasty czytoli. Agresywnych i powiązanych z mafią fanów literaturoznawstwa. Ponieważ jednak nie wydaliśmy tych pieniędzy na promocję czytelnictwa, tylko na piłkę nożną, to nie mamy takiego problemu. Mamy za to inny. Jednak trudno mu się dziwić. Tam, gdzie jest za dużo pieniędzy, ktoś z tych pieniędzy korzysta. Nie jest przypadkiem, jak sądzę, że firma Litara, prezesa Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców (znanego z opluwania rodzin należących do klasy średniej), robiła catering nie tylko na stadionie, ale również dla prezydenta Poznania. Gdyby zamiast na stadion, wydać te pieniądze na centrum biblioteczne, być może catering u prezydenta robiłaby nie firma Litara, ale jakiejś osoby obsługującej bibliotekę. W bibliotekach ludzie też czasami na siebie plują, ale przynajmniej nie mają zasady, że kto nie czyta, temu trzeba zajebać. Choć może mają. Co prawda w żadnej bibliotece nikt mi nie powiedział, cytuję: „Nie wiem, czy część z was się zorientowała, ale jesteśmy w »bibliotece«. A to nie jest miejsce dla jakichś, kurwa, odpicowanych małolatek, dla jakichś długowłosych, kurwa pazi, dla jakichś, kurwa, gamoni. Jak widzisz, że kolega obok ciebie nie czyta, to zajeb mu w łeb”. Ale to przecież niczego nie dowodzi.

 
To w kwestii zdziwienia. No, ale nic. Rząd się dziwi, więc szykuje specjalne represje. Cele na stadionie. Sąsiadujące z nimi „sądy odmiejscowione”, czyli wydawanie wyroków już na stadionie. Dozór elektroniczny. Słyszałem też niedawno wypowiedź jakiegoś rzecznika policji, który postulował, że kary dla kibiców powinny wynosić nie tysiąc złotych, czy dwa, ale co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Bo w innym przypadku kibole nie traktują ich poważnie. Kilkadziesiąt tysięcy za zakłócanie porządku? Może też ciszy nocnej? Wtedy nie tylko prawdziwi kibice ucieszyliby się z takiego rozwiązania, lecz również osoby lubiące chodzić spać przed 23. Wszystko to piękne i godne pochwały reformy. Może w ogóle zróbmy specjalne sądy dla kiboli, złożone z wyselekcjonowanych prawdziwych kibiców piłki nożnej. Wszyscy się przecież zgadzają, że obecny system sądownictwa źle działa. Dokładanie mu kolejnych obowiązków na pewno tego stanu rzeczy nie zmieni. Do takich sądów obywatelskich na pewno znajdziemy wielu chętnych. Nawet, gdybyśmy szukali wyłącznie pośród dziennikarzy Wyborczej, a przecież nie musimy się tak ograniczać. Takie sądy mogłoby działać natychmiast po złapaniu kibola i od razu wymierzać mu stosowną karę. Począwszy od kilkudziesięciu złotych polskich grzywny za plucie na klasę średnią, po karę śmierci za obrażanie Michnika. Dozór elektroniczny też wydaje mi się zbyt łagodnym i skomplikowanym rozwiązaniem. Do tej pory został zastosowany w przypadku ledwie ponad tysiąca skazanych. Kiboli jest w Polsce znacznie więcej. Zamiast więc wydawać pieniądze z budżetu na kosztowną aparaturę, łapmy po prostu takiego delikwenta i tatuujmy mu na czole „kibol”. To słowo proste i jednoznaczne powinno wystarczyć, żeby taki gostek nie zbliżał się do naszych pięknych i lśniących stadionów.


To wszystko oczywiście nie oznacza, że nie widzę problemu. On oczywiście jest. Tylko jest znacznie szerszy, niż potrafi zrozumieć to rząd i Wyborcza. Problem jest wręcz fundamentalny. A brzmi tak: liberalna demokracja jest nudna. Co widzimy świetnie w poświęconym kibolstwie reportażu Izy Kosmali: „ –  Gdyby interesowała mnie piłka, to zostałbym piłką. – Marcel zaciąga się fajką jak Sartre. W zasadzie liczy się tylko wynik, bo służy do obrony honoru, o który trzeba walczyć, inaczej nie ma czucia w żyłach i życie wygląda jak zabawa w cmentarz. Praca, zakupy, dom, telewizor, wyro… Codziennie to samo w tych samych godzinach”. Marcel pracuje w ministerstwie sportu, jest kibolem i wie, że życie w liberalnej demokracji jest potworne. Szkoda, że zamiast robić rewolucję, napierdala się na ustawkach. Ale co ma robić w czasach, kiedy idea rewolucji wydaje się martwa. Natomiast idea napierdalania się na ustawkach jest żywa, prosta i ma się dobrze.  

Komentarze
Dodaj nowy
repek  - Odpowiedź   |23.04.2011 02:33:26
Autor chciał powiedzieć za dużo chyba i się zakałapućkał. :) Polecam brzytwę
Ockhama na przyszłość. Bo tekst ma mnóstwo sensownych spostrzeżeń i satyrycznie
trafionych fragmentów. Ale jako całość robi się to mało przejrzyste i nie
wiadomo o czym.

Z wiślackim pozdrowieniem [jak mawiają na Reymonta]
airborell   |23.04.2011 09:56:49
"Autor chciał powiedzieć za dużo chyba i się zakałapućkał. :) "

Jak to
zwykle u Jasia Kapeli.
A twierdzenie, że pieniądze wydane na orliki są wydane
"na kiboli" jest jawną bzdurą - jakby dla Jasia każdy, kto chciałby się
trochę poruszać po pracy czy szkole, był kibolem.
uzid   |23.04.2011 10:38:12
Bardzo mi sie koncowka podoba. Kwintesencja obrony kibola. Krytyczniak jest
przeciez bardzo empatyczny i tropi przemoc, na biblioteki by dawal, gdzie
chamstwa nie ma. A nocami sni o rewolucji. wcale przeciez nie o lepszy swiat
chodzi po tej rewolucji, tylko o to ze wreszcie mozna napierdalac. W koncu
trzeba spuscic pare jak tak ciagle tropi sie przemoc cudza i wlasna. i o to
chodzilo 11 listopada. a mnie nie razi to ze ktos chce sie napierdalac z innym
ktory sie chce,ale to ze sie chce to robic w ramach polityki bardzo.
Misu  - Orliki nie sa dla kiboli   |23.04.2011 13:27:44
Jasiu, pieniadze wydane na Orliki nie sa pieniedzmi wydanymi na kiboli, a na
zwiekszenie komfortu zycia zwyklych ludzi. Ty lubisz w ramach rekreacji napic
sie piwa, inni lubia pograc w pilke. I to dla nich buduje sie Orliki. Rowniez w
trosce o nizszy poziom klopotow zdrowotnych w spoleczenstwie.
jojo  - Miśq a nasi sąsiedzi?   |23.04.2011 15:15:58
W porównaniu z Zachodem, nasze wydatki na football są mizerne. Popatrz na
stadiony Niemców lub Hiszpanów! Tam się nie żałuje pieniędzy na stadiony czy
szkółki dla młodzieży. A kiboli takich jak nasi nie mają (pewnie też mają ale
mniej rozwiniętych). U nas panuje mafia stadionowa i taka jest prawda. Są kibice
normalni, są też idioci, których jest równie sporo jeśli nie więcej.
KM   |23.04.2011 15:40:08
Bardzo ciekawy tekst. Co prawda wydaje mi się, że jest kilka zbytnich
uproszczeń, ale generalne założenia są, w moim odczuciu, trafne. Polecam, jeśli
Autor nie miał jeszcze okazji przeczytać, teksty Elias’a i Dunning’a o przemocy
i sporcie i badaniach The Leicester School. Kapitalna lektura, a konweniuje z
obserwacjami Autora i Izy Kosmali. Pozdrawiam.
uzid   |23.04.2011 15:45:14
nie zgodze sie pani/panie Misu.
ruch zabija. doswiadcza tego kazdy mol
ksiazkowy, ktory z czytelni przejdzie 100 metrow do autobusu. chlopcy w
sportowym ubraniach bija. jedyny zdrowy ruch to ruch w obrebie idei. dialektyka
to jedyna sluszna lekkoatletyka. jej dynamika rewolucyjnie zniesie liberalna
demokracje, ktora w swej sprzecznosci nudzi tym ze sie pracuje kupuje konsumuje
i spi, oraz jednoczesnie gnebi tym ze nie ma w niej pracy, nie ma na piwo za 12,
i nie ma gdzie spac bo pustostany na nowym swiecie burzuazja skapo
przetrzymuje.
Jaś Kapela   |23.04.2011 16:34:00
>misu

Myślę, że jednak trochę są. Nie sądzę, żeby mogło nic nie wynikać z tego,
że biblioteki i szkoły się zamyka, a buduje się orliki. A nawet jeśli nic z tego
nie wynika, to świadczy o pewnych priorytetach w polityce.
viking   |23.04.2011 16:34:26
Obsesja większości publicystów KP na punkcie Orlików, jest już naprawdę
niestrawna.
Zawsze, kiedy pojawiają się tu artykuły na temat PRL, czytamy, że
jedną z zalet minionego systemu były place zabaw, boiska (!) i to, że młodzież
miała się, gdzie bawić. Czy nie taki jest cel budowania Orlików ?

Felieton jest
oczywiście zgrabnie napisany. Szkoda tylko, że opiera się na bardzo
stereotypowej dychotomii biblioteka - boisko, czytanie - kopanie.
Wybitny
piłkarz nigdy nie będzie wybitnym naukowcem a naukowiec piłkarzem -to fakt.
Jednak nie sądzę aby sport i książki, to były jakieś dwie rzeczy, które się w
życiu młodych ludzi muszą wykluczać.
uzid  - jesli chodzi o priorytety   |23.04.2011 17:26:26
na jajoglowego wydaje sie w polskiej szkole na pania polonistke, pania
historyczke, pania geograf i stado innych pan. a na dresa to nawet nie ma cwierc
pana. bramka grozaca smiercia i klepisko. wiec moze dla odmiany wydajmy troche
na orliki i kilku panow, to moze wtedy, chlopcy w dresach pilke pokopia pod
okiem jakiegos pana, zamiast jajoglowych.
Sherlock   |24.04.2011 15:43:48
…odkąd oglądam mecze to w życiu książki bym do ręki nie wzięła, tfu!
Lewica
(do której sama niestety muszę się z braku innych możliwości zaliczać) bardzo
często ma poważne problemy z tym, że nie wszyscy ludzie lubią to samo lub nie
wyłącznie to samo co garstka lewicowych felietonistów… I że biblioteka z
romansami historycznymi, kryminałami i Harrym Potterem nie jest jakoś
obiektywnie, inherentnie Lepszym Bytem który zapewnia Wyższe Dobra niż Orlik.
izak   |27.04.2011 03:29:38
Bo to nawet nie jest kwestia, kto ma rację mniej lub bardziej. Biblioteki czy
orliki? Minister Kwiatkowski czy kibole? Tylko się nam nagle nowy wróg w
społeczeństwie objawił. Wcześniej to byli ateiści, ale jakimś cudem wtopili się
już w ogół. Dajmy sobie wreszcie trochę pożyć. W imię wywalczonej demokracji
trzeba by kibolom raczej pobudować specjalne trybuny do rozjebywania. A nie ich
internować za poglądy. Inaczej będzie jak w Anglii. Spadła liczba hooliganów, za
to wzrosła Nazoli. Ps. Jasiu, idziesz na obiad?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95495 Seconds