|
Jak uzdrowić służbę zdrowia? Nie wiadomo. Można by na przykład więcej wydawać na służbę zdrowia, skoro nakłady na nią wciąż są alarmująco niskie. Ale po co? Skoro zamiast tego można dać zarobić prywatnym firmom? Jak wiadomo wszystkim ekonomistom, prywatne jest zawsze lepsze od publicznego, więc lepiej niech pieniądze dostają prywatne firmy niż publiczna służba zdrowia. Jak to ma pomóc służbie zdrowia, co prawa nie wiadomo, ale na pewno jakoś musi. W końcu prywatne jest lepsze. Ewa Kopacz znana jest z tego, że propaguje kontrowersyjne zdrowotnie zachowania, jak palenie papierosów, więc może proponowana przez nią reforma zdrowia jest kolejnym etapem tej polityki. Wspierajmy międzynarodowe korporacje. One na pewno nam pomogą. Ale co z tym wszystkim ma wspólnego służba zdrowia? Gdyby nie to, że wierzę w uczciwość wszystkich ludzi, to po obejrzeniu filmu z Kopacz, gdzie propaguje wolność palenia, pomyślałbym, że ktoś jej zapłacił. Podobnie bym pomyślał, czytając po raz kolejny o tych samych pomysłach, jak pomóc polskiej służbie zdrowia, wspierając prywatne firmy ubezpieczeniowe. Ale niestety wierzę w uczciwość wszystkich ludzi. Może zresztą pani Kopacz również w nią wierzy. Dlatego podszepty lobbystów z firm ubezpieczeniowych bierze za dobrą monetę. Lobbyści nie mogą kłamać. To ludzie kłamią? - jak zapytał kiedyś jeden znany polski poeta drugiego znanego polskiego poetę. Nie wiem, czy ludzie kłamią, ale korporacjom zdarza się mijać z prawdą, może dlatego, że chodzi im o zysk, a nie o dobro wspólne. Niestety najwyraźniej nikt pani Kopacz tego nie powiedział i z uporem zdartej płyty powtarza to samo: Trzeba pozwolić ludziom wykupywać prywatne polisy, dzięki którym zyskają specjalne przywileje w NFZ. Z pomysłem tym rozprawił się już bezlitośnie Żakowski ponad półtora roku temu w tekście publikowanym również na naszej stronie.
Fakt, że bogatsi będą wykupować prywatne polisy u prywatnych ubezpieczycieli, oczywiście sprawi, że ci ubezpieczyciele zarobią sporo pieniędzy, ale znacząco nie wzrośnie dochód NFZ. Tym bardziej, że zakup tych prywatnych polis ma być premiowany odpisem od podatku. Więc cokolwiek NFZ zyska, to straci budżet. Nie wiem, co na to Minister Finansów. Ale raczej nie powinien być zbyt szczęśliwy. Chyba, że jego głównym zmartwieniem jest również to, żeby pozwolić zarobić prywatnym firmom. Ciekawa jest również kwestia tego lepszego i szybszego dostępu do usług zdrowotnych. Argumentem za jest to, że ci, którzy będą mieli prywatne polisy, nie będą musieli czekać w kolejkach. „To jednak nie oznacza, że taka osoba będzie operowana przed innymi pacjentami czekającymi w kolejce” - tłumaczy ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń. Co, więc oznacza, skoro tego nie oznacza? Czyżby było to typowe czcze gadanie? Pytanie też jest, na jakiej zasadzie płacenie dodatkowych np. 150 pln miesięcznie, z czego oczywiście 60 procent pochłoną koszty administracyjne prywatnych ubezpieczycieli, miałoby uprawniać do uniknięcia czekania w kolejce do leczenia, którego koszta potrafią wynosić setki tysięcy złotych. Chyba tylko na takiej, że bogatsi są lepsi. Przynajmniej tak przewiduje ustawa. Po co więc ten listek figowy w postaci symbolicznych, przynajmniej dla bogatych, opłat. Może od razu ustalmy, że leczymy tych, którzy mogą wykazać się dochodem powyżej iluś tam tysięcy miesięcznie. To z miejsca rozładowałoby wszystkie kolejki. Pani Ewo, prosimy. Więcej przywilejów dla bogatych, nie ma co się patyczkować.
„Trzeba jasno powiedzieć, że państwo nie jest zdolne zapłacić wszystkim za wszystko - podkreśla ekonomista Ryszard Petru”. Doprawdy trzeba być nie lada ekonomistą, żeby wysnuć takie wnioski. A już chciałem prosić państwo o nowego iPada. Ale skoro pan Petru, tak twierdzi, to chyba z tego zrezygnuję. Skoro państwo nie jest w stanie wszystkim płacić, to oczywista wydaje się myśl, że powinna płacić za wszystko tylko tym, których na to stać. Ale skoro ich na to stać, to po co się certolić z ubezpieczeniami. Niech sami sobie płacą za leczenie raka czy stwardnienia rozsianego. Może w ogóle zrezygnować z ubezpieczeń, skoro państwo nie jest w stanie wszystkim za wszystko? A może prościej zwiększyć wydatki na służbę zdrowia, niekoniecznie zwiększając zarobki prywatnych firm? Wtedy starczyłoby większe ilości na więcej. Bogaci jakoś sobie poradzą.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...