> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Świątynia Opatrzności - ale czyjej? Drukuj
Jaś Kapela   
03.11.2010

Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych nagle – jak pisze „Polityka” - „wielkie pola w Wilanowie stały się własnością firmy kontrolowanej przez Krauzego”, nikt zapewne nie podejrzewał, że kiedyś na tych ugorach pozbawionych kontaktu z Warszawą i dostępu do mediów wyrośnie osiedle, które „zadziwia spójnością koncepcji i rozmachem”. Zresztą wcale nie musiało tak być. Na szczęście istnieje Opatrzność Boża.

Opatrzności Bożej zawdzięczamy między innymi Konstytucję 3 maja. Wymyślona, co prawda, głównie przez masonów była tak ewidentnym darem bożym, że posłowie Sejmu Czteroletniego postanowili uchwalić wybudowanie Świątyni jak wotum wdzięczności. Albo po prostu chcieli zmazać masońskie brzemię konstytucji. Jakkolwiek by nie było, budowa Świątyni Opatrzności Bożej ma ponad dwustuletnią historię. W 1792 wmurowano nawet kamień węgielny kościoła, który miał się znajdować między Łazienkami a Ujazdowem. Ale potem wkroczyła do Polski armia carska i budowę musiano przerwać. Jednak myśl o niej nie umarła w narodzie. 

W latach trzydziestych świątynię chciano postawić trochę dalej od centrum, bo na Polach Mokotowskich. Ale znowu się nie udało. Gdy w 1939 ruszyły prace ziemne, znowu obce wojska, jak na ironię, wkroczyły na teren Polski. I Opatrzność Boża nic tu nie pomogła. A może wręcz się zezłościła, że tyle czasu jej świątynie budują i ciągle nie potrafią nawet fundamentów wznieść.

W 1991 Komisja Konstytucyjna Senatu RP w uchwale powziętej z okazji 200-lecia Konstytucji 3 Maja stwierdziła aktualność wdzięczności. Dla Świątyni znowu zapaliło się zielone światło, mocno wspierane przez działalność prymasa Glempa. Znowu pojawił się problem lokalizacji. Na Polach Mokotowskich na dobre rozgościł się już pub Zielona Gęś. A nie jest to odpowiednie towarzystwo dla Opatrzności. Czy znacznie lepszy nie jest kawałek nieuzbrojonego pola, który w swej dobroci postanowił kościołowi podarować Ryszard Krauze? Oczywiście, że jest.

Że istotnie było to zaledwie kawałek, świadczyć może skala Miasteczka Wilanów, które zaczęło powstawać na terenach niepodarowanych. „Całkowicie zaplanowana wizja osiedla mieszkaniowego realizowana jest przez kilkanaście renomowanych polskich i zagranicznych firm deweloperskich. Według prognoz całkowita liczba mieszkańców Miasteczka wyniesie 35 – 50 tys. osób.” I wszyscy oni dużo zawdzięczają Opatrzności Bożej. Ale oczywiście najwięcej zawdzięcza jej Ryszard Krauze. Czy w innym przypadku równie szybko udałoby się do pól pod Wilanowem doprowadzić wszystkie koniecznie media, aby mogło tam zacząć powstawać nowe osiedle? Pewnie nie. A do Świątyni Opatrzności przecież trzeba. Bo co to za Opatrzność bez elektryczności? Nie samym chlebem żyje człowiek, ale też każdą kanalizacją, która pochodzi od Boga. Albo od państwa, które jest Boga ziemskim delegatem.

Niestety z doprowadzeniem dróg nie poszła już tak łatwo. Al. Rzeczpospolitej została w końcu otwarta. Ale długo to trwało. „Do opóźnień miało dojść przez powódź, uroczystości pogrzebowe po katastrofie samolotu prezydenckiego i beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki”, jak pisze „Wyborcza”. Czyżby te istne plagi egipskie spowodowane były gniewem boskim, który wolałby, żeby Świątynia Opatrzności Bożej nie okazała się mniej ważna, niż zupełnie świeckie, a może nawet wręcz będące symbolem zepsucia kapitalistycznej cywilizacji, Miasteczko Wilanów?



Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.

 

Komentarze
Dodaj nowy
trzeciak   |04.11.2010 12:50:28
To miała być Świątynia Najwyższej Opatrzności po prostu, nie katolickiej. Bez
krzyży itepe, nic masoni nie zmazywali. Popisał się autor riserczem
ziemkiewiczowskim.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.72258 Seconds