> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sprywatyzować kupę |
|
|
Jaś Kapela
|
|
20.09.2010 |
|
W czasie wakacji miałem trochę czasu na myślenie. Choć nie wiem, czy na myślenie jest potrzebny jakiś specjalny czas. Przeważnie tak jest, że człowiek chodzi i myśli. Przynajmniej ja tak mam. Nie, żebym jakoś bardzo się z tego cieszył, bo na koniec przeważnie i tak okazuję się, że nie pomyślałem o tym, o czym powinienem pomyśleć. Ale przecież nie oznacza to, że nie myślałem. Bo myślałem, tylko o czymś innym. W każdym razie leżąc na plaży, wymyśliłem rozwiązanie problemu, z który od lat mierzą się urzędnicy licznych miast i miasteczek. Problem ten to psie kupy pstrzące miejskie trawniki i skwery. Niestety nie można zabronić psom srania, choć to zapewne byłoby najbardziej efektywne. Można karać właścicieli zwierząt mandatami. To akurat jest zajęcie, w którym mogłaby spełniać swoje pasje Straż Miejska. Jeśli do czegoś się ta formacja niewątpliwie nadaje, to jest to właśnie bieganie za psim gównem. Ale Straż Miejska jest najwyraźniej innego zdania. Bo kupy, jak były, tak są. Choć ostatnio jest ich jakby mniej. Innym sposobem rozwiązania problemu mogłaby być edukacja. Mogłaby być, gdybyśmy nie żyli w kraju, gdzie trzeba znać daty wszystkich powstań, ale już lepiej nie wiedzieć, że psy robią kupę i należałoby po nich sprzątać. Jest, jak jest, więc żadne szeroko zakrojone projekty nie mają raczej szans. Co zatem robić? Sprywatyzować kupę! Prywatyzacja pomaga na wszystko. I zawsze. Ktoś przebiegły mógłby powiedzieć, że przecież kupa już jest prywatna, więc nie można jej sprywatyzować. To przebiegłość marnego sortu. Z chwilą, gdy kupa opuszcza układ pokarmowy zwierzęcia i ląduje na chodniku, trawniku, rabatce - a właściciel sprawcy tego zamieszania nie zostanie natychmiast pojmany przez odpowiednie służby - przestaje być własnością prywatną, a staje się publiczną. Własnością nas wszystkich. Problemem państwowym. Jak z powrotem sprywatyzować kupę psa? Bardzo prosto. Trzeba sprawić, żeby zainteresowali się nią prywatni inwestorzy. Cóż, że zazwyczaj nie interesują się oni odchodami. Inwestorzy i inne podmioty prywatne bardzo łatwo zainteresować czymkolwiek. Wystarczy temu czemuś nadać wartość. Ustalmy, że każda kupa będzie warta dziesięć groszy polskich. (To cena przykładowa, może być dowolna inna.) Stwórzmy sieć skupów kupy. Nie przeleje się wiele wody w rzece, gdy okaże się, że psia kupa jest przedmiotem wartościowym i poszukiwanym i nikt nie będzie jej lekkomyślnie porzucał na ulicy. Zresztą nawet jeśli znajdą się tacy, którzy tą lekkomyślność uczynią, to można być pewnym, że po nich przyjdą inni, dla których posiadająca wymierną wartość kupa będzie przedmiotem godnym zainteresowania. Oni ją zbiorą. I odniosą do punktu skupu. Czy może być coś łatwiejszego? Dzień sprywatyzowania kupy, będzie ostatnim dniem, gdy będzie można w nią nierozważnie przypadkiem wdepnąć podczas spaceru. W ten oto sposób rozwiązałem problem kup na trawnikach. Ale czy rzeczywiście? To było w połowie mojego leżenia na plaży, więc zdążyły mnie najść kolejne myśli. A co jeśli ktoś będzie fałszował kupę? Na przykład zamiast psiej dostarczał swoją własną? Czy trzeba by mieć specjalne urządzenia do rozpoznawania rodzaju kupy? Albo wyspecjalizowanych ekspertów? I jak liczyć wartość kupy? Na sztuki czy na wagę? Mój genialny pomysł przestał mi się taki wydawać, gdy podliczyłem koszty. Mogłoby się okazać, że taniej byłoby edukować i uwrażliwiać społeczeństwo, a może nawet kupę zwyczajnie sprzątać, niż szkolić ekspertów, walczyć z oszustwami i płacić za każdą psią kupę. Czyżby prywatyzacja nie zawsze była najlepszym rozwiązanie? Nie uwierzę. Myślę, że trzeba to najpierw przetestować, a dopiero potem będziemy mieli prawo narzekać. Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
|
|
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...