|
„Wysokie koszty pracy, powiększane przez klin podatkowy, ograniczają wielkość zatrudnienia, przyczyniając się tym samym, razem z pozapłacowymi kosztami pracy, do pogłębiania lub utrzymywania wysokiego poziomu bezrobocia” – czytam na stronie… nie, nie polskiej Konfederacji Wyzyskiwania Pracowników, czy Rób Biznes I Na Nic Się Nie Oglądają Clubu, tylko Narodowego Banku Polskiego w artykule pt. Koszty pracy. Dlaczego NBP postanowiło swoim czytelnikom wytłumaczyć, że koszty pracy są złe i powodują bezrobocie dokładnie nie wiadomo. Ale czytajmy dalej: „Z punktu widzenia przedsiębiorcy legalnie zatrudniającego pracownika też nie wygląda to dobrze.” To co, w takim razie, radzi przedsiębiorcom NBP? Zatrudnianie pracowników nielegalnie? A może jakieś inne sprytne sposoby, jak zatrudnianie etatowych pracowników na umowy o dzieło? Ale czy w takim razie Narodowy Bank Polski powinie ciągle się tak nazywać? Może powinien zmienić nazwę na Bank Polskich Przedsiębiorców Z Których Perspektywy Legalne Zatrudnianie Nie Wygląda Dobrze, skoro tak bardzo martwi się ich losem, a niespecjalnie przejmuje się, że te „koszty pracy” to emerytury, składki rentowe i zdrowotne. Ale może bank nie musi się martwić emeryturami i rentami, nawet jeśli jest Narodowy?
Ach te okropne koszty pracy, które tak bardzo przeszkadzają przedsiębiorcom legalnie zatrudniającym pracowników. To za pewne z ich powodu 27 % polaków nie ma stałego zatrudnienia. A nie dlatego, że pracodawcy są pazerni. Mimo wysokich kosztów pracy „z każdej złotówki zainwestowanej w pracownika jego szef odzyskuje przeciętnie 1,56 zł” jak wynika z raportu PricewaterhouseCoopers, który relacjonuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Spośród krajów europejskich, tylko w Rosji pracodawcy zarabiają na pracownikach więcej. Średnia w Unii wynosi 1,17 zł. Więc może koszty pracy nie tylko nie są tak strasznie wysokie, ale również nasze pensje mogłoby być większe? Tymczasem pracodawcy ciągle są świętymi krowami, a ich personifikacja, w osobie Jeremiego Mordasewicza, stała się ekspertem od wszystkiego. Czekam na jego wypowiedzi na temat diety pracowników. Aż dziw, że nie zaproszono go do skomentowania doniesień o tym, że „68 proc. Polaków nie ma czasu na spożywanie głównego posiłku w pracy, niemal 40 proc. żywi się kanapkami, a co dziesiąta osoba w pracy nie je nic”. Już słyszę jego opinię: „Regularne spożywanie ciepłych posiłków odciąga pracowników od ich zadań i naraża pracodawców na wielomilionowe straty. Przyczynia się też do pogłębiania bezrobocia. Pracodawca mając do wybory zatrudnienie pracowników jedzącego obiady i obiadów nie jedzącego, nie będzie się długo zastanawiał. Spożywanie ciepłych posiłków przez pracowników jest głęboko niesprawiedliwe. Proszę pomyśleć o tych, którzy ich spożywać nie mogą, bo na przykład pracują w chłodniach.”
Jednak o to Mordasewicza nie zapytano, ale za to „Wyborcza” uznała, że warto, aby wyraził swoją opinię o głębokiej niesprawiedliwości emerytur obywatelskich. Bo ponoć naczelną zasadą nowych emerytur jest to, że każdy dostanie tyle, ile sobie odłoży. To pewnie dlatego już teraz państwo z budżetu do emerytur ZUSowskich dokłada kilkadziesiąt miliardów i z roku na rok będzie dokładało więcej. Z tego samego powodu zapewne co roku drugie tyle daje zarobić OFE. A przecież wpływy do budżetu to w większości VAT i podatek akcyzowy. Płacą je także ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, żeby znaleźć pracę na etat. Albo nie zarabiają dość, żeby płacić sobie na ZUS. Państwo nie powinno ich upokarzać i traktować jak nieudaczników, którym ewentualnie może rzucić jakąś jałmużnę. A nawet to tylko wtedy, jeśli podpiszą kontrakt i obiecają się w przyszłości poprawić. Emerytury społeczne zlikwidowałyby sporo zbędnej biurokracji i zredukowały ilość urzędników. Byłyby zwyczajnie tańsze. Ale to wszystko nieważne dla PKPP Lewiatan. Ważna jest tylko głęboka sprawiedliwość. Szkoda tylko, że ekspert Mordasewicz porusza się po takich jej głębinach, do których trudno zwykłemu śmiertelnikowi dotrzeć.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...