> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Społeczeństwo wiedzy i jego wrogowie Drukuj
Jaś Kapela   
15.03.2011

Kto jest największym wrogiem społeczeństwa wiedzy? Społeczeństwo wiedzy, oczywiście. Więc należy mu się czujnie przyglądać i kiwać groźnie paluszkiem, gdy tylko na zbyt wiele sobie pozwoli. Kiwanie paluszkiem może jednak czasem nie wystarczyć, więc na wszelki wypadek lepiej mieć możliwość skazania niepokornych obywateli – co najmniej na wysokie kary pieniężne. Internetu się społeczeństwu zachciało, to niech płaci.


„Skończył się czas bałaganu i bezhołowia” gromko wykrzykuje z sejmowego podium posłanka Śledzińska-Katarasińska, prezentując nową ustawę medialną. Ustawę, która teoretycznie jest adaptacją unijnej dyrektywy. A w praktyce polscy politycy dodali do niej swoje trzy grosze, udowadniając jak bliskie jest im społeczeństwo wiedzy i jak głęboko wczuwają się w potrzeby swoich wyborców, a szczególnie ich dzieci. Jak wiadomo, dzieci trzeba chronić przed złem. Bo od zła dostaje się wysypki i rosną włosy między palcami. Dlatego dostawcy treści audiowizualnych mają wprowadzić zabezpieczenia techniczne uniemożliwiające nieletnim oglądać: „przekazy zagrażające fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi”. 


Myślę, że za tym – tak sprytnie sformułowanym akapitem – chodzi o to, żeby zakazać pokazywania w mediach polskich polityków. Dzięki czemu będą mogli rządzić niezauważeni. Z pewnością obcowanie z ustawodawcami może na zawsze wypaczyć morale młodych ludzi. Czasem nawet fizycznie. Bo jak taki młody człowiek za dużo się polskich polityków naogląda, to niechybnie przyjdzie mu do głowy, że pozostaje tylko sobie strzelić w łeb. Jednocześnie jest punkt, który może łatwo posłużyć do zamknięcia telewizji w ogóle. Trudno bronić tezy, że oglądanie telewizji może pozytywnie wpłynąć na moralny rozwój nawet solidne już ukształtowanych przez życie ludzi. Seriale, w których propagowany jest jedyny słuszny model egzystencji, polegający na wzięciu kredytu, małżonka i spłodzeniu potomka, mogą na zawsze skrzywdzić postawy młodych ludzi. Oglądanie publicystyki również nie jest pocieszające. Nawet kreskówki mają potencjał amoralności. Obserwuje w nich, że animowane postacie walą się po głowach twardymi przedmiotami i nic im się nie dzieje. Niechybnie małoletni będzie miał ochotę wcielić takie metody w życie. Więc lepiej ich wcale nie pokazywać.


Obawa o małoletnich jest tylko jedną z licznych obaw, jakie spazmatycznie wstrząsają ciałami naszych ustawodawców, tak że jak jeden mąż wciskają przycisk „za”. A jest się czego bać. Można się bać na przykład tego, że złośliwi obywatele będę świadczyli niezarejestrowane medialne usługi audiowizualne. Aż sam się wzdrygam, gdy o o tym pomyślę. Jak to tak?  To przecież nie może tak być, że ktoś nagle zakłada sobie stronę internetową i wrzuca na nią filmy. A jeśli ktoś już musi to robić, to niech najpierw się zgłosi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pracownicy KRRiT często nudzą się w pracy i zawsze chętnie poznają jakiś młodych ambitnych ludzi, którzy chcieliby świadczyć usługi. Czy nie nie ma tym właśnie polega społeczeństwo wiedzy? Władze społeczeństwa powinny mieć wiedzę o wszystkich ambitnych młodych ludziach. Więc niech młodzi (i starzy) ambitni się zarejestrują. Może należałoby ich też wyposażyć w jakieś specjalne chipy. Albo nawet elektroniczne obroże. Na wszelki wypadek lepiej wiedzieć, gdzie taki młody człowiek pragnący rozpowszechniać treści się znajduje. W końcu nie wiadomo, jakie to mogą być treści i co takiemu człowiekowi przyjdzie do głowy. Jak ktoś raz zacznie rozpowszechniać treści, to nie wiadomo, jak to się skończy. Najlepiej więc, żeby wcale się nie zaczynało. A na  niezarejestrowanych (a więc nielegalnych) rozpowszechniaczy treści powinny czekać srogie kary.

 
Trzeba też oczywiście chronić chrześcijańską cywilizację europejską. Dlatego należy ustawowo zapisać, żeby – co najmniej – piętnaście procent udostępnianych treści miało słuszne, europejskie pochodzenie. W końcu nie można pozwolić, żeby się nam pleniły serwisy prezentujące zepsutą cywilizację arabską, o chińskiej nie wspominają. To wszystko przecież komuniści i terroryści, więc niech przynajmniej piętnaście procent treści pokazuje, że poza to zgnilizną kulturową istnieje też tradycja mocno zakorzeniona w świecie wartości cywilizowanych, europejskich. Nie będą treści audiowizualne pluły nam w twarz. Jeśli ma być społeczeństwo wiedzy, to niech będzie to społeczeństwo naszej, zarejestrowanej i moralnie ubogacającej wiedzy.

 

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |16.03.2011 09:14:30
Tyle słuszności w jednym miejscu!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84622 Seconds