|
Wyobraźmy sobie taką sytuację: idzie trzech muzyków klasycznych przez odludny i kiepsko oświetlony park. Na swojej drodze spotykają samotnego dresiarza. Na ich twarzach wykwitają uśmiechy. Dresiarz jest bezbronny i nikłej postury, a oni są rośli i mają ze sobą swoje instrumenty. Pierwszy muzyk wyciąga skrzypce i zaczyna diabelskie legato. Kolejny muzyk wyjmuje z futerału puzon, starannie nakłada ustnik i zaczyna dąć w niego miłosiernie. Na twarzy dresiarza widzimy wyraz szoku i przerażenia, ale to nie powstrzymuje trzeciego muzyka przed rozpoczęciem gry na klawikordzie (wracali właśnie z próby zespołu muzyki dawnej). Dresiarz kuli się z przerażania, zasłania uszy, aż w końcu przewraca się na ziemię zmorzony tą okrutną muzyką.
W tym momencie z kieszeni wypada mu telefon dotykowy i uderza o chodnik. Powoli zaczyna dochodzić z niego tajemnicza melodia. Muzycy z początku próbują ją zagłuszyć, ale szybko tracą rezon. Melodia jest prosta, ale dziwnie pociągająca. Ktoś bardziej obyty w popie rozpoznałby w niej „Poker Face” Lady Gagi, ale nasi muzycy tego nie wiedzą, bo nawet w hipermarketach mają na uszach słuchawki Sennheiser. Jeden po drogim przestają grać, zasłuchani w ekscytujący przebój. Podchodzą do dresiarza, podnoszą go ziemi, podają mu telefon.
W kolejnej scenie widzimy tych samych chłopaków. Tym razem w klubie, ubrani w dresy, wszyscy razem tańczą i świetnie się bawią.
Niemożliwe?
No cóż. Tak najwyraźniej wyobrażają sobie działanie kultury jurorzy z PISF-u i Narodowego Centrum Kultury, skoro w konkursie „Kultura się liczy” postanowili odznaczyć drugą nagrodą film, który opowiada symetryczną narrację. Co prawda w oryginale to dresiarze nawracają się pod wpływem skrzypcowej arii. Ale czy to naprawdę jakaś różnica? Poziom absurdalność przekazu identyczny. Jak można nagrodzić coś, co udowadnia, że nie ma pojęcia, jak działa kultura? I czy nie świadczy to o tym, że ci, którzy to nagrodzili, również nie mają pojęcia o kulturze, którą teoretycznie się zajmują? Czym w takim razie się zajmują?
Sam chciałbym to wiedzieć. Może wiarą w cuda? Może naprawdę myślą, że wystarczy posłuchać „Czardasza”, żeby pokochać muzykę klasyczną na zawsze. Niezależnie od wcześniej zdobytych kompetencji kulturowych, abstrahując od wszelkich życiowych doświadczeń, czy środowiska w jakim się zostało wychowanym. Pytanie tylko: dlaczego w takim razie nie wszyscy słuchają „Czardaszy”? Choć można zrozumieć, że podpasował akurat dresiarzom. W końcu to taniec cygański. Cyganów łatwo z dresiarzami utożsamić. Pytanie: na co idą do filharmonii?
Ale mam jeszcze więcej pytań. Na przykład co się z nimi teraz stanie? Nocą będą wracali przez park, spotkają innych dresiarzy, którzy będą chcieli im spuścić łomot. I co? Pokażą im program do filharmonii i zaproszą na wspólne słuchanie Chopina? Bo przecież nie mają skrzypek, żeby się przed przemocą obronić. Gdy wrzuciłem ten film na facebooka, kolega zasugerował, że jak się nie ma skrzypek, to zawsze można nosić kastaniety. Gdy napadną cię dresiarze, zacznij tańczyć flamenco, a z pewnością, kiedy twoi prześladowcy zobaczą, jak cudny jest to taniec, zatańczą razem z tobą. Można wyobrażać sobie wiele wersji. Z organkami i koncertem bluesa. Albo z poetą, który zaczyna recytować wiersz i nagle wszyscy zaczynają rymować. Taki uliczny fristajl. To już mogłoby być bliższe prawdy, choć cały czas nie sądzę, żeby - dajmy na to - główny bohater Madame Libery dogadał się z Tedem. Choć przecież obaj rymują.
Nie chciałbym być źle zrozumiany. Ja naprawdę kocham kulturę i poświęcam jej całe godziny, np. ściągając z mediafire’a black metalowe płyty. Ale dopóki w świadomości społecznej - a szczególnie w świadomości decydentów od kultury - zajmowanie się kulturą będzie polegało na nawracaniu dresiarzy poprzez puszczanie im muzyki klasycznej, to nie ma co wierzyć w jakikolwiek progres. A jeśli ci decydenci w to naprawdę wierzą, to dlaczego na TVP leci coś poza utworami Chopina i filmami Kieślowskiego? Przecież moglibyśmy mieć wtedy taki wspaniały, kulturalny naród.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...