|
Czasami z gazety można się dowiedzieć czegoś ciekawego. A jednak jeszcze ciekawsze jest to, co gazety uważają, że jest ciekawe. W ten weekend np. możemy się dowiedzieć, że „DGP” za najciekawszą rzecz uważa, że polska policja posiada 2 (słownie: dwa) helikoptery wyposażone w urządzenia pozwalające namierzać ruch pojazdów. Jest to rzecz tak ciekawa, że zdjęcie jednego z nich (prawdopodobnie) umieściła na jedynce i opatrzyły tytułem: „Mandaty z helikoptera”. W skrócie chodzi o to, że jeden z tych helikopterów może nie tylko namierzać pojazdy, ale również rejestrować ich szybkość. Teraz więc policja będzie mogła namierzać piratów drogowych z helikoptera. Słownie: jednego helikoptera. Jeśli akurat nie będzie zajęty czymś innym. Bo łapanie piratów drogowych to jego niejedyne zadanie. A szkoda.
Na pewno policja musi się dobrze bawić, namierzając z helikoptera kierowców przekraczających prędkość. Aby mogła to robić, trzeba było znowelizować prawo o ruchu drogowym. Ale czego się nie robi, żeby policja miała jakieś rozrywki. Kierowco, pamiętaj, jeśli zobaczysz na niebie helikopter, zwolnij, bo w przeciwnym razie możesz dostać mandat.
Niestety, to nie jest jedyna ciekawa informacja w taj gazecie. Redakcja postanowiła się również z nami podzielić złotymi myślami Andreasa Aslunda, eksperta, który doradzał Rosji i Ukrainie. To znaczy Jelcynowi i Kuczmie. Ale tego już „DGP” nie pisze. Boby się jeszcze komuś skojarzyło, że „sprzedawać trzeba tak szybko, jak się da”, żeby sprawnie budować majątki oligarchów. Aslund był też doradcą prezydent Kirgizji. To z pewnością kolejny kraj, na którego polityce gospodarczej powinniśmy się wzorować. Jest też autorem dzieła „How Ukraine Became a Market Economy and Democracy”. Rozumiem, że „DGP” życzy nam takiego rynku i ekonomii, jak na Ukrainie. Ale czemu nie napiszą tego wprost?
Aslund funduje nam nową, ciekawą definicję pojęcia własności. Okazuje się, że to, czy coś jest własnością prywatną, czy publiczną, nie zależy od tego, czy jest własnością prywatną, czy publiczną, tylko od tego, jak jest zarządzane. Dowiadujemy się, że są firmy państwowe zarządzane w taki sam sposób jak firmy prywatne. „Nie można więc w tym przypadku mówić o własności publicznej”. To ciekawa hipoteza, ale chyba jednak kontrowersyjna. Czy w takim razie w przypadku firm prywatnych, które zarządzane są jak państwowe, można powiedzieć, że nie są własnością prywatną? Bo jeśli tak, to może od razu by je znacjonalizować. Teoretycznie twierdzenie to ma dotyczyć firm, w których państwo ma mniejszościowe udziały. Ale jako przykład takiego przedsiębiorstwa podaje Aslund Deutsche Bahn. Tylko że niemiecki skarb państwa jest właścicielem 100% udziałów. Jeśli to oznacza mniejszościowego udziałowca, to chyba nie uważałem na matematyce. Poza tym, czy posiadanie mniejszościowych udziałów oznacza, że przestaje się być ich właścicielem? Niech Aslund spróbuje coś takiego powiedzieć innym mniejszościowym udziałowcom. Rozumiem, że w jelcynowskiej Rosji czy Ukrainie Kuczmy fajnie mu się prywatyzowało - a może nawet dostał z tego jakiś procent – ale nie wiem, dlaczego ktoś mu pozwala taki kit wciskać na łamach „DGP”.
Pewne światło na ten temat rzuca felieton Bartosza Marczuka. Być może, że drukują Aslunda zwyczajnie dla zabawy. Po felietonie Marczuka, skądinąd eksperta Instytut Sobieskiego w obszarze polityki społecznej, widać, że redakcję „DGP” śmieszą bardzo dziwne rzeczy. Np. świadczenia pieniężne dla osób będących cywilnymi niewidomymi ofiarami działań wojennych, o których Marczuk pisze, że „byłoby to nawet zabawne, gdyby nie fakt, że w ślad za tymi dodatkami idą realne pieniądze”. Cóż, chyba byłoby jeszcze bardziej zabawne, gdyby w ślad za tego rodzaju świadczeniami nie szły realne pieniądze. Zamiast realnych pieniędzy proponowałbym wręczać im banknoty z waty cukrowej. Albo monety z czekolady. To by dopiero była kupa śmiechu. Szczególnie dla cywilnych niewidomym ofiara działań wojennych, odebranie którym wszelkich świadczeń z pewnością uzdrowi polski budżet. Teraz już wiem, że to dziki tłum cywilnych niewidomych ofiar działań wojennych rujnuje polską gospodarkę. Trzeba to ukrócić. Może jakaś kolejna wojna? Skoro są niewidomi, to może tym razem nie unikną kuli.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...