|
Polska polityka pełna jest zaskakujących niespodzianek. Niespodziewanych zaskoczeń? Doprawdy nie wiem, jak określić szok, jaki odczuwam. Poseł Palikot wcale się nie zmienił! Jego okulary zerówki i nowa fryzura niczego nie dowodzą. Jego przemiana była tylko ponurym żartem. A ja już chciałem na niego głosować, już wyciągałem rękę do podpisania się pod listą popierającą Janusza Palikota na prezydenta wszystkich mądrych Polaków, kiedy okazało się, że tere-fere kuku. Poseł Palikot robi sobie żarty. Wcale nie jest mądry i poważny. Ciągle jest za to błyskotliwy i dowcipny. Co za strata. A mogło być tak pięknie. Mogliśmy mieć nową, ładną klasę polityczną. Mądrego Palikota, wyważonego Kaczyńskiego, a może nawet dowcipnego Komorowskiego? Skoro ludzie się nie zmieniają, ale zmianę mogą maskować tak dobrze, że wszyscy w to wierzą, to może nawet Komorowskiemu udałoby się udawać, że ma poczucie humoru i jest kompetentny? Na razie, co prawda mu nie wychodzi. Ale może właśnie dlatego, że próbuje być szczery? Może za mało udaje? Może nie dość dobrze potrafi udawać i stąd te wszystkie skazy na wizerunku i wypadki. Zamiana Palikota, który wcale się nie zmienił, a jedynie udawał, że się zmienił, żeby udowodnić, że nie można się zmienić, paradoksalnie dowodziłaby nie tylko tego, że jest błaznem, choć oczywiście też - ale tego przecież nie trzeba było dowodzić - tylko czegoś znacznie ważniejszego. Można udawać, że się nie jest takim, jakim się jest. Skoro Janusz Palikot potrafi udawać, że nie jest błaznem (choć nie do końca), a Jarosław Kaczyński potrafi udawać, że wcale nie jest żądny krwi swoich wrogów (choć nie wiadomo jak długo), to może pozostaje im jedynie życzyć: Udawajcie lepiej! Nie przestawajcie udawać. To nie kłamstwo was gubi, ale prawda. Dopóki będziecie udawać rozsądnych, kompetentnych, zainteresowanych losem swoich wyborców oraz istotnych spraw społecznych i będziecie robić to dobrze, będę mniej martwił się o losy kraju i świata. Co oczywiście nie rozwiązuje sprawy: jak dobrze udawać i co? Czy Kaczyński powinien raczej udawać, że obchodzi go los pielęgniarek czy nauczycieli, a może kultury? Najlepiej udawać, że obchodzi cię wszystko. Ale wtedy szybko może się okazać, że nie odróżniasz długu publicznego od deficytu budżetowego, a Afganistanu od NATO. Lub zastanawiasz się, czy marihuana jest robiona z konopi. Nad czym oczywiście należy się zastanawiać. Tym bardziej, że są to rzeczy w Polsce zabronione. Lepiej wiedzieć, czego się zabrania i dlaczego. Ale taka ilość udawania mogłaby wykończyć nawet najbardziej ambitnego polityka. Mimo wszystko jednak lubię pomarzyć sobie o takim świecie. Komorowski, który udaje, że nie jest seksistą i martwi go los zwierząt. Kaczyński, który udaje, że nie interesuje go wyłącznie tropienie wrogów i chylenie czoła przed Wielką Polska Tradycją. Palikot, który udaje, że obchodzi go coś poza PR-em i robieniem sobie jaj. Tusk, który udaje, że martwi go rozpanoszenie neoliberalnej doktryn. Wiem, marzę. Ale przecież udawać każdy może. Jak nam pokazał poseł Palikot. Teraz grunt, żeby nasi politycy nauczyli się robić to jeszcze lepiej.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...