> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostatni taki wpływowy Drukuj
Jaś Kapela   
21.01.2012

W rankingu 50 najbardziej wpływowych ludzi polskiej gospodarki Leszek Balcerowicz znalazł się na szlachetnej, ostatniej pozycji. Daleko za Anna Strężyńską, Angelą Merkel, czy prezesami Goldman Sachs. Prześcignęła go nawet Agnieszka Odorowicz. Dziwne? Panowie i panie w EGK nie mogli wyjść ze zdumienia. Zdziwiło ich to nawet bardziej, niż fakt, że ministerstwo finansów nie chce powrotu kratek w samochodach, czyli możliwości odliczania VAT-u przy nabyciu samochodów osobowych rejestrowanych jako dostawcze. Bo przecież przedsiębiorcy to sól tej ziemi, więc należą im się wszelkie ulgi.

  



Że Balcerowicz jest dopiero na 50 miejscu tego rankingu nie dziwi mnie wcale. Ale fakt, że taki ranking zrobił „Dziennik Gazeta Prawna” jest jednak zaskakujący. W końcu jeszcze niedawno ta sama gazeta wraz z fundacją Leszka Balcerowicza wydawała wojnę biurokratycznym absurdom. Czyżby wojna dobiegała końca? Nie wygląda na to. Dział ekonomii, czy nawet polityki społecznej wydaje się trwale opanowany przez ekspertów i wychowanków prowadzonego przez Balcerowicz Forum Obywatelskiego Rozwoju.  Ale może coś się zmieniło z odejściem Tomasza Wróblewskiego i Bartosza Marczuka? Trudno mi w to wierzyć. Być może po prostu nadszedł czas, że już nawet zaciętym neoliberałom trudno poważne traktować swojego guru. I nawet oni rozumieją, że władzę w gospodarce ma wcale nie ten, kto dużo i bezsensu gada w telewizorze, tylko zupełnie inni ludzie. Niekoniecznie zresztą ci z rankingu DGP.

  

Tak sobie o tym myślałem, gdy życie samo napisało ciąg dalszy. Otóż zobaczyłem, że przyszła do mnie przesyłka. I to skąd. Napisało do mnie samo Forum Obywatelskiego Rozwoju. I to napisało do mnie z propozycją. Poczułem się przez chwilę, jakby sam Leszek Balcerowicz zapragnął uścisnąć mi dłoń, więc czym prędzej rozpakowałem kopertę. FOR zachęca mnie do zainteresowania się organizowanym przez nich konkursem „na najlepszą pracę opisującą koszty zaniechania i opóźnienia prywatyzacji RUCH S.A.”. Poczułem się jak w domu. Napisałem już przecież odpowiedź na trudne niezwykle zadanie z testu gimnazjalnego, brzmiące: „Uzasadnij, że Karol Wojtyła po wyborze na papieża pozosta patriotą.” Być może przeczytali ją w FOR-ze i dlatego postanowili do mnie napisać? Zawsze też żałowałem, że nie było mi dane brać udział w konkursach na esej pt.: „Kto jest największym przywódcą XX wieku? I dlaczego Stalin?”.

Na szczęście mamy jeszcze FOR. Kilka lat temu Balcerowicz patetycznie (i – jak się zdawało – retorycznie) pytał: „Czy to jest ideał sprawiedliwości, ogłosić (wyrok) na samym początku i potem powiedzieć, że się będzie szukało dowodów?”. Dziś widzimy, że pytanie wcale retoryczne nie było, a odpowiedź brzmi: tak. Jeśli mamy dobrą odpowiedź (prywatyzować), to potrzebujemy jedynie uzasadnienia opisującego „koszty zaniechania i opóźnienia”. Nagroda to 1500 PLN. Dobra stawka za 5 tysięcy znaków. Więc dlaczego by nie spróbować?

  
 
RUCH S.A. należało niezwłocznie sprywatyzować, gdyż wszystkie przedsiębiorstwa działają lepiej, jeśli są prywatne. Poświadczyć może o tym wielu ekspertów. Np. doktor habilitowany nauk ekonomicznych i kawaler Orderu Orła Białego Leszcze Balcerowicz. Co prawda fakty nie zawsze potwierdzają tę teorię, ale tym gorzej dla faktów. Kiedy się już sprywatyzuje wszystkie przedsiębiorstwa, nic nie będzie mogło takiego twierdzenia podważyć, hahaha.
 



Niestety złe związki zawodowe przeszkadzały w szybkiej prywatyzacji, udowadniając tym samym, jak bardzo są złe i roszczeniowe. W końcu kioskarze powinni się cieszyć, że po prywatyzacji nie muszą już więcej się męczyć, pracując na umowie o pracę, lecz mogą być bardziej elastycznymi kioskarzami na samozatrudnieniu. Jak bardzo się z tego cieszą, pokazuje choćby „List otwarty kioskarza do RUCH S.A.”. Co prawda wrocławski kioskarz przyznaje w nim, że z powodu zmiany warunków pracy będzie musiał zawiesić dalszą działalność, ale to nie umniejsza jego radości. W końcu chodzi o efektywność firmy, a nie o to, żeby działały kioski. Jak bardzo zadowoleni są pracownicy, możemy też poczytać w internecie. Kto by nie chciał pracować po 10 – 12 godzin dziennie, żeby zarobić 1000 PLN miesięcznie, a to tylko dlatego, że ma zniżki ze względu na rentę, bo tak wychodziłoby na rękę 600? Chyba każdy, więc trudno zrozumieć, dlaczego kobieta na forum się skarży. W końcu nawet 10 000 PLN, które musiała zapłacić, gdy postanowiła zakończyć pracę, powinno ją cieszyć. W końcu firmie RUCH S.A. coś się należy za to, że pozwoliła jej u siebie pracować. „Zanim zaczniecie tam pracę, nacieszcie się rodziną. bo później nie będzie na to czasu…”, pisze inny forumowicz, co zapewne będzie zachętą dla wszystkich, którzy nie są pantoflarzami.

  

Jak widzimy, prywatyzacja RUCH S.A. pokazała tu swój nieoczekiwany wymiar. Dzięki niej mamy w Polsce mniej pantoflarzy. Czyż może być lepszy argument za tym, że należało prywatyzację zrobić jak najszybciej? Proszę się przyjrzeć dowolnemu polskiemu mężczyźnie. Gdyby RUCH sprywatyzować od raz po przekształceniu go ze spółdzielni w spółkę Skarbu Państwa, przynajmniej niektórzy polscy mężczyźni nie byliby tacy zahukani i biedni. Co należało udowodnić. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
austriak   |21.01.2012 15:56:10
"Zdziwiło ich to nawet bardziej, niż fakt, że ministerstwo finansów nie chce
powrotu kratek w samochodach, czyli możliwości odliczania VAT-u przy nabyciu
samochodów osobowych rejestrowanych jako dostawcze. Bo przecież przedsiębiorcy
to sól tej ziemi, więc należą im się wszelkie ulgi."

Panie Kapela, niech
Pan przyzna - to Krytyka Polityczna jest solą tej ziemi i jej akurat ulgi
(stawki preferencyjne, dotacje) się absolutnie należą. Nie to, co tym złym
przedsiębiorcom, którzy nic nie robią, a wożą się mercedesami.
Maciek   |22.01.2012 00:00:22
Przedsiębiorcom też się coś należy ale może niekoniecznie BMW X6 czy inne
Porsche, z kratką i odliczeniem vatu, chociażby dlatego że takie auta nie
powstają w Polsce i nie widzę powodu żeby setki tysięcy tak łatwo wypływały z
Polski do Niemiec.
Jaś Kapela   |22.01.2012 11:41:09
>austriak

Dotacje, jak sama nazwa wskazuje, powinny być kierowane do bytów,
które potrzebują być dotowane, bo np. - jak Krytyka Polityczna - działają nie
dla zysku. Podatki natomiast powinni płacić ci, którzy zarabiają, czyli np.
przedsiębiorcy. Takie trudne?
austriak   |22.01.2012 14:57:30
@ Maciek
Jeżeli przedsiębiorcom nie należą się odliczenia za BMW X6 to na
pewno nie dlatego, że nie jest to polskie auto. To nie ma nic do
rzeczy.

@Jaś Kapela
A skąd przeświadczenie, że Krytyka Polityczna
potrzebuje być dotowana z budżetu państwa? Ma to stwierdzać sam zainteresowany?
Jeżeli tak, to zapewniam Pana, że w takim przypadku niemalże każdy powinien
dotację otrzymywać, bo znaleźć takiego, który by nie wymyślił dla niej
uzasadnienia byłoby niezwykle ciężko.
kot   |22.01.2012 16:37:23
-austriak
Czy uważasz,że Krytyka nie zasługuje na dotacje?
Twórzmy idee, nie CO2  - @ Jaś Kapela   |22.01.2012 19:02:23
Panie Kapela,
wiele rzeczy pan tutaj powiedział, ale takiego blagierstwa
nigdy. Nie dla zysku? A dla czego? Niech pan to wytłumaczy, bo nie ufam pańskim
słowom za grosz.
Wierzę, że wielu czytelników KP chętnie przeczyta, dla
"czego" działa KP, jeśli "nie dla zysku".
austriak   |23.01.2012 02:49:36
@kot
Uważam, że nikt nie zasługuje na dotacje. Żadna organizacja i żaden
przedsiębiorca nie powinien dostawać pieniędzy pochodzących wprost z podatków
obywatela.
dziewczynkazzapałkami   |23.01.2012 12:11:25
Niektórych do końca życia zadziwiać będzie idea robienia czegoś niekoniecznie
dla zysku :)
kot   |23.01.2012 14:21:59
-austriak,
czy na pewno wiesz
o czym mówisz?
Czy rozumiesz siłę

kwantyfikatora: "żaden"
Twórzmy idee, nie CO2  - @ dziewczynka…   |23.01.2012 14:32:10
austriak dobrze to wyeksplikował.
Nie bardzo jestem osobiście zainteresowany,
aby dotacje na partie, stowarzyszenia działające w takiej formie i przybierające
określony kierunek (czytaj: walki politycznej, jakiejkolwiek, z prawa czy lewa),
były fundowane z mojej kieszeni podatnika.
Coś jeszcze, czy tobie idee w
głowie?
No więc dodam, że wolałbym te pieniądze co miesiąc dawać jakiemuś
biednemu dziecku ze wsi, i wspierać jego rozwój; a tak muszę wspierać rozwój
intelektualny Jasia K.
To mnie nie tyle zadziwia co nie mam na to ochoty.
Wciąż zadziwiona?
austriak   |23.01.2012 14:51:16
@kot
Tak, wiem i zdaję sobie sprawę. I powtórzę: żaden.
Jaś Kapela   |23.01.2012 15:36:16
>austriak, Twórzmy idee, nie CO2

Owsiak też całe państwo by utrzymał z
okazjonalnych zbiórek na biedne (i chore) dzieci. Powodzenia. To, że ty nie
chcesz przeznaczać części podatków na Krytykę, to nie znaczy, że żaden z
podatników tego nie chce, więc twoja ochota nie ma tu nic do rzecz. A z czego
miałby być finansowane partie, czy organizacje polityczne, jeśli nie z budżetu?
Z prywatnych datków osób, które dysponują nadmiarem gotówki i chcą się nią
podzielić, żeby świat był lepszy? Być może poziom stanowionego prawa byłby
wyższy, gdyby partie były sponsorowane przez najbogatszych, ale nie wiem, czy
byłoby to lepsze prawo dla wszystkich.
Twórzmy idee, nie CO2  - @ Jaś Kapela   |23.01.2012 18:57:45
Widzisz,
i w tej twojej bezczelności leży clu.
Bo jeśli "część" chce
utrzymywać Krytykę, niech to robi, mnie osobiście nic do tego. Nie potrafisz
określić w powyższym zdaniu prostego wnioskowania, a to właśnie sprawia, że nie
chciałbym, abyś za moje pieniądze podatnika popełniał takie blagi, bo wolałbym
je wydać na kogoś, kto zna choćby podstawowe prawa logiki, a za ciebie muszę się
wstydzić. Moja ochota nie ma nic do rzeczy, bo jakiś podatnik chce utrzymywać
krytykę…
Z czego partie mieć pieniądze? Odpowiedziałeś, powyższym.

A co
do Owsiaka daj spokój i zostaw go w spokoju, nic ci do niego.
austriak   |23.01.2012 19:27:07
@Jaś Kapela
Widzę, że gardzi Pan "ochotami" innych obywateli, ale
to nic nowego. Pozwolę sobie zauważyć, że jeśli są tacy, którzy chcą swoje
pieniądze przeznaczać na działalność Krytyki Politycznej, jak sam Pan twierdzi,
to przecież zrobią to także wtedy, gdy im się je zostawi w kieszeni, czyż nie?
No chyba, że jednak nie chcą, ale to przecież Pana nie interesuje. Bo powinni
chcieć. A partie finansowane z budżetu to też oczywiście nonsens. Żeby dostać
środki na działalność trzeba przekroczyć pewien próg, czyli finansowane są tylko
duże partie. A czemu nie wszystkie obecne w Polsce? Przecież to jak zasiłki dla
najbogatszych. To zmuszanie obywatela do opłacania przedstawicieli zaledwie
kilku z wielu istniejących poglądów.
kOt   |23.01.2012 20:46:43
Skoro wiesz
-co mówisz,to:
to komu poza Krytyką
chciałbyś zabrać
dotacje.
(powiedziałeś, przypominam!
-wszystkim,
finansowanym
"wprost
z podatków" )
Kościołom, -zgadzam się.
-Uczelniom,teatrom
i innym jakimś
tam,
nie zarabiającym organizacjom,
instytucjom kulturalnym,
"Łazienkom
warszawskim" itp.itd.
-zostawić to:
na łasce prywatnych,
ale nie z moich
podatków!
Uczelniom? zachciało się
komuś uczyć!
Niech płaci!
Straż pożarna
-nie zarabia.
Kiedyś w Ameryce nie gasiła domów,
które nie były
ubezpieczone.
Śmiało,
wyliczaj dalej…
Jako austriak jesteś
bardziej
"postępowy"
od austiaków.
..i nie bardzo wiesz
co to takiego:

wielki kwantyfikator,
bo "austriacy",
w przeciwieństwie do Ciebie,

chcą dotować stróża nocnego,
nie z datków prywatnych
-tylko z podatków.
austriak   |23.01.2012 22:19:34
@kot
Przecież to Ty zacząłeś wyliczać, nie ja. Każda z tych rzeczy które
wymieniłeś to dłuższy temat. Szkolnictwo wyższe produkuje obecnie mnóstwo
patologii, to widać chyba wyraźnie. Kultura i sztuka powinny być możliwie jak
najdalej od państwa. Jeżeli ludzie nie chodzą do teatru czy opery to znaczy że
mają jakiś powód - mają inne preferencje, mogą nie chcieć albo nie móc. I
wciskanie im tego na siłę poprzez zabranie części ich pieniędzy i dotowanie nic
nie da. Bilety i tak są dość drogie więc kończy się na tym, że za podatki
płacone także przez najbiedniejszych sponsorowani są ci nieco bardziej zamożni.
Tak samo zresztą dzieje się na uczelniach. Po drugie, o tym co jest sztuką
powinien decydować odbiorca, a nie urzędnik który rozporządza środkami z
budżetu. Dla jednego sztuka to muzyka barokowa, dla drugiego kubizm, a dla
trzeciego żonglowanie papierową kulką. Sztuka jest dla ludzi, nie dla
biurokratów.
Poza tym jest całe mnóstwo innych rzeczy: dopłaty do rolnictwa
(patrz: Nowa Zelandia, wspieranie przedsiębiorstw państwowych i inwestycji firm
zagranicznych w Polsce, dotacje unijne etc.

Aha, i nie jestem bynajmniej
anarchokapitalistą, których wśród zwolenników austriackiej szkoły ekonomii nie
brakuje i nigdy nie brakowało.
kot   |25.01.2012 19:43:28
-Nie oszczędziłeś nawet "moich" "Królewskich
Łazienek".
Wyliczajmy dalej:Jan Sebastian Bach,
Wolfgang Amadeusz Mozart
byli utrzymywani przez panujących, którzy ściągali (jak teraz państwo) podatki i
łożyli na niedorajdów (pal sześć,że genialni), którzy nie byliby w stanie się
sami utrzymać z tego co robili.
-A niejaki Sir Isaac Newton i prawie cała
współczesna rodząca się w europejskim Oświeceniu nauka. Nie powstałaby gdyby
miała działać dla zysku. Ten Twój świat austriak robi się przeraźliwie ubogi. W
tym twoim świecie nie byłoby miejsca dla Einsteina, który nie dla zysku
zapoczątkował XX wiek w nauce. Ba, nie pisałbyś tu, bo internet powstał ze
złodziejskich podatków,non profit -nie zaś z myślą o przedsięwzięciu mającym
przynosić zyski.
-Sztuka nie powstaje dla zysku,
kultura pop jak
najbardziej.
-Nauka od niedawna i to w sposób ograniczony jest finansowana jako
działanie dla zysku.
Istnieje sfera nauki, która nigdy nie zostanie
skomercjalizowana.
Taki to wyłania się świat według przepisu austiaka.
Thome  - .   |25.01.2012 21:00:26
Jaś Kapela prosto i kategorycznie wyjaśnił problem dotacji. Na dotacje bowiem
zasługuje taki byt, który zasługuje na dotacje, gdyż zasługuje na dotacje i
samookreśla się jako "nie działający dla zysku". Dla małego wyjaśnienia
- można się domyślić, że Jaś nie rozumie pojęcia "non-profit", które nie
oznacza braku zysku, a jedynie ciągłe przeznaczanie go na cele statutowe.
Mniejsza jednak z tym. Co może Jana otrzeźwić? Może próba poprowadzenia np.
warzywniaka przez miesiąc z obsługą jego księgowości i pracownika? Taki ohydny
kapitalista musi to w końcu robić codziennie i tylko tyje.

Ale rację ma
Jan w kwestii odliczeń i ulg w VAT. Podatki powinny być proste. Ale aby takie
były - muszą być niskie. Tymczasem marzeniem Jana są podatki wysokie i bez ulg
dla obrzydliwych przedsiębiorców. Nie uwzględnia Jan, że istotą np. progresji
lub różnych stawek VAT jest "dziurawość" systemu. Gdyż ci, którzy
zarabiają, aby zarabiać muszą częstokroć podatków unikać. Takie trudne?
kot   |25.01.2012 23:40:51
Thome, możesz jaśniej -nie załapuję.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91278 Seconds