Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nie tylko Grunwald Drukuj
Jaś Kapela   
14.07.2010

Bitwa pod Grunwaldem „zajmuje szczególne miejsce w świadomości naszych rodaków, z których każdy na pewno zna właściwie tylko dwie historyczne daty: swojego urodzenia i 1410” pisze Sławomir Patlewicz w zbioru esejów Grunwald - walka 600-lecia wydanym przez Narodowe Centrum Kultury. Można to zrozumieć, bo ładnie to brzmi, ale trudno się z tym zgadzać. Gdy wpiszemy w Google słowa: „kiedy była bitwa…”, nie trzeba doprecyzowywać, o jaką bitwę chodzi, bo wyszukiwarka uprzejmie podsuwa Grunwald na pierwszej pozycji. Co świadczy oczywiście o tym, że jest to wiedza poszukiwana, ale bynajmniej nie pewna. Polacy być może nawet chcieliby wiedzieć, kiedy ta bitwa była, ale pewności nie mają. Skąd mieliby mieć? Wbrew tytułowi wydanego przez NCK zbioru, Grunwald nie był bitwą 600 lecia, a jedynie był 600 lat temu. Można nawet śmiało założyć, że był jedną z kilku ważnych rzeczy, które się 600 lat temu zdarzyły. Ale upierać się, że przez ostatnie 600 lat nie był bitew ważniejszych, jest nie tylko retorycznym podstępem, ale również zwykłą bezczelnością.


Bezczelnością, na którą mogą sobie oczywiście pozwolić autorzy NCK-owskiego zbiorku, bo w końcu centrum to nazywa się narodowym nie bez powodu. Mimo zrozumiałego zdziwienia, jakie musi wywoływać używanie terminu „narodu” w stosunku do bitwy wojów zgromadzonych przez Jagiełłę z zakonem krzyżackim i jego poplecznikami. Zresztą nawet sami autorzy zdają sobie z tego sprawę, co nie przeszkadza im szafować pojęciem „narodu” na lewo i prawo. 


Bardziej jednak zdumiewające są inne rzeczy. Na przykład w poczytnym tygodniku opinii przeczytać możemy felieton Łukasza Orbitowskiego narzekającego, jakby się wydawało, na nadmiar wokół grunwaldzkiej cepelii. Co zrobić z tym absurdalnym przedobrzeniem? Autora ma dla nas, genialną w swojej prostocie, radę: nadąć się jeszcze bardziej! Zrobić z Grunwaldu towar eksportowy. Produkować barbie figurki Jagiełły i gry komputerowe. Niech Bitwa stanie się naszym Władcą Pierścieni!
Bardzo to wszystko piękne. Tylko Orbitowski zdaje się nie dostrzegać jednej podstawowej różnicy. Władca Pierścieni jest uniwersalną opowieścią o walce dobra ze złem. Bitwa pod Grunwaldem jest partykularną opowieścią o… O czym? O tym, że polska szlachta we współpracy z litewskimi bojarami, zaciężnymi Czechami, Morawianami, Ślązakami, Mołdawianami oraz Chorągwią Białego Niedźwiedzia z Chełma pokonała rycerzy zakonu krzyżackiego (i ich sprzymierzeńców), których sama sprowadziła na swoje ziemie niecałe dwa wieki wcześniej, aby potem zwlekać tygodnie z najazdem na jego główną siedzibę, której ostatecznie nie udało się zdobyć? Już widzę jak co drugie dziecko w Unii Europejskiej i co trzecie w USA utożsamia się z tą wspaniała opowieścią. Jagiełło zastępuje Gandalfa, a Ulrich von Jungingen występuje w roli Saurona. Nie widzieć tych podobieństw? Łukasz Orbitowski z radością je wam wyłuszczy.


Ale nie chciałem wcale pisać o Grunwaldzie. 15 lipca to przecież rocznica również wielu innych wydarzeń, o których jakbyśmy zapomnieli pod wpływem natarczywej cepeliowskiej propagandy. 15 lipca 1961 na przykład władze komunistyczne usunęły naukę religii ze szkół. Trochę późno i niedostatecznie, jak widać, więc tym bardziej jest co wspominać. 15 lipca 1864 to data uzyskania przez Alfreda Nobla patentu na nitroglicerynę - która wydaje się mieć znacznie większy wpływ na losy świata, niż Grunwald. Pięć lat później Hippolyte Mege Mouriés wymyślił margarynę. O ile umiem sobie wyobrazić ludzkość bez bitwy, to bez margaryny przychodzi mi to znacznie trudniej. A kto 15 lipca wspomni biednego Hipolita? 15 lipca to również światowy dzień bez telefonu komórkowego. Oraz data urodzenia Rembrandta, Derridy i Iana Curtisa. Pomyślmy o nich, jeśli już musimy dumać o przeszłości, zamiast walczyć w bitwie, która nie jest nasza i nas nie dotyczy. 

  


Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty. 

  

Komentarze
Dodaj nowy
wejder1   |14.07.2010 23:30:39
Ej, ale w końcu Krzyżacy mieli krzyże :D
Lepiej to połączyć, z tym 61 rokiem i
zrobić własną cepelię :) Zamiast PRLowskiej wersji walki z Niemcami, zrobić
KPowską wersję walki z KK :)
Thome  - 15 lipca…   |17.07.2010 20:40:58
15 lipca roku któregoś młody bojownik partyzantki maoistowskiej, po
wypróżnieniu, podtarł się i stwierdził, że "ciężko być awangardą
rewolucji". To warto uczcić. A nie jakiś tam zalatujący sarmacką homoforbią
"Grunwald". Nie ulegajmy cepelii - szac dla Kapeli!
wejder1   |17.07.2010 21:01:34
Nie wiem, czy warto zapominać o cepelii, w końcu moja awangarda (Żiżek) zajmuje
się analizowaniem cepelii, po drugie jestem przeciwny oddawania jakiegokolwiek
fragmentu pola przeciwnikowi, wole hasło z dzisiejszej parady ‘Pod Grunwaldem
też walczyli geje’.
Thome  - Cepelia, Żiżek i nazistowskie gejowskie świnie.   |17.07.2010 21:59:23
Żiżek jest sensowny. Śmieje się z wegetarian i posądza ich o psychiczne
aberracje. Fajny jest Żiżek.Jest fajny także dlatego, że lubi Sloterdijka. Żiżek
to konserwatywny marksista. Ma jaja, szacunek dla Slavoja:)

Geje walczący
pod Grunwaldem traktowali męskie odbyty i torsy estetycznie. Niemiec i Biedroń
uczynili sobie z tego ideolo-finansowe poletko. Dlatego szanuję gejów, a niezbyt
lubię nazi-gejów z Europride.
wejder1   |18.07.2010 00:14:12
Nazi-geje z Europride? Możesz to rozwinąć?
Thome  - Nazi - gej   |18.07.2010 11:46:25
"Nazi-gej" - to gej mający globalne roszczenia społeczne i chcący je
sankcjonować przepisami. Np. chce stworzyć kategorię prawną małżeństwa ułomnego,
takiego potworka prawnego, który oderwany jest od istoty instytucji prawnej.
Potem chce go obudować protezami prawnymi typu "adopcja przez pary
gejowskie". Do tego, wzorem nazistów, rozgrywa to propagandowo w stylu
"chcemy tylko związków, nie chcemy adopcji", ale pan Biedroń doskonale
ujawnił zamiary środowiska w niejednym wywiadzie. Geje-naziści są więc talibami
tolerancji rozumianej jako dokonywanie degenery instytucji prawnych. Są również
niedouczeni-i ulegają nazistowskiej modzie na skrajny pozytywizm prawniczy.
Dwóch facetów ma być "małżeństwem". Z mocy ustawy. Żyd nie był
człowiekiem. Z mocy ustawy.
Wydaje mi się, że kulturalni geje mają
nazi-gejów w….pardon, nosie.
wejder1   |18.07.2010 20:24:08
Problem dla mnie polega na tym, że ta Przestrzeń nie istnieje, więc nie wiem
co
mieliby Ci nazi - geje zabierać.
wejder1   |23.07.2010 23:53:00
Pomijając powagę wynalezienia margaryny, można też do sprawy podejść w ten
sposób:

http://www.youtube.com/watch?v=m6EEBUExws8&feat…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85203 Seconds