> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Niebezpieczne ecie-pecie Drukuj
Jaś Kapela   
08.01.2012

Tomasz Wróblewski nagle zorientował się, że na świecie żyje całkiem sporo ludzi i nie wszyscy z nich wierzą w to samo, co on. Przeraziła go ta konstatacja. Ale przecież jest liberałem – konserwatywnym, ale wciąż. Dlatego czuje równocześnie potrzebę stwierdzić, że „nie ma nic złego w wielokulturowości, dopóki jest to proces przemyślany i prowadzony świadomie”. I pod jednym skromnym warunkiem: opracowania strategii, „która pozwala na wchłanianie nowych kultur”.


Wielokulturowość jako proces? Do tej pory myślałem, że na świecie są różne kultury i muszą się jakoś dogadać, żeby razem współżyć. Ale okazuje się, że nie. Jest jedna kultura judeochrześcijańska, która ma prowadzić proces wielokulturowości. I to prowadzić go w sposób przemyślany i świadomy. Doprawdy ciężkie zadanie czeka na przedstawicieli cywilizacji judeochrześcijańskiej. Już teraz jest ich mniejszość. Wkrótce ma być ich jeszcze mniej, a muszą uruchomić strategię, która im pozwolić wchłaniać wszystkie nowe kultury, choć niektóre starsze, niż ona. Kiedyś już mieliśmy takie pomysły. Tylko, że zamiast o zagrożonej cywilizacji judeochrześcijańskiej redaktorzy naczelni pisali o rasie aryjskiej. Też wołali o asymilacje, ale szybko okazało się, że nawet asymilować mogą się jedynie wybrani.


Czy trzeba przypominać jak się potoczyła historia? Chyba trzeba, skoro prawica przestaje kojarzyć podstawowe fakty. Trzecia Rzesza upadła, a wcześniej Europa spłynęła we krwi. Dziś sytuacja może skończyć się jeszcze gorzej. Żydzi w Europie byli tylko niewielką mniejszością, mieszkańcy Afryki nawet jeśli w Europie ciągle są mniejszością, to stanowią populacje liczniejszą, niż europejska, więc mówienie im, że powinni dać się wchłonąć naszej kulturze może być trochę ryzykowne. Zresztą która kultura, to nasza? Kultura aroganckiego samca Wróblewskiego, który nawołuje kobiety, żeby rodziły więcej aroganckich białych samców, bo inaczej „nie będzie już mowy o kulturze otwartości. Będzie jedna kultura i przyjdzie do was z łona naszych kobiet”, jak miał powiedzieć na posiedzeniu ONZ w 1975 prezydent Algierii Houari Boumedienne? Czy może jakoś inna? Zresztą zważywszy, że z Algierii pochodzi np. choćby Albert Camus, to tak sobie myślę, że kultura utrzymana w jego duchu, nie musiałaby być taka zła.


Skoro już powołujemy się na cytaty, to warto też przypomnieć, co powiedział minister spraw zagranicznych w rządzie Boumedienne’a, obecny prezydent Algierii Abdelaziz Buteflika na propozycję utworzenie „obozów recepcyjnych” Frontexu, do których trafiają uciekający przed głodem Afrykańczycy, aby uniemożliwić im dotarcie do Europu. „Nie będziemy oprawcami naszych braci”. To jedyny afrykański kraj, który potrafił się oprzeć presji wywieranej przez Frontex. Unijna agencja Frontex to zbrojna odpowiedź na wyssane z palca dywagacje Wróblewskiego, że od czasów Huntingtona „mało kto zastanawiał się nad kulturowymi aspektami demografii”. Koledzy Tomasza Wróblewskiego z całej Europy zastanawiają się nad tym prawie codziennie. Pewnie też od nich zasięgnął pomysł na te refleksje. W końcu jako nowy naczelny największej prawicowej gazety, aby się uwiarygodnić, musi przerabiać wszystkie tematy z podręcznika konserwatywnego agitatora.


Jeśli nad czymś w Polsce mało kto się zastanawia, jest to raczej przemoc strukturalna, której podlegają kraje trzeciego świata. Może niektórzy zdają sobie sprawę, że dopłaty dla rolnictwa krajów OECD wynoszą kilkakrotnie więcej, niż pomoc rozwojowa dla krajów afrykańskich. Może też wiedzą, że ponad połowa świata znajduje się w rękach pięciuset najbogatszych koncernów. Ale zapewne już tylko promil ma pojęcie o tym, że choć np. w 2006 pomoc rozwojowa dla krajów Trzeciego Świata sięgnęła 58 mld dolarów, to jednocześnie te same 122 państwa przetransferowały do Pierwszego Świata 501 mld w ramach kosztów obsługi zadłużenia. Łatwo zauważyć, kto kogo tu utrzymuje. A kiedy się to zauważy, trudniej irytować się na gniewne słowa padające z ust algierskiego prezydenta z 1975. Zresztą ciekawe, że Wróblewski akurat je cytuje. Czy od tamtego czasu Afryka spokorniała i nikt już nie marzy o zrównaniu Europy z ziemią? Czy po prostu nie chce mu się robić nowego riserczu, a cytat miał zakreślony z czasów studenckich? 


Jakby mu się jednak chciało, to polecam właśnie wydaną w Polsce książkę Imperium hańby Jeana Zieglera. Może pozwoli mu to „dostrzec zjawiska i problemy, które mogą decydować o naszej przyszłości”, skoro tak mu na tym zależy. Bo jak na razie łatwo zauważyć, że cały jego komentarza pisany jest na kolanie. „Pamiętajmy, że od 1976 roku populacja rodowitych Brytyjczyków utrzymuje się na zerowym poziomie”. Czyli, że co? Od 1976 nie ma już żadnych Brytyjczyków, a ci, którzy za nich uchodzą jedynie udają, a tak naprawdę są zakamuflowanymi Hindusami czy Wietnamczykami? John Cleese mógłby się zdziwić, że od 1976 tak naprawdę jest Pakistańczykiem, choć on może jeszcze stosunkowo najmniej. Margaret Thatcher (tak, ona ciągle żyje) może jednak nie przyjąć z równym spokojem twierdzenia, że w gruncie rzeczy jest obywatelem Chin. 


Rozumiem, że w tym całym bełkociku o zmierzchu cywilizacji judeochrześcijańskiej chodzi o to, że białe samice powinny rodzić więcej dzieci. Ciekawe, że nie przyszło Wróblewskiemu do głowy, że skoro mieszkańcy Europy nie chcą słuchać wezwania Boga: „Idźcie i rozmnażajcie się”, to może nasza cywilizacja wcale nie jest taka judeochrześcijańska, jak to raczy uważać. Może właśnie znacznie bliżsi tym zasadom są imigranci z państw arabskich. W końcu Jezus też pochodził z Bliskiego Wschodu. Tam są korzenie cywilizacji judeochrześcijańskiej. Skoro Wróblewski i jego koledzy tak bardzo chcą ją mieć w Europie, oto i nadchodzi. 


Komentarze
Dodaj nowy
zioloski   |08.01.2012 10:58:48
Wraca terytorialne przekleństwo?
viking   |08.01.2012 12:51:31
Nie ma sprytniejszego sposobu na proste rozprawienie się z trudnymi problemami,
na których temat toczy się publiczna debata, niż ten:
wybieramy sobie kogoś, kto
o tych problemach mówi w sposób najgłupszy, najprostszy, najbardziej
populistyczny i wyśmiewamy jego argumenty.
W Polsce, rzeczywiście, nikt nie
służy do tego tak dobrze, jak publicyści Rzepy oraz, doprowadzający do upadku
kolejne gazety, Tomasz Wróblewski.
Na świecie, do dyskusji o imigracji
prowadzonej tym świetnym sposobem, świetnie służą np. Th. Sarazin, Berlusconi
oraz Lega Nord, przedstawiciele Vlaams Belang itd.

Niestety wiara w to, że
zastosowanie tej metody zdezawuuje sam PROBLEM, jest wiarą mniej więcej tak samo
naiwną, jak argumenty wyżej wymienionych.
A PROBLEM polega dziś, z grubsza rzecz
biorąc na tym, że taki model współżycia imigrantów ze społeczeństwami krajów,
do których przybyli, jaki sobie wymarzono, niestety nie działa i coś z tym
trzeba zrobić. Istnienie wymienionych przeze mnie fanatyków, jest jedynie
produktem tej sytuacji a opinie Wróblewskiego są z kolei żenującą próbą
przeniesienia pewnych nietutejszych dyskursów na tutejszy grunt (zawsze zresztą
z dodatkowym walorem szczególnego, prowincjonalnego idiotyzmu).
daras1983   |08.01.2012 14:16:08
Wróblewski ma wyjątkowy zawód. On z zawodu jest REDAKTOREM NACZELNYM.
Tomek Sawyer  - @Viking   |08.01.2012 14:31:07
To co trzeba zrobić? Padły póki co następujące propozycje:

1. Śmiać się, bo
niewiele więcej tak naprawdę możemy. (Jaś Kapela)

2. Opracować strategię, która
pozwala na wchłanianie nowych kultur. (posiadacz szczególnych walorów
intelektualnych, a także umiejętności doprowadzania gazet do bankructw)

3.
Zapładniać Afrykanki i liczyć, że potomkowie Mulaci nie wyprą się przodków
Wikingów. (były prezydent Algierii)

4. Dokonać mordu na jakiejś norweskiej
wyspie wkuwając uprzednio na pamięć manifesty Teda Kaczyńskiego.

5. Uszczelnić
granice.

6. Otworzyć granice.

To ja nie wiem, to ja mam teraz grać? (kabaret
Lipińskiej)
kOt   |08.01.2012 15:07:49
Jasiu pozwalasz sobie brak staranności
jak jakiś bloger. W końcu olimp Krytyki
musi się czymś różnić od jej ludu,
a tekst komentowany od komentarzy.
ps.Mimo
konieczności zachowania
-tradycyjnego, żeby nie powiedzieć klasowego-należnego
dystansu między olimpem i ludem, dyskryminacja ludu jest chyba posunięta zbyt
daleko -na pierwszej stronie witryny (spis aktualnie komentujących zredukowany
został do dwóch pozycji, co utrudnia poruszanie się po witrynie).
Borys   |08.01.2012 15:55:20
A ja mam taki dylemat dotyczący hipokryzji lewicy w odniesieniu do np. naszych
braci z Afryki. Lewica europejska apeluje o jak najszersze otwarcie granic dla
imigrantów, a z drugiej strony ta sama lewica i ci sami politycy (i niektórzy
komentatorzy na portalu KP) popierają cła zaporowe na produkty sprowadzane m.in.
z Afryki, dotacje do rolnictwa i eksportu własnych produktów rujnujące
gospodarki tzw. trzeciego świata czy chore przywileje pracownicze, wprowadzane
przez bardzo wpływowe związki zawodowe, dotyczące pracy imigrantów (przez
norweskie związki zawodowe straciłem pracę, bo tak mnie i innych obcokrajowców
chciały uszczęśliwić, że zagroziły strajkiem, jeżeli nasz pracodawca nie zrówna
naszych płac i innych przywilejów z ich płacami i przywilejami, nie pytając nas
o zdanie. Zarabialiśmy dostatecznie dużo, a nawet bardzo dużo, ale dzięki
"kolegom" związkowcom nasz pracodawca nie mogąc sobie pozwolić na
zatrudnianie takiej ilości pracowników po stawkach norweskich zwolnił prawie
wszystkich imigrantów, Norwegów nie mógł tknąć, a związkowcom tylko o to
chodziło). Gdyby nie unijne cła zaporowe, gdyby nie dopłaty do rolnictwa i
eksportu Afryka stałaby się spichlerzem świata, a ludzie tam mieszkający nie
musieliby wyjeżdżać za pracą do Europy. Lewico obudź się i zacznij likwidować
przyczyny, a nie skutki!
zioloski   |08.01.2012 16:06:09
W istocie, kultura to system programowania działalności człowieka czyli zasady
moralne, wzorce zachowań, ideały , stereotypy , normy etyczne, i wszelkiego
rodzaju regulacje, ograniczenia, tabu i wiele innych filozoficznych rzeczy(
kultury zachodnie oparte są na racjonalizmie i analitycznym podejściu , tamte
kultury mają charakter holistyczny całościowy i intuicyjny czyli oznacza to, że
w ich kulturze synteza dominuje nad analizą , obrazowość nad logiką, intuicja
nad rozsądkiem i tak dalej ) Aby zmienić sytuację wystarczy po prostu
zainwestować w kulturze pieniądze? Czyli stworzyć ich nowe sumienie.
Zamorano   |09.01.2012 21:45:40
@Jaś napisał: Już teraz jest ich mniejszość.

No nie wiem. Swego czasu był
taki tygodniowy dodatek do pewnego dziennika. Nazywał się "Europa".
Zastępcą rednacza tego dodatku był niejaki Cezary Michalski. Tam pisali dość
często, że religią (nie wiem czy można uznać, że za tym idzie pewien typ
cywilizacji) zdobywającą najwięcej nowych wyznawców jest chrześcijaństwo
ewangelikalne, a nie islam.
Smith  - Multikulturalizm jak Ford T   |10.01.2012 00:24:14
Multikulturalizm w myśl dewizy Henry’ego Forda: "możesz otrzymać samochód w
każdym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny". Wydawcy The
Dearborn Independent, słynnej z serii artykułów "Międzynarodowy Żyd".

Wolność jedynego słusznego wyboru znowu w modzie.
Twórzmy idee, nie CO2   |10.01.2012 21:13:08
Niezła sałatka wyszła z felietonu, tu ni stąd ni zowąd Camus, tam Afryka i
Buteflika, z drugiej strony pomyślałem, że "gdzieś to już czytałem", i
przypomniała mi się lektura książki Nienawiść do Zachodu, w której autor podaje
takie same liczby, jak tutaj, nazwisko Butefliki pojawia się ze sto razy,
problemy dla Afryki u pana felietonisty są wzięte bezpośrednio, mowa o forexie,
itd.
Panie felietonisto, to było w liceum (choć tam stanowi dekalog, gdy się
uczysz pisać): czytało się książkę i stosowało ją jako probierz dla jakiegoś
problemu ogólnego. To można robić nadal ale na portalu poczytnej witryny na
poziomie, to nie wypada. Chyba, żeby zamieścić dział "streszczenia". To,
co tutaj szanowny pan podaje, jest niestrawne i mało inteligentne, niestrawny
misz-masz, który zakrawa o śmiech, jeśli rzeczywiście potraktować to, co pan
skreślił, na poważnie. Wydaje mi się, że zbyt wielu takich jak pan pisze o
Afryce a za mało ludzi faktycznie mających ochotę coś dla Afryki zdziałać.
Wychodzi z pana intelektualista szemrany. Jeśli bowiem za dość ekspulsywną
inteligencję można pana lubić, to jednak takie przepisywanie nie wychodzi na
dobre, bo pachnie populizmem i pójściem na łatwiznę, poza tym nie zawiera ani
pomysłu, ani odpowiedzialności, ani myślenia. Można i tak, ale jeśli na przykład
było się w Afryce, choć przez miesiąc, i widziało, jak tam jest, to jednak
trochę boli, że taki problem rozwiązuje pan przepisywaniem z cudzych notatek.
Lobotomia wsteczna   |18.01.2012 13:37:25
Camus pochodzil z francuskiej rodziny, przypisywanie polnocnoafrykanskim arabom
jego dorobku jest mocno nie na miejscu.
mowie co mysle   |21.01.2012 11:58:22
Popołudniowy bełkocik nie poprzedzony ŻADNYM riserczem, błędy rzeczowe,
opowiadanie historii o Latajacym Holendrze - Frontexie zakładającym obozy w
Afryce, któremu przeciwstawił się dzielny prezydent. Zawiało też grozą,
nadchodzą ludy Azji Mniejszej i Afryki krwawo pomścić lata europejskiego
wyzysku. Proponuję położyć tekst na stertę "notatki" i pomyśleć nad
wielokrotną edycją, następnie wrócić na łamy KP.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92447 Seconds