|
Na szczęście ten rok już się kończy. Niestety zaraz się zacznie kolejny. Z początku nie wierzyłem w ten 1% najbogatszych, ale potem przeczytałem , że tylko jeden procent Polaków posiada oszczędności przekraczające 20 tysięcy złotych. Natomiast statystycznie każdy Kowalski ma na koncie 24 tysiące. Statystycznie rzecz biorąc jesteśmy więc wszyscy bogaci. Co z pewnością potwierdzi Jeremi Mordasiewicz, ekspert PKPP Lewiatan. Lubi to robić. A dziennikarze powtórzą. Nawet, jeśli nie lubią tego robić.
Warto też dodać, że statystycznie rzecz biorąc jesteśmy wszyscy szczęśliwi. Co z kolej potwierdzi prof. Janusz Czapiński, autor Diagnozy Społecznej 2011. Dlatego może dziwić, że nawet „Dziennik Gazeta Prawna” zwraca uwagę na rosnące rozwarstwienie społeczne. „Biedni biednieją, bogatsi dostają sute podwyżki” ogłasza w tytule noworocznego wydania. Kto to jest ten bogaty, dowiadujemy się za chwilę. A są to oczywiście górnicy. A nie żadni tam bankierzy inwestycyjni. Prawda ta „znalazła potwierdzenie w statystykach”. Bo gdzieżby indziej miała je znaleźć? Przecież nie w faktach.
Już nawet z trudem przychodzi mi czytanie tego dla beki. Statystycznie rzecz biorąc, wszyscy jesteśmy martwi. I nie znajdzie się żaden ekspert, który mógłby ze mną polemizować. Tylko, co z tego wynika? Poza tym, że swoją ekspercką oceną znowu udowodniłem, że jestem najmądrzejszy. Pozostaje mieć nadzieję, że ludzie, którzy to piszą, mają pensje gorsze niż kasjerki, a ich pracodawcy nie opłacają im żadnych świadczeń. Jak na starość wylądują na garnuszku opieki społecznej, będą mieli okazje, żeby przemyśleć swoje wcześniejsze zapatrywania. Choć nie będę się obrażał, jeśli zrobią to wcześniej.
Całkiem zresztą możliwe, że mam rację, co do ich pensji i standardów pracy. To by mogło tłumaczyć klasową wręcz niechęć do etatowych i ozusowanych górników. Wolałbym jednak, żeby zaczęli walczyć o swoje zamiast kopać pracujących na przodku, którzy podobnie, jak dziennikarze, nie mają przed sobą różowej przyszłości. Zasoby naturalne niedługo się skończą. Może nie tak szybko jak ludzie, którzy będą chcieli płacić za czytanie bzdur, skoro mogą je mieć za darmo w internecie. Ale jednak.
Skoro już jesteśmy przy dziennikarzach, zacytujemy streszczenie badań przeprowadzonych przez SDP: „Przeciętny dziennikarz, zdaniem ankietowanych, «raczej nie jest profesjonalny», «nie można także o nim powiedzieć, że jest uczciwy». Przeciętny dziennikarz jest też, wedle respondentów, «raczej średnio lub słabo wykształcony i raczej uprawia zawód z przypadku». Przeciętny dziennikarz to też człowiek «średnio zadowolony z siebie», który «nie czuje się w zawodzie bezpiecznie»”. Skoro sami tak o sobie myślą, to trudno, żeby lepiej myśleli o innych.
A skoro jesteśmy przy SDP, to, czy wiedzą państwo, że w tym roku, podobnie, jak w poprzednim, postanowiono nie wręczać nagrody „Hiena roku”? Bynajmniej nie dlatego, że nie było kandydatów. Wręcz przeciwnie. W uzasadnieniu czytamy, że nagrody nie przyznano, bo było ich zbyt wielu. Czy to ostateczny koniec „Hien roku”? Na szczęście nie. Od stycznia SDP chce wręczać te wyróżnienia co miesiąc. Dlaczego nie codziennie? Kandydatów mamy pod dostatkiem. Dla osoby, która zgromadzi najwięcej hien, może być jakaś dodatkowa nagroda. Np. sęp. Albo Lis?
Lis, jak wiadomo, jest szczwany, więc postanowił założyć polskie Huffington Post. Na razie gromadzi chętnych na portalu CośNowego.pl. Co nowego może wymyślić Lis, skoro nawet polskich Huffington Post powstało już kilka, głowią się tuzy dziennikarstwa, odkąd plany na temat projektu ujrzały światło dzienne. „Czy to znaczy, że będziemy pisać o wszystkim? I tak, i nie”, zastanawia się głośno jeden z redaktorów. Rzeczywiście: coś nowego.
Ale są też jaśniejsze momenty. Np. atmosfera w Hiszpanii w 1936 roku. Czytam sobie właśnie w W hołdzie Katalonii Orwella. I pada tam takie zdanie: „Do Hiszpanii przybyłem z nieokreślonym zamiarem pisania korespondencji do prasy codziennej, jednak na miejscu prawie natychmiast zaciągnąłem się do milicji P.O.U.M., bo w tamtym czasie i w tamtej atmosferze trudno było postąpić inaczej”. P.O.U.M. to skrót od Partido Obrero de Unificación Marxista czyli Robotnicza Partia Zjednoczenia Marksistowskiego. Życzyłbym sobie (i kolegom oraz koleżankom po klawiaturze) takich czasów i takiej atmosfery, żeby nawet krytycy rewolucji równie zacięci jak Orwell nie mogli powstrzymać się od wstąpienia do marksistowskiej milicji.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...