|
Eksperci z Centrum im. Adama Smitha to moi ulubieni eksperci. Oni
jedyni nie boją się słów i potrafią nazywać rzeczy po imieniu.
No, może nie tylko oni. Premier Tusk również wie, że ludzie
dzielą się na ludzi i nieludzi czyli np. pedofilów. Pedofile to
nie ludzie, więc nie ma powodu ich traktować jako takich. Jest to
chyba jasne dla wszystkich liberałów. A z pewnością wszystkich z
Centrum im. Adama Smitha. „Gazeta Prawna” podaje, że
zwiększyła się liczba bezrobotnych. Co z tym zrobić? Oddajmy głos
ekspertom: „Sytuację może poprawić tylko radykalna przebudowa
systemu pośrednictwa pracy. Zasiłki nie powinny być wypłacane
dłużej niż przez trzy miesiące – mówi Ireneusz Jabłoński z
Centrum im. Adama Smitha. I dodaje, że inaczej są to pieniądze
wyrzucane w błoto.” W błoto bezrobotnych. Czy ekspert widzi
różnicę między błotem, a bezrobotnym? Można powątpiewać. Po
trzech miesiącach bezrobotny staje się błotem. I tak należy go traktować.
Właściwie dziwne jest, że o błocie
mówi się dopiero na końcu. Czy nie adekwatniejszy byłby tytuł:
„Po podniesieniu zasiłku o 140 zł przybyło 425 tys. błota”?
A może raczej błot? W jakich miarach mierzyć ludzkie błoto? W
tonach, czy kilogramach? A może na sztuki? Jeden człowiek, jedno błoto.
Tego „Gazeta Prawna” nie
ujawnia. Dodaje natomiast kilka innych ciekawych komentarzy.
Spróbujemy zatem przepisać artykuł, tym razem nie bawiąc się w
zbędne ceregiele i nie wyrzucając puenty na koniec:
„W pierwszym kwartale tego roku w
urzędach pracy zarejestrowało się 425 tys. błot. Liczba błota
wzrosła o jedną trzecią i przekroczyła 1,8 mln – wynika z
najnowszego raportu GUS o aktywności zawodowej Polaków.
W pierwszym kwartale kryzysowego 2009
roku wzrost błota był prawie ośmiokrotnie mniejszy. Ekonomiści są
zaskoczeni, bo przewidywali, że dzięki ożywieniu gospodarczemu
błota przestanie przybywać.
Zdaniem ekspertów szacunki GUS potwierdzają, że tegoroczny wzrost
liczby błota nie był tylko efektem sezonowej redukcji zatrudnienia.
Fala błota zalała urzędy pracy po tym, jak podniesiono świadczenie
dla osób pozostających bez pracy.
Fundusz Pracy przeznaczy w tym roku na
wypłatę zasiłków 3,4 mld złotych, o pół miliarda więcej niż
rok temu, jednak zdaniem ekspertów efekt może być odwrotny od
oczekiwanego. Wyższe zasiłki mogą na dzień dobry zniechęcić
błoto do aktywnego poszukiwania pracy. Tymczasem zjawisko
utrwalonego bycia błotem jest u nas plagą.”
Tak to by mniej więcej wyglądało.
Czy nie jest teraz znacznie lepiej?
Nie znaczy to oczywiście, że nie pojawiają się w tekście
interesujące wątki. Szczególnie przemawia do mnie zdanie o
zasiłkach wypowiedziane przez panią z Powiatowego Urzędu Pracy:
„Są tylko nieznacznie mniejsze niż pensje, na jakie mogą
liczyć osoby o słabym wykształceniu czy niewielkich
kwalifikacjach.” Przypomnijmy, że od stycznia tego roku
bezrobotny, który w swoim życiu przepracował od 5 do 20 lat, przez
pierwsze trzy miesiące otrzymuje 717 zł brutto. Po trzech
miesiącach 563 złotych. Jak niskie muszą być pensje, że
bezrobotnemu nie opłaca się wychodzić z domu? Nie wiem. Ale
osobiście nie wyszedłbym z domu, gdybym miał zarabiać 600
złotych. Bo, po zapłaceniu czynszu za mieszkanie, zostałoby mi
niecałe sto. A, gdybym zapłacił również rachunki za prąd i
abonament, pewnie jakieś 50. Trochę niewiele, jak na przeżycie
miesiąca. Znam osoby, które potrafią przeżyć dzień za pięć
złotych. Ale ciągle zostaje dwadzieścia dni, z którymi nie
wiadomo, co zrobić. Więc jednak musiałby wyjść z domu. Ale
raczej nie po to, żeby szukać pracy za 600 pln. Już wolałbym
chodzić na promocje do supermarketów albo od razu na śmietniki.
Biedronka podobno wyrzuca całkiem sporo zdatnych do jedzenia rzeczy.
Oczywiście zawsze mogę się wyprowadzić. Zamieszkać z rodzicami
na przykład. Jak 76 % moich rówieśników. Albo zostać bezdomnym.
Jak, zdaniem pracowników socjalnych, 62 tysiące ludzi w Polsce.
Choć są to tylko ich szacunki. Nie ma żadnych badań. Inne
szacunki są nawet kilkakrotnie większe. Pada liczba pół miliona.
Być może jest w Polsce miejsce, gdzie
za 600 pln można wynająć mieszkanie i żyć. Ale jakoś trudno mi
sobie takie miejsce wyobrazić. Co zapewne wynika wyłącznie z
braków mojej wyobraźni. Ciekawsze jednak jest, co wynika z braków
wyobraźni pana eksperta z Centrum im. Adama Smitha. Że błoto, gdy
spadnie pierwszy deszcz, zwyczajnie spłynie do kanałów i nie
trzeba będzie się nim więcej interesować?
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i soboty.
Na podobny temat
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...