|
Przy okazji projektu ustawy o związkach partnerskich, przejrzałem sobie raport CBOS-u na temat postaw wobec gejów i lesbijek. Jest bardzo zabawny. Szczególnie podoba mi się pytanie: „Czy, Pana(i) zdaniem, pary gejów i lesbijek, czyli dwóch osób tej samej płci pozostających ze sobą w intymnym związku, powinny mieć prawo uprawiać stosunki seksualne?”.
Już sam pomysł, że można w ogóle zadać takie pytanie, graniczy z absurdem. Od kiedy to mamy demokrację w kwestii tego, kto z kim ma uprawiać seks? Są jakieś komisje, do których trzeba się zgłosić? Od razu sobie wyobraziłem, że chodzę ze swoją dziewczyną po ulicy i pytam ludzi, czy uważają, że mamy prawo uprawiać seks. 65% ankietowanych uważa, że tak. 23%, że nie. 12%, że tylko pod warunkiem, że będę się mogli przyglądać. Taka ankieta jakoś nikomu nie przychodzi do głowy. A przecież powinna. Jeśli ludzie mają się prawo wypowiadać się na temat, czy ktoś ma, czy nie ma prawa, uprawiać seks, to dlaczego ma to dotyczyć wyłącznie osób homoseksualnych? Czy inni ludzie nie uprawiają seksu? I czy ktoś nie powinien decydować, czy mają do tego prawo, czy nie? Kto to mógłby być? Może jakaś komisja? Tak mnie to dziwi, że aż zapomniałem, że jest organizacja, która się tym zajmuje. I to całkiem prężna. Nazywa się Kościół Katolicki. Całe szczęście, że nie żyjemy w państwie wyznaniowym. Bo by się okazało, że nie tylko nie mamy prawa uprawiać seksu bez zgody proboszcza, ale jeszcze groziłyby kary za nieprzestrzeganie jego decyzji.
Choć może trochę żyjemy w państwie wyznaniowym, skoro 37% ankietowanych uważało w 2010, że osoby homoseksualne nie mają prawa uprawiać seksu. Ciekawe, jak chcą im tego zabronić? Może to być trudne do przeprowadzania. A petting? Czy mają prawo pobudzać swoje strefy erogenne? Czy też nie mają do tego prawa? A całowanie z języczkiem? Czemu w tej sprawie CBOS nie przeprowadzi jakiego głosowania? „Czy, Pana(i) zdaniem, pary powinny mieć prawo masturbować się: – marchewką? – cukinią? – kijem do golfa? – młotkiem stolarskim?”. – Tak, – nie, odpowiedź uzasadnij. Opinia społeczna na pewna ma jakieś zdanie w tej sprawie i mamy prawo je poznać.
Zabranianie osobom homoseksualnym uprawiania seksu mogłoby być o tyle trudne do przeprowadzenia, że znacznie większy odsetek odbierających im prawa do stosunków jest wśród osób, które nie znają osobiście żadnego geja ani lesbijki. A przynajmniej tak deklarują. Skoro nie znają, to jak chcą nie dopuścić, żeby uprawiali seks? Proponuję ogłoszenia na forach: „Poznam sympatycznego geja lesbijkę, w celu zabronienia mu uprawiania seksu z osobami, z którymi pozostaje w związku intymnym”.
Sformułowanie o pozostawaniu ze sobą w intymnym związku też jest ciekawe. Może chodzi o to, żeby geje i lesbijki uprawiały seks tylko z osobami, z którymi nie pozostają w żadnym związku. Uwiarygodnia tę koncepcję fakt, że 89% ankietowanych jest przeciwko możliwości adoptowania dzieci przez związki homoseksualne. Zgodnie ze staropolskim przysłowiem: lepiej w domu dziecka gnić, niż tatusiów dwóch mić. Jeśli osoby homoseksualne nie będę pozostawały w związkach, to mniejsza szansa, że będę chciały adoptować dzieci. Logiczne jak misja telewizji publicznej.
Z tym sprzeciwem wobec adoptowania dzieci, też dziwne. Bo z jednej strony Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne pisze: Nie ma żadnych dowodów naukowych stwierdzających, że zdolność do prawidłowego wychowywania dzieci ma związek z orientacją seksualną: zarówno homo- jak i heteroseksualiści są w stanie stworzyć odpowiednie środowisko dla wychowywanych przez siebie dzieci. Badania wykazały, że rozwój psychospołeczny dzieci nie jest zależny od orientacji seksualnej rodziców – może odbywać się tak samo dobrze zarówno wtedy, gdy rodzice są tej samej jak i różnej płci.
Jednocześnie wpływ na zdolności umysłowe, jakie ma wychowanie w domu dziecka, można porównać do uderzenia młotkiem w głowę. Dzieci po domu dziecka mają przeważnie opóźnienia rozwojowe porównywalne do przeżycia wstrząsu mózgu. Ale nasi kochani rodacy wolą, żeby walić dzieci młotkiem w łeb, niż pozwolić im uczestniczyć w homoseksualnych breweriach i dewiacjach. W tym miejscu chciałbym pozdrowić serdecznie 89% ankietowanych rodaków (stan na rok 2010) i życzyć, żeby ktoś im pierdyknął młotkiem w głowę.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...