|
„Proces można interpretować jako powieść o zniewoleniu człowieka przez panujące prawo.” Czytamy na stronie z popularnymi opracowaniami lektur szkolnych, ale chyba mało kto spośród czytających ma świadomość, że prawo to nie jest wcale tak abstrakcyjne, jakby się mogło podczas lektury Procesu czy choćby streszczenia jego problematyki wydawać. O ile popularną wiedzą jest, że Kafka był urzędnikiem, o tyle fakt, że skończył studia prawnicze i pracował większość życia w Zakładzie Ubezpieczeń Robotników od Wypadków zdaje się często umykać uwadze. A niesłusznie, jak sądzę. Niestety po polsku nie ukazały się nigdy jego zebrane Pisma urzędowe, ale pewien wgląd w jego działalność zawodową daje kilka tekstów zamieszonych w poświęconym Kafce numerze „Literatury na świecie” [1987 nr 2 (187)]. Znajdujemy tam między innymi fenomenalną analizę pt. Zakres przymusu asekuracyjnego w budownictwie i przemyśle uzupełniającym. Właściwie jest to jedno z moich ulubionych dzieł Kafki, bo w przeciwieństwie do większości nie jest uciążliwe mętne. A wręcz przeciwnie. Obala wszelkie mity jakoby autor Procesu było oderwanym od życia pięknoduchem. Ducha pięknego może i miał, ale w pracy, której nienawidził, musiał się wykazać również innymi umiejętnościami, jak zdolność logicznego myślenia, porządkowania informacji, a także ich analizy. Właściwie Zakres przymusu… powinien stanowić niezbędny suplement do „Procesu”. Zniewolenie człowiek przez prawo nie jest abstrakcyjną metaforą czy gnostyczną interpretacją, ale jak najbardziej realnym wyrazem stosunków tu i teraz. Np. między pracodawcą a pracownikiem. Zakres przymusu… pokazuje, jak na skutek ciąg urzędniczych apelacji i interpretacji okazało się, że zakłady budowlane nie mają obowiązku ubezpieczać robotników pracujących w warsztatach, a jedynie tych, którzy pracują na placu budowy. Nie powtórzę tu całości skomplikowanych uzasadnień, dlaczego tak się stało, ale tak się stało i wygląda na to, że nie był to efekt niczyjej przemyślanej działalność. Po prostu jedne przepisy mówiły coś, inne coś innego, a na podstawie tego interpretujące je urzędnicze instancje doprowadziły do sytuacji, kiedy ten sam robotnik jest ubezpieczony, gdy przebywa na placu budowy, ale przestaje być, gdy wchodzi do warsztatu. Absurd? Oczywiście. Ale to efekt ustanowionego prawa. Które w momencie, gdy było ustanawiane, wcale nie zakładało swoich konsekwencji. Dopiero w trakcie wprowadzenia w życie okazało się absurdalne i złe. Z tekstu Kafki nie wynika, dlaczego nie można go po prostu zmienić. Można jedynie podejrzewać, że ci, którzy prawo ustanawiają i ci, którym przychodzi je interpretować i wprowadzać w życie, nie mają ze sobą kontaktu. Prawo jest dane, a ludzką rzeczą jest jedynie łagodzić jego konsekwencje. W dalszych partiach rozprawy Kafka opisuje, jak tłumaczono pracodawcom w stosownym okólniku, że nie jest korzystne, aby rezygnowali z ubezpieczenia robotników w warsztatach i większość zakładów budowlanych dała się tej logice przekonać. Kafka cieszy się z sukcesu, pisząc: „Okazało się, że wyboru tej akcji dokonano szczęśliwie, przyniosła ona wyniki, które przekroczyły wszelkie oczekiwania. (…) Gdyż na 4169 rozesłanych przez Zakład ankiet okólnikowych, jedynie w 963 przypadkach złożono deklarację jednoznacznie odmowną.” Oznacza to, że tylko niecała jedna czwarta zakładów postanowiła zrezygnować z dalszego ubezpieczania robotników pracujących w warsztatach, skoro pojawiła się taka możliwość prawna. Sukces oczywisty, ale niecałkowity. Część pracujących została pozbawiona ubezpieczenia, choć nie zmieniła się ich praca. Nie ma też oczywiście żadnych przesłanek by uważać, że praca w warsztacie jest mniej niebezpieczna od tej na placu budowy. Ciężko żyć ze świadomością, że na skutek zmian, na które nie ma się wpływu, dopuszcza się, że konsekwencje ewentualnych tragedii będą straszniejsze, niż mogłyby być, gdyby system sprawniej działał. Czy nie jest to dowód na ontologiczne zło systemu i ludzką w nim bezradność? Czy Proces powstałby, gdy Kafka nie zajmował się na co dzień losem robotników? Takie pytania na dziś.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...