Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Justin Bieber i pułapka globalizacji Drukuj
Jaś Kapela   
08.07.2010
Justin Bieber jest szesnastoletnią gwiazdą muzyki pop. Już jako dwunastolatek wygrywał lokalne konkursy śpiewu, ale na poważnie karierę zaczął dzięki youtubowi, gdzie z pomocą mamy  umieszczał filmiki. Komercyjny potencjał ładniutkiego chłopczyka szybko dostrzegli bardziej poważni marketingowcy niż mama i zaproponowali mu współpracę przy produkcji, montażu i promocji jego twórczości. Niestety nie sposób powiedzieć, jak to wyglądało, bo wczesne produkcje młodej gwiazdy zostały najwyraźniej usunięte z youtube’a. Co też jest znamienne. Wiemy, że Justin Bieber był utalentowany od małego, ale nie możemy tego zobaczyć. Być może dlatego tak wiele osób go nie lubi. Choć są zapewne też inne powody. Szesnastolatek śpiewający głównie o miłości nie wydaje się zbyt wiarygodną postacią. Oczywiście nikt nie powiedział, że trzeba śpiewać tylko o tych rzeczach, na których się znamy. Czasami nawet lepiej o nich nie śpiewać. Gdyby Bieber zaczął śpiewać o tym, na czym się zna, popełniłby jednocześnie rytualne samobójstwo. Kto chciałby słuchać zwierzeń dość aroganckiego, młodego człowieka, o tym, że fanki znowu uprzykrzają mu życie i ciągle chcą go dotykać, przez co na pewno pobrudzą mu ubranie, jeśli nie coś gorszego. Z pewnością nie jego nastoletnie fanki. „Wraz z koleżanką byłam na koncercie Justina i miało to być najpiękniejsze wydarzenie w moim życiu. Dostałyśmy nawet miejsca w pierwszym rzędzie. Niestety podczas koncertu, gdy próbowaliśmy dotknąć Biebera, on ciągle powtarzał „odczepcie się”.”

Więc właśnie. Justin nie może śpiewać „odczepcie się”, musi śpiewać „jesteś moją jedyną miłością, jesteś moim jednym sercem, jesteś moim jednym życiem, na pewno”. Albo coś w tym stylu. Co może wzbudzać zrozumiałą irytację. Zresztą nie tylko to. Przeciętnemu użytkownikowi internetu może być trudno lubić szesnastoletniego idola, który nie reprezentuje sobą nic poza byciem szesnastoletnim idolem. Oczywiście można jednocześnie rozumieć, że chłopiec ma dopiero szesnaście lat i nie jest jego winą, że jest tym, kim jest. A może nawet po części jest to jego zasługą. Oczywiście nie licząc machiny promocyjnej. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę machinę promocyjną i to, że nie wiemy, kim jest Bieber, poza tym, że jest jakaś medialną symulakrą (nie możemy być nawet pewni, że istnieje naprawdę), to tym łatwiej zaakceptować i wytłumaczyć, dlaczego go nie lubimy. Nie lubimy przecież nie żadnego Justina, tylko tego, co sobą reprezentuje. A fakt, że on sam nie wie, co sobą reprezentuje musi z konieczności zejść na dalszy plan. Może kiedyś zrozumie i przeprosi. Na razie tego nie robi. Więc możemy go swobodnie nie lubić. Ale dlaczego to tłumaczę?

Z prostego powodu. Nie lubię Justina Biebera. Wręcz go nie znoszę. Wolałbym, żeby nie istniał. Ale istnieje. Dlatego cieszy mnie, gdy internauci wpisują tyle razy w google Justin Bieber syphilis, że staje się to jednym z pierwszych domyślnych wyników w wyszukiwarce. Wpiszesz Justin Bieber. Dostaniesz syfilis. Nie lubiących Biebera jest jednak znacznie więcej. Więc gdy menadżer Justina zapowiedział, że jego podopieczny wyruszy w trasę koncertowa po krajach, które wytypują fani, na forach zrobił się gorąco. Można było głosować na dowolny kraj. Bez żadnych ograniczeń. Czy można się zatem dziwić, że szybko na pierwsze miejsce wysforowała się Korea Północna? Zapewne można, zważywszy że dostęp do internetu mają tam tylko wybrani pupilkowie władzy, a i oni są ściśle kontrolowani przez służby specjalne. Rozbudowana jest również instytucja cenzury, w związku z czym jest mało prawdopodobne, żeby wielu Koreańczyków miał okazję posłuchać Biebera, będącego niewątpliwym przedstawicielem zepsutej cywilizacji Zachodu, mimo że pochodzi z Kanady. Koreańczycy raczej nie mogli na niego głosować. Zapewne nawet nie mogli wiedzieć, że mogliby. A jednak Korea Północna zdobyła ponad 600 tyś głosów, wyprzedzając Izrael i Polskę. Czy Justin pojedzie do Korei? Mało prawdopodobne. Raczej nie zostanie wpuszczony. Jeszcze mniej prawdopodobne, że pozwolą mu tam zagrać jakikolwiek koncert. Co nie zmienia, że powinien się tam wybrać. Z pewnością dowiedziałby się więcej o życiu, niż mogą mu powiedzieć jego producenci.  
Komentarze
Dodaj nowy
marcin123   |09.07.2010 21:45:04
Sorry, gdzie w tym tekście jest o pułapce globalizacji?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78201 Seconds