> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Jak polecieć, żeby nie dolecieć |
|
|
Jaś Kapela
|
|
05.03.2011 |
|
Media zastanawiają się, czy generał Jaruzelski powinien polecieć do Rzymu na beatyfikację razem z prezydentem Komorowskim. Ale jakoś nikt się nie zastanawia się, kto jeszcze ma lecieć tym samym samolotem i czy to aby naprawdę dobry pomysł, żeby cały kwiat elit narodu polskiego w postaci byłych prezydentów i szefów rządów leciał do Rzymu jednym samolotem. A co jeśli będzie mgła? Którą – jak wiemy skądinąd – mogą wywołać wrogie Polsce siły.
Czy beatyfikacja jedynego polskiego papieża jest mniej ważna niż uczczenie męczeństwa żołnierzy katyńskich? Czy presja, żeby wylądować za wszelką cenę, bo przecież nie można się spóźnić, nie będzie podobna? Podobno ludzie uczą się na błędach. Ale my nie musimy się uczyć, bo wiemy, że nic dwa razy się nie zdarza. A już na pewno nie mgła. Rzym to nie Siewiernoje, ale kto wie, jakie tam mają procedury bezpieczeństwa? Czy włoski bałagan jest lepszy od rosyjskiego? To się okaże w praktyce i w zderzeniu z próbą produkcji sztucznej mgły. Trzeba jednak pamiętać, że to Watykan, a nie Rosja, ma monopol na cuda. To papież, a nie Tusk, ma certyfikat, że cudu dokonał. Skoro potrafił uzdrowić francuską zakonnicę, nie powinno być dla niego problemem wyprodukowanie małej mgły. Tylko po co miałby to robić? Jedynie prezes Jarosław i szef lewicowego think tanku, Leszek Miller, wiedzą, że sprawa z mgłą nie jest taka prosta, więc prezydentowi odmawiają. Teraz kolej na kolej? Samochody też byłyby o tyle bezpieczniejsze, ponieważ trudno do jednego auta wsadzić więcej niż kilku szefów rządów. Na pewno nie zmieszczą się w nim wszyscy. Choć wszyscy byli prezydenci może by się już zmieścili w jednym samochodzie. Ale czy to powód, żeby ich tam wsadzać? Potem znowu będzie płacz. I po roku będą wyciągane informacje, że piloci jednak wiedzieli o mgle, a za listę zaproszonych pasażerów tak naprawdę nikt nie odpowiadał. Szef Kancelarii Prezydenta już zapowiedział, że przy doborze pasażerów „prezydent nie będzie kierował się żadnym kluczem”. Bo po co? Czy przy doborze kwiatów kierujemy się kluczem? Czy kwiat elit różni się czymś od zwykłego bukietu? Chyba tylko tym, że jest mniej kolorowy.
Więc może dobrze, że Jaruzelski nie poleci? Przynajmniej dla niego samego. A może źle. Jak mówił ksiądz Boniecki: „Jaruzelski był świadkiem bardzo ważnych zachowań Papieża w momentach, w których ważne były cnoty chrześcijańskie”, dlatego był jednym ze świadków na procesie beatyfikacyjnym. Teraz jednak już cnoty chrześcijańskie nie są ważne. A może zwyczajnie nikt z rządzących nie aspiruje do zostania świętym. Lepiej jednak nie mieć w samolocie takiego świadka. Będą zresztą inni. Tacy, z którymi „da się głęboko przeżyć” ten dzień. I nie bez paru głębszych. W końcu przed kwiatem elit długi i męczący dzień. Trzeba się do niego pozytywnie nastawić.
Po dziesiątym kwietnia przyjdziesz czas na trzydziestego tego samego miesiąca? Jedyną z tego korzyścią byłoby, że przyszłe obchody będzie można połączyć w całość i zamknąć w okresie jednego miesiąca. W końcu jak pisał poeta: „Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Wywodzi/Z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza/Pamięć i pożądanie, podnieca/Gnuśne korzenie sypiąc ciepły deszcz.” A pozostałe miesiące można by ogłosić miesiącami bez Smoleńska i bez Watykanu.
Na podobny temat
|
|
|
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...