> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Informator Hołownia Drukuj
Jaś Kapela   
15.12.2010

„Choć zdarzyło mi się prowadzić rekolekcje, nie nazywam tego nawracaniem, ja jestem od informowania” - mówi „Gali” Szymon Hołownia, dyrektor religia.tv i chętnie wezmę go za słowo. O czym takim postanowił nas poinformować?

 

Informacja pierwsza: Bóg jako centralne ogrzewanie. „Skoro Bóg mnie kocha, a jestem zziębnięty, może mnie przecież ogrzać”. Jest to informacja kontrowersyjna, choć historia odnotowuje przypadki samozapłonu. Czyżby ludzie, których to spotkało, za dużo myśleli o Bogu? Nie można tego wykluczyć. Ale nie można też potwierdzić. Informacja? Prawie jak z BBC.


Informacja druga: msza święta jest dobra na wszystko. „Jeśli ktoś mnie pyta, jak często ma uczestniczyć we mszy świętej, mówię – im częściej, tym lepiej”. Najlepiej w ogóle nie opuszczać kościoła. Zamiast konfesjonałów ustawić automaty z kawą, herbatą i kanapkami. Należałoby też zezwolić na używanie laptopów. W końcu trzeba jakoś zarabiać na życie, a nie wszyscy mogą być księżmi lub nawet kościelnymi. Pytanie: czy praca w trakcie mszy świętej nie jest grzechem?

 

Informacja trzecia: modlić można się wszystkim. „Przed bogiem (człowiek wierzący – przyp. J.K) nie musi się «spinać», może modlić się emocjami, poirytowaniem, zmęczeniem”. To chyba odpowiedź na pytanie zadane w poprzednim akapicie. Skoro można się modlić zmęczeniem, to czemu nie zmywaniem albo sprawdzaniem Facebooka? Podejrzewam, że nawet więcej jest osób, które się modlą sprawdzaniem Facebooka niż zmęczeniem. Mam nadzieję, że informator Hołownia raczy również o nich wspomnieć w kolejnym wywiadzie dla prasy kobiecej.

 

Informacja czwarta: Bóg jest żywą osobą. (Co prawda Hołownia, jako wykształcony katolik, powinien wiedzieć, że nawet trzema osobami, ale darujmy mu to uproszczenie.) Jest kimś, „kto chce dać się poznać”. Tak bardzo chce dać się poznać, że zlecił całej masie osób pisanie o nim książek. Niestety nie wszystkie te książki zostały uznane za słuszne i przez Boga osobiście podyktowane. Czyżby Bóg chciał się dać poznać bardziej, niż tego sobie życzy kościół katolicki? I pewnie dlatego jest niewidzialny. Żebyśmy mogli go lepiej poznać. Zawsze, gdy chcę kogoś poznać, staję się niewidzialny. To idealna metoda. Działa na prawie wszystkie dziewczyny.


Informacja piąta: „Bóg (…) chce, żebym «na maksa» był człowiekiem”. Nie wiadomo, co prawda, czy to na pewno informacja, czy może jedynie opinia. Ostatecznie trudno zbadać, czego Bóg chce od Hołowni. Na pewno jest jednak bardzo wymagający, skoro chce, żeby był jurorem w „Mam talent” i pisał o nim tyle książek. A może to nie Bóg chce, tylko Hołownia? Trudno powiedzieć. Ale może zaryzykować, że wszystko, czego chce Hołownia, jest tym, czego chce od niego Bóg, „na maksa”. 


Informacja szósta: Bóg jest totalnie inny niż Szymon Hołownia. (Po tej informacji, trochę mi ulżyło. Bóg totalnie podobny do Szymona Hołowni to dopiero byłby hardkor.) „Jedną z najfajniejszych rzeczy, jakie odnajduję w Bogu, jest to, że jest tak totalnie inny niż ja. To relacja z Kimś, kto nigdy nie może się znudzić”. Cóż, znam wiele osób, ze mną włącznie, którym już dawno się znudził, ale może po prostu nie śledzimy wszystkich najnowszych rozszerzeń na Boga. Zresztą Szymona Hołownia też mnie totalnie nudzi. Więc może nie są aż tak bardzo różni? 

 

Informacja szósta: wszystko już było. „Wszystkie cuda już się wydarzyły, wszystkie odpowiedzi już padły.” Hm, hm. A paruzja? To już nie czekamy na ponownego przyjście Jezusa Chrystusa? A może on już przyszedł, a Szymon Hołownia trzyma go u siebie w szafie i stąd ta jego osobowa relacja? Jeśli tak, to chciałbym zażądać wypuszczenia Jezusa. Jezus jest dla wszystkich. Jeśli zmartwychwstanie już było, to ze strony dyrektora programowego kanału tematycznego wypadałoby o tym poinformować ludność.


Informacja siódma: „Boga nie interesują nasze grzechy”. Boga może nie – właściwie nie ma dowodów, że cokolwiek go interesuje czy nawet obchodzi – ale kościół za to bardzo i dlatego w takich różnych katechizmach wypisuje, czego to nie wolno. Interesują się tym różni biskupi, a potem straszą posłów, że ich wyklną, choć na to akurat katechizm nie zezwala. Ale Hołowni nie przeszkadza to ich bronić. Cóż. Boga nie muszą interesować grzechy, skoro ma takich współpracowników.  


Informacja ósma: „Serce kościoła bije dziś w Azji.” To akurat jedyna informacja, z którą trudno się nie zgodzić. Nie tylko serce, ale fabryka. Kościół zawsze najlepiej się odnajduje w miejscach, gdzie żywa jest tradycja niewolnictwa. Szesnaście godzin w pracy i jedyne, co ci pozostaje, to się modlić. Więc się modlą. Czy nie przydałby im się taki Szymon Hołownia? Czy Bóg mu nie powiedział, że jego miejsce jest blisko serca? Może powinien.


Informacja dziewiąta: teraz k… my. „On zrobił, co mógł, teraz nasza kolej.” Jeśli to, co widzimy, jest wszystkim, na co było go stać, to sory, ale chyba nie jest taki wszechmogący, jak o nim piszą. W każdym razie nigdy nie miałem wątpliwości, że Bóg służy do tego, żeby Szymon Hołownia mógł odnieść sukces. Cała Polska. Kolega koledze zawsze pomoże. „Bóg jest jak francuski kucharz, nawet z resztek potrafi przyrządzić świetny sos”.


Wzbogaceni w taką ilość pożywnej informacji, możemy udać się ogrzać do kościoła. Ogrzewanie to mit. Tylko Bóg jest prawdziwy. 



Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.

 

Komentarze
Dodaj nowy
Agnieszka G.   |16.12.2010 01:39:19
Jeśli zmartwychwstanie już było, to ze strony dyrektora programowego kanału
tematycznego wypadałoby o tym poinformować ludność.


Jasiu, zmartwychwstanie już było, ludność została o tym poinformowana
prawie 2000 lat temu, więc po co to "jeśli". Pisząc o
czymś, wypadałoby mieć choć elementarne pojęcie.

A skoro nie chce
Ci się mieć pojęcia, bo Bóg Cię nudzi, i Hołownia Cię nudzi, to jeszcze za
mało Ci tej nudy, że musisz przynudzać sam?
Tolek   |16.12.2010 07:05:50
Strasznie śmieszne!!! :D
sloth  - Miły człowiek dyrektorem   |16.12.2010 10:11:40
Szymon Hołownia to miły człowiek i przykład na to, że jeśli się mocno wierzy
można zostać dyrektorem. A przecież mogli zrobić go rzecznikiem prasowym
tragedii smoleńskiej i już by się lepiej słuchało i bardziej wierzyło w
podstępna rosyjską mgłę nawianą rękami putina, którymi później macał tuska.
Ach… byłoby pięknie.
warszawiANKA  - w cuda nie wierzę   |16.12.2010 10:36:27
1. Jeśli wszystkie cuda się już zdarzyły, to jak oni teraz z papieża-Polaka
zrobią świętego?
2. ten wycieruch medialny łazi gdzie się da bo promuje swoją
"biografię Boga"-jakkolwiek durnie i beznadziejnie, że aż nieśmiesznie
to brzmi; Taa, z pewnością Bóg kazał Hołowni pchać się do TVN na pajaca i
zgodnie ze scenariuszem, który miał zwiększyć oglądalność nap…alać się słownie
z Kubą W. Nigdy nie sądziłam, że kiedyś przez ułamek sekundy pomyślę, że Kuba
nie jest taki zły, taki głupi, taki kompletnie bez klasy, ale dzięki zabiegom
Hołowni to się wydarzyło i nie jest mi z tym dobrze - moja wina, moja wina, moja
wielka głupota że obejrzałam ten program…
3. kiedyś, jakieś 6 lat temu, kiedy
Hołownia nie był gwiazdą, byłam z nim na spotkaniu w Helsińskiej Fundacji Praw
Człowieka, na którym opwoiadał o swoim nowym projekcie - gazecie
chrześcijańskiej OZON. Dużo nawijał o wartościach, dobrych wiadomościach, etyce
zawodowej, głoszeniu prawdy zamiast sensacji. Po kilku numerach usunięto go ze
stołka redaktora naczelnego bo się gazeta nie chciała sprzedawać, a po roku,
mimo zmiany red. i tak przestała wychodzić :)myślę, że to była lekcja, z której
wyciągnął wnioski i nauczył się sprzedawać, Boga też…
józio   |16.12.2010 10:47:29
Brawo!
UNDERDOG   |16.12.2010 17:31:07
Świetny felieton!
Przeturlałem się kilkaktornie po klawiaturze ze
śmiechu!

"Brawo Jasiu" ;-)
Zuza   |16.12.2010 21:05:02
a Szymon Hołownia to ma prawo w ogóle oddychac? zrobił komuś krzywdę udzielając
tego wywiadu? może powinien udawac, że nie jest katolikiem i specjalnie się
cenzurowac?
Marta Konarzewska może pokazywac się w Pytaniu na śniadanie, bo
promuje książkę i jest ok, ale już Szymon Hołownia nie może udzielac wywiadów
kolorowym gazetkom.
Bardzo nietolerancyjny tekst, można nie wierzyc w Boga i
krytykowac KK, ale już wyśmiewanie ludzi wierzących, mówiących o swojej wierze,
jest poniżej krytyki (i pisze to osoba niewierząca).
Spokojny   |16.12.2010 22:29:41
Chrześcijaństwa nie lubię. Uważam, że oferuje fałszywą transakcję etyczną i
oddala człowieka od rozumienia siebie kierując go w stronę oceniania siebie.
Niemniej obserwując ataki na chrześcijaństwo takie jak ten w artykule trudno mi
nie podziwiać siły, jaką chrześcijaństwo ma. Bo w tych atakach widać domaganie
się od chrześcijaństwa, by dla atakującego stalo się czymś innym niż ono samo
chce być. A to ewidentnie dowodzi, że atakujący jest od atakowanego obiektu
zależny. Jeśli Szczuka domaga się, by papież "odwołał prezerwatywy" w
gruncie rzeczy mówi, że dopóki on myśli to co myśli ona nie może osiągnąć
spokoju. To nic innego jak zależność. Nie lubię Boga chrześcijan, ale muszę
przyznać, że jest silny.
Dom  - eh   |16.12.2010 23:41:42
@Zuza
Po pierwsze, "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Po drugie
jak ktoś uprawia pseudointelektualny bełkot i się tym promuje to nie tylko
można, ale należy go krytycznie ocenić.

Tekst dobry
PaweuW   |17.12.2010 09:30:24
Kapela nie naśmiewa się z osoby Hołowni, a z tego, w co wierzy i w jaki sposób
to sprzedaje.
kasperkowski   |17.12.2010 10:34:07
Czy ja wiem? Skoro wyśmiewanie się z ludzi niewierzących, mówienie o nich, że są
niemoralni i zepsuci, jak "szczekające kundelki", nie jest poniżej
krytyki. Jaś nie pisze, że wierzący są potworami, tylko że czasami wygadują
strasznie zabawne rzeczy.
józio   |17.12.2010 12:31:44
zuza@
zaraz zejdziemy na temat obrażania uczuć religijnych…
Uważam, że
wypowiedzi Hołowni są po prostu komiczne, i Jasiu to tylko ładnie wydobył i
skontrastował ze swoim niedowiarstwem, pokazując przy okazji, że niedowiarstwo
(w jego wykonaniu) jest zdrowsze (mówiąc w skrócie) niż wyznaniowość w wykonaniu
p. Hołowni. Poniżej krytyki to raczej są te głupoty, które Hołownia wygaduje o
Bogu, i te jego wysiłki, żeby z chrześciajańskiego Boga zrobić cool faceta.
Felieton Kapeli jest po prostu śmieszny, ale trzeba oddać to Hołowni, że bez
niego ten tekst nie byłby aż taki zabawny.
viking   |17.12.2010 14:06:50
@ Spokojny

Mam wrażenie, że zacząłeś powtarzać pewną mantrę. Moim zdaniem
mało odkrywczą i niesłuszną.
Chrześcijaństwo nie jest zabawą w stylu New Age,
którą można tak po prostu olać, tylko elementem kultury europejskiej. Watykan
natomiast nie jest ekscentryczną gminą wyznaniową, tylko istotnym graczem
politycznym (przynajmniej, gdy chodzi o politykę obyczajową).
Zapewniam Cię, że
panią Szczukę mało by obchodziło nawracanie katolików na jej poglądy, gdyby oni
nie podejmowali w tym kraju istotnych decyzji politycznych, które mają wpływ na
nią, na mnie i zapewne też na Ciebie.
Myślę, że Pani Szczuka mogłaby
zaakceptować sprzeciw katolików, wobec aborcji, gdyby nie fakt, iż sprzeciw ten
o mało nie skończył się w Polsce całkowitym jej zakazem. Takich przykładów jest
więcej.

Poza tym, Jaś Kapela nie atakuje chrześcijaństwa, tylko żenujące
,,pseudo-młodzieżowe" banały, które serwuje Hołownia w swym ewangelizującym
zapale.
Spokojny   |17.12.2010 15:02:49
Viking, ale chodzi o to, zeby dokładnie zdefiniować swoją pozycję. Jeśli nie
podobają się nam prezerwatywy w wersji Benedykta, to na pewno nie jesteśmy
katolikami. I to trzeba mówić. Nie mówić ‘prezerwatywy sa przecież ok’ tylko
mówić - jestem ateistą (buddystą, szintoistą, etc.) i jako taki nie podzielam
katolickiego pogladu oraz sie domagam, by mój pogląd ateistyczny był szanowany.
Natomiast nie mogę się domagać, by ktoś przedefiniował swój poglad na
prezerwatywy wewnątrz katolickiego modelu. Nawet bym to podkreslał -
jako_niewierzący_uprawiam_seks_bez_ślubu_bo_nie_wi erzę_w_grzech. A nie mówił
"przecież to nic złego trochę macanek po ciemku na imprezie" udając, że
to nie ma związku z religią. Bo ma.
Spokojny   |17.12.2010 15:09:38
A jeśli chodzi o zakaz aborcji jest identycznie. Jeśli kościół jest jednym z
głównych graczy to nie można załatwić sprawy aborcji dyskutując o aborcji. Można
to zrobić jedynie dyskutując o religii. Czym skutukuje w sprawach seksu bycie
katolikiem? Czym skutkuje w sprawach seksu nie bycie nim? Czy narzucenie czegoś
przez katolików jest przejawem przemocy wobec niekatolików? To są pytania.
Rozmowa o aborcji z katolikiem przy próbie ignorowania tego, że on jest
katolikiem i nim pozostanie nie ma sensu.
krasnolud  - do Spokojnego   |17.12.2010 15:52:38
Spokojny
Zgadzam się z tobą. Ogromną grupę nie-katolików wkurza religia, kościół
i katolicy tylko dla tego, że reprezentują poglądy od nich odmienne. To tylko
odwrócenie perspektyw. Rozmawiajmy i dyskutujmy z takiej pozycji jaką
proponujesz.
Felieton Jasia jest fajny. Świetnie wychwycona sztuczność obiektu.
Spokojnie kościół k zrobi z nim porządek. Poczekajmy.
viking   |17.12.2010 16:03:56
@ Spokojny

Katolicyzm nie jest monolityczny. Jest wiele osób, które tę
religię wyznają a jednak nie podzielają zdania Watykanu na temat prezerwatyw. I
nie mam tu na myśli tych, którzy ,,robią swoje", tylko tych, którzy debatują
na ten temat właśnie ,,w ramach" katolicyzmu a nie poza nim. Absolutny zakaz
polemiki z Watykanem jest konstruktem polskiego katolicyzmu, w którym JPII był
,,nieomylny" i ,,święty za życia".
Poza tym, także Ty, ja i Szczuka
jesteśmy częścią kultury zachodniej i co za tym idzie judeo-chrześcijańskiej.
Możemy nie być katolikami i mówić o tym stanowczo, ale w sensie kulturowym (nie
religijnym) chrześcijaństwo jest także ,,nasze" i mamy prawo odnosić się do
niego krytycznie.

Moim zdaniem pogląd, który reprezentujesz jest
niebezpieczny.
My sobie zaakceptujemy, że kościół ma egzotyczne poglądy. Tyle
tylko, że ten nie odwdzięczy nam się tym samym.
warszawiANKA  - re:   |17.12.2010 18:15:13
Spokojny napisa?:
Nie lubię Boga chrześcijan, ale muszę przyznać, że jest silny.
A skąd wiesz, że Bóg jest silny, skoro to ludzie go kreują? Bo mocno w
niego wierzą? I w tym ma tkwić jego siła? w magię też ludzie mocno
wierzą, i w szamanizm, i śmiem twierdzić że mocniej niż większość
chrześcijan w swego boga.
warszawiANKA  - z nami albo przeciw nam   |17.12.2010 18:21:13
Spokojny! właśnie dzięki takim poglądom, takim chrześcijanom, księżom i
papieżom, przestałam być katoliczką - wyrzekłam się tego, jak wcześniej
wyrzekałam się szatana. Przestał być mój mąż, moich dzieci też do kościoła nie
poślę. Mam nadzieję, że wszyscy przestaną. A ci co nie przestaną - spokojnie -
niech sobie wierzą, w co chcą, jakkolwiek będzie to chore, głupie,
podporządkowane chorym kapłanom i politykom w sutannach.
Spokojny   |17.12.2010 18:26:21
Viking, nie można byc katolikiem i nie podzielać zdania Watykanu :) mozna go nie
podzielać jeśli się
- jest zainspirowanym katolicyzmem
- jest życzliwym
obserwatorem tego jak się katolicyzm rozwija
- jest się sympatykiem pewnych
konkretnych katolików i lubi się z nimi przebywać
Natomiast katolik to ktoś kto
wyznaje pewną doktrynę, a ona jest określona. w skład tej doktryny wchodzi
uznanie, że papież jest w sprawach wiary nieomylny, bo mówi przez niego główne i
jedyne bóstwo chrześcijan. Jeżeli użyłeś prezerwatywy raz, a jesteś katolikiem,
to można mówić o grzechu. Jeśli raz się przespałeś bez slubu podobnie. Idziesz
do spowiedzi, dostajesz pokutę i więcej tego nie robisz. ale jesli to robisz
stale to znaczy, ze nie wyznajesz tej doktryny. Nie można nie wyznawać doktryny
i jednocześnie być jej wyznawcą. I ja zmierzam właśnie do tego, że dyskusja z
katolikami powinna przebiegać własnie z takich pozycji. Powinno sie jasno im
mówić:
- ja współżyję bez slubu ponieważ nie jestem katolikiem. Gdybym nim był,
oczywiście nie mógłbym tego robić ale jako ateista robię to i proszę byście mi
wy katolicy w tym nie przeszkadzali
- ja używam prezerwatyw jako ateista, a wy
katolicy nie przeszkadajcie mi nie-wyznawac mojej nie-wiary. Gdybym był
katolikiem, oczywiście musiałbym mieć dziecko za każdym razem kiedy uprawiam
seks, albo prawie za każdym, ale nie muszę, bo nie wyznaję waszej wiary.
Pozwólcie mi na to.

I takie stanowisko uważam dużo mocniej katolicyzm
osłabia, ponieważ uświadamia ludziom którzy się z nim identyfikują realne
konsekwencje tej identyfikacji. A one są realnie nie do zniesienia o ile ktoś
nie cierpi na jakieś poważne psychiczne problemy. Chodzi właśnie o to - ja nie
mogę przyjmować argumentu Ziobry w którym on się powołuje na religię dopóki
wiem, że on ma kochankę. I należy wprost o to pytać - na ile to jest
konsekwentne z ta wiara u pana/pani. Jeśli jest niekonsekwencja w jakiejś
części, to nie można się powolywać na całość.
Spokojny  - WarszawiANKA (2)   |18.12.2010 11:17:20
To nie jest "z nami lub przeciw nam" tylko to jest kwestia definicji.
Nie przestałaś byc katoliczką, tylko nigdy nią nie byłaś i w pewnym momencie to
po prostu oficjalnie przyznałaś. bycie katoliczką oznacza posiadanie katolickich
poglądów, tak jak bycie marksistą oznacza posiadanie poglądów marksistowskich.
Nie można mówić "jestem marksistą ale uważam, że Marks nie miał racji"
bo to idiotyzm. Można mówić "interesuje mnie mysl Marksa i uważam, że w tym
i tym on się myli. I dlatego NIE jestem marksistą. Z katolicyzmem jest podobnie.
I takie stanowisko trzeba utrzymywać. Kiedy rozmawiam z ludźmi definiującymi się
jako katolicy pytam o to wprost. Masturbujesz się? Śpisz ze swoim
chłopakiem/dziewczyną? Oglądasz pornosy? Zabezpieczacie się? Skoro tak, to
właściwie na czym opierasz przekonanie, że się różnisz ode mnie w czymkolwiek? A
jeśli ktos mi odpowiada, ze nie, nie i nie i nie - nic takiego nie robi, to
wtedy dopiero ja mogę z nim rozmawiać jak równy z równym. wtedy mówię "a ja
wychodzę z innych podstaw religijnych i dlatego postępuję inaczej. I chcę mieć
na to dla siebie przestrzeń". I kiedy tak przebiega rozmowa, to nie
spotkałem jeszcze takiego, który by nie uznał prawa do takiej przestrzeni.
franiszyn   |19.12.2010 12:55:26
Nie mam pewności, ale chyba można się masturbować i być katolikiem, jeśli orgazm
występuje bez wytrysku. I podczas masturbacji nie można myśleć
nieskromnie.

Spokojny, zgadzam się z Tobą. Podstawą każdej religii jest
konsekwencja, bo matką konsekwencji jest wiara.
Nikt z KRK nie pozwoli sobie na
wywalanie z Kościoła cudzołożników, bo im więcej owieczek figuruje w księgach
parafialnych, tym więcej budżetowego wsparcia.
+ Dziwisz może poprzeć każdą
swoją decyzją wolą ludu.
Czesio  - re:   |28.01.2011 18:34:06
viking napisa?:
@ Spokojny
(…)
Poza tym, Jaś Kapela nie atakuje chrześcijaństwa,
tylko żenujące ,,pseudo-młodzieżowe" banały, które
serwuje Hołownia w swym ewangelizującym zapale.


Co do osoby Hołowni - publikując książkę pt. "Bóg. Życie i
twórczość" zmieniłbym nazwisko. I miejsce zamieszkania. I twarz w
sumie też. Chyba że byłby to zbiór felietonów satyrycznych.

Koniec
końców w sformułowaniu "katolik z TVN-u zawiera się wszystko"
Krzysztofeusz  - Druga strona medalu   |04.09.2011 17:41:22
@viking

"My sobie zaakceptujemy, że kościół ma egzotyczne poglądy.
Tyle
tylko, że ten nie odwdzięczy nam się tym samym."

Ja akurat jestem
katolikiem. Postaw się w moje miejsce i zauważ, że to samo mogę powiedzieć o
Tobie, co Ty o mnie. Spokojny zaprezentował rozsądne stanowisko: szanować fakt,
że ktoś ma inny światopogląd (co nie jest jednoznaczne z akceptacją jego
poglądów, ja np. nie zgadzam się na legalizację aborcji) i rozmawiać ze sobą.
Nikt nie zabrania Ci krytykować Kościoła. Mogę natomiast powiedzieć jak, to
wygląda z mojego punktu widzenia. A wygląda to tak, że co rusz czytam u
lewicowców opinie typu "Kościół jest taki i owaki", "wszyscy księża
to hipokryci", "tamci są zagrożeniem dla nas". Trzeba sobie zdawać
sprawę z tego, że "ci inni" mają bardzo podobne w istocie powody do
analogicznych poglądów na nasz temat.

Problem tkwi w pewnym niuansie: co to
znaczy "akceptować cudze poglądy"? Proponuję drobne rozróżnienie:

1)
Kościół, owszem, nie odwdzięczy Ci się akceptacją aborcji, czy antykoncepcji, bo
to nie byłaby akceptacja Ciebie jako człowieka o innych poglądach, lecz
rezygnacja z głoszenia własnych;

2) Czym innym jest natomiast akceptacja faktu,
że ktoś ma inne poglądy i życzliwość wobec tego kogoś? Czy Kościół odwdzięczy Ci
się w ten sposób? A czy "Krytyka Polityczna" odwdzięczy się Kościołowi?
Jedno i drugie jest możliwe, ale to już zależy od konkretnych ludzi.

Tą drugą
interpretację zaproponował właśnie Spokojny. A jeśli bardziej podoba Ci się
pierwsza, to się zastanów: skoro "wdzięczność" Kościoła miałaby polegać
według Ciebie nie tylko na uśmiechaniu się do Ciebie, ale też do samego
popierania aborcji, czy antykoncepcji, to ta zasada działa w obie strony i Ty i
Spokojny musielibyście się uśmiechnąć do poglądów, których Wy nie
akceptujecie.

Oczywiście, w pewnym sensie obie strony mają prawo oczekiwać
akceptacji w tym pierwszym rozumieniu. Przecież posiadając własne poglądy
(naszym zdaniem słuszne), pragniemy, by inni także je wyznawali. Możemy jednak
zachować pewien rodzaj empatii wobec innych, który każe nam nie przejawiać
wrogości i niesłusznych uprzedzeń względem ludzi, którzy mają inny światopogląd,
a wręcz przeciwnie - zachować wobec nich życzliwość, przy jednoczesnej
niezgodzie z ich poglądami.
franiszyn  - @Krzysztofeusz   |04.09.2011 19:28:21
Oczywiście, że masz rację.

To przecież proste: skoro nie-katolicy szanują
pomysły katolików (nowe kościoły, drogi krzyżowe, dotacje z budżetu), to
katolicy mogliby szanować pomysły dla nie-katolików (aborcja, eutanazja, związki
partnerskie). Na kompromis jednak się nie zanosi, bo KRK ma przewagę
liczebną.

No to może jakiś układ?

Bo ja (ateista) jestem gotów płacić haracz
silniejszemu (Kościół) w zamian za pozwoleństwo na pełnoprawne grzeszenie
(aborcja, eutanazja, związki partnerskie). I płacę przecież jako podatnik i nic
z tego nie mam.

Tak to jest z tą demokracją i politykami z ludu. W monarchii
konstytucyjnej nie byłoby mniej wątpliwości.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90658 Seconds