> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Etyka black metalu Drukuj
Jaś Kapela   
13.08.2011

A lot of people don’t take metal seriously as art, and a lot of people don’t take art seriously as ethics. That’s fine, I guess – but as for myself, I do both.

Hunter Hunt-Hendrix


Gdy wymienialiśmy się w redakcji KP linkami do relacji z OFF Festiwalu, padł pomysł, żeby głosować, która z nich jest najgłupsza. Głosowanie w końcu nie nastąpiło, być może dlatego, że wybór byłby zbyt trudny. Fakt, że w dwóch największych gazetach ukazują się teksty, których autorzy zastanawiają się, czy muzyka na OFFie jest rzeczywiście offowa tudzież niezależna, świadczy dobitnie, że powinni oni pójść w ślady Dody i zacząć myśleć o zakończeniu kariery.


Albo przynajmniej przejść na emeryturę. Co o tyle zabawne, że jeden z nich, czyli Marcin Kube, jest bodajże pięć lat młodszy ode mnie. Nie przeszkadza mu to jednak ustawiać się w roli mentora i ogłaszać górnolotnie, lecz jednocześnie hipstersko: „Czasy, gdy na Offie ważna była tylko muzyka, minęły”. Chciałoby się powiedzieć: „Heloł, czasy, gdy ważna była tylko muzyka, nigdy nie nastąpiły. Nie tylko na Offie, ale w ogóle”. Jednak chyba szkoda strzępić języka. Jeśli ktoś był w stanie w tak krótkim tekście zmieścić tyle banałów, uproszczeń i nieporozumień, to żadne heloł mu nie pomoże. Pozdrawiam więc tylko w imieniu wielkomiejskiej elity, dla której OFF to mekka.


Tekst Roberta Sankowskiego jest nie mniej kuriozalny. Już pierwsze słowa ustawiają wysoko poprzeczkę. Dowiadujemy się, że widz OFF Festiwalu „jest biały”. Zaskakująca teza w monolitycznej rasowo Polsce. Być może Robert Sankowski, jako wybitny erudyta, zna w Polsce festiwale, na które przyjeżdżają głównie fioletowi. Niestety mi tej erudycji brak. Oczywiście, jako zwolennik społeczeństwa wielokulturowego i modyfikacji genetycznych, mam nadzieję, że jeszcze dożyję czasów, gdy jakiś recenzent będzie mógł rozpocząć charakterystykę typowego widza festiwalowego od słów: „jest pomarańczowy”, ale tymczasem wygląda mi to na wyrabianie wierszówki. Jak cały tekst Sankowskiego. Dalej możemy się jeszcze dowiedzieć, że taki widz lubi muzykę. Kolejne odważne stwierdzenie a propos osób, który przyjechały do Katowic na festiwal muzyczny. Choć wcale nie tak oczywiste, jak przekonamy się za chwilę.


Fakt, że Sankowski toczy z samym sobą spór „Ile offu na OFF-ie?” sytuuje go jako osobę, która mentalnie utkwiła w latach 90. (czyżby był imigrantem z Portland, Oregon? Jeśli tak, to trochę mu zazdroszczę). Najwyraźniej nie potrafi się z nich wydostać: „Alternatywa nie zamyka się dziś w getcie tego, co niezależne i jedyne słuszne”. Naprawdę? To dopiero SZOK. I jak w ogóle można na to pozwolić? Przynajmniej recenzent „Rz” się przeciwko temu buntuje, hehe. A Sankowski się bezwolnie godzi. Może powinniśmy wybudować jakieś getta i tam wtrącić całą alternatywę? Zresztą w ogóle co to za dyskusja. Również dobrze można by się zastanawiać, czy dyskietki są lepsze od kaset, a Atari od Commodore. A nawet ta ostatnia polemika wydaje mi się ciekawsza. Zostawmy więc Sankowskiego w Portland. Byłbym ostatnim, który by komuś odbierał jego zabawki.


W mniej mainstreamowych mediach również ciekawe historie. Borys Dejnarowicz, były naczelny „Porcysa”, aktualnie piszący dla T-Mobile Music stwierdza, że najważniejszym dla niego wydarzeniem OFFu był mecz piłki nożnej Porcys-Screenagers, czym chyba próbuje udowodnić, że porządny z niego hipster. Złośliwie można by jego relację streścić w zdaniu: „Jestem tak hipsterski, że bardziej, niż muzyka interesuje mnie piłka nożna i siedzenie w ogródku ze znajomymi”. Na szczęście nie jestem złośliwy, więc nic takiego nie powiem. Nikomu też nie bronię interesować się tak ważnymi meczami, jak te pomiędzy dwoma wymienionymi wcześniej drużynami. Obejrzałbym go chętniej, niż finał Ligi Mistrzów, ale niestety nie było mi dane dowiedzieć się, że taki mecz się odbywa. Może mam złych znajomych. Choć meczu nie widziałem, to wiem, kto go wygrał. Marta Słomka. Wygrał go łatwo, bo zanim się w ogóle zaczął.


Równie hipsterska jest relacja Bartka Chacińskiego. Zaczynam myśleć, że kłamał, gdy w słynnym już „Pytaniu na śniadanie” stwierdził, że jestem bardziej hipsterski od niego. Relacja Chacińskiego skupia się głównie na ogródku piwnym i znajomych. Dobrze to rozumiem, bo sam lubię piwo, leżaki i znajomych. Niestety piwem z ogródku nie sposób było się upić, jeśli nie ma się ekonomiczności Marii Halber (pozdrawiam cię Marysiu), a nawet jeśli przemyciło się wódkę. Wiem, bo przemyciłem i desperacko pochłaniałem kolejne plastikowe kubki. Nie udało się. Ani minuty urwanego filmu. Byłem tylko potem bardzo, bardzo zmęczony. Oddając te pokłony w stronę mojego wewnętrznego hipsterstwa, możemy dojść do muzyki.


Niewątpliwie tegoroczny OFF upłynął pod znakiem black metalu. Choć nie do końca przekonało mnie Meshuggaha, bo pan wokalista mógł sobie darować krzyczenie na publiczność, jakbyśmy byli w No Mercy, a poza tym dostałem łokciem i dopiero dziś po proszkach przestało mnie boleć, to już Liturgy było najważniejszym wydarzeniem festiwalu. Nie doceniłem ich płyty, ale gdy zobaczyłem na żywo skrzeczącego Huntera Hunt-Hendrixa, to zaczęło gwałtownie rozwijać się w mojej głowie przekonanie, które, jako przeczucie, tkwiło już we mnie od dawna.

  

Jakiś czas śledzę już bloga Black Metal Theory i zaczynam myśleć, że być może to jest jedyna alternatywa dla skostniałego uniwersytetu i rozleniwionego mainstreamu. Nie mam wątpliwości, że potrzebujemy dziś filozofii radykalnej, jakiej nie jest w stanie wyprodukować żadna z tych instytucji. Polski uniwersytet staje się tak bardzo zależny od swoich mecenasów, że boi się bez ich zgody pierdnąć, więc zatrudnia firmę Ernst & Young, żeby powiedziała mu, co ma ze sobą zrobić. W innych krajach nie jest lepiej. Black metal jako filozofia przyszłości? Być może nic innego nam nie pozostaje. Wokalista zespołu Liturgy, Hunter Hunt-Hendrix, jest np. autorem eseju pt. Transcendental Black Metal w bardzo ciekawej książce Hideous Gnosis: Black Metal Theory Symposium. Czytelników KP może zainteresować zapewne definicji teorii politycznej black metalu, sformułowana w jednym z tekstów przez Benjamina Noysa. Black metal miałby być: „amalgamatem stirnerowskiego egoizmu i nietzscheańskiego arystokratyzmu: radykalnie antyhumanistycznym antyindywidualizmem wrogim społecznym porządkom współczesnego świata”.

  

Co ciekawe z black metalu wydawały się korzystać również zespoły, które na pierwszy rzut oka trudno o takie wpływy podejrzewać. Ściana dźwięku powstała w czasie koncertu Suuns była cudownym zaskoczeniem. Nawet Oneidę, czy Barn Owl jestem skłonny podejrzewać o sekretne(a może wcale nie) inspirowanie się metalową klasyką. Wszystko jedno, czy to by było stare rosyjskie Branikald, czy nowe amerykańskie Wolves in the Throne Room. Zapewne podejrzewałby o to nawet Dan Deacona, gdybym dotarł na jego koncert. Nie dotarłem, więc nie podejrzewam. Jednego jestem pewien. Kto nie słucha blacku, nie wie nic o życiu. I nawet litry piwa na leżakach, wszyscy znajomi świata, ani nawet Portland, Oregon mu nie pomogą.

  

  

  


Komentarze
Dodaj nowy
kot   |13.08.2011 11:28:07
Istota felietonu ma różne odcienie, ale
jednym z ważniejszych jest
zabawa.
-Pisząc -bawi się, na luzie.
To Kapela już ma.
ja   |13.08.2011 13:05:31
meshuggah - black metal
he he
ort   |13.08.2011 13:30:32
Mekka to nazwa miasta. Piszemy ją wielką literą.
tchocky   |13.08.2011 14:16:22
black metal lol wtf
dm   |13.08.2011 16:11:57
jaki autor, taki black metal
Vladoll  - Black Metal   |14.08.2011 12:57:25
Jeżeli Meshuggah to black metal to ja jestem Ray Charles o sokolim wzroku
ffo  - off   |14.08.2011 15:26:36
http://www.viceland.com/blogs/pl/2011/08/12/katovi
ce-czyli-dekalog-fuckoffowicza/
- nie powinno umknąć
strixy   |14.08.2011 16:56:43
Ten artykuł jest śmieszny i żałosny.

Po pierwsze, Meshuggah a nie Meshuggaha.


Po drugie, Meshuggah to nie jest black metal.

Po trzecie, wypociny
Hunt-Hendrixa akurat trudno nazwać kanonem teoretycznym jesli chodzi o black
metal.

Jestem dziennikarką muzyczną, ‘siedzę’ w black metalu od 15 lat.


Autorowi polecam zacząć od podstaw:

http://en.wikipedia.org/wiki/Black_metal
mrvk  - wtf dawd   |14.08.2011 17:24:35
Meszuga jako black jeszcze do przełknięcia, dla kogoś kto zamiast słuchać muzyki
myśli nad tym jak do każdego akapitu zapakować słowo hipster. Natomiast Suuns
czy Barn Owl? Dan Deacon? Nadinterpretacja to mało. Do tego błędnie zapisana
nazwa i sporo literówek, Marta Słomka jest rodzaju żeńskiego. A Oneida mogła ci
brzmieć blackowo, bo tak się złożyło że na garach łupał ten sam pan, który
wcześniej robił to z Liturgy.
MorAmarth  - Na swój sposób   |14.08.2011 18:33:47
Na swój sposób lubię Jasia Kapelę, ale o nurcie muzyki Black Metal ma, a
właściwie nie ma nawet bladego pojęcia o czerni nie wspomnę. Słuchałem tych
"offowych" relacji i nie słyszałem tam żadnej black metalowej kapeli…,
ale może zagłuchłem w końcu z racji wieku jestem już emerytowanym wielbicielem
tego gatunku, który miał mi wywietrzeć z głowy w miarę postępujących Zim nie
wywietrzał. A ten fakt podobno czyni mnie człekiem niereformowalnym i z tym też
się pozwalam nie zgodzić. Podsumowując drogi Autorze pisz na rzeczach, których
się znasz, a Black Metal zostaw Ciemnej Stronie Mocy, jak w przypowiastce o
lotnikach i marynarzach, Ona lepiej będzie wiedziała co z BHM zrobić.
Pozdrowienia!
K   |15.08.2011 17:01:41
W sumie nie bardzo rozumiem o co chodziło autorowi. Najpierw przez 2/3 felietonu
wyśmiewa innych recenzentów, a na końcu okazuje się że sam się swym poziomem
wiedzy ośmiesza i niewiele ma do powiedzenia. WTF?
kot   |15.08.2011 18:52:16
Nie znam się na metalu. Felieton mi się podobał.Wniosek felieton został napisany
dla tych, którzy się na nim nie znają.
Uwaga! Znawcy -nie wchodzić!
Ł   |17.08.2011 02:43:52
Kocie nie znasz się na black metalu. I nie piszesz felietonów o nim. Ja też się
nie znam na black metalu. I nie pisze o nim felietonów. Jaś Kapela też nie zna
się na black metalu. I pisze o nim felietony.

Połącz punkty.
ezekiel   |17.08.2011 19:45:23
O ja pierdziu. Ale Meshuggah to post metal przeca. Wiem, bo w ogóle wszystko co
"post" lubię. Post-rock, post-metal, postkomunizm.

Tzn. nie wiem
jeszcze czy lubię ten cały Meshuggah, bo trafiłem całkiem niedawno szukając w
wiki coś o postmetalu. A jeśli jest post, to musi być fajny.
marian   |25.08.2011 10:25:11
jak chcesz słuchać transcendentalnego black metalu, to zostań przy iron maiden
Hunt-Hendrix   |30.08.2011 12:52:10
W tym artykule chyba lepiej dobrano
motto:
http://www.brooklynvegan.com/archives/2011/ 06/liturgys_hunter.html
Soulless  - re: wtf dawd   |13.01.2012 09:33:57
mrvk napisa?:
Meszuga jako black jeszcze do przełknięcia, dla kogoś kto zamiast słuchać
muzyki myśli nad tym jak do każdego akapitu zapakować słowo
hipster. Natomiast Suuns czy Barn Owl? Dan Deacon? Nadinterpretacja to
mało. Do tego błędnie zapisana nazwa i sporo literówek, Marta Słomka jest
rodzaju żeńskiego. A Oneida mogła ci brzmieć blackowo, bo tak się
złożyło że na garach łupał ten sam pan, który wcześniej robił to z Liturgy.


Maczuga i black? LOL , weź se gościu wywal woskowinę z uszu…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86545 Seconds