|
„Ci, którzy popełnili wykroczenia i przestępstwa, będą ścigani z racji tej, że popełniają przestępstwa”. To nie jest podręcznikowy przykład pleonazmu, ale cytat z przemówienia premiera dużego europejskiego kraju. Przy okazji warto chyba dodać, że ci, którzy nie popełnili przestępstw, nie będę ścigani z racji tej, że nie popełniają przestępstw. Ktoś musiał to w końcu powiedzieć. I dobrze, że ktoś taki jest.
Związkowcy jak kibole to z kolei tytuł artykułu z gazety, której nazwy nie trzeba podawać, bo wiadomo, jak się nazywa. Kto jeszcze jest jak kibole? Z ostatnich doniesień tej samej gazety możemy podejrzewać. Pielęgniarki jak kibole! Bezdomni jak kibole! Kibole jak kibole! Na kogo jeszcze przyjdzie kolej, przekonamy się w kolejnych numerach. Nie wiedzieć czemu autorowi artykułu wydaje się, że pracownicy KGHM zarabiający średnio prawie dziewięć tysięcy na głowę – jak tłumaczą władze spółki – wychodzą na ulicę, żeby krzyczeć „Zawsze i wszędzie policja jebana będzie!” oraz „Białe kaski robią laski!”. Władze nie widzą potrzeby, żeby tłumaczyć, że jeśli ktoś ma bułkę, a ktoś inny szynkę, to średnio mają bułkę z szynką. A dziennikarz sam z siebie najwyraźniej na to nie wpadnie. I tak, jeśli weźmiemy prezes Wirtha, który zarabia średnio powyżej stu tysięcy miesięcznie, oraz pracownika szóstej grupy zaszeregowania zawodowego, którego pensja wynosi poniżej tysiąca pięciuset, to średnio zarabiają ponad pięćdziesiąt tysięcy. Co zapewne cieszy ich obu. Choć prezesa Wirtha pewnie trochę mniej, a pracownika szóstej grupy zaszeregowania trochę bardziej.
Podejrzewam, że również powyżej tej średniej zarabiają pracownicy działu PR, którzy wytłumaczyli prezesowi, żeby mówił o średniej pensji, a nie o medianie. Choć może nawet nie musiał, skoro dziennikarze o to nie pytają. Ale po co mają pytać, skoro mogą powtórzyć komunikat zarządu i co ktoś krzyczał na demonstracji. Oczywiście dziennikarze nie mają obowiązku podawać, że pracownicy szóstej grupy zaszeregowania w KGHM zarabiają poniżej ustawowej płacy minimalnej. Przecież średnio zarabiają ponad osiem tysięcy, więc niech się cieszą. Właściwie tak sobie myślę, że skoro nieważne jest, ile zarabiają protestujący związkowcy, tylko ile zarabiają średnio z nieprotestującymi członkami zarządu, to może by w ogóle wprowadzić taką zasadę w życie. Zamiast pisać o średnich pensjach, trzeba zacząć je dzielić! Chętnie uśrednię swoją pensję z autorem artykułu Związkowcy jak kibole. Ciekawe, czy on będzie równie zadowolony.
Wracając do myśli naszego premiera, zwróćmy uwagę, że pensje w KGHM nie były waloryzowane od trzech lat. Mimo że ich rewaloryzację zakłada Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Można by się zastanowić, czy nieprzestrzegający ukladu zarząd nie popełnia jakiegoś przestępstwa lub choćby wykroczenia. Jak wiemy od premiera: „Ci, którzy popełnili wykroczenia i przestępstwa, będą ścigani z racji tej, że popełniają przestępstwa”. Trzymam go za słowo. Ale mam wrażenie, że jedni będą, a drudzy nie będą. Chyba nie trzeba w tym miejscu dodawać, że choć generalnie pensje nie były waloryzowane tam od trzech lat, to jednak nie wszystkie. Całkiem niedawno rada nadzorcza podjęła decyzję o prawie stuprocentowej podwyżce pensji członków zarządu. Jak wiemy ze stanowiska zarządu KGHM, nie można podnieść pensji, żeby nie psuć systemu motywacyjnego. Z pewnością podwyżka doda prezesowi motywacji do ciężkiej pracy. Bo to jego ciężkiej pracy zawdzięczamy ciągle rosnące ceny surowców oraz kurs dolara, który KGMH przynosi coraz większe zyski. W tym roku ma to być 8 miliardów złotych. Szkoda byłoby te pieniądze marnować na podwyżkę pensji, skoro można je wydać na inwestycje.
Na przykład na inwestycje w klub sportowy Zagłębie Lubin. Jego piłkarze też nie cierpią na nadmierne zarobki. Wręcz przeciwnie. Ich pensje są tak małe, że po pracy muszą się zajmować handlem. Czym handlują piłkarze, gdy nie biegają po boisku? Oczywiście sprzedają mecze. Trzeba więc było tych biednych piłkarzy jakoś wesprzeć. Pewnie dlatego 90 procent sponsoringu ze strony KGHM idzie na sport. Dokładanie się do budowy stadionu również wydaje się naturalną działalnością spółki giełdowej. W końcu któregoś dnia członkowie jej zarządu nie będą już członkami jej zarządu. A klub potrafi się chyba odwdzięczyć. Kiedyś, co prawda, Sejm chciał tego rodzaju praktyki ukrócić. Ale chyba wszyscy widzimy, że nie był to zbyt dobry pomysł.
Ciekawe też jest, że przed tak dobrze zarabiającymi związkowcami pan prezes poczuł się w obowiązku skryć za kordonem słabo zarabiających ochroniarzy i policjantów. Czy to nie paradoks, że biedacy (pracownicy zatrudnieni w firmach ochroniarskich są jedną najgorzej zarabiających grup zawodowych) chronią jednych bogatych przed drugimi bogatymi? Abstrahując od tego, że bogactwo bogactwu nierówne, to pewnie nie. To naturalna kolej rzeczy. To biedni zawsze byli mięsem armatnim.
A skoro już mówimy o pieniądzach, to jestem naprawdę ciekawy pensji PR-owców, którzy nie tylko potrafili tak ładnie rozegrać sytuację, żeby doprowadzić związkowców do demolowania mienia zakładowego, ale jeszcze załatwić przychylne artykuły na łamach ogólnopolskiej prasy. Jeśli ktoś poza górnikami na przodku w tej firmie ciężko pracuje, to na pewno oni. Na koniec trzeba pogratulować ministrowi Gradowi udanego interesu. W 2009 sprzedał 10% udziałów KGHM za dwa miliardy. Rok później udziały te były warto tylko miliard więcej. Ale to chyba główna zasada handlu. Tanio sprzedawać. Gdyby w roku bieżącym powtórzyła się sytuacja z 2007 i akcjonariusz zażądali wypłacenia całości dywidendy, to tylko ze sprzedanych udziałów Skarb Państwa zyskałby 800 milionów. Ci, którzy sprzedają tanio, będą ścigani z racji tej, że nie sprzedają drogo? Jakoś nie sądzę.
Na podobny temat
|
Nie zgadzam się z tobą :) Moja droga...
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...