|
SLD chce być lewicą XXI wieku, ogłasza na łamach GW rzecznik Sojuszu Tomasz Kalita. A właściwie już nią jest. „SLD jako jedyny od lat domaga się rozdziału Kościoła od państwa, związków partnerskich czy finansowania in vitro”. Z radością bym temu przyklasnął, gdyby nie to, że moje oczekiwania wobec nowoczesnej lewicy nie sprowadzają się wyłącznie do postulatów kulturowych. I gdybym nie przeczytał wywiadu z Napieralskim w „Gali”. Nie trzeba jednak sięgać do tak egzotycznych źródeł, jak prasa kobieca. Już sama Kalita wiele mówi o tym, jak jego zdaniem powinna wyglądać roli współczesnej lewicy: „Państwo w wydaniu socjaldemokracji XXI wieku to duża galeria handlowa”. No tak. Duża galeria handlowa, w której porządku pilnują prywatne firmy ochroniarskie (sprywatyzować policję?), nie obowiązują płace minimalne (kasjerki zatrudniane na umowy o dzieło) i mogą cię z niej wyrzucić, jeśli się nie spodobasz szefostwu. W końcu to prywatna galeria handlowa, a nie obóz dla uchodźców. Można by też się czepiać, na ile rzeczywiście nowoczesny jest np. ewidentnie osiemnastowieczny postulat rozdziału Kościoła od państwa. W USA został zapisany w konstytucji w 1791. Nie musimy być chyba tak nowocześni jak USA, a można nawet jak Bruno Latour twierdzić, że nigdy nie byliśmy nowocześni. Ale po co się czepiać, skoro Latoura rzecznik Kalita na pewno nie czytał, a postulat ten jest niestety w Polsce wciąż aktualny. Nie czepiajmy się więc zagubionego rzecznika. Poczytajmy „Galę”.
Pisma kobiece mają to do siebie, że nie trzeba się w nich tak pilnować jak w zwykłej prasie. W końcu, kto czyta pisma kobiece? Na pewno nikt, kto o czymkolwiek decyduje. Niestety do tego zbioru należą również takie podłe i złośliwe jednostki, jak wyżej podpisany. W „Gali” Grzegorz Napieralski nie mówi o polityce. Kogo obchodzi polityka? Mówi o życiu. I to jest właśnie najgorsze. Bo o ile wie – przynajmniej mniej więcej – co należy mówić o polityce, gdy się jest szefem partii aspirującej do miana nowoczesnej lewicy, to temat życia bywa zdradliwy. W życiu nie wystarczy wiedzieć, trzeba też czasem czuć. Bo jak się nie czuje tego, co się wie, to nagle wychodzą na jaw pokłady gromadzonego pod wiedzą buractwa. Rozmowa o dzieciach. Dziennikarka pyta: „Gdyby wtedy były urlopy tacierzyńskie, skorzystałby Pan?” Odpowiada Napieralski: „Na pewno tak. Piersią bym nie nakarmił, ale przydałbym się przy wielu innych rzeczach”. Haha, żarcik. Piersią by nie nakarmił, haha. Przecież jak wiadomo urlopy tacierzyńskie są po to, żeby ojcowie mogli karmić dzieci piersią. Haha. I tylko szczególna ułomność pana Grzegorza sprawia, że akurat on jeden – biedaczek – nie może. Przecież na tym polega partnerstwo w związku i opiece na dzieckiem, że faceci też piersią karmią, kiedy kobiety nie mogą. Haha. Nie o to chodzi w tej całej równości? Haha.
I dalej o równości i parytetach. Napieralski wie, że popiera. Ale niestety nie do końca rozumie dlaczego. Więc opowiada anegdotę. „A wie pani, że zauważyłem zabawną rzecz na naszych spotkaniach partyjnych? Koleżanki często mówią: «Witam serdecznie moich kolegów», chociaż na sali są też dziewczyny. Takie przejęzyczenie, ale jakby same uważały, że należy im się miejsce w drugim szeregu.” Taka anegdota o życiu. Pytanie: Po ilu latach patriarchatu w Polsce szef lewicowej partii zauważył dyskryminację kobiet w życiu publicznym swojej własnej partii? Odpowiedź: Dopiero po tym, jak myśliwy z wąsem podpisał ustawę o 35% kwotach na listach wyborczych. Pytanie do czytelników: Myślicie, że koleżanki na spotkaniach partyjnych poprawia? Odpowiedź: Ale po co? Przecież same uważają, że należy im się miejsce w drugim szeregu. I to właściwie mogłaby być puenta, ale nie mogę się powstrzymać od przytoczenia jeszcze jednego cytatu z GW: „A co z politykami starszego pokolenia: Millerem, Józefem Oleksym? Piszecie dla nich rolę czcigodnych starców? – Jeżeli będą chcieli kandydować do Sejmu czy Senatu, to będą mieli taką możliwość. Nie wolno marnować ich doświadczenia”. Nie wolno. Gdyby nie ich doświadczenie, nigdy byśmy się nie dowiedzieli, kto jest narcyzem, kto bucem nadętym oraz, że: „Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”.
Na podobny temat
|
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...
krążownik Aurora? czemu nie. tylko, ż...