> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Co każdy inteligent wiedzieć powinien Drukuj
Jaś Kapela   
15.01.2011

Od dawna już nie mieliśmy podobnej sytuacji. Wystarczy przeczytać cztery książki na krzyż i parę razy przejść się do teatru, żeby wyznaczać kanony. Ale gdy ni stąd, ni zowąd zostaniemy zaatakowani pytaniem, co właściwie sądzimy o przyswojonych dziełach, sytuacja może zrobić się mniej przyjemna. Co oczywiście nie przeszkodzi nam się swoją opinią podzielić. Z dumą zauważymy, że z Dziennika widać, że Mrożek ”przeżywa rozterki egzystencjalne, co tym bardziej zastanawia, iż był wówczas człowiekiem młodym”, natomiast diariusze Iwaszkiewicza udowadniają, że jego „losy były mocno związane z rzeczywistością polityczną czasów PRL”. (Na szczęście sami już nie mamy problemów egzystencjalnych, choć nie jesteśmy już młodzi.)  


Pal licho, gdybyśmy jeszcze takie uwagi wygłaszali na środowiskowym spędzie albo w klubie hobbystów, gorzej, gdy jesteśmy szefem działu kulturalnego jednego z największych polskich tygodników i postanowimy napisać artykuł o podtytule „Co każdy inteligent powinien znać”. No, ale co robić. W końcu jest się tym szefem i trzeba po raz kolejny wydać dodatek „Niezbędnik inteligenta”. Obowiązek to obowiązek. Sam znam ten ból, choć nie jestem szefem. Ale potrafię sobie wyobrazić. Jak się raz zostanie szefem, to potem trudno jest przestać. Inteligenci chyba taką mają. Zostają szefami i nie potrafią przestać. Dlatego po przeczytaniu artykułu Kanon do konwersacji odetchnąłem z ulgą. Nie jestem inteligentem. I z żadnym inteligentem nie będę miał o czym dyskutować. 


Nie czytałem nowej książki Głowackiego, bo czytałem stare i wiem już, że wciągał koks ze studentami i fajny z niego koleś, ale oprócz opowiadania anegdot, to za wiele literatury tam nie ma. A Wirówka nonsensu przy takich arcydziełach tamtych lat jak Uroda na czasie Buczkowskiego, Złoty robak Piotrowskiego czy Pamiętnik z powstania warszawskiego Białoszewskiego jest żenująco słaba. Widziałem za to billboardy na mieście, więc nie dziwi mnie, że się sprzedało 60 tysięcy egzemplarzy. Zresztą żaden inteligent też pewnie ich nie mógł przeoczyć, więc na pewno wszyscy kupili. Zobaczyć coś na billboardzie, to chyba jedyna okazja dla inteligenta na zapoznanie się z książką, w czasach, gdy nawet duże tygodniki opinii oszczędzają na recenzjach literatury, zadowalając się zdawkowymi notami. 


Nie zajrzałem nawet do biografii Wiery Gran Agaty Tuszyńskiej. Co innego, gdyby napisała książkę o Lady Gadze. Niestety na dobrą książkę o Lady Gadze nie mamy w Polsce co liczyć, więc inteligentowi pozostaje dyskutować o piosenkarkach sprzed wojny. Być może zresztą taki inteligent mógł wcale nie zauważyć, że wojna się skończyła (jest takich całe mnóstwo), więc być może to dla niego ciągle aktualne przeboje. 


Nie wiem też niestety, czy Rymkiewicz w Samuelu Zborowskim tworzy nowy typ eseju historycznego. Pewnie dlatego, że nie sądzę, żeby mógł on być czymś jakościowy innym, niż Aleksander Fredro jest w złym humorze, czy Juliusz Słowacki pyta o godzinę. To rzeczywiście były nowe typy eseju. Tylko że było to w latach siedemdziesiątych. 


Nie wybrałem się też do Och-teatru Krystyny Jandy, ani na farsę Skarpetki. Opus 124, bo - przeciwnie niż każdego inteligenta - nie interesują mnie „zgrabne błahostki”. Jest jeszcze gorzej. Bo równocześnie w dupie mam „jedną z najżywiej dyskutowanych premier ostatnich miesięcy”, czyli Naszą klasę. W ogóle jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby tak mało mnie obchodził, kto tym razem dostanie Nike. Nie sądziłem, że w tak dużym kraju do finału nagrody literackiej można wybrać siedem książek, wobec których nie będę miał żadnych uczuć, ale jednak jurorom wytypowanym przez „Wyborczą” się to udało. Czego pragnę im w tym miejscu szczerze pogratulować. Jestem pełen podziwu.

Zacząłem, co prawda, czytać Dzienniki Mrożka. (Choć trochę przeszkadzała mi świadomość, że autor, jak o tym mówił w wywiadach, ujawnił ich istnienie i zdecydował się na publikacje, tylko dlatego, że potrzebował gotówki). Jednak po wyznaniach, że ludzkość powinna czcić Mrożka podobnie, jeśli nie bardziej, jak Szekspira, uznałem, że chyba jednak nie tylko nie jestem inteligentem, ale nawet ludzkością, bo z Mrożka najbardziej cenię rysunki i zarzuciłem lekturę.

 

Za to niestety miałem okazję obejrzeć TVN-owski film o Szymborskiej i każdemu inteligentowi mogę szczerze poradzić, że już lepiej przeczytać jakiś jej wiersz (choć wiem, że to również może być bolesne). Film Czasamia życie bywa znośne jest potwornie TVN-owski, a jedyną rzeczą, jaką można się z niego dowiedzieć jest to, że Balcerowicz nas uratował. Ale to czytelnicy Krytyki na pewno już wiedzą.   


Może bym nawet przeczytał Kapuściński non-fiction, ale niestety strasznie nie lubię Kapuścińskiego. Co być może nawet nie jest jego winą, a raczej jego okrutnych apologetów, którzy bardzo starają się z niego zrobić jakiegoś Paulo Coelho, specjalistę od złotych myśli o wszystkim. Więc nawet jeśli sięgnę po Domosławskiego, to będzie to raczej jakaś inna jego książka. 


Co za szczęście, że nie jestem inteligentem i nie muszę tego wszystkiego znać ani nawet o tym dyskutować. 



Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.

 

 

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
wiiedźma   |15.01.2011 16:32:00
A jednak polecam Non-fiction Domosławskiego. Z tej książki wyłania się zupełnie
inny Kapuściński niż ten utrwalony w stereotypach twórca słitaśnych cytacików o
wszystkich i niczym dla wielbicieli Jandy, Szymborskiej i Balcerowicza.
tajna  - tak   |15.01.2011 21:09:59
zaraz coś kupię na allegro buczkowskiego
Batistuta  - Zachowajmy miarę   |15.01.2011 21:14:09
Książki Buczkowskiego czy Białoszowskiego nie są "arcydziełami", nijak
nie zasłgują na to zasczytne miano, należne tylko rzeczom naprawdę wybitnym, to
po prostu w miarę dobrze napisana literatura, i tyle. Ten zwyczaj przypisywania
wielkości pisarzom średnim jest irytujący, wypacza gust publiczności. Zresztą,
może tak właśnie ma być, może to celowe; jak buczkowski jest "wybitny",
to Słobodzianek jest dobry albo bardzo dobry.
kot   |16.01.2011 15:45:21
Kanon Pietrasika rzeczywiście żałosny, tak jak i to, że autor felietonu
"strasznie nie lubi" Kapuścińskiego, bo ktoś tam go wychwala, a przecież
pisarz sponiewierany być musi. Gdzie te coelhowskie myśli u Kapuścińskiego też
nie wiem. Na Mrożka też uważać, całe życie bowiem pisał dziennik, by wreszcie w
wieku 80 lat wybudować kasyno.
Mlk  - re: Zachowajmy miarę   |16.01.2011 16:32:03
[quote=Batistuta] Ten zwyczaj przypisywania wielkości pisarzom średnim jest
irytujący, wypacza gust publiczności. /quote]

Tak, ale przypisywanie wielkości
jest w głównej mierze rzeczą subiektywną.
loquella   |17.01.2011 00:05:03
buczkowski to w miarę dobrze napisana literatura? i białoszewski? aha.
a
ostatnim wybitnym pisarzem był zapewne henryk sienkiewicz.
A. Loobeensky   |17.01.2011 12:21:31
Pan/Pani Batistuta bezsprzecznie ma rację, gdyż jest to Pan/Pani
Batistuta!

Aż chciałoby się wynaleźć niepodważalny kanon wielkości. I aż przykro, że nie bardzo jest to możliwe.

Mam przemożne wrażenie, że
dzisiaj (dzisiaj jest mocno umowne; nie jestem jakimś fanatycznym piewcą przeszłości) gust
literacki to cecha ludzi, których nie tak łatwo "wypaczać".
W przypadku reszty - trudno mówić o jakimkolwiek guście.
Anonimowy   |17.01.2011 18:39:17
Ja chciałem wyrazić podziw dla poczucia humoru użytkownika o ksywce Batistuta.
Za świetnie sparodiowanie mowy-trawy , której używano w dyskusjach o książkach
gdzieś dwa wieki temu. "Myślę, że pani Pipsztyl-Kuciapska zbyt nieudolnie
operuje frazą, na granicy grafomani, znaczy się jest w tym geniusz ale nie
pierwszej wody. Nie da się jej książek porównać do arcydzieł Becketta czy
Bernharda, choć ten ostatni moim zdaniem bywa efekciarski gubiąc przy tym to, co
w literaturze jest najważniejsze: głębie i szczerość przekazu."
Uwielbiam
takie dyskusje
Anonimowy  - re: re: Zachowajmy miarę   |17.01.2011 23:21:57
Mlk napisa?:
[quote=Batistuta] Ten zwyczaj przypisywania wielkości pisarzom średnim jest
irytujący, wypacza gust publiczności. /quote]

Tak,
ale przypisywanie wielkości jest w głównej mierze rzeczą subiektywną.


Nie. Nie był ostatnim wybitnym pisarzem. Ale skoro był wybitny- a był-
to Białoszewski i Buczkowski wybitni nie są- to zupełnie inna, niższa
liga. I tyle. Nie ma wielu różnych, równoprawnych systemów kryteriów
wartości dzieła literackiego, są systemy ułomne, wadliwe, oraz te w
miarę spójne, dające się bronić. System wedle, którego Wharton jest
geniuszem jest nonsensowny, nie do obrony, wyrosły nie wiadomo
skąd, pozbawiony oparcia w tradycji literackiej.
ubik   |18.01.2011 20:46:09
Nie jestem może zbyt wybredny, ale Głowackiego lubię i uważam, że Pietrasik, to
jest całkiem sensowny gość, chociaż mam wrażenie zbyt negatywny stosunek do kina
polskiego, które trzeba dopieszczać i podlewać, to może coś wyrośnie na miarę
"szkoły polskiej".
Krytykant   |02.02.2011 17:03:29
Dział recenzji w Polityce w ogóle cienko przędzie. Żadne to w gruncie rzeczy
recenzje, tylko jakieś notki, żeby się mozna było wylegitymować: "tak, wiem,
słyszałem..co? nie nie czytałem…" I wszystko jest "wybitne",
ewentualnie dobre. A Głowacki to słabiutka książka, moim zdaniem:
http://podtytulem.blogspot.com/2011/01/good-night-
dzerzi-janusza-gowackiego.html
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86285 Seconds