> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Chwdp.pl |
|
|
Jaś Kapela
|
|
16.10.2011 |
„W sobotę w południe w Warszawie ma zacząć się Marsz Oburzonych. Nie będą w nim uczestniczyć komentatorzy Poranka Radia TOK FM”” - postanowiło ogłosić radio TOK FM. Czekam na podobne deklaracje ze strony innych mediów. Czy komentatorzy TVN również nie pójdą na marsz? A publicyści „Rzeczpospolitej”? Przynajmniej wśród tych ostatnich powinno się udać znaleźć kilku oburzonych. „Wśród uczestników marszu nie będzie też można spotkać min. Michała Boniego” - zapowiada to samo radio. Normalnie SZOK. A co z premierem Tuskiem? Skoro nie będzie przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów, to może przynajmniej prezes Rady Ministrów powinien się pojawić. I koniecznie ktoś z Episkopatu.
Z jednej strony cieszą takie deklaracje, przynajmniej wiemy, czego się spodziewać. Z drugiej - musi to być smutny dzień dla organizatorów. Co to za Marsz Oburzonych, na którym nie będzie Tomasza Lisa ani Michał Boniego. Tym bardziej, że obaj zgadzają się z rozpoznaniami organizatorów, a ten drugi nawet trzyma kciuki. To chyba ewenement na skalę światową. Członkowie rządu i tuzy establishmentu trzymają kciuki za organizatorów protestu, którzy przeciwko nim występują. Równie dobrze bankierzy mogliby się tłumaczyć, dlaczego nie okupują Wall Street. Co prawda słyszy się tu i ówdzie, że Platforma najchętniej pozbyłaby się kłopotu, jakim jest uprawianie polityki, ale nie podejrzewałem, że aż do tego stopnia.
Tomasz Lis co prawda uważa, że „mechanizmy demokratyczne, jakie mamy, i liderzy, którzy są wyłaniani w ramach tych mechanizmów, nie są w stanie poradzić sobie z rzeczywistością”, ale nie pójdzie na marsz, bo musi „zorganizować życie czwórce dzieci”. Dzieci to zawsze dobra wymówka, ale skoro Lis uważa, że jest się czym oburzać, mógłby po prostu zabrać je ze sobą na pokojowy marsz.
Tomasz Wołek też się nie będzie buntował, bo obecny protest za bardzo przypomina mu „Solidarność”. Całe szczęście, że „Solidarność” nic nikomu nie przypominała, bo mielibyśmy do dzisiaj PRL. Choć może szkoda. Nie wiem, czy szansa na realizacje Postulatów sierpniowych nie byłaby nawet w poprzednim ustroju większa niż obecnie. Żądania obniżenia wieku emerytalnego czy podniesienia wynagrodzenia zasadniczego każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc brzmią dzisiaj znacznie bardziej kosmicznie niż kiedyś.
Również Wiesław Władyka (czy ktoś ich wszystkich naprawdę zapraszał?) uważa, że „należy to popierać”, ale sam tego nie robi, bo „mamy do czynienia z rytualnymi gestami protestu społecznego”. Rytualnymi w sensie, że będzie rytualne palenie opon? Władyka może się jeszcze zdziwić. A może wcale nie. Przecież nie ma żadnego kryzysu, bo wyjazdy do Szwajcarii na narty drożeją, jak z kolej dowodził ktoś na antenie tej samej radiostacji w kultowym już w lewicowych kręgach programie EKG. Słucham EGK dla beki. Jeśli nie ma jeszcze takiej grupy na facebooku, to tylko dlatego, że większość polskich mediów da się słuchać/oglądać wyłącznie dla beki. Choć przyznać trzeba, że dylematy życiowe panów z EGK są dla mnie nieustającym źródłem radości. Zawsze gdy ich słucham, uświadamiam sobie na nowo, jakim śmiesznym ustrojem jest ten nasz kapitalizm i że nie trzeba nic robić, żeby się sam obalił. Wystarczy dać jeszcze trochę czasu kolegom Tadeusza Mosza.
Tymczasem w alternatywnym wszechświecie na stronie CHDWP.PL (nie mylić z CHWDP, choć naprawdę trudno nie pomylić) można wystartować w konkursie na wolontariat. Zwycięzcy będę mogli zrealizować projekt społeczny, na co dostaną kwotę 13 tysięcy złotych. Abstrahując od tego, że wydrukowanie ulotek, zaprojektowanie strony internetowej i wynagrodzenie dla organizatorów akcji wyniesie pewnie kilkunastokrotność tej sumy, zastanawia mnie, czy zachęcanie młodzieży do wolontariatu hasłem, że doświadczenie z niego może się przydać w przyszłości w pracy dla korporacji, jest rzeczywiście takim świetnym pomysłem. „Pomagam ludziom, bo chciałbym pracować w Dzień dobry TVN”. Weźcie sobie to wytatuujcie na czole albo załóżcie taką grupę na facebooku, ale oszczędźcie drzewa. Drzewa naprawdę nic wam nie zrobiły i z pewnością nie rosną po to, żeby skończyć, będąc dumnymi pracownikami korpo.
Wbrew pozorom, wcale się nie oburzam. Równie dobrze można by się gniewać, że deszcz pada. Walka klas, jaka jest, każdy widzi. Teraz wystarczy uświadomić sobie, po której jesteśmy stronie.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 18.10.2011 )
|
|
|
|
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...
krążownik Aurora? czemu nie. tylko, ż...