|
Biedni polscy turyści patrzą na getto i odlatują do domów. Czy wszyscy polscy turyści na pewno już bezpiecznie wrócili do domów? I czy na pewno nic im nie grozi? Choć w regionach, w których przebywają, nie odnotowano żadnych incydentów, a większość mieszkańców Tunezji i tak nie ma dostępu do gett… tfu… specjalnych stref turystycznych, w których przebywają, to na wszelki wypadek najlepiej stamtąd się wynieść. W końcu po ponad dwudziestu latach panowania dyktatora Tunezja ma szansę stworzyć demokrację. Lepiej więc, żeby polscy turyści na to nie patrzyli, bo jeszcze im się przypomni „Solidarność”. Jeszcze wrócą do domu i sami będą chcieli walczyć o demokrację.
Na szczęście raczej nie ma takiego ryzyka. „Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uważnie obserwuje sytuację w Tunezji i zapewnia, że naszym obywatelom, którzy tam przebywają, nic nie grozi”. Żadnych niebezpiecznych myśli, jakichkolwiek wątpliwości. W swoich kurortach są bezpieczni i zadbani. „W związku z obecnymi wydarzeniami w Tunezji Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zaleca obywatelom polskim podróży do tego kraju do czasu ustabilizowania się sytuacji”. Lepiej poczekać, aż odzyska władzę dyktator. Z dyktatorami zawsze łatwiej się dogadać, jeśli chodzi o turystykę. Wezmą procent i nie będą się wtrącać. „W strefach turystycznych, w których przebywają obywatele polscy, nie występuje w chwili obecnej zagrożenie dla ich bezpieczeństwa”. Biedni polscy turyści patrzą na strefy turystyczne i wiedzą, że nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo.
Nie dla wszystkich jednak sytuacja wygląda równie różowo. Co tam, że doszło do pierwszego w historii krajów arabskich demokratycznego przewrotu, skoro: „biura podróży muszą liczyć się ze spadkiem popytu i przychodów”, jak postanowiła donieść „Rzeczpospolita”. Demokratyczne przewroty polskich czytelników nie mogą interesować, skoro odbywają się gdzieś u jakichś Arabów. Ważne, żeby rdzennie polskie biura podróży przynosiły przychody. A kto by chciał jeździć do arabskiego kraju, w którym zapanowałaby demokracja? W takim kraju pewnie jeszcze trzeba by zacząć szanować prawa pracowników, czy w ogóle podnieść im pensje. Biednych polskich turystów już nie będzie stać, żeby jeździć do gett… tfu… stref turystycznych, w których by byli bezpiecznie i nie groziłoby im żadne niebezpieczeństwo.
Czasami, gdy obserwuję polskie media, mam wrażenie, że na ziemi mieszkają tylko Polacy, a reszta świata jest na niby. Np. taki tytuł na Gazecie.pl: „Pośpiesznie wywożą turystów z Tunezji. Ale nie polskich”. Dyskryminacja Polaków normalnie. Wszystkich wywożą, tylko biednych Polaków zostawiają na żer Arabom. „Turyści wracają z Tunezji”, donosi „Rz”. Bo jak wiadomo normalnie zostają tam na zawsze, zasypani w piasku przez terrorystów albo pożarci przez rekiny. A teraz akurat udało im się wrócić, więc trzeba cały kraj o tym poinformować. „Sytuacja w Tunezji nadal poza kontrolą, polskie biura podróży ewakuują Polaków”, donosi z kolei „Dziennik Gazeta Prawna”. Nieważne, co się dzieje w Tunezji, ważne, że polskie biura podróży ewakuują Polaków. Rozumiem, że dla tych kilkuset osób, których rodziny akurat tam przebywają, może to być cenna informacja, ale czy nie mogą do nich zadzwonić? Czy cała Polska musi trąbić o Polskich turystach, jakby nie było nic ważniejszego na świecie? Jakby na pępku polskiego turysty wygrzewającego się na plaży świat się zaczynał i kończył. Jakby cała prasa była „Super Ekspresem”: „Stan wyjątkowy w Tunezji. Polscy turyści wracają z wakacji”. Choć myślę, że byłoby o czym donosić dopiero wtedy, gdyby sytuacja była odwrotna. „Stan wyjątkowy w Tunezji. Polscy turyści wkraczają do akcji”. I przyłączają się do boju o demokrację. Wtedy to byłby news.
Felietony Jasia Kapeli publikujemy w czwartki i w soboty.
Na podobny temat
|
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...
krążownik Aurora? czemu nie. tylko, ż...