W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się konferencja naukowa: „Społeczno-ekonomiczne następstwa rozwoju procesów demograficznych do 2035 r.”, na której między innymi pani prof. Gertruda Uścińska (IPiSS ) z pomocą mgr Hanny Zalewskiej (ZUS) udowodniają, dlaczego pani z tej drugiej instytucji za dwadzieścia lat nie będzie już tam pracować. Bynajmniej nie dlatego, że jest złym pracownikiem, bo nie mam na ten temat żadnych informacji. Ani też z żadnych innych bardziej tragicznych - odpukać - osobistych powodów.
Powód jest prosty i zupełnie nieosobisty. Po prostu ZUS nie będzie wtedy istnieć. Będzie albo nie będzie. Tego tak naprawdę nie wiem, ale wskazują na to wszystkie dane przedstawione w referacie „Przyszłość demograficzna a system emerytalny”. Prawdę mówiąc, dziwny jest fakt, że ZUS w ogóle cały czas istnieje. Już obecnie deficyt roczny wynosi około pięćdziesięciu procent i statystki mówią, że raczej się to nie zmieni. Przynajmniej nie na korzyść. Co prawda: „Według ZUS nie ma powodów do obaw, mimo że w najbliższych latach nadal składki od osób pracujących nie będą pokrywać wszystkich wydatków na świadczenia. Różnica zostanie uzupełniona z budżetu państwa, który gwarantuje wypłatę emerytur i rent w ustawowej wysokości.” Nie będą pokrywać wszystkich to ładny eufemizm, zważywszy, że pokrywają połowę.
Ponoć system ZUS wymyślony przez wybitnych polskich naukowców wzbudził podziw na całym świecie swoją precyzją. Dokładność wyliczeń, co do ostatniego grosza, jaka emerytura komu się należy, może robić wrażenie. Niestety dokładność jest cechą systemów, nie ludzi. Nici z dokładności, gdy wszyscy i tak pracują na minimalnym etacie, a co tylko mogą, zlecają sobie na umowę o dzieło poprzez zaprzyjaźnione, żeby nie powiedzieć bliźniacze spółki. Umowy o dzieło, jakiś sposobem, przy całej dokładności ZUS-u, nie są przez niego ogarniane. Trudno zresztą krytykować taką działalność. Zważywszy, że za dwadzieścia lat ZUS nie będzie prawdopodobnie istniał, trzeba by naiwnością określić chęć wspierania go w wymiarze większym niż jest to koniecznie. Przynajmniej nie przy obecnej świadomość społecznej. Według której należne nam emerytury mają zależeć od czasu i jakości naszej pracy. Co prawda zawsze można używać argumentów o solidarności społecznej. Ale kto miałby być solidarny, z tymi, którzy nie chcą pracować, a mają dostawać takie same emerytury? Na pewno nie my.
To znaczy ja chętnie. Ale mnie i tak chyba nie ma w ZUS-ie, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, bo pracuję wyłącznie na umowy o dzieło, jeśli nie zgoła na czarno. Co też nie jest wykluczone. Bo nie patrzę na ręce ludziom, którzy chcą mi dawać pieniądze, dopóki chcą to robić. To znaczy czasem nawet patrzę, ale nie wynika z tego więcej niż gorzka refleksja o świecie, który jest, jaki jest. Że powinien być inny? Wytatuowałbym to sobie na czole, gdybym wierzył, że może to coś zmienić. Nie wierzę, więc staram się próbować innych metod. Na przykład uświadamiać, że ludzie w ZUS-ie już wiedzą, że nie przetrwa on do 2050. Bo już teraz się chwieję w podstawach. I nawet jeśli uspokajają, to dlatego, że wiedzą, że jak upadną, to trzeba będzie wymyślić coś innego, a nie dlatego, że wierzą, że mogą przetrwać.
Choć może wierzą. Wiara ludzka potrafi być czasem zupełnie niezbita. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że nie jestem najlepiej zarabiającym twórcą w Polsce. A wręcz przeciwnie, jeśli pomyśleć o Kubie Wojewódzkim, czy Dorocie Rabaczewskiej. I choć może się mylę myśląc, że nie pracują na etacie. I podobnie jak ja nic nie wiedza, o swoim stosunku do ZUS, to obawiam się, że mam rację. I choć wiem, że właśnie sam pod sobą kopię dołek, to jednak czasem lubię to robić…
A tu można sobie przeczytać różne liczby, jeśli woli się liczby, a nie słowa. Niech wystarczy, że powiem, że o ile obecnie na trzy osoby ubezpieczone przypada jedna będąca na emeryturze, to w 2040 ma to być proporcja jeden do jednego. Oczywiście istnieją też pewne rozwiązania. Pracować dłużej. Rodzić więcej dzieci. Nie wiem, jak państwo, ale nie zamierz robić żadnej z tych rzeczy. I to wcale nie dlatego, że ta druga jest dla mnie fizycznie niemożliwa.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...