Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Więcej przywilejów dla bogatych Drukuj
Jaś Kapela   
30.07.2009

Dziwnie może brzmieć to hasło na stronach Krytyki Politycznej, lecz pozwólcie Państwo, że wyjaśnię. Jeśli zadaniem lewicy jest obrona wykluczonych, to w ostatnich dniach właśnie bogaci pełnią tę rolę. Zaczęło się od pomysłu PO, że bogaci nie powinni dostawać becikowego. Dziwi ten pomysł, bo wydawało się, że to właśnie bogatsza i lepiej wykształcona (czyli de facto również bogatsza intelektualnie) część Polski zagłosowała na PO, a w zamiana otrzymuje taki cios w plecy. Jednocześnie pewnie się nim cieszy, bo ostatecznie młody, zdolny, indywidualista z wielkiego miasta uważa, że należy sobie radzić samemu i żadnego becikowego nie potrzebuje. Tym bardziej, że nie ma czasu na wychowywanie dziecka, bo pochłonięty jest karierą, więc nie robi mu różnicy, że nie dostałby czegoś, czego i tak by nie dostał. A za to może się cieszyć, że nie dostaną też inni, którzy nie dość, że zarabiają pieniądze, to jeszcze mają czas na dzieci. Nie uważałeś jak robisz, to rób jak uważaj, ale nie za nasze pieniądze - to zrozumiała logika w ustach zwolennika PO. Chyba, że zwolennikowi PO przypadkiem (przypominam, że żadna antykoncepcja nie gwarantuje 100 % powodzenia) urodzi się dziecko. Wtedy żelazna logika zaczyna nagle rdzewieć. Bo okazuje się, że jak się zarabia 1000 złotych na głowę w rodzinie, to już się jest bogatym. Może się jest, a może się nie jest. Zależy na przykład, czy aby zarobić te tysiąc złotych na głowę trzeba mieszkać w Warszawie i wynajmować mieszkanie za dwa tysiące. Czy może raczej utrzymywać rodzinę wynajmującą mieszkanie w Łodzi, a samemu dojeżdżać codziennie do pracy. Być może, że jest tak, że Polska jest krajem bogaczy, których nie stać na dzieci. Chcesz mieć dziecko jedź na Ukrainę, tam becikowe jest pięć razy większe. Albo do Rosji, czy Niemiec, tam jest większe dziesięciokrotnie. Jako że nigdy nie lubiłem bachorów, trudno mi polemizować z takimi rozwiązaniami.

Studentów też nie lubię. Szczególnie tych z bogatych rodzin, więc nie mogę się już doczekać, kiedy zabierze się im zniżki i przestaną się w końcu rozbijać motorówkami po Mazurach. „- To nie jest sprawiedliwe - mówi poseł PO Sławomir Piechota, szef sejmowej komisji polityki społecznej. - Mój syn, który w tym roku zaczyna studia, żadnej zniżki nie powinien dostawać.” Co prawda  teoretycznie, jeśli poseł Piechota uważa, że jego syn nie powinien dostawać zniżki, chyba wystarczy, żeby mu to powiedział. W końcu korzystanie ze zniżek nie jest obowiązkowe. Ale może nie wystarczy? Może sprytny syn posła Piechoty i tak korzystałby ze zniżki, a zaoszczędzone pieniądze wydawałby na wódkę i koks? Jeśli taka jest sytuacja w domu państwa Piechotów, to rozumiem poselskie zaniepokojenie. Ale żeby z tej okazji zmieniać całej polskie prawo? Czy to aby nie przesada? Ach, zapomniałem, że to nie chodzi o syna. Tylko o sprawiedliwość. Sprawiedliwość - jak wiemy z obrazków - jest ślepa, a przynajmniej ma zasłonięte oczy. Więc trudno, żeby wiedziała, kto jest bogaty, a kto nie. Na szczęście poseł Piechota wie, że on jest i to mu wystarcza. Sądzić jednak świat na własnej podstawie? Czy to aby nie egocentryzm? Niestety nie wszyscy w Polsce są posłami (choć może powinni) i ich sytuacja zarobkowa nie jest równie jasna (choć może powinna).  Słusznie zauważa Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”, że studenci powinni się wreszcie nauczyć, że na studiach też się pracuje i zarabia na utrzymanie. Przecież jedyna praca jaka istnieje, to ta zarobkowo. A każda inna jest trwonieniem cennego czasu, który można poświęcić na pomnażanie mamony. Po co czytać filozofów, skoro w tym czasie można roznosić ulotki lub polewać drinki? A jak ktoś nie jest w stanie znaleźć sobie lepszej pracy, to sam jest sobie winny. Mógł nie tracić czasu na mętne rozważania nad Heglem i od razu wziąć się za zarządzanie i marketing. Kiedy dorośnie, znajdzie narzeczoną i urodzi mu się dziecko, wtedy wszystko zrozumie. Być może. Ale czy w młodości nie można by trochę pobłądzić? Pojeździć bez sensu pociągami po Polsce, poczytać lektury nieużyteczne? Według Mordasiewicza nie można. A przynajmniej nie powinni tego robić bogaci. Tutaj znowu można by się zastanawiać, którzy to bogaci, ale pewnie znowu ci z dochodem powyżej tysiąc złotych na głowę. Jak wiadomo za tysiąc złotych można pojechać na wakacje do Egiptu, na które nie ma zniżki, więc nie ma powodu, żeby na Mazury studenci jeździli ze zniżką. Nawet jeśli tam mieszkają. A nawet tym bardziej. Skoro stać ich, żeby tam mieszkać, to już na pewno są bogaci.

Z pomysłami Piechoty, o dziwo, najwyraźniej nie zgadza się - również przecież opanowana przez PO - rada Warszawy, która bezczelnie ośmieliła się przyznać nawet nie zniżkę, ale dożywotnie, darmowe przejazdy po stolicy Dalajlamie. A przecież z pewnością stać go na to, żeby płacił za swój bilet. Skąd zatem ten pomysł? „Jako radni tak szczególnie doświadczonego przez historię miasta jak Warszawa mamy moralne prawo i zarazem obowiązek złożyć wyrazy szacunku i uhonorować dziś człowieka, który zabiega dla swoich rodaków i swojego kraju o wolność i suwerenność, którą my cieszymy się już od 20 lat” - tłumaczą. Więc może należałoby oferować zniżki jedynie szczególnie zasłużonym? Problem z tym, że studenci przeważnie są zbyt młodzi, żeby się zasłużyć. Więc może tym, którzy mają średnią pięć zero? Właściwie nie ma powodu, żeby mniej zdolni jeździli bez sensu po Polsce, skoro i tak prawdopodobnie nie będzie z tego żadnego pożytku. A jak chcą jeździć, to niech sie najpierw zarobią albo przynajmniej mają bogatych rodziców. Znaczy się zarabiających tysiąc złotych na głowę. Skoro w Polsce tak łatwo być bogatym, z pewnością należą się tym bogaczom jakieś przywileje. Becikowe w wysokości tysiąc złotych polskich i zniżki kolejowe dla studentów to przecież wcale nie tak dużo.

  

Komentarze
Dodaj nowy
fritz_lang_ten_od_godarda   |01.08.2009 13:46:09
niebardzo wiem, co ma głupia wypowiedź Mordasiewicza do reszty artykułu. ogólnie
lektura nieużyteczna nawet dla wielbicieli lektur nieużytecznych
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.35534 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273