TVN postanowił spełnić marzenia Wisławy Szymborskiej. Dlaczego akurat Szymborskiej, skoro wydaje się, że wiodła dość satysfakcjonujące życie i wciąż trzyma się nieźle, można jedynie dociekać. Zapewne łatwiej spełniać marzenia osób, które spełniły je już same wcześniej. Ale nawet w tym przypadku nie okazuje się to wcale proste. Marzenia po prostu się nie spełniają?
O czymkolwiek marzy poetka, widzom się do tego nie przyznaje. Na szczęście są inni, którzy robią to za nią. To zawsze miło mieć takich sojuszników. Nie trzeba się odzywać, wystarczy palić fajki i udawać, że się nie żyje. Oni już wszystko powiedzą za nas. Bo wiedzą lepiej. O czym więc marzy Szymborska, dowiadujemy się od Jerzego Illga. A marzy ponoć o spotkaniu trójki ludzi: Vaclava Havla, Woody’ego Allena i Jane Goodall. Dlaczego chciałby ich spotkać, Szymborska również nam nie mówi. Ale od czego są przyjaciele. Dlaczego chciałaby spotkać Jane Goodall, tłumaczy nam pięknie Bronisław Maj: „Dla niej te oczy myślącej, mądrej małpy są takim oknem, przez które ona chce zajrzeć w najgłębszą głąb czasu i dowiedzieć się, jak to było, skąd przychodzimy, skąd się wzięliśmy. Tam jest odpowiedź na to”. Aha. Bronisław Maj, skądinąd wybitny krakowski poeta, zapewne zajrzał już w oczy małpy, więc wie. Dlaczego poetka spotkać się chce z Havlem, tłumaczy z kolej Jerzy Ilg. Otóż ponoć Szymborska bardzo interesuje się polityką, czasami nawet za bardzo. Choć w gruncie rzeczy jest apolityczna, o czym informuje nas Joanna Szczęsna.
Czy rzeczywiście, można by się spierać. Nie tylko z powodu wierszy o Stalinie, które poetka kwituje skromnym: „tak się wtedy myślało”. Ale też z powodu innych utworów, które nie zawsze są tak indywidualistyczne i liberalne, jakby sobie tego życzył Maj, żeby wspomnieć tylko wiersz o Wietnamie. Z tym Stalinem zresztą to również jest ciekawa sprawa, choć zupełnie nieciekawie rozegrana w filmie Kolendy-Zaleskiej, gdzie przybiera wymiar błędów młodości i aż się prosi, żeby Jerzy Pilch skomentował, że kto za młodu nie był lewakiem, ten wiadomo. Wiadomo albo nie wiadomo. Bardziej interesujące się jednak inne rzeczy. Jak na przykład to, że w czasach stalinizmu czołówka polskich pisarzy i artystów mieszkała na jednym podwórku. Przypadkiem wynajęli mieszkania w tej samej kamienicy? A może tak bardzo się lubili? Nawet jeśli, to mieszkali tam, bo dostali przydział. Bo władza socjalistyczna o swoich artystów dbała. A nieposłusznych potrafiła karcić. Więc nie tylko tak się wtedy myślało, ale tak też należało myśleć i miało się ku temu rozliczne powody. I nie piszę tego, żeby naszą noblistę dyskredytować. Sam bym pewnie pisał wiersze o Stalinie. Po prostu zależności są bardziej skomplikowane. O czym można np. przeczytać w Litym borze Andrzeja Żuławskiego. A czego oczywiście nie dowiemy się od grzecznie przytakującej wszystkiemu Kolendy-Zaleskiej. Ale czy ktoś oczekiwał innego rozwoju wypadków? Już po pierwszych taktach otwierającego filmu dżingla, można być pewnym, że oto podana nam zostanie historia w wersji smooth jazz.
Potrzeba stworzenia słodkiej laurki jest tak wielka, że na spełnienie marzeń Szymborskiej już nie starcza czasu. Spotkanie z wybraną trójką zostaje sprowadzone do kinowych projekcji, w których wszyscy po kolej bardzo się cieszą, że poetka wyraził zainteresowanie ich osobą i odwdzięczają się tym samym. Oni też chcieliby spotkać Szymborską. Dlaczego zatem tego nie robią, pozostanie sekretem reżyserki. Być może prawdziwa konfrontacja mogłaby się nie udać, a tak każdy może grzecznie wyklepać frazesy i wrócić do swoich zajęć. Nawet Andrzeja Gołoty nie udaje się TVN-owi sprowadzić, choć ponoć poetka jest jego wielką fanką. Czyżby Kolenda-Zaleska lękała się, że Szymborska z tej konfrontacji wyjdzie pobita? Spełnianie marzeń przez TVN wygląda tak, że pokazuje się komuś film. Cóż. Pewnie jak się jest telewizją, można mieć problem z wyobrażeniem sobie, że ktoś może mieć inne marzenia, niż gapienie się w ekran. A już z pewnością innych marzeń, nie może mieć noblistka. Tyle już w życiu napisała, że chyba najwyższy czas na chwilę relaksu. Idź lepiej oglądać TVN, Wiśka.
Na podobny temat
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...