Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
TVN spełnia marzenia Drukuj
Jaś Kapela   
31.03.2010
TVN postanowił spełnić marzenia Wisławy Szymborskiej. Dlaczego akurat Szymborskiej, skoro wydaje się, że wiodła dość satysfakcjonujące życie i wciąż trzyma się nieźle, można jedynie dociekać. Zapewne łatwiej spełniać marzenia osób, które spełniły je już same wcześniej. Ale nawet w tym przypadku nie okazuje się to wcale proste. Marzenia po prostu się nie spełniają?

O czymkolwiek marzy poetka, widzom się do tego nie przyznaje. Na szczęście są inni, którzy robią to za nią. To zawsze miło mieć takich sojuszników. Nie trzeba się odzywać, wystarczy palić fajki i udawać, że się nie żyje. Oni już wszystko powiedzą za nas. Bo wiedzą lepiej. O czym więc marzy Szymborska, dowiadujemy się od Jerzego Illga. A marzy ponoć o spotkaniu trójki ludzi: Vaclava Havla, Woody’ego Allena i Jane Goodall. Dlaczego chciałby ich spotkać, Szymborska również nam nie mówi. Ale od czego są przyjaciele. Dlaczego chciałaby spotkać Jane Goodall, tłumaczy nam pięknie Bronisław Maj: „Dla niej te oczy myślącej, mądrej małpy są takim oknem, przez które ona chce zajrzeć w najgłębszą głąb czasu i dowiedzieć się, jak to było, skąd przychodzimy, skąd się wzięliśmy. Tam jest odpowiedź na to”. Aha. Bronisław Maj, skądinąd wybitny krakowski poeta, zapewne zajrzał już w oczy małpy, więc wie. Dlaczego poetka spotkać się chce z Havlem, tłumaczy z kolej Jerzy Ilg. Otóż ponoć Szymborska bardzo interesuje się polityką, czasami nawet za bardzo. Choć w gruncie rzeczy jest apolityczna, o czym informuje nas Joanna Szczęsna.

Czy rzeczywiście, można by się spierać. Nie tylko z powodu wierszy o Stalinie, które poetka kwituje skromnym: „tak się wtedy myślało”. Ale też z powodu innych utworów, które nie zawsze są tak indywidualistyczne i liberalne, jakby sobie tego życzył Maj, żeby wspomnieć tylko wiersz o Wietnamie. Z tym Stalinem zresztą to również jest ciekawa sprawa, choć zupełnie nieciekawie rozegrana w filmie Kolendy-Zaleskiej, gdzie przybiera wymiar błędów młodości i aż się prosi, żeby Jerzy Pilch skomentował, że kto za młodu nie był lewakiem, ten wiadomo. Wiadomo albo nie wiadomo. Bardziej interesujące się jednak inne rzeczy. Jak na przykład to, że w czasach stalinizmu czołówka polskich pisarzy i artystów mieszkała na jednym podwórku. Przypadkiem wynajęli mieszkania w tej samej kamienicy? A może tak bardzo się lubili? Nawet jeśli, to mieszkali tam, bo dostali przydział. Bo władza socjalistyczna o swoich artystów dbała. A nieposłusznych potrafiła karcić. Więc nie tylko tak się wtedy myślało, ale tak też należało myśleć i miało się ku temu rozliczne powody. I nie piszę tego, żeby naszą noblistę dyskredytować. Sam bym pewnie pisał wiersze o Stalinie. Po prostu zależności są bardziej skomplikowane. O czym można np. przeczytać w Litym borze Andrzeja Żuławskiego. A czego oczywiście nie dowiemy się od grzecznie przytakującej wszystkiemu Kolendy-Zaleskiej. Ale czy ktoś oczekiwał innego rozwoju wypadków? Już po pierwszych taktach otwierającego filmu dżingla, można być pewnym, że oto podana nam zostanie historia w wersji smooth jazz.

Potrzeba stworzenia słodkiej laurki jest tak wielka, że na spełnienie marzeń Szymborskiej już nie starcza czasu. Spotkanie z wybraną trójką zostaje sprowadzone do kinowych projekcji, w których wszyscy po kolej bardzo się cieszą, że poetka wyraził zainteresowanie ich osobą i odwdzięczają się tym samym. Oni też chcieliby spotkać Szymborską. Dlaczego zatem tego nie robią, pozostanie sekretem reżyserki. Być może prawdziwa konfrontacja mogłaby się nie udać, a tak każdy może grzecznie wyklepać frazesy i wrócić do swoich zajęć. Nawet Andrzeja Gołoty nie udaje się TVN-owi sprowadzić, choć ponoć poetka jest jego wielką fanką. Czyżby Kolenda-Zaleska lękała się, że Szymborska z tej konfrontacji wyjdzie pobita? Spełnianie marzeń przez TVN wygląda tak, że pokazuje się komuś film. Cóż. Pewnie jak się jest telewizją, można mieć problem z wyobrażeniem sobie, że ktoś może mieć inne marzenia, niż gapienie się w ekran. A już z pewnością innych marzeń, nie może mieć noblistka. Tyle już w życiu napisała, że chyba najwyższy czas na chwilę relaksu. Idź lepiej oglądać TVN, Wiśka.
Komentarze
Dodaj nowy
Boyszewik  - Kolenda   |01.04.2010 04:02:17
A propos Katarzyny Kolendy-Zalewskiej i krakowskich klimatów
http://lewica.pl/index.php?id=21323
mrufcyn   |01.04.2010 05:41:08
Już, już myślałem, że artykuł mogę odpuścić,
że niczym mnie niemiłym nie
zaskoczyłeś,
więc po co miałbym Ci jeszcze szturchać,
ale nie, musiałeś
ostatnim wyrazem znowu
fiknąć. Ja nie wiem, nie rozumiem,
czy Ty nie masz
instynktu samozachowawczego/
samowychowawczego?
Dwa pytania kieruję do
Ciebie:
Od kiedy Ty i Pani Szymborska jesteście na Ty?
Po co oglądasz
telewizję?

Pozdrawiam, śląc nieustająco
laurki do Jana, bo na
plebana
zabrakło znaczków.

mrufcyn
polikuj8   |01.04.2010 19:05:14
Kurczę lubię twoje rzeczy , ale są nazwiska , które bez względu na wszystko -
warto zostawić bez komentarza.
No chyba, że jest się w ich wieku.
Uważaj
Jasiu, nie tykaj autorytetów, bo sam nim nie jesteś. Bo jak na razie (chyba) to
ty znasz nazwisko Szymborskiej , a nie ona Twoje.
Wszak - czego Jaś się nie
nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
kot   |02.04.2010 02:36:07
Celna analiza Jana Kapeli.
I ryzykowne ostatnie zdanie. Ale myślę, że Wiesława
Szymborska nie obraziłaby się na Wiśkę.
Jest na to zbyt mądra.
adamszajna   |02.04.2010 05:43:27
Dla mnie to żadne szarganie autorytetów, chyba że jest nim dla kogoś tvn. Wtedy
faktycznie, Kapela ostro, jednostronnie i krzywdząco skrytykował marzenia stacji
o telewidzu formatu Pani Szymborskiej.
Lucyna  -  — > kot   |02.04.2010 17:24:14
"Ale myślę, że Wiesława Szymborska nie obraziłaby się na Wiśkę.
Jest na to
zbyt mądra."

Wiesława pewnie nie, za to Wisława być może.
Widać
niektórzy są "zbyt głupi" żeby zauważyć różnicę.
Generał Perez  - hej, experci!   |03.04.2010 00:53:10
moze spytalibyscie samej zainteresowanej co o tym mysli? bo przeciez sama tam
polazla. najwyrazniej jej to nie przeszkadzalo…
mrufcyn   |03.04.2010 01:14:44
Heloł, ja też się nie obrażę,
kiedy ktoś mnie nazwie faszystą,
co nie zmienia,
że nie życzyłbym
sobie być tak nazywanym.
Nie życzyłbym sobie też być
nazywanym
Michałem, Mateuszem, Markiem, ani Mirkiem,
panie kot. Kumamy się?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80547 Seconds