|
Ludzie mówią, że podobno Tusk nie będzie kandydował na prezydenta. Jak to nie będzie? – dziwię się ludziom. – To on już nie jest prezydentem? No nie jest – tłumaczą mi ludzie, którzy są lepiej zorientowani i wiedzą. Jak to nie jest? – dziwię się dalej. – To kto nim jest w takim razie? Kaczyński – mówią. Bogusław? – pytam coraz bardziej zdezorientowany. – Myślałem, że on się zajmuje muzyką. Nie, nie – tłumaczą mi cierpliwie ludzie, jak to tylko ludzie potrafią – nie Bogusław, lecz Lech, brat Jarosława. Aaa – coś mi powoli zaczyna świtać – ten klon. Myślałem, że on był poprzednim prezydentem, a że teraz jest Tusk. Nie, Tusk zdecydował się nie kandydować – wyjaśniają mi ludzie, coraz bardziej zrezygnowani. Jak to nie kandydować? – pytam zszokowany. – To kto teraz będzie oświeconym prezydentem wszystkich mądrych Polaków?
Długo nie potrafiłem się otrząsnąć po tej informacji. Smutny i przybity chodziłem przez całe popołudnie, niebo był mroczne i złowrogie, ptaki krakały chaotyczne mantry, a słońce udawało, że nie istnieje. Ciężkie to były godziny i ciężkie przemyślenia krążyły w mej głowie. Lecz potem dowiedziałem się, że sytuacja nie jest beznadziejna. Że są też inni panowie, którzy mogą pełnić tę odpowiedzialną funkcję. Ponoć też fajni, przystojni, mili – prezydenci wszystkich Polaków w kraju i za granicą.
Dwóch jest tych panów wybranych przez partię, którą pozwolę sobie tutaj nazywać po prostu Partią. Gdyż jedna jest w Polsce partia i nie potrzeba więcej. Bo dobrze jest, jak jest, i w ogóle wybierzmy normalność. Partia waha się między dwoma kandydatami. I takoż ja się waham. Którego by tu wybrać? Który będzie lepszym władcą Polski? Który lepiej poprowadzi ojczyznę ku normalnośći? Obaj są przystojni i mądrzy, wykształceni i męscy. Którego by tu wybrać? Sokorski czy Kormoranowski?
Siekierski lepiej się nazywa. I młodszy jest, przystojniejszy. Zęby ma trochę mleczne, ale nic takiego, z czym dobry dentysta nie dałby sobie rady. Ubrać się potrafi, zdjęcia robić też. Nawet kiedyś dostał nagrodę World Press Photo. Co prawda raczej zawdzięcza ją nie tyle talentowi, ile temu, że miał szczęście znaleźć się w odpowiedni miejscu w odpowiednim czasie, ale to też przecież ważna umiejętność. Być może najważniejsza. No i żonę ma zdolną, amerykańską. Dobra żona to podstawa udanej prezydentury. A to przecież nie koniec jego zalet. Książki pisze, strzelać potrafi z karabinu, napić się pewnie też, pracował u Murdocha, więc może nauczył się od niego, jak nie dać sobie w kaszę dmuchać. Krótką mówiąc: chłop na schwał.
Ale przecież Kormorański też nie jest gorszy. Wąs ma dziarski, z rodziny pochodzi hrabiowskiej. Strzelać też potrafi. Co prawda woli celować do zwierząt niż ludzi, ale podejrzewać można, że gdyby doszło co do czego, to długo by się nie wahał. No i córkę ma rocznik ‘89, absolwentka Żmichowskiej, akurat mój target. Może miałbym okazję zostać prezydenckim zięciem? Z teściem zresztą też bym znalazł wspólny temat, gdyż hobbystycznie wiersze pisze i do tego samego liceum chodziliśmy. Ja co prawda uciekłem z niego po roku. Ale pan Bogusław pewnie też by tak zrobił, gdyby mieli wtedy Bednarską. Komarowski napisał jeszcze więcej książek niż Srokorski, co wybór utrudnia tym bardziej.
I tak pozostaję z tym dylematem trudnym a ważkim: Sokorski czy Kormoranowski?
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...