|
Okazuję się, że Matka Teresa występowała na konferencjach poświęconych zarządzaniu. Mówiła pewnie to samo co zawsze. To samo, co mógłby powiedzieć prawie każdy guru jej specjalizacji: „Kochacie waszych ludzi? Kochacie to, co robicie? Bo jeśli nie ma w was miłości, w waszych ludziach nie będzie siły. (…) Nie wiem, czemu tu jestem, bo niewiele wiem o zarządzaniu, ale jeśli chcecie zmienić waszych ludzi, musicie ich kochać”. Matka Teresa jako propagatorka kapitalizmu kognitywnego? Swoją drogą nie wiem, co robiła na konferencji w San Francisco pt. „Inżynieria i architektura zmiany”. Ale podejrzewam, że zarabiała pieniądze.
W zarabianiu pieniędzy pomaga w „Wyborczej” Brian Bacon, wieloletni doradca Ruperta Mardocha i założyciel Oxford Leadership Academy. Rady dla menadżerów ma podobne jak Matka Teresa: „Emocje są kluczowe w każdej relacji, bo mogą zakłócić rozmowy niezbędne do sprawnego zarządzania firmą, czy rodziną”. Wiemy już więc, że w byciu kapitalistą pomaga miłość, zrozumienie i słuchanie, co do nas mówią. Na dowód tej, jakże śmiałej w ustach kapitalistycznego doradcy, tezy Bacon przytacza zabawną anegdotę o swoim pierwszym spotkaniu z Rupertem Murdochem, na które przyszedł oczywiście bardzo zestresowany. Właściciel News Corp. jednak, zamiast wysłuchać przygotowanej prezentacji, zaczął zadawać pytania o rodzinę. „Wiesz, słyszałem, że z wasza mamą jest niedobrze. Jak się czuje po tej operacji w zeszłym tygodniu? - Lepiej. - Dbajcie o nią, to ważne” - usłyszał młody Brian i od razu się zakochał. „Wiedziałem, że choćbym miał paść z wyczerpania, nie spieprzę projektu, który mi powierzył”.
Co budzi raczej zdziwienie. To znaczy wiadomo, że chodzi o to, żebyśmy padli z wyczerpania, ale czy nasz pracodawca nie powinien się raczej interesować tym, co mamy mu do zaoferowania, a nie zdrowiem naszych matek? W przeciwieństwie do założyciela Oxford Leadership Academy przyjaciele nie musieliby mi tłumaczyć, że Murdoch zachowuje się tak w stosunku do każdego. Sam bym się domyślił, że przed spotkaniem każe swojej asystentce przygotować karteczkę z profilem petenta. Sam bym się domyślił, że dla Murdocha jestem tylko karteczką. Brianowi Baconowi to jednak nie przeszkadza. Uważa, że to bez znaczenia. Najważniejsze jest, że Murdoch „wie, że jeśli chce kogoś zaangażować, to musi potraktować go jak człowieka, a nie tylko jak pracownika”. Jak wygląda traktowanie przez Murdocha ludzi jak ludzi, możemy przekonać się na przykładzie kierowanych przez niego mediów. Reguła wydaje się prosta. Ludzie chcą emocji i pytań o zdrowie babci. To bardzo miłe. Ale jeśli nie mamy ochoty na akurat tego rodzaju emocje, to w poszukiwaniu treści musimy zwrócić się gdzieś indziej.
Dla Murdocha ludzie to karteczki, a posługiwanie się emocjami to sposób efektywnego zarządzania. Firmą i rodziną, na co wskazuje lubiący porównywać te dwie dziedziny Brian Bacon. W tej sytuacji warto się wsłuchać w twierdzenie prezesa McDonaldsa Charliego Bella: „Nie mamy problemu z wizerunkiem, lecz z rzeczywistością”. I zostać na Facebooku fanem grupy: „If Pubs Dont Serve Drunk People Why Do McDonalds Serve Fat People”.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...