Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
List otwarty do Michała Witkowskiego Drukuj
Jaś Kapela   
26.10.2009
Drogi Michale,

nie znamy się za bardzo, lecz kiedyś „Pod Jaszczurami” powiedziałeś mi „cześć”, chociaż nie sądziłem, że możesz wiedzieć, kim jestem, choć właściwie mogłeś, bo spotkaliśmy się już wcześniej. Powiedziałeś mi „cześć”, co mnie ucieszyło, choć wiem, że to głupie. Czasem można jednak czuć rzeczy, które są głupie i chyba tylko w ten sposób da się zrozumieć Twój ostatni felieton w „Polityce”. Po jego lekturze poczułem się jak Twój starszy brat, a może nawet wujek. Żeby nie powiedzieć ciocia. Miałem ochotę Cię przytulić do biustu i powiedzieć: „Już dobrze, Michaś, już nie płacz, wszystko będzie dobrze.” Ale wiem, że nie będzie. Jednak nie tylko dlatego tego nie zrobię. Też dlatego, że - mimo wszystko - nie jestem twoją ciocią, ani nawet rodziną. I w ogóle jestem dziewięć lat młodszy, więc wypieram takie uczucia. Moja dziewczyna po lekturze „Pisarza w medialnej sieczce” powiedziała, że chyba masz depresję. Ale ja myślę, że to nie to. Myślę, że Twój problem ma głębsze korzenie i nie da się go określić za pomocą modnych terminów medycznych jak: depresja, anoreksja, dysleksja, czy stwardnienie rozsiane. Jednak fakt, że masz problem, nawet ślepy by dostrzegł. Gdyby obejrzał Kubę Wojewódzkiego. Albo gdyby ktoś mu przeczytał któryś z Twoich wywiadów.  

Ja wiem. Chcesz być sprytniejszy, chcesz przechytrzyć wszystkich. To zrozumiałe. Wszyscy tego pragniemy. Rozumiem więc, gdy przyznajesz, że: „Musi więc być i plastik i moje nad nim górowanie.” Rozumiem. Naprawdę. Plastik jest wszędzie. Nie da się przed nim uciec. Jest w naszych ubraniach i w naszym jedzeniu. W naszych samochodach i na naszych dziewczynach. Musi też być w książkach. To jasne. Książki, co prawda, są z papieru, ale bez plastiku się nie obejdzie. Kto jak kto, ale ja to rozumiem. Nie  bez powodu moja książka była foliowana. I dołączony był do niej kondom. Nie bez powodu. Czytam więc te Twoje wywiady i myślę sobie ok. Każdy musi trochę się skurwić. Już gdzieś o tym słyszałem. Każdy trochę to robi. Nie ma co się krygować. To miłe, że się nie krygujesz. Ale w pewnych momentach bywasz, jak dla mnie, doprawdy aż za bardzo szczery. Twierdzisz, że najwięcej krzywdy zrobił Ci „Dziennik” i „Newsweek”. Ok. Zostawmy więc Axela Springera (choć nie wiem, czy tak daleko mu do Bertelesmanna, ale zostawmy). Poczytajmy wywiad, który udzieliłeś dla Onetu. Medium bardziej niszowe, internetowe. Powiedzieć można więcej, odważniej. Kto będzie chciał przeczyta. Co zrozumie, to jego. Zresztą sam piszesz na swoim facebooku, że to najlepszy wywiad. Ok. Ja Ci wierzę. Biorę to za dobrą monetę. I czytam:  „za dwadzieścia lat może już naprawdę nikogo nie interesować, kto dostał w tym roku Nike, czy o kim ten czy ów profesor ma dobre zdanie. Celebryci będą robili modę, sygnowali perfumy, pisali książki, poradniki, śpiewali itd. Najbardziej intratne zawody zostaną opanowane przez nich.” Doprawdy ponura to diagnoza. Ale właściwie dlaczego za dwadzieścia lat? Dziś jest inaczej? Celebryci nie piszą? Kogoś interesuje o kim ten czy ów profesor ma dobre zdanie? Fakt, że „Wyborcza” ogłasza nawrót zainteresowania poezją, bo sprzedało się pięć tysięcy tomików Tkaczyszyna-Dyckiego jest chyba trochę naciągany zważywszy, że żyjemy w prawie czterdziestomilionowym kraju. Nie ma w Polsce takiej książki, którą przeczytałoby więcej osób, niż każdego dnia ogląda „Taniec z Gwiazdami”. Ale czy kiedykolwiek była? I nie mów mi, że kiedyś nie było „Tańca…”. Więc rozumiem, gdy przyznajesz: „teraz robię nowy show, a dopiero potem książka. Zamierzam je zresztą pisać coraz rzadziej.” Naprawdę rozumiem.  

Show to show. Tylko trochę mnie dziwi po co w ogóle piszesz książki, skoro tak naprawdę to chcesz mieć swój własny program w telewizji? O tym akurat opowiadasz „Wyborczej”. Ale wróćmy do Twoich żalów, na to, że media Cię nie biorą poważnie, jakie roztaczasz w „Polityce”. Tej drugiej, obok „Wyborczej”, gazety, w której Tokarczuk może pokazać się nie biorąc udziału w paskudnej, medialnej sieczce. Ty niestety nie jesteś Tokarczuk. Choć jakoś trudno mi z tego powodu płakać. Podobno jak trudno mi płakać z powodu, że nie sprzedasz się bez superpromocji. „Lubiewo” jakoś sprzedało się bez superomocji. Rozumiem, że nie wszystkie Twoje książki muszą być tak świetne. A wszystkie chciałbyś, żeby się sprzedały. Ale w momencie, gdy sprzedaż jest Twoją główną motywacją, to musisz zrozumieć, że nie wszyscy mogą brać Cię na poważnie. Mi na przykład jest trudno. Na przykład, gdy przyznajesz, że dzięki występowi u Wojewódzkiego „ktoś będzie kojarzył, dobrze, źle, ale kojarzył.” Choćby dlatego, że jeszcze niedawno opowiadałeś anegdotę, że uczniowie, którzy gadali o obejrzanym programie nie byli w stanie sobie przypomnieć, kim był ten koleś, co występował z Kasią Figurą. Wtedy nie byli w stanie, a teraz nagle zapamiętają? Źle, dobrze, ale zapamiętają? Niby dlaczego? Bo powiedziałeś, że bierzesz ślub z Jacykowem? Wejdź na Pudelka. W końcu na nim jesteś. Ale jako ten drugi. Obok Jacykowa. Nie wiem, czy bycie pamiętanym jako ten co występował z Kasią Figurą albo miał brać ślub z Jacykowem jest Twoim marzeniem. Nie wiem, co jest Twoim marzeniem. Ale trochę o tym opowiadasz w różnych miejscach, więc znowuż trudno mi uwierzyć, iż Twoją obawą jest, że umrzesz z głodu, jeśli nie dostaniesz nagród albo nie będziesz się prostytuował w mediach. Doprawdy? Rodzice nie pomogą? Tantiemy za przekłady na osiemnaście języków nie wystarczą na mortadele? Rozumiem, że odrzuca Cię tradycyjny model inteligencki. Mnie też. Nie rozumiem natomiast, że chcesz być jak Olga Tokarczuk. Bo przecież nie chcesz. Chcesz być gwiazdą. Najsprytniejszą ze wszystkich. I to jest super. Ale musisz się bardziej starać. I bardziej maskować. Zbytnia szczerość szkodzi. Skarżysz się: „Pisarz bowiem autoryzuje tylko swoje odpowiedzi, które i tak potem mogą zostać jeszcze skrócone.” Ja wiem. Też bym chciał autoryzować pytania. Wtedy łatwiej byłoby na nie odpowiadać. Szczególnie u Kuby Wojewódzkiego, gdzie telewizyjny stres sprawia, że nie zawsze da się wymyślić coś błyskotliwego. No, ale tak to nie działa. Ten przeklęty montaż z każdego może zrobić galaretę, nie mówiąc o telewizyjnych wygach, które wiedzą jak najbystrzejszego człowieka nabić w butelkę. I jeszcze ustawiają sobie brawa tak, żeby telewidzowie myśleli, że publiczność śmieje się z ich żartów. Bezczelni. Bezczelni, ale tak to działa. I nie pomoże płacz w inteligenckim tygodniku, że Tobą manipulują, że sam już nie wiesz, co masz robić. Manipulują i manipulować będą. Myślałem, że wiesz o tym, gdy stawałeś do gry. Nie wiedziałeś? To sory. Ale skoro nie wiesz takich prostych rzeczy, to nie wiem, co ciekawego mogę przeczytać w Twoich książkach.

Ściski,

Twój oddanym fan,

Jaś Kapela
Komentarze
generator_odpowiedzi   |27.10.2009 10:45:08
Super felieton, Jasiu. Naprawdę. Najlepszy. Więcej takich.
jkl  - nieciota   |20.12.2009 12:32:52
Pośród napomknień o nadmiarze szczerości topiącym medialny plastik (i dającym
woń) umieściłbym i to, że Witkowski wypiera się homoseksualizmu. Twierdzi, że to
dla sprzedawalności, że tylko taka zmyłka literacka. A przecież
"Lubiewo" autorem-ciotą stoi. Czytelnicy poczują się nabici w bambuko.
Już Ty lepiej pozostań tą medialną ciotą, Panie Michale.
mrufcyn  - sejnt slama vs sejnt spama   |24.03.2010 09:14:32
Oj, wczoraj to się tak testosterem
zakrztusiłem, że biedne manifiary
oberwały
porcją żółciuńkiego jak Twoje serdunio
flooda.
Ale teraz to już
masz
i nie chowaj piachu w twarzy
I nie mianuj się dzieciakiem
z eśką zamiast
enki znakiem,
pucybucie,
gorzki fiu.:

Rozdział dwudziesty siódmy, w którym
rolę
Legalnej Policji Piekielnej przejmuje częściowo
Święty Spamer.

Ten
rozdział jest trochę o Kapeli Janie,
co połkł był se chuja na drugie
śniadanie.
Czy Wy znacie tego cieniutkiego chłystka,
co publicznie jedzie na
Witkosia Miśka?
Zrobił se ze strony Politycznej Kryty
blog swój wyjebany 
Spamer Znakomity.
No i sobie jeździ, że Miseńku drogi,
Oleńka Tokarczuk nie
na lisie nogi.
Tylko zważże na to, kapturzony gburze,
że to nie kto inny nosi
gnat w kaburze.
Że tym kimś jest Witek:
pedał, gej i żydek.
On Ci łeb
przetrąci,
boś jest dupek dzwący,
bo nie masz talentu,
Misiu z
lewoskrętu.
Bo Ci się wydaje, że pod płaszczem prawdy,
schowasz swego flaka,
tchórzu łatwopalny.
Chcesz zakładać kaptur? No to miej szacunek,
do ludzi
ulicy, a chujem poczęstunek
zostaw se na potem, na drugie śniadanie.
Może Ci
wystygnie, do grobu zostanie.
Chcesz mikrofon w ręce?
No to
emce-pence,
przypomnij se o tym,
kim jest mistrz w piosence,
chcesz mieć
dobry rym?
To zacieraj ręce,
po czym włóż je w gardło
i wyciągnij
knebel.
Czy Cię to dotarło?
Jak nie, jesteś Zdebel.
No i co myślałeś,
elektro-śmieciarzu?
Że na plecach M.W. zaznasz abordażu?
A czy mnie uniesiesz,
też na swoich barkach,
szczerze powiedziawszy, szansa Twoja marna.

P.S.
Nie
korzystam z Tweetera.
Możesz se mnie tam jechać do woli.

P.S.2
Więcej disów
na członków KP
na stanislawpolska.digart.pl

P.S.3
Elo, elo.
Więcej fikać
pedalskiej braci nie radzę.

P.S.4
A Tokarczuk pisze teksty dla dobrych,
o
dobrych i jest w tym na tyle nudna,
że chyba nigdy nie przeczytam,
żadnej jej
litery oprócz tytułów.
Proszę o wybaczenie, Pani Olgo.
To naprawdę nie ze
złośliwości.
mrufcyn  - do floda pozostało: 2 komenty   |24.03.2010 09:31:21
No to jeszcze mam chwilę czasu.
Wiesz, zdradzę Ci i tym co Ci tu ołtarzyki
z
taką pasją budują z wątrobowej treści,
że mnie akurat urzekła historia
Michała
u Kuby, tam go pierwszy raz zobaczyłem,
wprawdzie nie pierwszy raz o
nim wtedy
usły., no ale to właśnie zoba. ta wizja
z dźwiękiem i treścią tak mi
się zgrała,
że rzuciłem się na lubiewo, jak struty
gejunio na
przeutalentowanego pisarza,
tak tak, dokładnie tak, jak Ty to
tym swoim
szczeniackim miałkiem tu czynisz.
Tyle, że widzisz, ja niestety
jestem
heterycką kurwą. Czy to nie jest zastanawiające?
Czy Twój
psychoanalityczny seansik nie jest przypadkiem formą autoterapii? Czy Ty nie
jesteś czasem homofobem w tym sensie, że się boisz ludzi? Że boisz się pozbyć z
siebie tego wstrętnego bachora i nie pozwalasz mu wyskoczyć przez okno, tak jak
to czyni mlarsk w antrychruni?
Nigdy przenigdy nie przeczytam Twojej gównianej
książki, dopóki publicznie nie pokajasz się za żenujące widowisko, które
odpierdalasz na zgubę Armii Czerwonej. I chociaż ja mam prawicowe zadęcie, to
boli mnie, że muszę się mierzyć na dzień dobry z jakimś dziurawym i już
spranym,
chociaż jeszcze nawet od rodzicieli na poważnie nie odciętym
garniturem.
Idź pokopać w gałę, idź się przejść po mieście,
bo póki co jesteś
tylko dziurą w cieście,
z Amerikan Paja, w którą się nie zmieści
żadna prawa
faja.
No to do następnego komencika.
mrufcyn   |24.03.2010 09:38:56
Człowieniu, nie wiem kto Ci podsunął pomysł,
że Ty dobrze wyglądasz w
kapturze,
czy się ziomki z Ciebie na ośce nie brechtają?
Nie wierzę, że nie.
Pewnie Ci drzwi otwierają,
przed wejściem do warzywniaka, bo Ty się
słaniasz
na nogach, kiedy trzeba Ci wyjść na światło słoneczne. Nie no, może
czasem idzie Ci to lepiej w tych glasach na pół głowy.
Powiedz, co Cię wtedy
trzyma na nogach?
Szeptanie po cichutku litanii nazwisk ważniaków,
których
przyszło Ci w życiu łykać?
Idziesz i powtarzasz sobie:
Żiżunio, Agambunio,
Bendżaminiunio, Lakaniunio,
Tokarczunio, Kapelunio, a potem już
tylko:
Kapelunio, Kapelunio, Kapelunio, to ja, to ja, kocham wszystkich, bo
wszyscy to ja, tylko ja mogę być wszystkimi, bo oni mną być nigdy nie mogą, taki
jestem już oblepiony euforią swoich autotematycznych wytrysków, że nie pozwolę
im przebić się przez tę grubą zaschniętą warstwę
swojego fioleciuteńkiego
samostrzała/autopała?
Narr, mięka bullo.
Jestem Tobą rozczarowany.
mrufcyn  - bueeee   |24.03.2010 09:53:06
I generalnie wyzywam Cię na pojedynek w trabambule.
Wiesz co to jest? Pewnie
nie wiesz,
bo Ty w życiu piwa nie wypiłeś,
bo zarost Ci nie chce rosnąć,
i
nie masz czego pod nosem jeszcze pianą umoczyć.
No to jak nie wiesz, to w Twoją
ulubioną
szlachecką dyscyplinę: w babingtona.
Ustal tylko datę, godzinę i
miejsce,
bo muszę Ci tam jakąś szklarnię postawić,
sztuczne oświetlenie i
sztuczną nawierzchnię
zapodać, sztucznego powietrza napuścić,
sztuczny grymas
na twarzy wypracować,żebyś się czuł jak przed własną wirtułalodięs, Ty
kmiotku
odpychający. Tęczowy wymiot w Twoją stronę, kolego.

A do Ciebie,
Panie Sierakowski Sławomirze, też mam sprawę: zważ kogo wpuszczasz na swoje
podwórko (i nie jest tu mowa o mnie), bo Ci może ten cały interes swoimi
miałkimi klocuniami, z przeproszeniem, zafajdać.

Pozdrawiam Pana
Sławomira,
nie pozdrawiam Pana Jana, który
póki co jest dla mnie hmmm, kim on
właściwie jest?
Nie pamiętam?
A o kim to ja w ogóle mówiłem?
Nieważne.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »