Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Koniec świata jest blisko |
|
|
Jaś Kapela
|
|
30.10.2009 |
W dniu dzisiejszym chciałbym ogłosić koniec świata. To znaczy nie, żeby miał być on dzisiaj, o czym państwo już za pewno wiedzą, bo być może czytają to jutro albo popojutrze lub zgoła za tysiąc lat. (Jeśli czytają to państwo za tysiąc lat chciałbym wyrazić gorącą radość, że moje przepowiednie się nie spełniły, a także, nie mniejszą, że imię Jasia Kapeli nie zginęło pośród miliardów innych. Naprawdę się cieszę i pozdrawiam.) Nie znam dokładnej daty, lecz on nastąpi. A termin zapewne nie jest odległy. A chciałabym ogłosić koniec świata, gdy przeczytałem książkę pana Hamburgera i pozwoliłem sobie wyciągnąć z niej daleko idące wnioski. Być może niesłusznie, bo książką ma już prawie trzydzieści pięć lat (uwaga! liczba znacząca), więc niewykluczone, że jest nieaktualna. Jeśli jest nieaktualna, proszę mnie poprawić. Tymczasem czas na wnioski. Otóż podstawowa teza pana Hamburgera brzmi: „Żyjemy w czasach konfliktu i każdy z nas powinien być świadom, na czym ten konflikt polega. (…) Z jednej strony mamy zespół naturalnych praw biologicznych. (…) Z drugiej strony mamy nasze potrzeby duchowe, a także nasze żarliwe i szlachetne aspiracje moralne, z których nie zgodzimy się zrezygnować, nawet jeśli oznaczają one bunt przeciw prawom przyrody.” Zgadzają się państwo? Ja w pełni. Bunt przeciwko prawom przyrody jest tym, co mnie określa. Można go też nazwać aspiracjami moralnymi. I w ten sposób dojść do wniosku, że jestem moralistą. Można i tak, ale nie miałem pisać o sobie tylko o końcu świata. Gdzie więc ten koniec? Jak na razie widać tylko prawa przyrody i bunt przeciwko nim. Bunt w imię zasad moralnych. Jakie są prawa przyrody? Prawa przyrody są okrutne. Dobór naturalny i takie tam. Coś w rodzaju neoliberalizmu tylko, że na biologicznym poziomie.
Jakie są konsekwencje buntu przeciwko doborowi naturalnemu? Ano takie, że przetrwają nie tylko najsilniejsi i najlepiej dostosowani, ale też inni. Dzięki postępowi technologicznemu możemy stanąć w obronie najsłabszych, skazanych przez naturę na zagładę. Więc stajemy. „W ciągu ostatnich lat - pisze Hamburger w 1976 - higiena i medycyna przedłużyła średni czas przeżycia z 50 na 70 lat, zmniejszyła śmiertelność dzieci ze 100 do 20 na tysiąc, liczbę przypadków śmiertelnych związanych z ciążą - z 6 do 0,3 na tysiąc - ale tym samym zaburzyła równowagę demograficzną. Trzeba było 600 000 lat, by ludzkość osiągnęła trzy miliardy, wystarczy 35 lat, by ta liczba się podwoiła.” Po prawie 35 latach okazuje się, że przepowiednie Hamburgera się sprawdziły. Na świecie żyje 6 miliardów ludzi i końca nie widać. Nasza moralność nie godząca się na prymat okrutnych praw przyrody doprowadziła do sytuacji, że już w wkrótce może być na świecie więcej ludzi, niż może przyroda wyżywić. Zresztą już ich jest więcej. W końcu ludzie umierają z głodu. Tym bardziej gdyby wszyscy mieszkańcy globu chcieli żyć na tym poziomie, co europejczycy (a proszę mi wierzyć, że niektórzy chcą nawet bardzo, bardzo) potrzeba by siedmiu planet - jak przeczytałem ostatnio w Wyborczej - żeby było gdzie hodować krowy itd. Nic dziwnego, że przerażeni władycy w rodzaju Billa Gatesa, Warena Buffeta, czy Oprahy Winfrey spotykają się na tajnych mityngach, żeby coś z tym fantem zrobić. Problem, że robienie czegokolwiek z tym fantem wielu uważa za niemoralne. Choć - jako się rzecze - jest przecież wystąpieniem przeciwko prawom natury. Jak widać nie każdy bunt przeciwko biologii uznaje się powszechnie za przejaw wyróżniający ludzkość spośród innych gatunków (o czym przekonywał Hamburger). Jest jeszcze gorzej. Niektórzy uważają, że zabijanie nienarodzonych dzieci to morderstwo, podobnie jak eutanazja. Ale z nimi nie zamierzam się tutaj sprzeczać. Nie dzisiaj. Nie ważne jest, co sobie uważamy w Polsce, która podobnie jak cała cywilizowana Europa jest społeczeństwem starzejącym się, w którym już wkrótce walczących o swoje prawa emerytów będzie więcej niż rodzących się dzieci.
Tak się szczęśliwie składa, że członkowie co bardziej rozwiniętych krajów dochodzą do wniosku, że rozrywka jest lepsze niż reprodukcja. A jedno dziecko to już aż nadmiar rozrywki. Więc potem próbują sobie znajdywać jakieś inne. No tak. Tylko, że gdyby wszyscy chcieli mieć takie rozrywki jak europejczycy, to potrzeba by siedmiu ziemi. Hamburger proponuje nam odkrycie na nowo sztuki skupienie i odosobnienia. Jak to pogodzić z buntem przeciwko biologii, nie potrafię powiedzieć. Ale podejrzewam, że po prostu starał się jakoś uniknąć naturalnie nasuwających się wniosków, że koniec świata jest bliski. Hamburger jako poważny naukowiec musi starać się takich wniosków unikać. Ja jako popapokaliptyczny poeta bać się ich nie muszę. Na dziś dzień wygląda to tak, że konflikt, którego jesteśmy świadomi, jest nierozwiązywalny, a koniec świata jest blisko. Czego sobie i państwu życzę, a czytelników czytających mnie za tysiąc lat z góry przepraszam.
Na podobny temat
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...