Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jestem chamem w internecie Drukuj
Jaś Kapela   
31.08.2009
I nie tylko. W ogóle to mój dziadek skończył tylko podstawówkę i całe życie przepracował w fabryce słoików. O pradziadku nawet tego nie jestem pewien. Ja, co prawda, mam magisterium. Ale kto teraz nie ma magisterium? Chyba tylko ten, kogo rodziców nie stać na to, żeby utrzymywali go podczas studiów, albo ma ambicję zacząć pracować wcześniej. Lub nie ma takiej ambicji. Co też nie jest wcale takie dziwne. Prestiż bycia magistrem szybko odszedł do przeszłości, gdy okazało się, że czasem łatwiej nim zostać, niż zawiązać buty. A czasem nie. Gdy ciągnie się dwa kierunki i pracuje w międzyczasie. W każdym razie nie można powiedzieć, że bycie magistrem definitywnie odchamia. Podejrzewam, że nawet bycie doktorem nie do końca. Przynajmniej doktorem prawa. To zastanawiające, że właśnie prawo wydaje się najbardziej dresiarskim kierunkiem. Czyżby najbardziej interesowali się nim ci, którzy mają z nimi do czynienia na co dzień? Trochę zbaczam z tematu, ale nie do końca. Do końca jeszcze daleko. Jeśli dobrze pamiętam, chodziło nam o chamów. I to nie o zwykłych chamów, ale chamów w internecie. Kto jest chamem? Kiedyś sprawa była jasna. Społeczeństwo dzieliło się na chamów i panów. Jednak odkąd tych drugich w większości wymordowano (jeśli sami nie poszli na śmierć w samobójczych powstaniach), a ci, co pozostali, żeniąc się między sobą, spadali na pozycję tych pierwszych, sytuacja nie jest taka prosta. Jak powiada moja koleżanka arystokratka, gdy tłumaczy sobie, dlaczego jest taka głupia: za dużo kazirodztwa. Nie sądzę, żeby była głupia. Nie głupsza niż większość moich znajomych, czy ja, daleko nie szukając. Co nie zmienia, że pana w Polsce obecnie ze świeczką szukać. Co nie zmienia, że niektórzy spośród chamów czują się lepsi niż inni.         

No, dobra. Niektórzy mają prawo. Ostatecznie jedni są lepsi od innych i maja prawo o tym mówić. Zresztą ponoć nie chodzi o to, kto jest lepszy, tylko o to, co się pisze. W internecie. W internecie pisze się wiele rzeczy i niektóre są bardziej interesujące niż inne. Żakowski podsumowując debatę w Wyborczej na temat chamstwa w internecie twierdzi, że nie chodzi o cenzurę, tylko o redakcję. I ja mu wierzę. Cenzura nie dość, że jest bezsensu, to na dodatek jest niemożliwa. Przynajmniej jeśli nie  żyjemy w Chinach, czy Birmie, a nawet tam co poniektórzy są gotowi poświęcać życie, żeby z nią walczyć. Poświęcanie życia to trochę przesada, więc o tym nie rozmawiamy. Rozmawiamy o redagowaniu. I ja się państwa pytam jak to się dzieję, że na większość zredagowanych rzeczy mam ochotę głównie zwymiotować świeżo spożytym obiadem. Lub śniadaniem albo kolacją. Czy co tam sobie jadłem. Uniformizacja przekazu, homogenizacja wyrazu, bezmyślnie powtarzania szablonów i sztampowość sądów sprawia, że nie jestem w stanie przebrnąć przez jakąkolwiek wydawaną w Polsce gazetę. Może należałoby powołać zjednoczoną komisję blogerów, która zredagowałaby je tak, żeby można je było czytać bez bólu i kołatania serca oraz odruchów wymiotnych? Kiepski pomysł? Moim zdaniem nic lepszego nie wymyśliłem od czasu, gdy miałem pomysł jak pomóc Afryce. Ale gdy powiedziałem to mojej dziewczynie, zabroniła mi mówić komukolwiek więcej, więc się z państwem tym razem nie podzielę.  

Ale wróćmy do chamów. Niewątpliwie jest tak, że niektórzy potrafią wyrażać swoje emocje i opinię za pomocą słów w rodzaju: „Szanowany panie, czy byłby pan łaskaw przesunąć swoją dłoń w stronę wschodzącego słońca, gdyż odnoszę wrażenie, że uwiera mnie w miejscu, gdzie bije serce każdej ludzkiej istoty.” Inni natomiast powiedzieliby: „Weź tę grabę z mojego cyca klingoński wypierdku, którego mama podkłada głos w reklamach społecznych, a tata rozbiją się Daewoo Lanosem, zanim przypierdolę ci w kostropate coś, co masz zamiast twarzy.” Która z tych wypowiedzi, według państwa, charakteryzuje chama? Jacek Żakowski pewnie by wiedział. Ja nie jestem pewien. Być może dlatego, że obie sam wymyśliłem. Tak się tylko zastanawiam, czy nieumiejętność wyrażania emocji w sposób uznawany za kulturalny sprawia, że powinniśmy danego osobnika wykluczać z debaty społecznej? A może też zabrać mu głos? Skoro nie umie są zachować na forum, skąd pewność, że będzie potrafił przed urną? Oczywiście przesadzam i dobrze rozumiem intencję. Sam nie bardzo lubię o sobie czytać, kim to nie jestem. A sławniejsi mają jeszcze gorzej. Zawiść, nie mówiąc o nienawiści, to ludzkie uczucia i plenią się płodnie. Chciałem tylko powiedzieć, że może jestem zboczony, ale wolę niektóre komentarze na onecie od większości tamtejszych njusów. Podobnie jak niektóre chamskie blogi, od większości kulturalnych gazet.
Komentarze
Dodaj nowy
Misu   |31.08.2009 15:44:21
to jest bardzo trafny tekst.
kot   |31.08.2009 23:43:17
Jaś ładnie to napisałeś i podzielam twoje odruchy wymiotne.
Ale&. (ciągle nie
daje się robić kropek bo wychodzą w druku dolary, lub paragrafy i& nie wiadomo
skąd) Ale to &. słówko następujące po zwrocie zgadzam się.
Ale &. (j.w) rzecz
w tym, że
Pierwszy podział w Internecie na panów i chamów: zasada nr. 1 w
Internecie; z chamami nie należy się bratać. Opuszczając piedestał
przynależny z racji tytułu, przynależności, nazwiska, bo to mało praktyczne,
pieniędzy z tego żadnych, można zostać uszkodzonym itp. itd. Ta zasada akurat
na witrynie Krytyki ostatnio nieostrożnie bywa nie przestrzegana.
Ale&.(j.w)
rzecz w tym, że Internet to całkiem nowe środowisko o nowych nieznanych dotąd
właściwościach, które dopiero się ujawniają, wtedy gdy przestaje być traktowany
jak gazeta, książka, ,,wymiana myśli,, u cioci na imieninach, czy rozgrzany
emocjami stadion, sala wykładowa na uniwersytecie, albo miejsce w którym można
komuś przywalić, co bywa miłe, szczególnie wtedy, gdy w braku full contactu
można liczyć na brak równie dotkliwej odpowiedzi.
jzl   |01.09.2009 03:38:34
Nie jestem zwolennikiem salonu. W ogóle uważam, że salon skończył się, odkąd
wyszliśmy z jaskiń i jęliśmy rozmawiać. Wtedy zaczęła się dżungla. Jak wiadomo,
słowo "cham" ma biblijny rodowód i pierwotnie odnosiło się do syna,
który okazał nieposłuszeństwo ojcu, resp. przeciwstawił się zastanemu porządkowi
aksjologicznemu. Dzisiejszy internetowy cham niczego nie kontestuje, bo często
jest zbyt prymitywny, żeby świadomie używać plugawego języka, na ogół
korzystając z niego tak, jak bandyta z pałki. Za prymitywnym językiem stoi
zwykle prymitywna postawa, niestety. Oznacza to, że nie mamy tu do czynienia ze
świadomą grą językową, prowokacją, ale z manifestacją własnej (bez)osobowości.
Dlatego nie mogę się zgodzić z Autorem, sugerującym, że lekarstwem na banalny,
zunifikowany język political correctness będzie chamstwo w dyskursie publicznym.
Tym bardziej, że bezmyślność, szablonowość i homogenizacja przekazu
bardziej niż dyspozycyjnych twórców dyskursu publicznego cechuje owych matołów,
którzy rozporządzając arsenałem dwóch tysięcy słów w języku ojczystym i
kilkunastu przekleństw w obcym oraz łączem internetowym czują się pełnoprawnymi
uczestnikami debat.
thomas  - Redakcja!   |01.09.2009 15:01:21
A mi się wydaje, że temu tekstowi redakcja by się przydała. Na przykład, żeby
usunąć błędy ortograficzne (pisze się "jest bez sensu", dopełniacz od
"bezsens" nie może wystąpić jako orzecznik).
maciej   |01.09.2009 15:56:29
Mnie się wydaje lub A Mnie się wydaje, że felietonista powinien napisać: Cenzura
jest bezsensowna.
kot   |02.09.2009 03:48:25
Agnieszka Radwańska ma internetowego wroga swojej urody, który w Internecie,
gdzie może próbuje jej ubliżyć. Administratorzy stron tolerują tę sytuacje.
Wyobraźmy sobie, że na ulicy ktoś do ciebie podchodzi i zaczyna ci ubliżać
wówczas możesz się bronić sam, lub zawołać policje. Internet jest miejscem
publicznym, w którym jak wszędzie w takich miejscach powinna funkcjonować
ochrona przed bezpośrednia agresja. Moim zdaniem administrator, który nie
reaguje na powtarzające się zachowania tego typu jest durniem, żeby użyć
zrozumiałego określenia. Przypominam, że Agnieszka występuje w kategorii tenis,
a nie
konkurs piękności.
thomas   |02.09.2009 04:24:55
Drogi Macieju, "Mnie" musiałbym napisać, gdybym nie zaczął od zdania
"A", ale skoro zacząłem, to już zaimek osobowy nie jest na pozycji
bezwzględnie akcentowej, choć choć oczywiście równie dobrze można użyć formy
akcentowanej zaimka. Zobacz, że w literackim starannym języku masz mnóstwo
przykładów na "mi się wydaje", gdzie "mi" jest na drugiej
pozycji w zdaniu:

http://nkjp.uni.lodz.pl/?q=l2gcjl

Takich przykładów na
niegramatyczne "jest bezsensu" nie ma.
maciej  - Życie publiczne   |02.09.2009 07:16:18
@thomas - dzięki za link, przyda się.
@kot - ostatnio w wakacje, w
Superstacji pojawił się paparazzi, który opowiadał co robi, jak robi, podał
również stronę internetową gdzie należy wysyłać zdjęcia. Gwarantując dobrą
cenę.
A tu link do artykułu :
http://www.polityka.pl/polowanie-na-banal/Text0
1,1466,250953,18/, który szerzej wyjaśnia zjawisko i powody jego powstania.
maciej  - Życie publiczne   |02.09.2009 07:17:46
@thomas - dzięki za link, przyda się.
@kot - ostatnio w wakacje, w
Superstacji pojawił się paparazzi, który opowiadał co robi, jak robi, podał
również stronę internetową gdzie należy wysyłać zdjęcia. Gwarantując dobrą
cenę.
A tu link do artykułu :
http://www.polityka.pl/polowanie-na-banal/Text0
1,1466,250953,18/, który szerzej wyjaśnia zjawisko i powody jego powstania.
kot   |02.09.2009 10:50:52
Maciej, tu akurat nie chodzi o zdjęcie, o pieniądze, ale o coś co opisał
Piątek w swoim felietonie o zwykłą złość, złośliwość, niechęć czymś tam
podyktowaną.
- Polecany artykuł wart przeczytania, dziękuję.
maciej  - Rozumiem   |02.09.2009 12:36:57
Kocie usiłuję dociec źródła, przyczyn zjawiska tj. zwykłej złości, złośliwości,
niechęci czymś tam podyktowanej. No właśnie czym podyktowanej? Internet przecież
jest jednym z wielu obszarów, gdzie te zjawiska występują.
Spokojny   |02.09.2009 16:41:01
Mozliwosc publicznego wypowiadania bez zadnych konsekwencji wszystkiego tego, co
mamy ochote wypowiedziec jest najcenniejsza rzecza, jaka w ogole dala nam
technologia. Jak na tak niezwykla mozliwosc, internet zawiera zaskakujaco malo
tresci o zerowej wartosci poznawczej. Chyba dlatego, ze ludzie przywiazuja sie
do swoich wirtualnych tozsamosci. Choduja je, kultywuja i czesto pakuja w nie to
wszystko co maja najlepszego - wypierany, zmuszany na codzien do milczenia
kawalek swoich osobowosci, ktorego w zaklamanym zyciu nigdy bysmy nie uslyszeli.
Ktos pisze, ze Radwanska ma gruby tylek. To nie jest nic strasznego. Po prostu
ten czlowiek tym wlasnie sie interesuje. Jesli ktos inny nie interesuje sie tym,
nie musi tego czytac. Ja nie czytam.
jzl   |02.09.2009 16:58:50
Spokojny, mylisz się i to po wielokroć. 1.Technologia oferuje nam o wiele
cenniejsze rzeczy, aniżeli możliwość nieodpowiedzialnego wypowiadania sądów.
2.Jeżeli ludzie przywiązują się do swoich wirtualnych tożsamości to nie tylko
dlatego, że umożliwia im ona ekspresję ich najlepszych cech, ale często,
niestety, najgorszych. 3.Naprawdę nie widzisz niczego niewłaściwego w tym, że
ktoś publicznie dyskutuje na temat Twojego grubego tyłka? A gdybym teraz w
najgorszych słowach wypowiedział się na temat Twojej inteligencji, nie
przeczytałbyś tego? Mógłbym, na przykład, zainteresować się Twoimi słabościami,
kompleksami, niedoskonałościami i błędami życiowymi. Roztrząsałbym je
publicznie, a Ty nie miałbyś nic przeciwko, bo przecież nie wchodzi to w obszar
Twoich zainteresowań, prawda?
Spokojny   |03.09.2009 02:38:19
>Spokojny, mylisz się i to po wielokroć

to normalne w internecie :)


>2.Jeżeli ludzie przywiązują się do swoich wirtualnych tożsamości to nie
tylko dlatego, że umożliwia im ona ekspresję ich najlepszych cech, ale często,
niestety, najgorszych

jesli to jest tak, ze ktos jedne cechy ujawnia w zyciu
realnym, a inne w internecie i co innego mowi tam a co innego tutaj, to chyba
tylko Bóg jedyny raczy wiedziec ktore cechy sa lepsze a ktore gorsze i co jest
lepiej zeby mowil - czy zeby nieszczerze klepal na zywo, czy zeby szczerze rąbał
w necie czy moze jeszcze cos innego. Ja sie nie podejme. Ale jesli chodzi o
przywiazanie do tozsamosci netowych, to mysle, ze polega ono na tym, ze ludzie
wchodza tu ze soba w interakcje. Wypisywanie kompletnych bredni sie na dluzsza
mete po prostu nie oplaca, bo nie masz rozmowcow.

>3.Naprawdę nie widzisz
niczego niewłaściwego w tym, że ktoś publicznie dyskutuje na temat Twojego
grubego tyłka?

alez oczywiscie ze widze. tyle, ze ludzie beda o nim
dyskutowac czy ja tego chce czy nie i nic ich przed tym nie powstrzyma.
Radwanska taka ma prace - zarabia na meczach i reklamach, jest osoba publiczna i
ludzie patrza na nia na swoj sposob. Niektorzy jej zazdroszcza, inni chcieliby
te zazdrosc przetransformowac na seksualna jakas historie, wiec beda pisac o jej
tylku. To jest los wszystkich aktorow, sportowcow, muzykow i politykow - zyja z
przyciagania ludzkiej uwagi. Kiedy ta uwaga sie konczy, umieraja.
Gdybym sie
upublicznil, na pewno ludzie wyciagaliby moje slabosci i dyskutowali je. No i
dobrze. Jesli ktos pisze o Nelly Rokicie, ze jest zalosna kretynka, ktora
kompromituje wszystko pod co sie podczepi, to jest to duzo lepsze, niz gdyby
tego nie pisal. Jezeli ona to przeczyta, bedzie ja bolec. Prawda
boli.
Ograniczanie wolnosci wypowiedzi to pomysl ludzi ktorym wydaje sie, ze
mozna swiat uczynic miejscem podobnym do kolanek mamusi. Nie mozna. Przychodzi
mi tu do glowy Cejrowski. Postac ta budzi we mnie obrzydzenie. Nie tylko
dlatego, ze jest faszysta, ale i na takim bardziej osobistym poziomie. Glos,
postawa, sposob formulowania zdan, twarz itd. Jest wstretny. Ale kiedy mowi, ze
brzydzi sie homoseksualistow jestem za tym, zeby mial prawo to mowic. Poniewaz
taka ma wlasnie opinie i takie odczucia. Ja ze swej strony chce miec prawo
mowic, ze on jest faszysta. Poniewaz takie mam opinie i odczucia. Glupia Doda
mowi, ze Biblia zostala napisana przez oszolomow palacych jakies ziola. I
powinna miec prawo do wyrazania takiej opinii, poniewaz jest to jej opinia. Moja
opinia jest taka, ze jest ona pusta, egocentryczna idiotka i tez chcialbym miec
prawo do wyrazania tego. Chce miec prawo do publicznego wyrazania tego, co mysle
o relacji Kaczynskiego z jego mamusia i o tym jak to sie laczy z jego obsesja
gejow, z jego nieposiadaniem konta w banku, paranoja najazdu, brakiem zyciowych
zwiazkow z kobietami itd. I chce zeby facet, ktory uwaza, ze kobiety i mezczyzni
roznia sie zdolnosciami w sposob niezmienny i ze to jest przyczyna dla ktorej
nie ma kobiet na technicznych uczelniach mial prawo wyrazania tej mysli w
publicznej debacie. Poniewaz tak wlasnie uwaza. Kiedy Janusz Korwin Mikke
pokazuje sie w telewizji w pelnym rynsztunku motocyklisty i piskliwym
histerycznym glosem przez 20 minut tlumaczy co znaczy prawdziwy mezczyzna, a
pozniej wsiada na motocykl o pojemnosci 125 cm szesciennych i na nim odjezdza
chce miec prawo publicznie powiedziec co o tym mysle. Ale kiedy on mowi
publicznie, ze nigdy w zyciu nie spotkal pracujacego zawodowo Cygana, ktorego on
w dodatku nie ma ochoty nazywac Romem, to chce zeby mial prawo do wyrazania tej
mysli. Poniewaz taka jest wlasnie jego mysl i powinna byc dyskutowana w takim
ksztalcie, lub w takim ksztalcie ignorowana, w jakim istnieje.
Nie obawiam
sie, ze spowoduje to obnizenie jakosci publicznej debaty. Jesli ktos nie bedzie
w stanie sformulowac niczego ciekawego oprocz inwektyw stanie sie to samo, co
sie dzieje w internecie - nie zostanie z nim podjeta dyskusja, poniewaz jego
wypowiedzi nie beda mialy tresci do ktorej da sie odnosic.
Jesli ludzie cos
mysla, to nie przestana tego myslec z tego powodu, ze sie im zabroni to
wypowiadac.
kot   |03.09.2009 02:59:27
-Spokojny,to co powiedziałeś: jakie możliwości otworzył internet i jakie jeszcze
otworzy
-100% zgody. Jest to zatem dobro społecznie cenne. Brak cenzury jest
jego bezcenną zaletą, swoboda wypowiedzi i nieograniczony czas. Mówimy o miejscu
nie tyle wygłaszania opinii, co jest ważne, ale jeszcze ważniejsze, wymiany
opinii. Tylko jedno ale ważne zastrzeżenie trzeba odróżnić opinię od próby
personalnego zaszkodzenia komuś. Jest to relatywne dlatego,że tym zastrzeżeniem
nie są objęci politycy i ci którzy z racji uprawianego zawodu są przedmiotem
personalnej uwagi i oceny. Po napisaniu tego zdania mam o niego zastrzeżenie, bo
nawet u tych ludzi należałoby próbować rozdzielić ich ad personam od ad
meritum.
Projekt administratora tej witryny aby niektóre wypowiedzi ad personam
lokować osobno wydaje się być sensowny.
- jzl, to czy ktoś włada zasobem
2000słów czy 50000słów
nie przekłada się prosto na jego zdolności rozumienia i
zdolności do tworzenia samodzielnych opinii. Sam znajdziesz na pewno wiele
przykładów, szczególnie wśród tych, z kategorii50000.
jzl   |03.09.2009 03:16:02
Spokojny, mieszasz - jak słusznie zauważył Kot - prawo do wyrażania opinii i
prawo do wyrażania inwektyw. Te ostatnie należy pacyfikować i nie ma to nic
wspólnego z ograniczeniem wolności słowa, ale z jakością debaty publicznej
(Osobną sprawą jest sposób pacyfikacji: ciąć bez litości na poziomie
administracyjnym, czy "nawracać" przykładem i postawą).Twój ostatni
passus jest kuriozalny, wynika z niego, że inwektywy nie obniżają poziomu
dyskursu internetowego, ponieważ nikt nie weźmie ich poważnie. Po pierwsze,
obniżają; po drugie, przykład pani Radwańskiej pokazuje, że jest brany poważnie.
Przy okazji warto przytoczyć owe słowa Woltera: "Nie zgadzam się z tym, co
mówisz, ale oddam życie, byś mógł to czynić w sposób wolny"
Rylew  - Tolerancja zamiast wykluczenia.   |03.09.2009 08:08:08
Trzeba wykazać trochę więcej cierpliwości i oswoić się ze sposobem wyrażania
opinii przez internet.
Zwykle przekładam, rzeczową dyskusję na temat nad
bijatykę, ale sprowokowany nie stronię od ostrej wymiany poglądów na osoby
rozmówców, jeśli uznam, że może być ciekawie.
Wtedy ostrzę pióro, ćwiczę
logikę. Zabójcą debaty internetowej może być nuda, która wyrośnie na gruncie
wymuszonej poprawności.

Osoby atakowane muszą nauczyć podchodzić z dystansem
do ataków ad. personam. Nie jesteśmy w stanie ich dobrze eliminować, nie mamy
odpowiednich filtrów.
Dla niektórych atakowanych lub ich zwolenników wszystko
co jest ostrą krytyką ich osoby, działalności, efektów ich pracy jest
chamstwem.

Pozostaje tylko świecić dobrym przykładem i nie odpowiadać na na
posty nie rokujące nadziei na zawiązanie się czegoś ciekawego.

Poza tym posty
tego typu jakie dostawała czy dostają znane osoby nie są nieodwracalne. Ktoś
napisze że R. ma gruby tyłek, a inny skontruje że mu się ten tyłek nadzwyczaj
podoba to wychodzi na plus ;).
Jeśli zabrakło czegoś takiego to znaczy, że i
nam czegoś zabrakło.
Kłóćmy się z humorem, wzbogaca to poetykę retoryki.

Nie
mam żalu gdy ktoś mi sie dobiera do skóry i robi to z humorem.
Bać się należy i
zwalczać kłamców i manipulatorów, którzy posługują się fałszywymi faktami i
*danymi*, których obalenie wymaga zwykle sporego nakładu czasu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83458 Seconds