Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Jestem chamem w internecie |
|
|
Jaś Kapela
|
|
31.08.2009 |
I nie tylko. W ogóle to mój dziadek skończył tylko podstawówkę i całe życie przepracował w fabryce słoików. O pradziadku nawet tego nie jestem pewien. Ja, co prawda, mam magisterium. Ale kto teraz nie ma magisterium? Chyba tylko ten, kogo rodziców nie stać na to, żeby utrzymywali go podczas studiów, albo ma ambicję zacząć pracować wcześniej. Lub nie ma takiej ambicji. Co też nie jest wcale takie dziwne. Prestiż bycia magistrem szybko odszedł do przeszłości, gdy okazało się, że czasem łatwiej nim zostać, niż zawiązać buty. A czasem nie. Gdy ciągnie się dwa kierunki i pracuje w międzyczasie. W każdym razie nie można powiedzieć, że bycie magistrem definitywnie odchamia. Podejrzewam, że nawet bycie doktorem nie do końca. Przynajmniej doktorem prawa. To zastanawiające, że właśnie prawo wydaje się najbardziej dresiarskim kierunkiem. Czyżby najbardziej interesowali się nim ci, którzy mają z nimi do czynienia na co dzień? Trochę zbaczam z tematu, ale nie do końca. Do końca jeszcze daleko. Jeśli dobrze pamiętam, chodziło nam o chamów. I to nie o zwykłych chamów, ale chamów w internecie. Kto jest chamem? Kiedyś sprawa była jasna. Społeczeństwo dzieliło się na chamów i panów. Jednak odkąd tych drugich w większości wymordowano (jeśli sami nie poszli na śmierć w samobójczych powstaniach), a ci, co pozostali, żeniąc się między sobą, spadali na pozycję tych pierwszych, sytuacja nie jest taka prosta. Jak powiada moja koleżanka arystokratka, gdy tłumaczy sobie, dlaczego jest taka głupia: za dużo kazirodztwa. Nie sądzę, żeby była głupia. Nie głupsza niż większość moich znajomych, czy ja, daleko nie szukając. Co nie zmienia, że pana w Polsce obecnie ze świeczką szukać. Co nie zmienia, że niektórzy spośród chamów czują się lepsi niż inni.
No, dobra. Niektórzy mają prawo. Ostatecznie jedni są lepsi od innych i maja prawo o tym mówić. Zresztą ponoć nie chodzi o to, kto jest lepszy, tylko o to, co się pisze. W internecie. W internecie pisze się wiele rzeczy i niektóre są bardziej interesujące niż inne. Żakowski podsumowując debatę w Wyborczej na temat chamstwa w internecie twierdzi, że nie chodzi o cenzurę, tylko o redakcję. I ja mu wierzę. Cenzura nie dość, że jest bezsensu, to na dodatek jest niemożliwa. Przynajmniej jeśli nie żyjemy w Chinach, czy Birmie, a nawet tam co poniektórzy są gotowi poświęcać życie, żeby z nią walczyć. Poświęcanie życia to trochę przesada, więc o tym nie rozmawiamy. Rozmawiamy o redagowaniu. I ja się państwa pytam jak to się dzieję, że na większość zredagowanych rzeczy mam ochotę głównie zwymiotować świeżo spożytym obiadem. Lub śniadaniem albo kolacją. Czy co tam sobie jadłem. Uniformizacja przekazu, homogenizacja wyrazu, bezmyślnie powtarzania szablonów i sztampowość sądów sprawia, że nie jestem w stanie przebrnąć przez jakąkolwiek wydawaną w Polsce gazetę. Może należałoby powołać zjednoczoną komisję blogerów, która zredagowałaby je tak, żeby można je było czytać bez bólu i kołatania serca oraz odruchów wymiotnych? Kiepski pomysł? Moim zdaniem nic lepszego nie wymyśliłem od czasu, gdy miałem pomysł jak pomóc Afryce. Ale gdy powiedziałem to mojej dziewczynie, zabroniła mi mówić komukolwiek więcej, więc się z państwem tym razem nie podzielę.
Ale wróćmy do chamów. Niewątpliwie jest tak, że niektórzy potrafią wyrażać swoje emocje i opinię za pomocą słów w rodzaju: „Szanowany panie, czy byłby pan łaskaw przesunąć swoją dłoń w stronę wschodzącego słońca, gdyż odnoszę wrażenie, że uwiera mnie w miejscu, gdzie bije serce każdej ludzkiej istoty.” Inni natomiast powiedzieliby: „Weź tę grabę z mojego cyca klingoński wypierdku, którego mama podkłada głos w reklamach społecznych, a tata rozbiją się Daewoo Lanosem, zanim przypierdolę ci w kostropate coś, co masz zamiast twarzy.” Która z tych wypowiedzi, według państwa, charakteryzuje chama? Jacek Żakowski pewnie by wiedział. Ja nie jestem pewien. Być może dlatego, że obie sam wymyśliłem. Tak się tylko zastanawiam, czy nieumiejętność wyrażania emocji w sposób uznawany za kulturalny sprawia, że powinniśmy danego osobnika wykluczać z debaty społecznej? A może też zabrać mu głos? Skoro nie umie są zachować na forum, skąd pewność, że będzie potrafił przed urną? Oczywiście przesadzam i dobrze rozumiem intencję. Sam nie bardzo lubię o sobie czytać, kim to nie jestem. A sławniejsi mają jeszcze gorzej. Zawiść, nie mówiąc o nienawiści, to ludzkie uczucia i plenią się płodnie. Chciałem tylko powiedzieć, że może jestem zboczony, ale wolę niektóre komentarze na onecie od większości tamtejszych njusów. Podobnie jak niektóre chamskie blogi, od większości kulturalnych gazet.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...