> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Flota zjednoczonych służb |
|
|
Jaś Kapela
|
|
31.08.2009 |
„Rzeczpospolita” donosi o nalotach, jakie zjednoczone służby państwa polskiego - skądinąd imiennika tej zacnej gazety - zorganizowały w sklepach typu dopalacze. Razem, ale osobno. Urząd Kontroli Skarbowej, policja, straż pożarna, sanepid i Państwowa Inspekcja Handlowa. Przez trzy dni sprawdzają sklepy od góry do dołu. Dostępne w nich substancje badane są pod kątem zawartości i pochodzenia. Bada się też zgodność wszelkich faktur oraz to, czy paragony są wydawane klientom. To ostanie zastanawia mnie najbardziej. Jak to sprawdzają, skoro sklepy z okazji kontroli są zamykane. Służby mają jednak z pewnością swoje sposoby, niewyobrażalne dla laika takiego jak ja.
Nie zdziwi chyba nikogo, jeśli powiem, że bardzo mnie cieszy ta kontrola. Wprawdzie ogarnia mnie nostalgia za chwilową niedostępnością towaru, doceniam jednak zaangażowanie w usystematyzowanie tematu dopalaczy. Mówię to oczywiście z pozycji użytkownika. Gdy kupuję do mojej kolekcji tabletkę Diablo, nie chciałbym dostać zamiast niej na przykład Exotica, którego mam już w swojej kolekcji i prawdę mówiąc nie jestem z tego jakoś specjalnie dumny. Z pewnością nie tak jak z małej szkatułki z Diablo, które to tabletki zakupione przez moją byłą dziewczynę pozwoliły mi przetrwać trudne chwile po rozstaniu. Powiedzmy, że były mi one po niej pamiątką. Zresztą z dopalaczami wiąże się dużo przyjemnych momentów w moim życiu. Choć dopiero od niedawna jestem kolekcjonerem. Wcześniej jakoś nie mogłem się do nich przekonać. Nie wydawało mi się możliwe, że legalnie można dostać coś fajnego. Nie bez powodu wszystkie moje ulubione seriale kradnę z internetu. Dlaczego inaczej miałoby być z dopalaczami? Ukradzione jabłko smakuje najlepiej. Ale szybko okazało się, że skoro instytucje państwowe tak bardzo się nimi interesują, dopalacze nie są takie legalne, na jakie wyglądają. Więc zainteresowałem się i ja. I zasmakowałem. Od tamtego czasu lubię postawić sobie na półce między książkami jakąś kolorowa tabletkę albo spalić trochę ziółek w mojej ulubionej kadzielnicy. Nie bez powodu w czasach przed Imperium Rzymskim ceny kadzidła były większe niż złota.
Jestem kolekcjonerem od niedawna, choć być może od zawsze. Tomasz Piątek powiedziałby zapewne, że kolekcjonerem człowiek się rodzi. I być może coś w tym jest. Lecz jednocześnie jestem przekonany, że istnieją różne rodzaje zbieractwa. Można się w swojej pasji odkrywcy, systematyka i zbieracza pogrążyć bez reszty. Można ją również jednak traktować jako weekendowe hobby. I ten sposób wybieram. Oczywiście czasami wybór nie zostaje nam dany. Nogi nam się trzęsą, gdy przechodzimy obok sklepu z dopalaczami, kiedy jest zamknięty, a gdy otwarty, nigdy nie miniemy go bez zakupienia jakiegoś nowego klejnociku do swojej kolekcji. Zdarzają się pewnie też takie przypadki, ale nie o nich chcę mówić. Chcę mówić o sezonowych hobbystach, weekendowych kierowcach, niedzielnych ogrodnikach, wędkarzach z przypadku. Którzy po pracy lubią zająć się którymś ze swoich hobby i na przykład część pieniędzy przeznaczyć na nowe okazy do kolekcji. Zresztą zapasy czasami trzeba uzupełniać. Kadzidełka - jak sama nazwa wskazuje - są po to, żeby je palić. Ich relaksacyjny wpływ znali już starożytni Indianie, tudzież inni Aborygeni. Nie bójmy się zatem, gdy idziemy w ich ślady i z kadzidełkowego rogu wypalamy aromatyczne mieszanki ziół, by przez chwilę połączyć się duchami przodków. Albo zwyczajnie pooglądać telewizję. Co też nie jest wcale takie dalekie od pierwotnych rytuałów. Przekonany jestem, że czasy, w których żyjemy, są powrotem do pogaństwa. To czas plemion, że zacytuje tytuł słynnej książki Michela Maffesoliego. Podobnie jak mówi się o modernizmie, że jest niedokończonym projektem, to samo uważam o pogaństwie, które swoją wielką realizację - jak sądzę - ma jeszcze ciągle przed sobą. Nie bójmy się tego. Musimy zaakceptować irracjonalną i rytualną stronę naszego istnienia, aby być naprawdę ludźmi. W tym pomagają dopalacze.
Dlatego tak bardzo cieszy mnie kontrola zjednoczonych sił państwa w sklepach w tym stylu. Co prawda trochę mnie dziwi, dlaczego równie dokładnie nie zlustrują aptek czy supermarketów. One dopiero pełne są narkotyków i substancji, jak na przykład nowy sprzęt AGD czy zestawy do grillowania, których kolekcjonowanie może przynieść o wiele więcej szkód, niż kilka niewinnych tabletek na półce w pokoju ucznia, pracownika korporacji czy nawet maszynisty - jak rozczula się „Rzeczpospolita” na wieść, że klientami dopalaczy bywają również normalni i poważani ludzie. Oczywiście, że bywają. Ja się - co prawda - do nich nie zaliczam. Ale przecież nie jestem jedyny. Jest nas więcej. I będzie nas jeszcze więcej, jeśli policja wraz z fiskusem i Państwową Inspekcją Handlową doprowadzi do porządku sklepy z dopalaczami. Mnie na przykład irytuje w moich po sąsiedzku otwartych kolekcjonerach.tv ciągłe zmienianie nazw produktów. A przecież wszystkie one mają swoje własne nazewnictwo - ogólnie przyjęte. Czy nie można by z tym czegoś zrobić? Żeby etykiety na sprzedawanych produktach musiały zawierać skład i nazwę mieszanki bazowej? To taka moją mała prośba do zjednoczonych służb.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 10.09.2009 )
|
|
|
|
Polecam uwadze: o chorobach z autoagr...
krążownik Aurora? czemu nie. tylko, ż...