Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dzielenie postrzegalnego |
|
|
Jaś Kapela
|
|
07.04.2010 |
Niestety nie mam nic do powiedzenia na temat papieża ani Katynia, przynajmniej w tym momencie, ale za to niesamowicie frapuje mnie inna sprawa. Otóż kołacze mi się po głowie taki dowcip, którego nie pamiętam, bo zazwyczaj nie pamiętam dowcipów. W każdy razie chodziło o to, że przedstawiciele jednej nacji, czy jakiegoś innego rodzaju wspólnoty, mówił do przedstawiciela innej grupy, że u nich myje się ręce po sikaniu. Na co ta druga osoba odpowiedziała, że za to u nich nie sika się na ręce. Gdziekolwiek i kimkolwiek by nie byli ci osobnicy, poruszyli ważki problem. Problem dotykający na co dzień milionów, jeśli nie miliardów, ludzi, a – jak się wydaje – wciąż nie rozwiązany. Czy po sikaniu należy myć ręce, czy też można to olać?
Że problem to ważny świadczą liczne dyskusje. Dowiadujmy się z nich między innymi, co zrobić, żeby po umyciu rąk nie zabrudzić ich ponownie, poprzez dotknięcie sfer potencjalnie niebezpiecznych. Sposoby są różne. Pierwsze niebezpieczeństwo wiąże się z kurkami od kranu. Przecież jeśli odkręcimy wodę brudną ręką, to co z tego, że ją umyjemy, skoro zakręcając ją, znowu dotkniemy zabrudzonego już kurka. A niebezpieczeństwo jest poważne, jak wiemy skądinąd, a szczególnie z reklam domestosa. Złe bakterie czają się, żeby przeskoczyć na nasze dłonie, gdy zachowamy się nieroztropnie, dotykając skażonej powierzchni. Na szczęście są na to sposoby. Możemy kurek zakręcić nadgarstkiem, aby skazić jak najmniejszą powierzchnie dłoni. Możemy też zakręcić go za pomocą papierowego ręcznika lub papieru toaletowego. Który może przydać się nam jeszcze później. Bo o ile nie wszystkie umywalki mają kurki, które trzeba odkręcać, o tyle prawie wszystkie mają drzwi, które trzeba otwierać. A przecież znamy dane, podług których sześćdziesiąt trzy procent polskich mężczyzn nie myje rąk po wyjściu z toalety. Więc istnieje duża szansa, że dotykali klamki swoimi brudnymi i obsikanymi dłońmi. Co robić? Jak czystym wydostać się z łazienki?
Tutaj znowu może się przydać wspomniany wcześniej papier. Lub nawet zwykła chusteczka. Choć są też inne sposoby. Możemy spotkać się z opinią, że drzwi najlepiej otworzyć butem. Lub łokciem. Istnieją różne szkoły. Szkoły szkołami, a przecież problem jest szerszy. Skoro sześćdziesiąt trzy procent mężczyzn nie myje rąk po wyjściu z toalety, to jak im podawać ręce? Przecież nawet jeśli uważamy, że te sześćdziesiąt trzy nie tyczy się naszych znajomych, to przecież nie możemy mieć pewności. A czasem wręcz przeciwnie. Mamy pewność, na podstawie obserwacji, że rąk nie myją, a podają do uściśnięcia. Co robić wtedy? Zasady savoire-vivre’u mówią, że rękę należy podać, a potem iść umyć. Ale co z zasadami higieny? Co z zasadami zdrowego rozsądku? Nie wiadomo. Zasadniczo mocz zdrowego człowieka składa się głównie z wody, mocznika (z którego robi się przecież również leki i kosmetyki) oraz soli mineralnych (których obecność w napojach uważa się raczej za zaletę niż wadę) i nie zawiera żadnych bakterii, więc nie bardzo jest się czego bać. Do tego stopnia nie ma się czego bać, że urynoterapia (polegająca między innymi na piciu własnego moczu) jest coraz bardziej rozpowszechnioną metodą leczenia.
Ale co innego pić swój mocz, a co innego dotykać klamki, której ktoś inny wcześniej dotknął swoją brudną ręką. Może co innego, ale czy rzeczywiście? Czy lęk przed zakażonym kurkiem jest rzeczywiście racjonalny? Jeśli chodzi o bakterie, to - jak wiadomo - na komórkach żyje ich więcej niż na deskach klozetowych. Więc teoretycznie sensowniej byłoby przytulać się do deski, niż do swojego telefonu, a jednak większość ludzi ma odmienny obyczaj. Być może jednak nie chodzi wcale o bakterie, których skądinąd i tak wszędzie jest pełno. Higiena jest ważna, ale przecież wcale nie najważniejsza. Najważniejsze jest bycie we wspólnocie. Myjący ręce mogą czuć się lepsi i czystsi od tych, którzy rąk nie myją. Ci, którzy rąk nie myją, mogą czuć się mądrzejsi i bardziej wyluzowani od tych, którzy szorują non-stop dłonie, jakby to miało ich uratować przed czymś groźnym i strasznym. I kto ma rację? A może racji nie ma nikt i ten spór zawsze już będzie się toczył. Jedni obrzydzeni będą kląć na drugich, gdy tymczasem drudzy wyśmiewać się będą z delikatności pierwszych. Byłby to jakiś dowód na sensowność uprawiania polityki.
Na podobny temat
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...