> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Drogie dzieci! Drukuj
Jaś Kapela   
13.11.2009
Pisałem już o tacie. Teraz czas na mamę. Mama jest wiceprezesem Związku Dużych Rodzin ”Trzy Plus”, lobbującego na rzecz rodzin wielodzietnych. Niestety nie zna Zbyszka, Mirka, ani Grześka, więc nie jest jej łatwo. Kiedyś za to Jarek ucałował jej koleżankę w rękę przed całą swoją świtą i od razu kilka osób wyraziło zainteresowanie ich pracą i chcieli się umawiać na spotkania. To było jednak dawno i chyba niewiele z tego wynikło. W ogóle posłom trudno cokolwiek wytłumaczyć. To być może najpoważniejsza nauka, którą matka odebrała w gmachu Sejmu. I broń boże nie przysyłać żadnych pism, bo i tak nikt nie ma tu czasu na czytanie. Jeśli już to lepiej zrobić jakąś wystawę na korytarzu. Parę chwytających za serce zdjęcie, kilka wykresów, ewentualnie jakieś podpisy, ale krótkie i dużymi literami. Kultura obrazkowa rządzi nie tylko w pokoleniu MTV, ale w pokoleniu POPiSu również.

Czasami rozmawiam z matką na interesujące ją tematy, bo, chcą nie chcąc, sam zacząłem się nimi interesować. Zresztą tematy są naprawdę interesujące i mało znane. Wystarczy przypomnieć sobie kontrowersje jakie wybuchły, gdy chciano wprowadzić becikowe. Bardzo wszystkich dziwił taki pomysł. A przecież na biednej Ukrainie, gdzie tak chętnie jeździmy krzewić liberalną demokracje, jest kilkakrotnie większe. Gdy wprowadzano je u nas za pierwsze dziecko ukraińscy rodzice dostawali około 5 tysięcy złotych, za drugie 7,5, za trzecie mniej więcej 12,5. Tyle, że w hrywnach, która ostatnio poważnie spadła, więc teraz jest mniej. Ale i tak. Co ciekawe, gdy spróbowałem znaleźć na temat dokładną informacje w internecie, nie było jej w żadnym serwisie informacyjnym, a jedynie czasami ktoś o tym wspomina na forach. To mi wystarczyło, żeby przypomnieć, co opowiadali ukraińscy znajomi. Lecz jednak znamienne jest, że media nie kwapią się porównywać nas z Ukrainą. Przecież wiadomo, że w Polsce jest lepiej. Dzieciom jednak niekoniecznie. Poziom ubóstwa polskich dzieci, wynosząc dwadzieścia dziewięć procent, jest najwyższy w Unii Europejskiej. I podobny jak w Turcji, czy Meksyku. A przecież mamy taki piękny wzrost gospodarczy. PKB skacze w górę niczym Szymon Majewski i nie straszny nam nawet kryzys. Chyba, że zlikwidują TVN.   

Jak powszechnie wiadomo nie jest fanem reprodukcji - podobnie zresztą jak większość polskiego społeczeństwa, co można wnioskować z faktu, że przyrost naturalny w Polsce od paru dobrych lat jest ujemny - choć trochę z innych powodów. A jednak, jeśli wyciągać konsekwencje z istniejącego w Polsce systemu, emerytalnego i nie tylko, to sytuacja nie wygląda różowo. Instytucja znana jako ZUS zakłada, że na nasze emerytury będę pracować nasze dzieci. Tylko, co wtedy, gdy nie mamy dzieci. Moi rodzice potrafią być w tej kwestii dość radykalni mówiąc, że może należałoby wprowadzić kwantyfikator sprawiający, żeby wysokość przyszłej emerytury zależała nie tylko od twoich zarobków i czasu pracy, ale też od tego, ile dzieciaków odchowałeś. Pomysł dość logiczny w świetle zasad działania ZUS-u, ale nie przejdzie przez usta żadnemu liberałowi krzyczącemu o jego pieniądzach, które miałby być wydawane na cudze dzieci. Bo jak wiadomo dużo dzieci mają tylko alkoholicy. Czy wiadomo, dowiedzione nie jest, bo w mojej wielodzietnej rodzinie, jedynie ja kwalifikuje się na pijaka. Co być może mogłoby świadczyć o dziedziczeniu patologii, gdybym miał je po kim dziedziczyć.

Są jednak inni, którzy mają je po kim dziedziczyć i być może należałoby im pomóc, żeby ich sytuacje ułatwić. Być może należałoby, ale wydaje się, że najpierw trzeba zmienić mentalność społeczną i poselską, a może nawet poselską przede wszystkim. Jak pisze Szumlewicz na podstawie badania „przeprowadzonego w sierpniu 2007 r. przez Instytut Badań Społecznych i Międzynarodowych Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza we współpracy z ośrodkiem badawczym Mareco Polska aż 68% elektoratu PO uważa, że władze powinny dbać o to, by każdy mógł znaleźć pracę. 45% wyborców PO deklaruje, że powinna istnieć górna granica zarobków, aby nikt nie zarabiał dużo więcej niż inni. 55% wyborców PO sądzi, że władze powinny dbać o to, aby nikt nie żył zbyt dobrze, gdy inni żyją w ciężkich warunkach. 67% elektoratu PO twierdzi, że biednym ludziom powinno się stwarzać więcej możliwości niż bogatym. 52% wyborców PO wyraża opinię, że różnice w zarobkach powinny być stale zmniejszane.” Więc skoro nawet wyborcy konserwatywnego i neoliberalnego PO to wiedzą, to być może ta wiedza wśród narodu nie zginęła. Można też przypomnieć, że w „UE transfery socjalne zmniejszają występowanie zjawiska ubóstwa wśród dzieci o 44%.” W UE tak, ale nie w Polsce, gdzie transfery społeczne bywają często traktowane jak okradanie lepszej, bo bogatszej (czyli przedsiębiorczej), część społeczeństw na rzecz gorszej, bo bezrobotnej albo wielodzietnej. Niech dzieci mają ci, których na to stać, głosi modny szlagwort. A że już niedługo dzieci tych, których na to nie stać, będą utrzymywać tych, których na nie stać nie było, bo woleli wakacje na Egipcie, to już inna sprawa.

To tylko jeden z absurdów polskiego systemu i sposobu myślenia. Są jeszcze inne. Może nawet bardziej przerażające. Bo w kwestii emerytur pozostaje ciągle nadzieja, że za dwadzieścia lata wszystko będą za nas robić roboty, a jedzenie będziemy mieli dzięki nanotechnologii, więc nie ma co się przejmować. I bynajmniej nie jest to kpina. Tak lud na forum „Wyborczej” komentuje artykuł na temat żałosnej przyszłości polskiego systemu emerytalnego. I jest to jakiś pomysł. Być może naukowcy nas uratują. Ale nie zwalania nas to od prób korygowania naszego systemu, zanim będzie za późno i okaże się, że patenty na roboty ma ktoś inny i kosztują tyle, że biednej Polski nie stać na ich produkcje. Takim polskim przerażającym absurdem jest fakt, że trzydzieści procent dzieci w domach dziecka znajduje się tam z powodu ubóstwa rodziców. Miesięczny koszt utrzymania wynosi w tej instytucji 1700 złotych. Czy gdyby dać te pieniądze rodzicom, nie potrafiliby zapewnić swoim potomkom bytu, który nie był by naznaczony przekleństwem domu dziecka? „92 proc. dzieci z domów dziecka ma opóźnienia rozwojowe, a 73 proc. opóźnienia edukacyjne.” Trudno się dziwić. Średnio sprzyjają one stabilnemu rozwojowi. Ale znów: wolimy dawać pieniądze szlachetnym instytucjom jak domy dziecka, czy więzienia (podobnie jak z ubogimi dziećmi tak i z więźniami zajmujemy zaszczytne pierwsze miejsce w europejskich statystykach), zamiast dać je ludziom, którzy dzięki nim mogliby wydobyć się ze swojego tragicznego położenia.

Ale miało być o mojej mamie, a zeszło mi na zły system. No cóż. Moja mama próbuje go zmienić.

P.S. Muszę dodać, że, gdy próbowałem przesłać ten tekst do Krytyki, serwer pocztowy o2 wielokrotnie odrzucał tę wiadomość, każąc mi ją sprawdzić i spróbować ponownie. Sprawdziłem, ale wszystko, co napisałem było słuszne i prawdziwe, więc postanowiłem nic nie zmieniać. I wysłać wiadomość z zagranicznych serwerów, skoro polskie boją się tej wiedzy.
Komentarze
Dodaj nowy
maciej   |14.11.2009 04:33:25
PO planowało likwidację domów dziecka. Mają je zastąpić rodzinny zastępcze.
Ciekawe na jakiej zasadzie będą dobierać dzieci? Co się stanie z tymi
opóźnionymi?

"Od 1 stycznia 2008 r. wynagrodzenie rodzin zastępczych może
wynieść nawet 160 proc. podstawy ustalonej w ustawie o pomocy społecznej, czyli
2635 zł.
Wysokość wynagrodzenia zawodowych, niespokrewnionych z dzieckiem
rodzin zastępczych ustali starosta. Tak wynika z rozporządzenia zmieniającego
rozporządzenie w sprawie rodzin zastępczych. Podpisała je minister pracy i
polityki społecznej. Kwota wynagrodzenia nie będzie wyższa niż 160 proc.
podstawy zawartej w ustawie o 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz.U. nr 64,
poz. 593 z późn. zm.). Nie może więc przekroczyć sumy 2635 zł. Resort określił
jednak także dolną granicę wynagrodzenia. Rodziny zastępcze nie otrzymają mniej
niż 1564 zł.
Ustalając wysokość wynagrodzenia, starosta będzie brał pod uwagę
m.in. ukończenie dodatkowych kursów i szkoleń w zakresie opieki nad dzieckiem
oraz doświadczenie w pracy z dziećmi (zwłaszcza okres pełnienia funkcji rodziny
zastępczej).
Zmiana rozporządzenia wprowadzi także nowe zasady obliczania
wynagrodzeń dla zawodowych rodzin zastępczych o charakterze pogotowia
rodzinnego. Za okres pozostawania w gotowości do przyjęcia dziecka otrzymają oni
95 proc. podstawy wymiaru, czyli 1564 zł. Natomiast z dniem przyjęcia pierwszego
dziecka ich wynagrodzenie wzrośnie do 160 proc. podstawy, czyli wyniesie 2635
zł.Zdaniem ekspertów, samo podwyższenie wynagrodzeń nie spowoduje jednak
istotnego wzrostu liczby rodziców zastępczych."
Prywatyzacja odpowiedzią na
wszystko.
Piotrek Sz.   |14.11.2009 05:46:00
Ja w kwestii drobnej. Otóż nie nazywam się Szymulewicz, a Szumlewicz.
Jaś Kapela   |14.11.2009 18:11:52
Sory, czasami bywam ślepy. W każdym razie szacunek, bardzo fajny tekst.
ale_akcja   |15.11.2009 20:45:22
Co prawda, ja nie o mamie, swojej ani Twojej, ale też zamierzam sobie
pozwolić na dygresje.
Być może Jadwiga Staniszkis nie jest popularną
autorką w środowisku KP, ale w swoim Postkomunizmie uwypukla bardzo ciekawą i przerażającą tendencję. Otóż w sytuacji
globalizacji, "unionizacji" itd. "klasa polityczna" -
jak sama siebie nazywa - ma coraz mniejszy wpływ na to, co się
dzieje. Ponieważ przypuszcza (fałszywie), że to rynek rządzi - choć
sprawa wygląda o wiele subtelniej - komercjalizuje państwo. Demontaż
socjalistycznego welfare state pociąga za sobą komercjalizację różnych
sfer, z którymi państwu w tradycyjnej formie trudno sobie poradzić.

Przykładem na to są rozwiązania ubezpieczeń emerytalnych. Tzw.
III filar, który żadnym filarem nie jest, co najwyżej zmurszałą belką,
przecina właśnie zasadę solidarności międzypokoleniowej. To moje
pieniądze mają zarabiać na moją starość itp. A że nie działa? Trudno -
społeczeństwo nie dorosło.
 Dalej - segmentację polityki społecznej
można powiązać z desperackimi próbami różnych agend (MOPS, PUP, itp.,
itd.) aby zatrzymać "swój" kawałek. Każda zmiana jest groźna
i niesie niepewność. Nadrzędnym celem staje się stabilność i
utrzymanie pozycji, a nie deklarowana misja.
Nie wszystko, co powyżej
pochodzi od J. Staniszkis. Jest też uproszczone. Ale za pożyteczne
uważam myślenie w kategoriach "skomercjalizowanego państwa", które
ma mało władzy, a do tego tam, gdzie jeszcze (z trudem) mogłoby coś
zdziałać, ucieka od odpowiedzialności. Trudno się oprzeć wrażeniu,
że to prawdziwy obraz.
A winą biednych jest to, że są biedni. Nie
dlatego, że instytucje są rozdrobnione, krótkowzroczne i
skrępowane przepisami. I nie dlatego, że NGO-sy, które chciałyby coś
robić nie mogą, bo dostają kontrakty tylko na rok. Nie, biedni są biedni
oczywiście przez swoją nieudolność. A czy komuś nieudolnemu należy
powierzać nasz narodowy skarb - dziecko?
Jaś Kapela   |16.11.2009 06:40:05
Cóż to za nielewicowe uogólnienia? "W środowisku KP…"? W środowisku KP
rudzi są fałszywi. Czytałem "O władzy i bezsilności" i "Ja. Próba
rekonstrukcji"(super rzecz). "Postkomunizm" czeka na półce. Ale w
dużej mierze Staniszkis powtarza w kolejnych książkach te same tezy. O braku
władzy na przykład. I trudno się nimi nie zauroczyć. Bo autorka jest ze
wszechmiar urocza i przekonująca. Zresztą w ostatnim numerze KP, Karolu, jest
wywiad z Krasowskim, który powtarza poniekąd te tezy. Przeczytaj, myślę, że ci
się spodoba. Ale jednak trochę bym się z nimi nie zgodził. Rzeczywiście patrząc
na naszych polityków trudno odnieść wrażenie, że sprawują władzę. Ale gdzie ona
w takim razie jest? W strukturach? Jak twierdzi Sztaniszkis. Pewnie też. Ale
pobrzmiewa mi to takim marzeniem, żeby przyszedł ktoś i zarządził. Że do
rządzenia potrzeba Piłsudzkiego albo innego silnego człowieka. Który chodzi i
rządzi. A ja myślę, że nie do końca. Że władze też mają mali ludzie i też
rządzą. I mogą rządzić lepiej lub gorzej. Więc lepiej jakby rządzili lepiej, że
się tak wyrażę podniośle, niż zwalali winę na wszystko ogarniające struktury.
maciej  - Czas do lekarza   |16.11.2009 07:44:20
"Piłsudzkiego" Sory, czasami bywam ślepy.
Jaś Kapela   |16.11.2009 09:49:38
I nie mówi się "wziąść".
maciej   |16.11.2009 10:54:49
Ruch dla kobiet i mężczyzn Czasopismo kulturalno-pornograficzne - będzie w
sklepie KP?
Obiecuję kupić.
Jeżeli będą wydane Listy z (pop) kultury również.
Jaś Kapela   |17.11.2009 11:48:42
Na razie jest w księgarni MSN, ale ma być też w innych. A listy to chyba druk na
żądanie. Ale prawa autorskie ma Polityka, więc do nich trzeba się zwracać.
blaise   |17.11.2009 12:15:14
Offtop
Polecam ciekawyartykuł o tym jak kryzys zachwiał modelem skandynawskim.
maciej  - Fakt ciekawy.   |17.11.2009 13:37:31
@blaise - Mam nieodparte wrażenie, że istnieje zjawisko bezinteresowanej
zawiści w stosunku do skandynawów.
@jaś kapela "ma być też w
innych" to zostaw wiadomość w jakich.
blaise   |17.11.2009 14:54:07
"Mam nieodparte wrażenie, że istnieje zjawisko bezinteresowanej zawiści w
stosunku do skandynawów. "

Nic o tym nie wiem. A ten link jak i artykuł
nie wynika wcale z nienawiści. Pokazuje jak duński prawicowy rząd obniża wydatki
publiczne zmniejszając zabezpieczenia socjalne. Nie ma w tym tekście ni krzty
nienawiści do skandynawów. Przeczytaj go.
maciej   |17.11.2009 16:24:25
To proste. Jeżeli funkcjonują kraje, w których obywatelom powodzi się dobrze,
mają zabezpieczenie socjalne, silne związki zawodowe - zjawisko nazywane
kryzysem obeszło się z nimi łagodnie to trudno, żeby w śród ekip rządzących
wzbudzał ten fakt zachwyt. W końcu obywatele krajów objętych kryzysem mogą
zapytać: ok. jest kryzys, to dlaczego ekipa rządząca nie daje sobie z nim rady
jak np. w Szwecji czy Norwegii?
Ps. do tekstu nic nie mam.
ale_akcja   |17.11.2009 16:30:19
Tak sobie myślę, że ujawniły się, Jasiu różnice tresury. Socjologia każe jednak
skupiać się na strukturach. A wywiad z Krasowskim czytałem.
Mimo wszystko
daleko mi do Staniszkis. Pisze ona np., że nie ma już "rynku" ani
"państwa" tak, jak funkcjonują one w dyskursie politycznym czy
popularnej publicystyce. A potem sama popiera Kaczyńskich, którzy miotają się,
chcąc przywrócić państwo!
Uważam, że przyglądanie się strukturze może wyjść
wszystkim na dobre. O ile tylko nie zapomina się, że struktury tworzą ludzie.
Nie odmawiam nikomu sprawczości. Trzeba tylko pamiętać, że kraj czy
społeczeństwo to ogromne zwierzaki. Nie jest łatwo je poskromić, kierować nimi,
ani się z nimi zaprzyjaźnić. Czasem zdarza się, że nie mając złych zamiarów
zadepczą kogoś po prostu przez nieuwagę.
Orientacja w strukturach określa
skuteczne działanie, które może (i powinno) prowadzić do ich przekształcenia
tak, by były bardziej przyjazne. I zawsze trzeba zacząć w ich ramach. To, co
państwo może zrobić, to np. wspierać NGO’sy (o czym już pisałem) podpisując
długoterminowe kontrakty (okropne słowo) z tym, że nie powinno ingerować w ich
działania. Gdyby włodarze zrozumieli własną słabość z jednej strony, a z drugiej
zechcieli się przeciwstawić komercjalizacji - moglibyśmy pójść w stronę
uspołecznienia. I tu proszę - otwiera się pole do popisu dla jednostek.

Tymczasem dla Staniszkis, jak się zdaje kluczowa jest "rządność"
państwo-kapitału, wspiera więc taki PiS, w którym widzi potencjał - dzięki
poparciu mas, chwilowemu, jak się okazało - zmiany. Pokłada nadzieję w jakiejś
sile u góry, zapominając, że sama opisuje porażki "gór" z czasów
przełomu.
A mali ludzie mają często małe móżdżki zapchane wielkimi słowami,
strukturami właśnie (które źle rozumieją) i ideologiami. Dlatego często rządzą
gorzej.
Nie wiem, czy to jest spójne. Mam nadzieję, że tak. A z uogólnienia
się nie wycofam. Takie moje prawo :)
Thome  - Przymus rodzenia idei.   |18.11.2009 03:01:58
"władze powinny dbać o to, aby nikt nie żył zbyt dobrze, gdy inni żyją w
ciężkich warunkach"

Przymusowe konfiskaty?


"Ale znów: wolimy
dawać pieniądze szlachetnym instytucjom jak domy dziecka, czy więzienia
(podobnie jak z ubogimi dziećmi tak i z więźniami zajmujemy zaszczytne pierwsze
miejsce w europejskich statystykach), zamiast dać je ludziom, którzy dzięki nim
mogliby wydobyć się ze swojego tragicznego położenia."

A może
zostawić, a nie "dać"?
Thome  - O jaką socjaldemokrację.   |18.11.2009 03:27:57
@blaise

Świetny artykuł za linkiem.

To sukces. Przedsiębiorstwa
nie wahają się już przed zatrudnianiem, ponieważ wiedzą, że będą się mogły bez
zwłoki i bez przeszkód pozbyć nadmiarowej siły roboczej.

[Krwiożerczy
"neoliberał"? Nie….]

Mogens Lykketoft - minister
finansów w rządzie centrolewicowym, obecnie poseł z ramienia socjaldemokratów do
Folketingu, duńskiego parlamentu
Jaś Kapela   |19.11.2009 13:30:19
>Thome

"Przymusowe konfiskaty?" Świadomość społeczna. Podatki też
można tak nazwać, jeśli lubimy metafory. A co do dawania i zostawiania, to
oczywiście, że zostawić, ale sytuacji, gdy rodzice są tak ubodzy, że dzieci
lądują w domach dziecka chyba nie ma za bardzo co zostawiać.
maciej   |19.11.2009 18:43:03
http://www.trybuna.com.pl/Trybuna/Trybuna_-_KRAJ/W
pisy/2009/11/19_Najbardziej_kochaja_nienarodzone.h tml
Politycy mają inny
problem walkę z hazardem.
Thome   |21.11.2009 13:03:31
"Świadomość społeczna".

Nie chodzi o zamiłowanie do metafor, nie
chodzi o podatki. Wystarczy poprzebywać trochę wśród tzw. "marginesu",
aby zdecydowanie podnieść swoją świadomość społeczną. Sprawi to, że mity o
"wyciąganiu z ubóstwa" poprzez rozdawnictwo szybko runą.



Proszę przeczytać jeszcze raz zacytowany przeze mnie w poprzednim wpisie
fragment. I tak w głębi duszy odpowiedzieć sobie - czy aby na pewno nie ma w nim
ordynarnego totalitaryzmu?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.11.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94406 Seconds