Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czy wejdziesz do Cynamonu? Drukuj
Jaś Kapela   
23.07.2009

Jedną z moich ostatnio ulubionych historii opowiedział Bartek, stojący na selekcji w Cynamonie. Opowiedział ją z wdziękiem i wyczuciem formy, którego nie da się oddać wyłącznie za pomocą pisma, ale jednak spróbuję. Ale może najpierw kilka słów wprowadzenia. Zacznijmy może od tego, że gdy wypełniłem kiedyś test na facebooku: „Czy wejdziesz do Cynamonu?” w odpowiedzi otrzymałem znamienne zdania: „nie ta twarz, nie to życie”. I rzeczywiście. Niezależnie od tego, jakbym się nie ubrał, z moich oczu spoziera wymoczkowaty intelektualizm. Wiem już zatem, że mnie nie wpuszczą do Cynamonu. Oczywiście bez sensu byłoby teraz zapewniać, że nie ważne, że mnie nie wpuszczą, skoro nigdy się tam nie wybierałem. Wybierać się mogłem albo nie. A wejść, i tak nie wejdę. Więc to by było na tyle. Natomiast Bartek jest przebojowy, opowiada fajne historie i potrafi być uroczo pyskaty. Do tego potrafi się ubrać tak, żeby pani profesorka na filozofii(bo choć Bartek studiuje filozofię, to na jego twarzy nie ma znamienia wymoczkowatego intelektualizmu) zaczyna wykład od podziękowania mu za to, co na siebie włożył. Co prawda pytanie, czy profesorów filozofii wpuściliby do Cynamonu, również jest pytaniem ontologicznym, a odpowiedź zapewne brzmi podobnie jak w moim przypadku. Ale nie to chodzi. Tylko o wyczucie formy. Na tym polega selekcja. Niektórzy po prostu wiedzą, kto gdzie przynależy i dzięki temu mogą się tym bawić. Tak jak Bartek w jednej z moich ostatnio ulubionych historii. Zanim jednak do niej dojdziemy jeszcze parę słów na temat Cynamonu. Że pozwolę sobie przytoczyć dwa cytaty: „LOKAL MASAKRA,PEDAŁY,LEZBY I SNOBY I JESZCZE SELEKSJONER,KTÓRY NIE DŁUGO BĘDZIE SPRAWDZAŁ ZAWARTOŚĆ PORTFELA…” Dodajmy, że pedały i lezby nie mają w tym przypadku ściśle słownikowego znaczenia, tylko nieco inne. Ale można też wyrazić to w bardziej wyważony sposób: „O klimacie tego klubu możnaby napisać pracę magisterską pt. W jaki sposób w Klubie Cynamon spełniają się marzenia polskich dorobkiewiczów o oscentacyjnym udawadnianiu odnoszonego przez nich sukcesu.” Pisownia zachowana oryginalna. Mniej więcej tak to wygląda, choć sytuacja z pewnością jest bardziej skomplikowana.

A historia polega na tym, że Bartek stoi na bramce w Cynamonie i mówi jakiejś dziewczynie, że jej nie wpuści. Dziewczyna zmęczona zapewne godzinnym staniem w kolejce i drugim tyle przed lustrem, więc w naturalnym sposób rozczarowana takim rozwojem sytuacji, nie chce się poddać. Pyta: „Ale dlaczego?” Na co Bartek rezolutnie odpowiada, że nie może jej powiedzieć, bo musiałby ją obrazić. Kobieta jest jednak nieustępliwa i ciągle dopytuje się „dlaczego”, a Bartek nie ma czasu na tego rodzaju dyskusje, bo „nie” znaczy „nie”, a inni ludzie też czekają po godzinę w kolejce, powtarza więc raz jeszcze: „Nie mogę Pani powiedzieć, bo musiałbym panią obrazić.” Kobieta jednak ciągle pragnie wiedzieć, co jest z nią nie tak, że nie może wejść do Cynamonu. Bartek ustępuje i mówi niewinnym tonem: „Nie mogę Pani wpuścić , bo jest pani naprawdę bardzo brzydka. Gdyby była Pani tylko brzydka, moglibyśmy dyskutować, ale Pani jest naprawdę bardzo brzydka.” I to właściwie koniec tej historii. Kobieta nie zadawała więcej głupich pytań. A Bartek może się chwalić swoje celną ripostą. Bartek oczywiście wie, że zachował się w tej sytuacji jak skończonym cham. Ale w końcu za to mu płacą. Dzięki temu Cynamon jest Cynamonem.

Oczywiście można się na to oburzać. Ja nie zamierzam. Wręcz przeciwnie. Jestem pełen podziwu dla Bartka, że potrafił w taki zgrabny sposób ująć pewną kwintesencję relacji na jakich opiera się część rzeczywistości. A być może nawet cała. Zupełnie niewykluczone, że cała. Na szczęście zawsze jeszcze pozostają pytania: „być albo nie być?”, „iść albo nie iść?” Bo niestety z pytania: „chcesz być ładny, czy brzydki?” niewiele wynika. I prawdopodobnie prędko jeszcze nie będzie.

  

Komentarze
Dodaj nowy
tiphareth  - Apel do redakcji.   |24.07.2009 00:43:32
Proszę, ściągnijcie Piątka!

Oczy przecieram i nadal nie mogę (nie chcę)
uwierzyć. To, co ten słodziaszny chłopaczyna tutaj wypisuje, jest jakąś dużą
pomyłką. Kolejny felieton? i jest gorzej niż źle. Bo o niczym. Dziwi mnie to tym
bardziej, że Kapela (na ogół) potrafi pisać - wystarczy zajrzeć na blog
popkulturalny Polityki.
Tak więc niech Piątek wraca, a jeśli Jan ma coś
opublikować na stronie KP, niech - na Marksa - ktoś to wcześniej
czyta.

Uprzejmie proszę.
kot   |24.07.2009 08:27:49
@ tiphareth, mów za siebie. Lubię i cenię felietoniki Jasia Kapeli. Każdy z
nich jest zbudowany wokół jakiejś obserwacji socjologicznej. I to jest
coś!
Cenisz podobno Piątka i merytoryczne wypowiedzi. Kiedyś Piątek obdarzony
literacką
weną, którą wykorzystuje, napisał felieton nie aranżowany literacko
ale merytoryczny. Bardzo ważny. Wówczas został zaatakowany przez czytelników
lubiących jego talent literacki, którzy nie zdobyli się na wysiłek zrozumienia o
co mu chodziło, tylko oczekiwali tego co zawsze. Gdzie byłeś wtedy ?!
Dobrze,
że jest coraz więcej piszących w tej witrynie. Źle, że wciąż tak mało!
Pomnóżmy
Jasia Kapele przez 100, bo to dobry kierunek. Elitarność i powszechność, wbrew
pozorom, nie muszą się kłócić, a oddziaływanie rośnie.
tiphareth  - ad kot   |24.07.2009 13:58:42
Oczywiście, mówię tylko za siebie.
A mnie - jak to ująłeś - felietoniki
(może felietoniczki albo nawet felietoniczusie) Kapeli absolutnie się
nie podobają. Gdyby chodziło tylko o moje widzi-mi-się, nie byłoby
problemu.
Ale po kolei. 

Mówisz, że każdy tekst kapeli
zbudowany jest wokół jakiejś obserwacji socjologicznej i że to jest
już coś.
Obserwacje socjologiczne w swoich tekstach przedstawia i
analizuje pani Delick, którą to nie kto inny, jak właśnie szanowny kot, krytykował za - cytuję: "socjologiczny folklor Szwecji" i
"plotki podane w sosie socjologicznym". Tak więc, jeżeli Anna
Delick uprawia socjologiczny folklor i serwuje nam plotki, to Kapela
uprawia poletko marchewki i serwuje nam ploteczki ze świata turkucia
podjadka i biedroneczki w kropeczki. Obserwacja obserwacji nierówna,
różni ludzie inaczej widzą te same rzeczy i inaczej je opisują.
W
porządku.
Ale jesteśmy na stronie Krytyki Politycznej (podkreślam -
krytyki) i myślę, że tekst ukazujący się tutaj, a zbudowany wokół
"jakiejś obserwacji … ", powinien mieć też jakiś potencjał
krytyczny, próbować postawić diagnozy i ewentualne rozwiązania, prowadzić
dialog z innymi tekstami, prowokować do dyskusji etc. Artykuły Kapeli
tego nie robią.
Nie przeciążajmy jednak "wymoczkowatego
intelektu" autora. Niech sobie pisze tak, jak potrafi/lubi. Tutaj
jednak pojawia się kolejny problem, bo Kapela na wspomnianym już blogu
popkulturalnym potrafi pisać zabawnie i o czymś. W nowym numerze KP
napisał ciekawy i zabawny tekst. Natomiast to, co prezentuje tutaj,
jest jakąś wersją Kapeli z piaskownicy chyba. Czy nie razi szanownego kota nie tyle naiwność, co stylistyczna i formalna toporność powyższego
felietoniku?

Dalej kot przywołuje Piątka, którego "podobno" cenię.
Tomasza Piątka
cenię, wcale nie podobno :)
Uważam, że obok Masłowskiej i
Witkowskiego jest on najciekawszym przedstawicielem nowej (bo już nie
tak młodej) literatury polskiej. Felietony, które pisze dla KP, czytam
z przyjemnością, a nie komentuję ich dlatego, bo są one pełne, spójne,
krytyczne itd.
Co więcej, Piątek jest na tyle wprawnym literatem
i obserwatorem, że sam potrafi najlepiej się obronić przed krytyką
tudzież sam przyjąć postawę krytyczną wobec własnej twórczości. Komentator tiphareth nie jest mu do tego potrzebny.

Na koniec mówisz, że dobrze, iż jest
coraz więcej piszących na stronie KP. Zgoda.
Jak jednak wiemy
ilość (nie zawsze!) przechodzi w jakość, dlatego wolę jeden tekst
Piątka niż dwa Kapeli (póki co). I nie ma to związku ani z elitarnością
ani powszechnością. Powszechność odnośnie KP to inny, bardzo ciekawy i
potencjalnie konfliktowy temat. 

Pozdrawiam.
kot   |25.07.2009 02:13:12
Rzeczywiście wygląda to na brak konsekwencji. Socjologom zarzucam to za co
chwale Jasia Kapele i wzywam aby go powielać. Trochę inny kontekst.
Socjologowie gromadzą masowo socjologiczne fakty ale, bezradnie nie znajdują
między nimi związków; widzą drzewa ale nie widza lasu.
Jednak ciągle nasza
rzeczywistość jest niedoopisana.
Wszystko zaczyna się od opisu
rzeczywistości, który jest zakłamywany przez dziennikarzy i polityków
szukających kasy i popularności.
Mnie zainteresowało czym się kieruje
bramkarz selekcjonując wchodzących do dyskoteki.
Mały fakt ale mówiący coś o
nas. I nie żałuje chwil poświęconych na przeczytanie felietonu.
-Czy nie
uważasz, że ,,szanowny kot,, brzmi nieco dziwnie.
- Piątek, w felietonie
należącym z natury do kategorii lekkiej, powiedział coś ważnego
w kategorii
należącej do super ciężkiej, że ideologia neoliberalna w sferze kultury
popularnej (piosenki w radiu) ciągnie ja w dół. Co więcej, dokładnie opisał ten
mechanizm
-chyba jako pierwszy. I spotkał się z krytyką środowiska naukowego,
które kręci się w zamkniętym hermetycznym kręgu słów, które przestały znaczyć.
nameste   |25.07.2009 04:25:23
Z Kapeli: "ale jednak spróbuję. Ale może najpierw kilka słów
wprowadzenia. Zacznijmy może od tego".

Zgadzam się z tipharethem: ktoś mógłby jednak wyczesać nadmiar sierści z Kapeli przed opublikowaniem
na www.
blaise   |26.07.2009 07:35:51
Nameste
Większość tekstów Jasia zawiera tego rodzaju "nieporadne"
powtórzenia, jakby wyjęte ze szkolnego wypracowania. Kojarzy się to z takim
chłopięcym, "wymoczkowatym" niezdecydowaniem, jeśli ktoś woli może to
nazwać redundancją. Na pewno jest to celowe i charakterystyczne, ta autoparodia
stanowi element jego stylu. Na Twoim blogu który chcesz tu zareklamować, bo w
tym celu pewnie tu przyszedłeś, też można zauważyć przesadną stylizację - ten
nadmiar poetyckiego i naukowego (chodzi o nauki społeczne) slangu niekiedy
ociera się o śmieszność. Ale ogólnie blog ciekawy
nameste   |26.07.2009 09:55:06
@blaise:
Czytywałem inne teksty Jasia Kapeli (choć, to prawda,
sporadycznie) i zauważyłem stylizację na chłopięcość, nonszalancję i "za
urok osobisty wybaczą mi wszystko" (może to zresztą nie stylizacja, a cechy
naturalne). Ale nieporadności — nie, przynajmniej nie aż takiej. Może więc
jakaś redakcja nieco czesała? ;)

Co do mnie, to bywam na www KP od lat,
odzywałem się tu zanim powstał mój blog (którego adres zostawiam; rzeczywiście,
co za autolans! :) No i porównujesz niszowy blożek z uznanym i drukowanym
autorem, Autorem! Myślę więc, że mogę sobie pokrytykować, nawet jeśli sam
grzeszę stylistycznie (choć pewnie nieco inaczej). Dzięks anyway.
blaise   |26.07.2009 13:11:40
No więc nie wiem czy to nieporadność, czy stylizacja na nieporadność, ale
nieważne. Zarzut nie był serio, bo nie ma nic takiego jak stylistyczna norma,
nie potrafię wyobrazić sobie tekstu stylistycznie neutralnego. Ale i tak się
nabrałeś. Wiem, że to brzmi jak bełkot ale.. taki styl.
A wygląda to jak
reklama, bo w jednym wątku jedno zdanie, w innym też jedno zdanie.. Trzeba pisać
więcej, bo kiedy widać kolumny tekstu pod nickiem to i reklama jest lepsza, bo
to tak jakby jej nie było,a autor po prostu wyraża poglądy.
Relanium   |26.07.2009 15:00:38
Czy to świadomy czy też nie banalizm trudno orzec, ale czyta się płynnie. Fakt
Kapela Jaś nie od oświecania jest i intelektualnych dywagacji. On raczej
piastuje funkcję "rozweselacza", lewicowego celebryty, i w cale nie
pisze tego ironicznie mnie się to bardzo podoba. Ja Kapelę Jasia czytać będę, bo
lubię.
kot   |27.07.2009 00:13:58
Otóż to. Jeśli się lubi blondynki , to nie znaczy,że trzeba skończyć z
brunetkami.
nameste   |27.07.2009 04:50:30
@blaise:
wygląda to jak reklama, bo w jednym wątku jedno zdanie, w innym też jedno
zdanie


Hm, krótko, ale konkretnie. Niemniej, skoro odbierane jest jako lans,
to spadam ;)

nie ma nic takiego jak stylistyczna norma, nie potrafię wyobrazić sobie
tekstu stylistycznie neutralnego


To raczej cecha Twojej wyobraźni. Oraz: jeśli się nawet nie ocenia
przez pryzmat jakichś norm "poprawnościowych", to zawsze
można recenzować "efekt artystyczny". Otóż ten rodzaj
nieporadności (zamierzonej czy nie) nie daje żadnej wartości dodanej,
przeciwnie.
Jaś Kapela   |27.07.2009 09:52:15
Przepraszam, że nie jestem Tomaszem Piątkiem, ani Anną Delick. Może jeszcze
kiedyś będę, ale nie sądzę, za co też przepraszam. Przepraszam też, że ten
felieton jest kiepski, ale anegdota przynajmniej zabawna. Nawet jeśli o niczym.
kot   |27.07.2009 10:44:28
Zapomniałeś jeszcze przeprosić tych, którym się felieton podobał. Za to,że im
się podobał. I takich jak ja dla których był o czymś. Szanse na bycie Anną
jakąkolwiek lub dniem tygodnia masz rzeczywiście niewielkie. Ale bycie sobą też
nie jest złe i z tego powodu nie ma za co przepraszać.
thomas   |27.07.2009 14:53:45
Trochę niezręcznie pisać to po jakże uroczych przeprosinach autora, ale mam
wrażenie, że ma on niestety odrobinę problem z grafomanią. Tekścik umiarkowanie
zabawny, ale przegadany, o dobre 30% za długi.

Nie mówiąc, że grafomana
poznaje się po tym, że nie wie, co mówi. Na przykład kiedy używa cudacznego
wyrażenia "pytanie ontologiczne" ni z gruchy, ni z pietruchy.
blaise   |27.07.2009 17:29:54
nameste
"Hm, krótko, ale konkretnie. Niemniej, skoro odbierane jest jako
lans, to spadam ;)"
Przypominam Ci tylko, ze sam zacząłeś tu krytykować
autora, więc się nie dziw, że i Ciebie krytykują, nie gniewaj się i nie trzaskaj
drzwiami. Od siebie mogę powiedzieć, że bardzo podoba mi się twój
blog.
"..zawsze można recenzować efekt artystyczny. Otóż ten rodzaj
nieporadności (zamierzonej czy nie) nie daje żadnej wartości dodanej,
przeciwnie." To raczej cecha twojej estetycznej wrażliwości i wynikających z
niej wygórowanych żądań, po prostu zbyt wiele wymagasz wartości artystycznych od
krótkiej anegdotki. Pamiętaj, że nie było to przedsięwzięcie na miarę dzieła
Prousta, któremu zresztą zawsze zarzucano stylistyczne przegięcia ("te
długie zdania, panie, przeładowane jakieś takie").
Notka o selekcjonerze
jest zabawna a i samo zjawisko bardzo interesujące. Pamiętam wywiad Orlińskiego
z selekcjonerką w GW, która twierdziła, że nawet jedna osoba, która ma źle
dobrane buty może zepsuć całą zabawę, choćby nie była zbytnio widoczna na sali.
To jakaś neuroza
tiphareth   |27.07.2009 23:29:42
Drogi Jasiu, nikt (na pewno nie ja) nie oczekuje od ciebie przepraszania za
cokolwiek.
Wystarczy stawiać przecinki w odpowiednim
miejscu, kontrolować ortografy i we wstępie (obszerniejszym niż
rozwinięcie) nie umieszczać dwóch dygresji. 
Ot, taki back to the primitive w okolice pierwszej liceum.
Wypadałoby również poinformować czytelnika,
czym jest ów osławiony "Cynamon", bo przecież nie
wszyscy mieszkają w Warszawie i nie wszyscy znają się na klubowej
topografii tego miasta.
Co więcej - nie oczekuję od ciebie, żebyś był
Piątkiem albo Anna Delick. Mógłbyś jednak czegoś się od nich
nauczyć. 
O czym mówię? Ano o tym, że Anna Delick i Tomasz Piątek
biorą od czasu do czasu udział w tutejszych dyskusjach. Bronią się.
Argumentują.
Ty przepraszasz.
Moim zdaniem stawianie się w
roli (ironizującej) ofiary, w przypadku literata z ambicjami
socjologicznymi i politycznymi, jest przeciwskuteczne.

Może ktoś
zapytać, dlaczego tak nieznośnie i krzywdząco uczepiłem się Jana
Kapeli. Robię to, ponieważ (czytając jego teksty na stronie KP) nie
zauważam różnicy pomiędzy tym, co pisze Kapela, a pierwszym
lepszym blogiem komentującym aktualne wydarzenia. A śmiem twierdzić,
że od zespołu KP oczekiwać można/należy/trzeba więcej. Relanium napisał, że Kapela spełnia rolę lewicowego celebryty (sic!) i
rozweselacza. Nie wszystkich jednak rozwesela, a socjaldemokratyczna Doda
to zabawny oksymoron.
 
________________________

ad kot

Piszę "szanowny kot", bo per kocie jest niegrzeczne i za
bardzo kojarzy mi się z "13 Posterunkiem".
Poza tym cenię
twoje komentarze, uważam za najwartościowsze na tej stronie.
Ze
względu na fakt, że szanowny kot jest starszy i posiada na pewno większą
wiedzę ode mnie, niezręcznie jest mi zwracać się w drugiej osobie.


Problematyka selekcji w klubach i dyskotekach (wydaje mi się) jest
ogólnie znana i nie pozostaje tajemnicą, że chodzi w
większości przypadków o wygląd lub zasobność portfela. Tak jak nie
wypada (a jeszcze nie tak dawno temu nie można było) pójść na premierę do
teatru w dresach, chyba że ma się odpowiednią pozycję w
danej społeczności albo znajomego dyrektora, tak samo w przypadku
drogich, snobistycznych klubów trzeba wykazać się odpowiednim wyglądem,
bogactwem, pozycją lub znajomościami.
Kapela w swoim tekście nie
wychodzi jednak poza banał i nawet nie próbuje dokonać głębszej analizy.
Pozostawia czytelnika z kilkoma pytaniami, które, zdawać by się mogło,
mają tle samo wspólnego z tematem felietonu, co z zeszłorocznym śniegiem.

 
Jeszcze ŕ propos hermetycznego języka. Myślę, że kot na tyle długo żyje na tym świecie i poznał wystarczająco wielu
przedstawicieli tzw. lewicy akademickiej, żeby wiedzieć doskonale, że
ten hermetyczny język i baza pojęciowa w większości przypadków wcale
nie służą do opisu rzeczywistości i jej lepszego zrozumienia, a do
snobistycznej, autoerotycznej walki w łonie środowiska o to,
kto zapamięta więcej cytatów z Kristevej, a kto z Baudrillarda. Bo
kiedy ma się nikły wpływ na kształt rzeczywistości, dla lepszego
samopoczucia tworzy się coraz to bardziej abstrakcyjną poetykę na jej
temat.
A o niszczycielskim wpływie ideologii neoliberalnej na świat
Muzyki już lata temu pisało wielu, chociażby Robert Fripp
(muzyk, wydawca, kompozytor, teoretyk).
nameste   |28.07.2009 05:05:46
@blaise:
Przypominam Ci tylko, ze sam zacząłeś tu krytykować autora, więc się nie
dziw, że i Ciebie krytykują, nie gniewaj się i nie trzaskaj drzwiami.

(Dałeś się nabrać? ;). Ale tak, dziwię się. Bo jakkolwiek bym sam nie
pisał (i to w zupełnie Innym Miejscu), nie ma to najmniejszego
znaczenia dla meritum oceny prozy Jasia Kapeli. Ani nawet dla mojego
"prawa" do krytyki (nie, nie uznaję tezy, że trzeba być piekarzem,
by krytykować zakalec).

zbyt wiele wymagasz wartości artystycznych od krótkiej anegdotki
Tak, tak już mam. Zawsze wymagam maxa ;). Przynajmniej w odniesieniu do
tekstów, hm, "oficjalnie" publikowanych. Gdyby Jaś opowiedział
tę amegdotkę (nawet na piśmie) w jakiejś luźnej rozmowie (internetowej), to
ani bym mruknął.

Notka o selekcjonerze jest zabawna a i samo zjawisko bardzo interesujące.
Pamiętam wywiad Orlińskiego z selekcjonerką w GW, która twierdziła, że
nawet jedna osoba, która ma źle dobrane buty może zepsuć całą zabawę,
choćby nie była zbytnio widoczna na sali. To jakaś neuroza

Gorzej. Tzn. najpierw nie uważam notki za zabawnej, bo się po lewicowemu
;) empatyzuję z nieszczęsną dziewczyną, której nie dość, że
nie wpuścili, to jeszcze usłyszała, że jest za brzydka, najrealniej za
brzydka, żeby se pokonsumować "Cynamona". Oczywiście,
sama sobie winna: było się nie pchać w neoliberalne ;) siedlisko
konsumpcji; było zauważyć, że wpuszczani nie są ci, którzy wyglądają na
dobrych konsumentów, wpuszczani są ci, którzy są zarazem towarem, przedmiotem tej konsumpcji. Rzecz jasna, dotyczy to głównie kobiet. A
więc winna była jeszcze i temu, że nie dość feministycznie patrzy na
świat! Po czwarte, winna była naiwności, domagając się ujawnienia prawdziwych powodów niewpuszczenia, o których winna była (to już po piąte) wiedzieć z
góry. Zasłużyła sobie, krótko mówiąc.

@thomas
[grafoman] używa cudacznego wyrażenia pytanie ontologiczne ni z gruchy,
ni z pietruchy

Nie jest aż tak źle. Jest jeszcze gorzej. Bo Jaś Kapela chciał bodaj
powiedzieć, że ta struktura relacji społecznych, które się przejawiają
na bramce w "Cynamonie", jest wpisana w hm, strukturę samego
Bytu! Z czego ciągnę wniosek, że ten lewicowy celebryta ;) ma opisane relacje społeczne za Niezmienne (zobacz w tekście: kwintesencyjne), co mi się słabo rymuje z lewicowością, a mocno z "wymoczkowatym
eskapizmem".
Jaś Kapela   |28.07.2009 08:09:58
No dobra. Możemy podyskutować, ale proszę się na mnie nie gniewać, gdy
udowodnię, że powyższy felieton jest najlepszy na świecie.

>thomas

Nie mam
problemu z grafomanią. Grafomania to mój chleb powszedni i jedyny powód by żyć.
A pytanie ontologiczne dotyczą struktury rzeczywistości. W tym przypadku
konkretnie sturktury rzeczywistości, podług której profesorowie filozofii nie
zostaliby wpuszczeni do Cynamonu, choć na bycie powinni znać się jak nikt inny.
Ale przeważnie nie znają się na byciu w Cynamonie. I stąd mój
żart.

>tiphareth

Trudno mi uwierzyć, że nie wymaga się ode mnie
przeprosin, skoro wszystkie przecinki są tam, gdzie powinny być czyli tam, gdzie
jest postawiłem. Ortografów żadnych nie ma. A tym bardziej dygresji. Domagasz
się wyjaśnienia, czym jest Cynamon, a przecież to właśnie robię we wstępie, a co
błędnie opisujesz jako dygresje. Poza tym wydawało mi się, że większości
czytelników jest w stanie domyślić się, że chodzi o klub, bo w spożywczakach
rzadko stoi ktoś na selekcji przy wejściu.
Być może mogłem napisać ten tekst
tak jak się pisze licealne wypracowania, ale mam wrażnie, że dopiero wtedy byłby
banalny i bez sensu. Choć może bardziej poprawny. Ale poprawności rozumiem też
nie oczekujesz, bo nie chcesz, żebym pisał jak inni blogowi komentatorzy. Co też
wydaje mi się specyficznym arugement, bo jeśli nie potrafisz odróżnić tego, co
ja piszę, co tego co piszą inni, to jest to raczej problem z odróżnianiem, a nie
z homogenizacją naszego pisania. Podobnie trzeba być co najmniej ślepym, żeby
nie potrafić odróżnić mnie od Dody. Halo! Wystarczy spojrzeć na moje
cycki!
Moim zdaniem stawianie się w roli (ironizującej) ofiary jest znacznie
sensowniejsze, niż branie udziału w dyskusjach, które do niczego nie prowadzą,
bo nikt chyba nie sądzi, że naprawdę nagle zacznę pisać jak Jacek Dehnel, czy
choćby robić mniejszą ilość literówek. Być może problematyka selekcji w klubach
jest ogólnie znana, ale równie dobrze można tak powiedzieć o każdej
problematyce, a w ogóle to już wszystko było, więc najlepiej poołożyć się i
płakać. A nie. To też już było.
A jeśli pytanie, czy trzeba być ładnym, skoro
brzydkich nie wpuszczają do klubu nie ma nic wspólnego z tematem mojego
felieton, to ja już naprawdę nic nie wiem. Może czytaliśmy jakieś inne
felietony. Może ten, który czytałeś kończy się stwierdzeniem, "czy jedzenie
kalafiora pomaga na potencję?" Hm? Może są w nim jakieś kryptocytaty z
Kristevej? Bo naprawdę nie zauważyłem.
mcwal   |28.07.2009 11:44:44
Jasiu, idź do Cynamonu i powiedz nam dlaczego Cię wpuścili, bądź nie
wpuścili.
Wpuścili: dla wymoczkowatego, intelektualnego wyglądu; założenia
odpowiednich butów; bycia lewicowym celebrytą; uderzającego podobieństwa do
Piątka.
Nie wpuścili: dla wymoczkowatego, intelektualnego wyglądu; założenia
odpowiednich butów; bycia lewicowym celebrytą; uderzającego podobieństwa do
Piątka.
Jeśli brzydula zadaje Bartkowi ontologiczne pytania, to Jasiowi też
wolno.
A ja jeszcze przepraszam, tak ogólnoontologicznie.
kot   |28.07.2009 12:24:30
Brawo Jasiu, tak trzymaj!
thomas  - ontologia   |29.07.2009 12:12:18
Trochę zbyt szerokie pojęcie ontologii z tego wychodzi, drogi Autorze, gdyż
wówczas każdy, kto powie cokolwiek o rzeczywistości, staje się ontologiem, a
pytanie o skład kiełbasy też staje się ontologiczne (nie zaś ontyczne, jakby
chciał pewien filozof na H., którego do Cynamonu też by nie wpuścili).

Myślę,
że w tym wypadku mieliśmy do czynienia z zawieszeniem etyki w imię estetyki. W
ogóle radzę okraszać felietony Kierkeegardem, bardzo pasuje do wymoczkowatego
lansu.
grz   |22.03.2010 21:54:13
Selekcja na bramce = selekcja naturalna? bartek selekcjoner Darwinem
warszawskiego klabingu ?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.07.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.56672 Seconds