Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Polityka samopoznania Drukuj
Igor Stokfiszewski   
26.02.2009

O „T.E.O.R.E.M.A.C.I.E” Piera Paolo Pasoliniego w reż. Grzegorza Jarzyny pisano w różnych kontekstach - jako miłosnej elegii, seksualnym epitecie, czy spektaklu religijnym. Moją uwagę w omówieniach najnowszej produkcji TR-u przykuło marginalne zdanie z recenzji Anny R. Burzyńskiej (Ten, który nie wraca, „Tygodnik Powszechny” nr 6, 2009): „Dziwi (…) fakt, że twórcy zbagatelizowali ważny aspekt polityczny sztuki, wyjątkowo subtelnie analizującej etyczne, artystyczne, filozoficzne i religijne implikacje kapitalizmu”. Przykuło dlatego, że w moim odbiorze twórcy w żadnym razie nie zbagatelizowali politycznego aspektu sztuki. Być może nieporozumienie polega na tym, że „T.E.O.R.E.M.A.T” dotyka nade wszystko zagadnienia ideologii jako zespołu praktyk homogenizujących drogi analizy i oceny rzeczywistości, nie zaś kapitalizmu jako sposobu organizacji wspólnotowego życia. Jeśli miałbym złożyć Grzegorzowi Jarzynie pokłon, uczyniłbym to podkreślając dyscyplinę myśli oraz filozoficzną subtelność rozważania problemu samopoznania (indywidualnego i zbiorowego); jeśli miałbym wykrzyknąć: nie! - byłby to protest przeciw swoistej dekadencji, smudze cienia, która podąża za bohaterami bogatszymi o świadomość (bez)sensu własnego życia. Ale po kolei…

W przestrzeń marszu dni rytmicznie wybijanego przez kościelny dzwon, w czas prostej opowieści, w której każdy z bohaterów (matka, ojciec, córka, syn, służąca) ma jasno określoną rolę, zespół czynności przynależnych jego miejscu w hierarchii świata (to właśnie nazywam ideologią) wkrada się „różnica”. Przybycie tajemniczego młodzieńca sprawia, że nasi bohaterowie dokonują aktu samopoznania (grana przez Sebastiana Pawlaka postać nie jest w istocie bohaterem spektaklu, lecz wydarzeniem, momentem odarcia życia z uśpienia, podporządkowania, podległości normom), odkrywają w sobie wszystko to, co nie mieści się w ramach dominującego obrazu rzeczywistości. Paolo (Jan Englert) - charyzmatyczna głowa rodziny, przedsiębiorca, okazuje się być duchowym inwalidą, niepełnosprawną kukłą w teatrze nie swojego życia. Lucia (Danuta Stenka) - jego piękna żona, wychodzi z roli ułożonej pani domu odnajdując we wnętrzu własnej mumii eksplodującą, życiodajną seksualność. Pietro (Jan Dravnel) - synek rodziny, odkrywa w sobie homoseksualną pasję, której istotą jest dostrzeżenie podwójności, bliźniactwa, różnicy we własnych szeregach tożsamości. Wreszcie Odetta (Katarzyna Warnke) - jego siostra, odtajnia kazirodztwo jako wpisany w społeczną tkankę pakt kontynuacji tradycji. Oto jeden z najbardziej dojmujących obrazów teatralnych, starających się wychwycić moment odarcia ideologii (homogeniczności porządku społecznego) z jej fałszu poprzez odnalezienie wewnętrznej różnicy. Tak jak rodzina w spektaklu jest pozornym, spójnym, samowystarczalnym monolitem, który rozpada się wraz z odkryciem wpisanej w nią inności, tak ideologia - demokracja, rynek, liberalizm - ukazuje swoją pozorność za dotknięciem czarodziejskiej różdżki samopoznania: każdej odmienności. I tu pojawia się mój protest…

Cóż bowiem dzieje się z bohaterami „T.E.O.R.E.M.A.T.U”? Pietro popada w obłęd, Lucia błądzi w korowodzie seksualnego niespełnienia gwałcąc młodych chłopców, Odetta zapada się w powtarzalności bezsensu życia, Paolo zaś - w embrionalnym skurczu definiuje siebie jako „apokaliptyka”. Grzegorz Jarzyna powiada, że „różnica” rozbija ideologię, fragmentaryzuje rzeczywistość (jak scenę, która w części pierwszej pozostaje spójnym planem, w drugiej zaś rozbija się na poszczególne miejsca-obrazy) i oddaje nam, choćby i złe, bolesne, ale własne życia. Ta obserwacja jest dramatycznie immanentna. „Różnica” bowiem nie definiuje nas, lecz świat, w którego otoczeniu trwamy. Afirmowanie momentu samopoznania powinno otwierać nas na to, co zewnętrzne, nie zaś wpędzać w instynkty i obłęd. Piękno „różnicy” polega na zdjęciu zasłony z oczu normy i obyczaju. To nie my stajemy się „inni”, gdy na naszej drodze napotkamy „tajemniczego młodzieńca”, to świat okazuje się dużo bardziej wartościowy.

Wewnętrzna apokalipsa samopoznania jest w istocie poczuciem wolności, jeśli tylko zechcemy zdjąć zasłony z oczu i dojrzeć rzeczywistość, w której szaleństwo jest piękne, seksualna eksplozja porywająca do działania, a embrionalny skurcz to raptem przygotowanie do skoku w przyszłość. „T.E.O.R.E.M.A.T.” to zdyscyplinowany esej o ideologii, momencie jej obalenia poprzez wtargnięcie „różnicy” i konsekwencjach samopoznania. To spektakl na wskroś polityczny, gdzie polityka staje się równolegle filozofią człowieka i wspólnoty społecznej. Spór, jaki winniśmy wokół tego spektaklu toczyć, dotyczy pytania: Czy właśnie takiego człowieka, czy taką wspólnotę chcemy wziąć za rękę?


Felieton ukazał się na e-teatr.pl. Czytaj też: Jarzyna w kuwecie - felieton Kingi Dunin.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.02.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.65617 Seconds