Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nadzieja na bezsensowną śmierć Drukuj
Igor Stokfiszewski   
13.03.2009

Szedłem na premierę „Nirvany” uprzedzony. „Tybetańska księga umarłych”, będąca podstawą spektaklu Krzysztofa Garbaczewskiego, to tekst uścisk, z którego trudno się uwolnić, odskoczyć, wyprowadzić cios. Bałem się, że ktoś zaprosi mnie do wspólnego seansu między-życia, bo księga, o której mowa - jakkolwiek przeznaczona dla umarłych - w istocie poucza, jak istnieć na przecięciu sił, wprawiających w ruch maszynę świata - egzystencji, społecznych determinacji, metafizycznych pragnień. Bałem się, że będę namawiany do mentalnej kapitulacji - oddania się we władanie lekkości bytu. Owszem - jest w spektaklu Garbaczewskiego coś z new-age’owego eskapizmu, być może nawet w założeniu twórców realizacja miała ukazywać alternatywny świat-sen, w którym aktualność, pragnienie lepszego życia, cały ten kulturowy bałagan rozpływają się w powolnej, medytacyjnej, odrealnionej mgle istnienia w poprzek, pomiędzy, gdzie indziej? Jeśli tak, odmawiam współudziału w tej zbrodni kompensacji. Ale to, co spektaklowi Garbaczewskiego zawdzięczam, mógłbym nazwać ponowieniem nadziei na bezsensowną śmierć.

Współczesne narracje tanatologiczne ponownie zmierzają ku tabuizacji śmierci. Spór o śmierć powraca w coraz to innych odsłonach, prowokowany przez mężczyzn w bieli lub czerni. „Cywilizacja śmierci” - grzmią trzęsące się sutanny! Wybory dojrzałych etycznie członków zgromadzenia, odnośnie momentu przyjścia i odejścia ze świata nazywa się morderstwami. Śmierć znów przestaje być integralną częścią życia, zaczyna natomiast przybierać złowieszczy kształt trupiej główki podążającej krok w krok za mistrzem Polikarpem. Istnieje jedna gloryfikowana i w pełni usprawiedliwiona - ta heroiczna, najlepiej w powstaniu. Najlepiej warszawskim. Wobec tej presji sensownej śmierci, aż wstyd umierać, tak po prostu - w domu, na wycieczce, w tramwaju. Aż wstyd przyznać, że chciałoby się umrzeć przypadkiem, od niechcenia, samemu. W kąpieli, podczas masturbacji. W knajpie nad suto zastawionym stołem. Dziś umiera się wyłącznie w cierpieniu, ze śliną ściekającą po podbródku, podczas mszy. Najlepiej za ojczyznę. Najlepiej pałowaną.

Tymczasem Garbaczewski lekką ręką skomponował kilka partytur umierania. W nasze wyobrażenia o powadze śmierci, lęku przed nią i szereg wizerunków, za pomocą których tłumaczymy sobie „życie po życiu” włączył fragmenty „księgi umarłych”, ukazując jak infantylna jest nasza wyobraźnia tanatologiczna wobec odmiennych kulturowo propozycji patrzenia śmierci w oczy. Zaproponował kilka szkiców teatralnych (medytację w szpitalu nad umierającym; buddyjską lekcję wznoszenia się ku doskonałości; orgię, w której śmierć miesza się z cielesnością i wizyjnością; wreszcie - czysto teatralny znak umierania jako złamania konwencji artystycznej, a zatem i społecznych ról), by pobawić się w śmierć, odczarować jej paranoiczną wzniosłość, zdjąć ją z pomnika złowieszczej ideologii.

Spektakl Garbaczewskiego jest w pewnym sensie bezwzględny. Prowokacyjnie nużący, z ledwie słyszalnymi wypowiedziami aktorów. To afabularna, snująca się gra arbitralnych decyzji artystycznych. Czułem się z tego spektaklu wypraszany, obrażany półgębkiem, którym twórcy wyszeptują śmiertelną narrację. Czułem się ignorowany. I tym „Nirvana” mnie ostatecznie przekonała. Po stokroć wolę być zniechęcany przez teatralną bezczelność, niż przymuszany do metafizycznych uniesień tanich jak śledzie.


Tekst ukazał się na stronie e-teatr.pl.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.27551 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273