Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Epitafium dla Adolfa Merckle’a |
|
|
Igor Stokfiszewski
|
|
15.01.2009 |
Dwa dni przed premierą, w przededniu i w dniu premiery Piekarni Bertolda Brechta w reżyserii Wojtka Klemma media donosiły o upadających bankach, o masowych zwolnieniach, początku kryzysu gospodarczego, którego cielsko miało przetaczać się miesiącami (dziś wiemy już, że latami) przez pustynne równiny kapitalizmu. Jakaż była nasza radość, gdyśmy spotykali się rankiem w teatralnym bufecie i obserwowali, jak spektakl nabiera drażliwej aktualności. Z przypowieści o zdychającej wdowie Queck, przemienia się w trzonek na końcu ciężkiego młota bezrobocia, ubóstwa, społecznego niepokoju, śmierci na najniższych szczeblach jakubowej drabiny nieszczęść. To właśnie chciał powiedzieć Brecht – gdy zagryzają się rekiny, płotki dostają czkawki; gdy wali się chałupa, przygniata tych z parteru. „Gdy giganci się chwieją, szary człowiek pada ofiarą”. Ale Brecht się mylił.
Dlaczego Adolf Merckle, piąty na liście najbogatszych Niemców rankingu „Forbesa”, właściciel potęg rynkowych takich jak Ratiopharm i HeidelbergCement, posiadacz potężnego pakietu akcji Volkswagena, w poniedziałkowy wieczór, 5 stycznia zdecydował się położyć na torach kolejowych wprost przed nadjeżdżającym pociągiem? Oświadczenie rodziny zdaje się nie pozostawiać wątpliwości. Media doniosły: „W oświadczeniu (…) wskazano, że 74-letni Merckle załamał się i odebrał sobie życie, ponieważ jego przedsiębiorstwa znalazły się w fatalnej sytuacji za sprawą kryzysu finansowego”. Tak, Brecht się mylił. Kryzys jest jak Bóg: u niego „nie ma względu na osobę”. Zabierze wdowę Queck i Adolfa Merckle’a, biednych i bogatych, czarnych i białych, homoseksualistów i heteroseksualistów, muzułmanów i chrześcijan, „tego, tego, tamtą, wszystkich”. Ale posiada jeszcze inny boski atrybut. Jest projekcją wyobraźni. Czy oznacza to, że w istocie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że kryzysu nie ma?
W ostatniej „Gazecie Świątecznej” Witold Gadomski przywołuje osobę Stefana Kisielewskiego jako jednego z patronów polskiego liberalizmu początków III Rzeczpospolitej. Nie wątpię, że za czasów PRL-u Gadomski zaśmiewał się z jednego z najbardziej znanych dowcipów Kisiela, który dziś, zdaje się uleciał mu z pamięci. Ilekroć władze ogłaszały kryzys, Kisielewski zwykł mawiać: kryzys? jaki kryzys? REZULTAT!
Kryzys jest projekcją wyobraźni tych, którzy w załamaniu się gospodarki nie chcą widzieć rezultatu działania wolnorynkowej maszynerii, jej do granic napiętych trzewi pragnienia zysku, skręcających się kiszek spekulacji. Kryzys ma być czymś transcendentnym (do nas nie dotrze!!! a tam, gówno – już wiemy, że dotrze), względnie anomalią (gdyby przestrzegano reguł!!! sraty taty), albo – to jest najgłupsza interpretacja – zimnym prysznicem (potrzeba bessy, by nadeszła hossa!!! jasne). A jest najzwyczajniej w świecie rezultatem ekonomicznej logiki, politycznej nieodpowiedzialności i etycznej głuchoty. Rozumiem jednak, że można mieć w poważaniu wdowę Queck – wiadomo, kobieta, niezaradna, dzieciata, niezbyt atrakcyjna, starszawa. Być może zatem do wyobraźni naszych liberalnych wieszczów przemówi inny trup: Adolf Merckle – dojrzały mężczyzna, znakomicie ubrany dżentelmen o nienagannych manierach, człowiek sukcesu, elita, liberał z krwi i kości. Idźcie na jego grób i powiedzcie: Ad, daj spokój, to tylko chwilowe załamanie koniunktury…
Na podobny temat
|
|
Felietony Igora Stokfiszewskiego
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...