> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ciemna masa tabulettae Drukuj
Hanna Gill-Piątek   
02.01.2012

Po moich żyłach biegają miliony uzbrojonych kiboli. Każdy zdrowy człowiek ma w sobie własne wojska złożone z różnych białych krwinek, które w każdej chwili karnie walczą o nasz dobrostan. Tyle że u mnie jedne z nich – eozynofile – nie są ani posłuszne, ani dobroczynne. Byle powód wystarcza im do masowej ustawki, w czasie której przez 8 godzin palą race i robią mi z organizmu jesień średniowiecza.

Ta genetyczna przypadłość wiąże mnie na dobre i złe z wytworami globalnych koncernów farmaceutycznych. Firmom tym nie bardzo opłaca się produkować leki raz na zawsze usuwające jakąś chorobę, poczyniły za to duże postępy w produkcji środków podtrzymujących, które pozwalają rzeszom podobnych mi nieszczęśników sprawnie przeżyć miesiąc i jeszcze dowlec się do apteki po następną dawkę. Dlatego prawdopodobnie do końca życia muszę codziennie łykać zestaw tabletkowych policjantów, którzy pilnują wewnątrz mojego ciała względnego spokoju. Jak wiadomo, utrzymanie służb kosztuje niemało, w moim przypadku ok. 250 zł miesięcznie, i tu w sukurs przychodziło mi dotąd polskie państwo, refundując znaczną część tych nakładów. Aż do dnia, kiedy na nowej liście Ministerstwa Zdrowia nie znalazłam moich leków „antyustawkowych”.

Hola hola – jak to nie? Są tam przecież zamienniki. Proszę bardzo: ta sama substancja czynna i nawet niższa cena. Tyle że jak zwykle kibol tkwi w szczegółach. Substancja czynna, czyli to, co w leku leczy, nie we wszystkich substytutach występuje w tym samym stopniu czystości, czasem są drobne różnice chemiczne. Każdy, kto bierze powszechnie stosowaną przeciwalergiczną loratadynę, wie, że pomimo deklarowanej identyczności zamienników różnice w skuteczności względem oryginału są znaczne. Większe niezgodności mogą wystąpić w tym, co jest nazywane masa tabulettae, czyli w nośniku, który tworzy tabletkę, spaja ją, czasem aromatyzuje czy słodzi.

  

I tu panuje już dla producentów wolnoamerykanka. Z tego powodu dla osób biorących codziennie kilka leków o sprzężonym działaniu, szczególnie dla alergików, nagłe zmiany oryginału na zamiennik mogą dać efekty, których opisu oszczędzę wszystkim, którzy przejedli się w te święta.

Nie mam zamiaru bronić interesów koncernów farmaceutycznych, kiedyś pracowałam dla kilku i dobrze wiem, co to za ananaski. Cieszę się, że państwo dba o moją podatniczą kieszeń i dzielnie bije się o każdą złotówkę, którą musi refundować. I naprawdę żal mi minister Ewy Kopacz. Marek Balicki i Jacek Żakowski zwracają jednak uwagę, że sposób wprowadzania nowej listy leków refundowanych dotyka jeszcze dwóch ważnych problemów: jakości prawa tworzonego w Polsce z inicjatywy rządu i transparentności procesu jego wprowadzania. Sprawa nie dotyczy tylko obecnego gabinetu, który wsławił się dopalaczowym bublem, ale stanowi pewną tradycję.

Dobrym przykładem jest specustawa drogowa pozwalająca ministrom przecinać wstęgi na nowych autostradach, która przypomina raczej jakiś ukaz z imperatora z planety Grogro niż ustawę z demokratycznego kraju w Europie. Uchwalona w 2003 roku za rządów Leszka Millera, rozszerzana za kadencji Jarosława Kaczyńskiego, a następnie Donalda Tuska, specustawa drogowa ciągle puchła o nowe absurdy i sprzeczności z konstytucją oraz szeregiem dyrektyw unijnych. Nie pomogły zaskarżenia i protesty.

Specustawa, która realizuje doraźne polityczne cele modernizacji po trupach, łamiąc kręgosłup protestom i wyrzucając ludzi z dnia na dzień z ich domów, była tworzona dokładnie tak samo, jak nowa lista leków refundowanych: na kolanie i bez żadnych sensownych zewnętrznych konsultacji, nawet z ekspertami. Jeśli macie ochotę, zobaczcie kiedyś, jak przebiega praca w komisjach nad rządowymi projektami. Przeczytają, czasem podyskutują, a potem i tak rząd przepchnie co chce. Same projekty powstają w zaciszu gabinetów, często z udziałem lobbystów. Od lat o tym wsobnym trybie stanowienia prawa trąbią organizacje strażnicze z Fundacją Batorego na czele.

Nie proszę rządu o powszechne konsultacje każdej ustawy czy rozporządzenia, jakie chce wprowadzić. Wiem, to mogłoby zahamować nas na drodze świetlanego postępu, a jeszcze zaszkodzić władzy przy następnych wyborach. Na nowy rok życzyłabym sobie tylko tego, żeby nie traktowano nas, obywatelek i obywateli, jak ciemnej masy, która wszystko zniesie. Naprawdę mamy w tym kraju kilku mądrych ludzi, ekspertów, lekarzy, prawników, którzy może nie zawsze powiedzą to, co chciałby usłyszeć dany minister, ale być może zapewnią lepszą jakość stanowionego prawa, które powinno być - szczególnie w przypadku zmiany leków - wprowadzane z pewnym wyprzedzeniem. Być może mniej ludzi usłyszy wtedy cichy wewnętrzny głos, który prześladuje mnie, odkąd przeczytałam listę refundacyjną: „Hanka, matole! Twój organizm rozwalą kibole!”.

  

Komentarze
Dodaj nowy
ubik   |03.01.2012 22:14:20
No, a mój lek po prostu wyparował z listy refundacyjnej bez żadnych zamienników.
Dlaczego? Bo to był lek nowej generacji i zamienników jeszcze nie ma. Więc
kolego, cofamy się do poprzedniej generacji leków z czasów Jana III Sobieskiego
i bitwy pod Wiedniem. A Pan Arłukowicz, który opowiada, że takich sytuacji nie
ma, po prostu łże.
P.S. Znalazłem lek na liście uzupełniającej z końca grudnia.
Niemniej nerwów sporo mnie to kosztowało.
Spokojny   |03.01.2012 23:30:24
Dla mnie zawsze było ciekawostką w jaki sposób powstaje cena leku refundowanego.
Ktoś inny płaci, ktoś inny produkuje i ktoś inny korzysta. Jak to przedstawić na
krzywej popytu i podaży? Myślę, że dobre zrozumienie procesu powstawania tej
ceny mogłoby być lepszą drogą do rozwiązania problemu kosztów refundacji, niż
dyskusje o tym co umieścić na liście a co z niej usunąć.
prazykwantel   |04.01.2012 19:33:43
"Ta genetyczna przypadłość wiąże mnie na dobre i złe z wytworami globalnych
koncernów farmaceutycznych. Firmom tym nie bardzo opłaca się produkować leki raz
na zawsze usuwające jakąś chorobę, poczyniły za to duże postępy w produkcji
środków podtrzymujących, które pozwalają rzeszom podobnych mi nieszczęśników
sprawnie przeżyć miesiąc i jeszcze dowlec się do apteki po następną
dawkę."

Sama sobie Pani zaprzecza. Genetyczna przypadłość vs. sPiSek
przemysłu farmaceutycznego i milionów naukowców, którzy mogą poczuć się Pani
słowyma umiarkowanie obrażeni. Chyba, że ma Pani patent na poprawę
bezpieczeństwa i skuteczności terapii genowej - zazdroszczę fortuny, który na
Panią spadnie :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80752 Seconds